High school DxD Tom 16 - rozdzial 4

Z High School DxD Wiki
Wersja 83.29.219.208 (dyskusja) z dnia 19:51, 21 kwi 2019

(różn.) ← poprzednia wersja | przejdź do aktualnej wersji (różn.) | następna wersja → (różn.)
Skocz do:nawigacji, wyszukiwania

Żywot 4: Rizevim Livan Lucyfer(Syn Gwiazdy Porannej)[edytuj]

Srebrnowłosy mężczyzna w średnim wieku, miał Świętego Graala, który unosił się obok niego. Stała tam też mała dziewczynka—druga połowa Ophis, Lilith.

Na ustach mężczyzny tkwił zły uśmieszek, kiedy patrzył się na Valiego.

Vali miał tak wściekły wyraz twarzy, jakiego nigdy wcześniej u niego nie widziałem.

To mój pierwszy raz, kiedy widzę u niego taką złość. Był dość wkurzony, kiedy Kuroka i Sensei zostali pokonani przez Cao Cao……Ale teraz był wkurwiony do potęgi entej.

Widząc złość Valiego, Rizevim roześmiał się.

– Uhyahyahyahya! Twój dziadziuś jest bliski osiągnięcia orgazmu, kiedy widzi jakim wzrokiem patrzy na niego, jego wspaniały wnusio!

Skoro zaszliśmy tak daleko, to ciekaw jestem, co ten staruch zrobił Valiemu.

– Sensei, co się wydarzyło pomiędzy tymi dwoma?

– ……Kazał swojemu synowi, czyli ojcowi Valiemu, aby prześladował Valiego – powiedział Sensei z poważnym wyrazem twarzy.

—!

……Co do cholery, kazał swojemu własnemu synowi, aby znęcał się nad jego wnukiem……?

Może Rizevim usłyszał jak rozmawiamy, więc przybrał nieprzyjemny wyraz twarzy.

– Nie mogłem tego zignorować~. Wiecie że dałem mojemu głupiemu synowi precyzyjną radę, „Dręcz go, jeśli się go boisz”? Cóż, skoro Hakuryuukou urodził się w rodzie Maou, to mój syn idiota, który był mięczakiem i miał mózg dziurawy jak ser szwajcarski, nie potrafił tego znieść psychicznie~.

Posiadanie syna, który miał wyjątkowy talent, huh. Nie do końca to rozumiem, skoro sam nie jestem rodzicem, ale czy on przestał kochać swojego własnego syna i zaczął być o niego zazdrosny do tego stopnia, że zaczął sie go bać gdy ten dorastał, gdyż był bardziej utalentowany od niego?

– W końcu Vali-kyun nie mógł znieść tego, jak traktuje go jego ojciec i uciekł z domu~♪ Słyszałem że wychował cię Azazel-kun w Grigori~. Tak się cieszę, skoro wujcio Azazel jest taki dobry dla ludzi~ – Rizevim zaczął z niego szydzić.

Sensei spojrzał na Rizevima z nienawiścią.

– ……To nie ma sensu. W każdym razie co się z nim stało? – zapytał Vali.

– Huh? Och, chcesz wiedzieć co się stało z twoim tatusiem~? Uhyahyahyahya, Zabiłem go! ponieważ był takim mięczakiem~. Wkurzało mnie, kiedy widziałem go zachowującego się w taki sposób. Skończyło się na tym, że go zabiłem☆ Och, jesteś zszokowany~? Jesteś zły, ponieważ zabiłem twojego tatusia~?

– Nie zupełnie. Sam planowałem go zabić. —To naprawdę mnie cieszy – powiedział Vali wprost do swojego dziadka, kiedy ten wyrażał się w taki głupi sposób.

Otaczająca ciało Valiego aura się zwiększyła, jakby miał wolę do walki.

– Jednak to ciebie chciałem najbardziej zabić…… Nie jesteś kimś, kto ma prawo do nazywania się Maou Lucyferem, którego zwano „Poranną Gwiazdą”……!

Biała zbroja zaczęła się świecić jeszcze mocniej.

Rizevim uśmiechnął się radośnie, gdy to zobaczył.

– ……To miłe. Masz fajne oczy. Dobrze go wychowałeś, Azazelu-chin. Nie mogę uwierzyć że mój wnuk, który był takim beksą, wyrósł na takiego młodzieńca, który obrzuca mnie taką żądzą mordu, gdy porównuję go z tym dzieckiem z przeszłości~!

Sensei powstrzymał Valiego, który miał zamiar się na niego rzucić i zadał pytanie Rizevimowi:

– ……Rizevim, co zamierzasz zrobić z tym Świętym Graalem? Co planujesz osiągnąć, wskrzeszając Złe Smoki?

Tak, co Rizevim próbuje osiągnąć z tym Świętym Graalem? Z jakiego powodu Złe Smoki zostały wskrzeszone przez tego gościa i Euclida, którzy kontrolowali Mariusa z cienia.

Co oni chcą osiągnąć, przez robienie tego wszystkiego?

Jakie są cele nowej Brygady Chaosu—?

– Uhyahyahyahya, chcesz wiedzieć? Powiem ci to w ramach specjalnego podarku~. —To coś, co miało miejsce kilka miesięcy temu. Do naszego „świata” sprowadzono pewną prawdę. – „Inny świat” o którym „my” nic nie wiedzieliśmy. Jego istnienie podejrzewano już od dawna, ale nareszcie to udowodniono~ – powiedział Rizevim dumnym głosem, patrząc na Świętego Graala.

– —!

Czyżby Sensei coś podejrzewał? Zerknął na mnie na chwilę……

Huh? Mam z tym coś wspólnego……?

Kiedy zacząłem mieć podejrzenia, Rizevim kontynuował:

– Zaczynasz rozumieć o czym mówię, prawda Azazelu-kun~? Tak, to miało miejsce, kiedy Bóg Zła, Loki, zaatakował Japonię i wtedy taka możliwość się urzeczywistniła.

Rizevim wycelował we mnie palec.

– I ty do tego doprowadziłeś, Oppai Smoku-kun~♪ Wszedłeś w kontakt z Chichigami, który okazał się być bogiem z innego świata.

—!

C-Chichigami! Podczas walki z Lokim użyłem Poligloctwa i wszedłem w kontakt z wróżką, która służy Chichigami! Tak, ta wróżka powiedziała, że Chichigami jest bogiem z innego światła!

– Wiecie że to nieznany bóg, który nie ma nic wspólnego z żadną z mitologii z tego „świata”? Nie pochodzi ani z „Biblii”, ani z mitologii nordyckiej, ani z hinduskiej ani z japońskiej. Bóg o którym nic nie wiemy, pochodzący ze świata, na temat którego nie mamy żadnych wskazówek, skontaktował się z tym światem. Wśród naukowców badających inny świat, był to incydent, który zaprowadził rewolucję – kontynuował Rizevim.

……Więc tak to było. Nieznany świat i nieznany bóg. Nasz świat składa się ze świata ludzi, Zaświatów, Nieba i pozostałych terytoriów, gdzie żyją bogowie z innych mitologii.

Więc świat w którym żyje Chichigami-sama, jest innym światem, o którym nic nie wiemy huh.

– Więc pomyślałem sobie coś takiego. —Że może by ich tak zaatakować? Właśnie coś takiego! – powiedział Rizevim.

Z-zaatakować ich!? Z powodu tego jednego słowa, wyrazy twarzy u wszystkich się zmieniły.

Wszyscy słuchali tego, co Rizevim mówił dalej:

– Rzecz jednak w tym, że to niemożliwe. A powodem tego jest istnienie pewnego skandalicznego smoka, który strzeże wymiaru tego „świata”, przez co trudno przejść do ich świata. Tak, mówię o panu Wielkim Czerwonym.

Kiedy Sensei to usłyszał, krzyknął, jakby coś zrozumiał:

– ……Rozumiem, chcecie wykończyć Wielkiego Czerwonego!

Rizevim uśmiechnął się szeroko, kiedy usłyszał odpowiedź Senseia.

– Zgadza się! Jesteś bystry, Azazelu-kun! Chciałbym ci to jak najlepiej wynagrodzić! Chcę więc pokonać Wielkiego Czerwonego i przebić się do innego świata.

……Pokonać Wielkiego Czerwonego!? Hej, to staje się naprawdę poważne! Aby więc się dostać do innego świata……próbuje pokonać tego wielkiego smoka!

– Ale Wielki Czerwony jest wspaniałą istotą. Jest szalenie silny. Naprawdę silny, wręcz niedorzecznie silny. Nawet jeśli spróbuję przeciwstawić mu Ophis, to ten głupi gówniarz Cao Cao przepołowił naszą Smoczą Bozię, więc sytuacja jest zła. Więc możesz po prostu myśleć, że chcemy ponownie scalić w jedno dwie istoty, które zostały rozdzielone, ale wiesz że to nie jest takie łatwe?

Twarz stojącej obok niego Lilith nie wyrażał żadnych emocji. Nie ruszyła się też nawet na krok.

– Któż więc będzie tym, który pokona Wielkiego Czerwonego? Ja? Nie ma mowy. Zostanę zabity. Może powinienem więc ukraść Samaela? Jeśli to zrobię, to ten staruch Hades się wkurzy, a ponadto klątwa będzie zbyt potężna i nasza armia zmodyfikowanych Złych Smoków mogłaby zostać zniszczona. Pozostaje więc tylko jedna opcja. —Co by było, gdybym urzeczywistnił wers „Apokalipsy”? – kontynuował Rizevim.

Po prostu szwargotał po swojemu, ale Sensei był blady jak trup.

– ……666, Trihexa……!! – Sensei wypowiedział słowa, których nigdy wcześniej nie słyszałem.

Twarz Rizevima przybrała szczęśliwy wyraz, gdy Sensei to powiedział i wyglądał na naprawdę zadowolonego z tego powodu.

– Zgadza się, Azazelu-kun. Chcesz poduszkę? A może wycieczkę do Ameryki? Z pewnością dobrze jest mieć kogoś, kto może odpowiedzieć na moje pytanie. Rozmowa warta była wysiłku. Taaa, dokładnie o to chodzi. Sekiryuushintei, Wielki Czerwony, nie jest jedynym legendarnym potworem wspomnianym w „Apokalipsie”. Apokaliptyczna Bestia, 666. Nie uważacie że to będzie dobra walka, jeśli to dziecko, którego istnienie zostało zasugerowane przez biblijnego Boga, zmierzy się z Wielkim Czerwonym?

– Czym jest ta cała Trihexa? – zapytałem Senseia.

– ……Nawet ty wiesz, że 666 jest złowieszczą liczbą, prawda? To Liczba Bestii. Chodzi o to, że ten potwór był dla tego pierwowzorem. W „Apokalipsie” wymieniono go razem z Wielkim Czerwonym.

……Więc to potwór klasy Wielkiego Czerwonego! Nawet ja rzuciłem okiem na „Apokalipsę” i ją przeczytałem……więc pamiętam, że był tam wielki, strasznie wyglądający potwór, który stał obok Wielkiego Czerwonego.

Huh……więc źródłem 666 był Trihexa!

– Jego istnienie było jedynie hipotetyczne i wszystkie frakcje wciąż dyskutują nad tym, gdzie on może obecnie być! – powiedział Sensei.

– Nfufufu, więc może zgadniecie jak to jest? On istnieje. —Dzięki Świętemu Graalowi, byliśmy w stanie zajrzeć głęboko w zasady rządzące życiem i znaleźliśmy go na końcu świata, w zakątku o którym wszyscy zapomnieli. Ale wygląda na to, że 666-kun został znaleziony przez kogoś przed nami i nałożono na niego silną pieczęć. Jak myślicie, kto to mógł być? Hej, na dalej, jak myślicie? – zapytał Rzievim, przesyłając całusa Świętemu Graalowi. – To był biblijny Bóg. On z pewnością był niesamowity. Odnalazł 666 jeszcze przed nami i nałożył na niego tysiąc pieczęci. Może to jest przyczyną jego śmierci. W końcu jest tam tyle potężnych pieczęci, że mogą być wręcz uważane za zakazany poziom. Nie byłoby więc niczym dziwnym, gdyby Bóg umarł po ich nałożeniu. Więc to prawdopodobna historia, że biblijny Bóg przepadł z przemęczenia, podczas wojny pomiędzy Trzema Frakcjami.

Więc biblijny Bóg odnalazł Trihexa, który był uważany za legendę i zapieczętował go bez wiedzy wszystkich.

A dodatkowo nałożył na niego szalenie potężne pieczęcie. I to mogło być przyczyną śmierci biblijnego Boga……

Tak to w każdym razie zrozumiałem. Ale szczegółów nie potrafiłem pojąć

Sensei spojrzał na śpiącą na łóżku Valerie.

– Więc zaklęcie którego Marius użył już wcześniej, zostało zaczerpnięte z zaklęcia pieczętującego 666!

– Tak u diabła! Obecnie próbujemy desperacko złamać każdą z pieczęci! Chociaż byłoby łatwiej, gdybyśmy mieli Święta Włócznię, aby rozbić pieczętujące zaklęcie na kawałki. Cóż, idzie nam to gładko, dzięki współpracy Świetego Graala i Świętego Krzyża.

Mają zamiar przełamać pieczęć za pomocą Świętego Graala i Świętego Krzyża!? Relikwie z pewnością są używane do złych celów!

– Dlatego~, zamierzamy wskrzesić 666-kun, a kiedy już zmiażdżymy, zniszczymy i pokonamy Wielkiego Czerwonego, użyjemy Złych Smoków i 666, aby zaatakować inny świat! A wtedy zamierzam wdeptać w ziemię i wyeliminować każdego boga, potwora i każdego innego stwora z tamtego świata, aby stworzyć moją własną utopię! Uhyahyahyahyahya~! – oświadczył Rizevim.

Zaśmiał się w ohydny sposób.

– Hmm, już samo wyobrażenie sobie tego, przyprawia mnie o orgazm. Może nawet uwiecznią to w swojej własnej mitologii? Może coś w tym stylu: „Zła istota, która przybyła z innego świata, sprowadziła ze sobą straszliwą bestię i stada Złych Smoków, sprowadzając na ten świat katastrofę.....”? W końcu jestem w tym świcie kimś, kto dziedziczy krew poprzedniego Maou Lucyfera. Może w tamtym świecie stanę się jednym i jedynym Wielkim Maou-sama!? – kontynuował z radosnym uśmiechem.

– Więc kazałeś nam przechodzić przez te wszystkie kłopoty z powodu takiego głupiego gówna!? – nie mogłem się powstrzymać, aby nie wygarnąć wprost temu staruchowi, mówącemu z taką radością.

To dlatego, bo musiałem wysłuchać tej całej logiki, której nie potrafiłem zrozumieć! Dlatego nie potrafiłem się powstrzymać, aby na to nie narzekać.

Rizevim westchnął.

– Z pewnością jesteś niegrzeczny, aby nazywać coś takiego głupim. Pomimo moich motywów, to jest to mój cel, który nareszcie obrałem. Diabły są istotami, które żyją długo, ale nie dochodzą do swoich marzeń za łatwo.

Na pewno słyszałem już o tym wcześniej. Skoro diabły żyją tak długo, to mają swoją stronę, w której łatwo tracą swoje życiowe cele, więc ważne dla nich jest, aby żyć zgodnie z planem. Jeszcze bardziej ci, którzy byli poprzednio ludźmi i zamierzali zrealizować swoje cele jak najszybciej.

Rizevim spojrzał nagle gdzieś w dal.

– Wiesz że jestem pobłażającą sobie osobą i miałem kiepskie życie, dopóki nie osiągnąłem tego wspaniałego marzenia? Właściwie co to znaczy, że się żyje? Czy jest coś, zwanego marzeniem? Jak zyskujesz ambicję? Tak na początek, czym są diabły? Żyłem więc myśląc o rzeczach, które nie są łatwe, siedząc na mojej kanapie i popijając winę. Rany, nie mogę tego nawet nazwać życiem. Byłem po prostu obiektem, który był zdolny do myślenia. Pod tym względem jestem zazdrosny o ludzi. Słyszałem że przepełnia ich ambicja. Cóż, różnica leży pewnie w sposobie myślenia gatunków

Tym razem, staruch uśmiechnął się promieniście.

– Euclid przyniósł coś interesującego takiemu komuś jak ja. —Moc Ophis, Święty Graal, dowód na istnienie innego świata i wreszcie 666. Obecny tu starszy człowiek tak się podekscytował, że było to aż niestosowne dla jego wieku. Pierwszy raz w moim życiu moje serce biło tak szybko z podekscytowania! Wskrzesiłem więc Złe Smoki, ponieważ chciałem sprowadzić chaos na ten świat i iść do tego drugiego, aby sobie zaszaleeeeeć!

– Nie ma mowy, abym to zrozumiał! Dlaczego chcesz spustoszyć inny świat!? – powiedziałem do tego starucha, który się ekscytował jak dziecko.

To absolutnie szalone marzenie tego starucha! W tym nie ma nawet żadnej logiki! Jego pomysłów nie można nawet porównać do zamiarów Cao Cao!

Nagle staruch pokręcił palcem.

– Słuchaj no chłoptasiu, diabły to istoty które muszą być złe, niegodziwe, brutalne, podłe, nikczemne, brutalne, niepoprawne, okrutne i złośliwe. Mamy naśladować bohaterów? Bohaterów? To coś, co powinna robić „sprawiedliwość”. Znasz takie istoty jak ludzie i anioły? A czym jesteśmy my? Wiesz że jesteśmy „złymi” i „niegodziwymi” istotami? Czy w taki razie to co powinniśmy robić, nie jest oczywiste?

Nagle Rizevim uśmiechnął się do nas w zły sposób.

– Nie ważne gdzie jesteśmy, musimy zabić każdą osobę, której nie lubimy! Tak to jest. Czyż diabły i smoki nie powinny pełnić funkcji czarnych charakterów? Zamierzam więc dzięki Złym Smokom wywołać chaos, zarówno na tym, jak i tamtym świecie. Zniszczę wszystko, czego nie lubię i zabiję każdego, kto stanie mi na drodze!

—!

To jakiś absurd! Nie dbam o to, że jest synem Lucyfera, nie mogę pozwolić, aby miało miejsce coś tak egoistycznego!

Wyglądało na to, że cała Grupa Gremory miała podobne odczucia co ja, więc wpatrywali się w Rizevima.

Kiedy to zobaczył, roześmiał się.

– Ha ha ha! Nie wytrzymam tego! O co chodzi z tymi spojrzeniami!? To z pewnością nie są oczy diabłów. Są do niczego. ……To oczy „sprawiedliwości”, bohaterów. Jesteście beznadziejni. Zwłaszcza ty, gówniarzu Sekiryuutei, czy ty wiesz w ogóle czym jesteś? Jesteś potwornym smokiem, który znajduje się w czołówce najniebezpieczniejszych dla diabłów istot, wiesz w ogóle o tym?

……Z pewnością mam moje ciało, które odtworzone dzięki Wielkiemu Czerwonemu i mocy Ophis……ale z pewnością nie mam w planach, aby stać się niebezpieczną i złą istotą!

Nigdy też nawet nie myślałem, aby sprowadzić na ten świat chaos!

– Żywisz do mnie nienawiść? Dobrze, chodź więc do mnie. Powitam przyjaciela mojego wnusia, Valiego.

Rizevim pomachał do mnie odważnie swoją ręką.

– Dawaj, Niebiański Smoku-kun. Jeśli ci to nie przeszkadza, to ten staruszek będzie twoim przeciwnikiem, więc zajmę się tobą. Chociaż jest mi przykro, że twoim przeciwnikiem będzie staruszek mający umysł dziecka, sam będący zresztą dużym dzieckiem !

– Mów tak dalej! Jakoś ci odbiorę Święty Graal!

Skoczyłem do przodu i skoncentrowałem aurę w mojej dłoni, aby strzelić Smoczym Strzałem.

—!

Niespodziewanie Vali, który wydzielał tyle morderczych intencji, nie planował skorzystać z okazji i go zaatakować.

– Zaczekaj Ise! Zdolnością tego gościa jest.... – Sensei próbował mnie powstrzymać, ale....

Walnąłem moim super wielkim Smoczym Strzałem, nawet nie zwracając na to uwagi!

Smoczy Strzał i to uwolniony jeszcze w trybie Prawdziwej Królowej! Jak sobie z tym poradzisz!?

Próbowałem obserwować, co zrobi mój przeciwnik, ale nie pokazał żadnej chęci do uniknięcia tego!

Nic nawet nie zrobił, aby obronić się przed mającymi go uderzyć masami aury....

Jednak w momencie gdy Smoczy Strzał go tknął, natychmiast wyparował, niczym jakiś złoty sen!

– Co to ma znaczyć.....?

Ten efekt wydał mi się podejrzany.

Trafiłem go. Mój Smoczy Strzał trafił go bezpośrednio pod najlepszym kątem.

Jednakże w momencie gdy go walnęło, mój Smoczy Strzał wyparował, jakby spełnił swój obowiązek.

– ……Posłuchaj no, Ise. Zdolność tego diabła jest najbardziej anormalna pośród wszystkich diabłów……i nazywa się ona Anulatorem Boskich Darów. Nie będą na niego działały ani żadne specjalne zdolności Boskich Darów, ani umiejętności, które zostały przez nie wzmocnione……! Nie tylko moc Sekiryuuteia, ale również Świętego demonicznego miecza Kiby, nie będzie mu w stanie zadać żadnych obrażeń, skoro obydwa są Boskimi Darami……! – Sensei zaczął mówić, jakby kształt jego ust się zmienił.

[—!?]

Cała Grupa Gremory była w szoku, gdy to usłyszała!

……Zdolności Boskich Darów……nie działają!? Więc to znaczy, że zostały unieważnione!?

Smoczy Strzał wzmocniony Darem Wzmocnienia. Czy to powód dla którego Rizevim nie został nawet zadraśnięty, mimo iż tym oberwał……?

Wciąż nie mogłem uwierzyć w to, co właśnie usłyszałem, ale Kiba również skoczył naprzód. Miał w dłoni Święty demoniczny miecz.

– Haaaa!

Zamachnął się mieczem, wkładając w to mnóstwo energii.

W momencie gdy Święty demoniczny miecz trafił Rizevima, zniknął bez żadnego dźwięku.

– Więc w walce z nimi jest to bezużyteczne……!

Kiba zdumiony faktem, że jego Święty demoniczny miecz rozleciał się na kawałki, natychmiast odskoczył.

– Uhyohyohyo, wygląda na to, że nawet nienormalny Święty demoniczny miecz, nie jest mnie w stanie zranić~ – Rizevim po prostu się roześmiał.

……Nic dziwnego, że Vali nie ruszył na niego lekkomyślnie. Teraz ma na sobie Zbroję Łuskowa Boskiego Podziału. Więc to oznacza, że ma zamiar wystrzelić, zwiększając siłę pocisku swoją mocą.

Jednak skoro to moc Boskiego Daru, to nie będzie w stanie zrobić krzywdy Rizevimowi!

– ……Tak jak myślałem, nawet moc Niebiańskich Smoków, przechodzących nieregularny wzrost, nie jest w stanie na niego zadziałać – powiedział Vali, zagryzając mocno zęby.

Vali doszedł do takiego wniosku, widząc mój atak. Myślę że obserwował mnie, aby sprawdzić, czy mój atak zadziała, czy nie.

Tak jak ja, Vali przechodzi zupełnie inny wzrost niż poprzedni gospodarze Dwóch Niebiańskich Smoków. Musiał dojść do wniosku, że skoro mój atak na niego nie zadziałał, to jego tym bardziej.

Jego wyraz twarzy wyrażał frustrację.

Widząc to, Rizevim pogłębił jeszcze swój zły uśmiech.

– Wiecie dlaczego w grupie Sirzechsa-kun nie ma żadnych posiadaczy Boskich Darów? Cóż, z wielu powodów. Ale wiecie że główny jest taki, iż będą bezużyteczni w walce ze mną? Rozumiecie teraz? T-O N-I-E-M-O-Ż-L-I-W-E, jasne? Dzięki temu nie mogę beztrosko dotykać Świętego Graala.

Tak jak powiedział, w powietrzu pojawiła się zniekształcona przestrzeń, do której włożył Świętego Graala. Musiał go umieścić w innym wymiarze. Nie próbował dotykać go bezpośrednio dłonią.

……Z całą pewnością w grupie Sirzechs-sama nie ma żadnych posiadaczy Boskich Darów.

Uznałem to za dziwne. Nawet jeśli to potężna drużyna, to wśród nich nie ma nawet jednego posiadacza Boskiego Daru.

……Więc to jest powodem tego huh. Sirzechs-sama nie dołączył do swojej drużyny żadnego posiadacza Boskiego Daru, aby mógł się przeciwstawić temu facetowi.

Teraz dopiero to zrozumiałem. Pomimo bycia jednym z Dwóch Niebiańskich Smoków i posiadania Longinusa, tak długo jak jest to Boski Dar....

Ataki nie będą na niego działać……!!

– Więc święty miecz musi na ciebie zadziałać!

Xenovia zamachnęła swoim Ex-Durandalem i posłała w stronę Rizevima święta aurę!

Jednak na chwilę zanim go dotknęła—mała dziewczynka, Lilith, wysunęła się przed niego i przyjęła na siebie całą świętą aurę.

Potężna aura Durandala została odbita zwykłym machnięciem dłoni!

……Tego można było oczekiwać od drugiej połowy Ophis! Nawet atak półgłówka nie działa! Jeśli ma takiego ochroniarza jak ona, to co powinniśmy zrobić!?

Boskie Dary nie działają! Pozostałe ataki zostaną zablokowane przez Lilith! Rizevim musi być groźnym przeciwnikiem!

Rizevim uśmiechnął się radośnie, kiedy zobaczył nasze ciężkie starania, w celu odzyskania Świętego Graala i pokiwał głową.

– Cóż, powstrzymajmy się od tego, skoro jest coś, co chcę wam wszystkim pokazać.

Rizevim pstryknął palcami i nagle w powietrzu ukazał się obraz.

Była to wizja tego, co działo się na zewnątrz.

– A więc czy ktokolwiek z was wie, co to za miejsce? – zapytał Rizevim takim głosem, jakby się dobrze bawił.

Wizja miejsca, w którym padał śnieg. Można tam było zobaczyć coś, co wyglądało jak miasto.

……A w jego środku znajdował się zamek. Hej, czy to czasem nie jest....

Wyglądało na to, że wśród nas było wiele osób, którzy mieli taką samą opinię co ja.

– Czyż to nie miasto Carmilli? – zapytała Rias.

Rizevim kiwnął głową.

– Zgadza się, to z pewnością jest miasto Carmilli!

Nie widzieliśmy jednak żadnych konkretnych zmian i jedyne co mogliśmy zobaczyć, to miasto pokryte śniegiem……

– A więc, teraz wydarzy się coś tak zabawnego, że powinno być to transmitowane na żywo~. Jeśli pstryknę teraz moimi palcami.... – powiedział Rizevim, wyciągając przed siebie rękę, po czym pstryknął palcami. – Wydarzy się coś strasznego. Jesteście to w stanie przewidzieć? Zniszczenie? Hmm, blisko, ale nie do końca!

Byliśmy w trybie gotowości, ale nie widzieliśmy na wizji żadnych wielkich zmian…… Rizevim przekrzywił głowę i sprawdził wizję kilka razy, skoro nic się nie wydarzyło.

– Zaczekajcie chwilkę. Tak, powinno już być. Och, patrzcie!

Rizevim wycelował swój palec.

Kiedy spojrzałem na to ostrożnie, nad zaśnieżoną scenerią, jedna po drugiej, zaczęły się pojawiać jakieś wielkie, czarne kształty.

……Czy to……smok!? Czarny smok! I to nie jeden, czy dwa! Nad miastem Carmilli pojawiło się mnóstwo czarnych smoków, które emanowały straszną aurą!

Uśmiechający się w zły sposób staruch, wyraźnie się rozradował.

– W tym mieście pojawiło się wiele tajemniczych, czarnych smoków! Teraz te dzieciaczki sobie zaszaleją! Och, zaczęły już ziać ogniem! To z pewnością wspaniałe!

Scenerią która ukazała się na wizji, było miasto atakowane przez smoki!

Jak to możliwe!? Te czarne smoki zaczęły atakować miasto Carmilli!

– Co to ma znaczyć!? Rizevim!? – zapytał Azazel-sensei.

Rizevim uśmiechnął się paskudnie.

– To oznacza, że w Carmilli też są wampiry, które zaufały słodkim słówkom Frakcji Tepes—innymi słowy ci, którzy pragnęli posiadać ciało pozbawione słabości. Zawarli z nami pakt, przekazując nam w tajemnicy informacje o swojej frakcji, więc wzmocniliśmy ich ciała. Ale to ważna kwestia! – kontynuował Rizevim, kiedy stado czarnych smoków pokryło całą wizję. – Wzmocniono ich tak bardzo, że otrzymali specjalny bonus i zmienili się w masowo produkowane Złe Smoki, kiedy po prostu pstryknąłem moimi palcami!

—!

……Więc to oznacza, że te Złe Smoki to w rzeczywistości……

– W-więc ta wizja jest……! – Rias przełknęła ślinę.

– Są pozostałością po wampirach, którzy przywiązywali wagę do swojej tradycji i krwi – kontynuował radośnie Rizevim.

N-niemożliwe! Więc zmodyfikował ich do tego stanu, odpowiadając tym, którzy przyjęli ich ofertę wzmocnienia!?

– Cóż, stwierdzili, że wampiry same powinny sobie radzić ze swoimi sprawami. Dlatego pomyślałem, że najlepiej będzie, jeśli same zniszczą swoje miasto~. Cóż, „dawne” wampiry to jest to!

Zaniemówiliśmy po wyznaniu Rizevima.

……Frakcja Carmilla została zaatakowana przez Złe Smoki, które były poprzednio wampirami…… Skoro większość ich żołnierzy jest obecnie tutaj, aby stłumić zamach stanu, to domyślam się, że nie ma tam żadnych większych sił, prawda? I są wampirami, które brzydzą się pomocą z zewnątrz. W tym tempie, to miast......

Mogliśmy tylko patrzeć z bólem, jak zaśnieżone miasto płonie, a wobec nas użyto kolejną brudną sztuczkę....

Ziemia zatrzęsła się gwałtownie.

Trzęsienie ziemi……? Tak wszyscy pomyśleli, ale trzęsienie się znów powtórzyło, a potem znowu i to znacznie silniej. To nie jest zwykłe trzęsienie ziemi. Mogę tylko myśleć, że wyżej dzieje się coś wielkiego.

To musi być coś dużego, skoro wstrząsy docierają aż tu na dół, do piwnicy……

– C-co tu się dzieje!? – Rias spojrzała w górę.

Rizevim klasnął dłońmi, jakby sobie coś przypomniał.

– Och, zapomniałem o tym wspomnieć, przepraszam~. Kiedy pstryknąłem palcami, tu też aktywował się specjalny bonus.

– Zaraz, to trzęsienie to nie może być……!

Rias doszła do jakiegoś wniosku, w związku ze słowami Rizevima. Nawet ja zacząłem sobie wyobrażać najgorsze!

– Tak, to jest właśnie to. Wzmocnione wampiry z Frakcji Tepes zmieniły się w masowo produkowane Złe Smoki i na mój sygnał zaczęli demolować miasto~♪

—! Wiedziałem, ale to naprawdę poważne……! To trzęsienie……jest wywołane przez wampiry od zamachu stanu, które stały się Złymi Smokami!

Rizevim stworzył w powietrzu kolejną wizję.

Tym co się w niej pojawiło—było miasto Frakcji Tepes, całe skąpane morzu ognia, tak jak miasto Carmilli.

– ……Jak to możliwe……!

Sensei trząsł się cały ze złości.

Rizevim spojrzał na wizję z radością.

– Och jejku, z pewnością nieźle sobie szaleją~. To tylko kwestia czasu, aż całe zostanie starte z powierzchni ziemi.

Kiedy zaniemówiliśmy z powodu tej katastrofy, która dotknęła obydwa wampirze miasta, Rizevim pstryknął raz swoimi palcami.

Nagle pod naszymi stopami aktywował się olbrzymi magiczny krąg.

– Więc skoro jesteście wszyscy tym tak zaniepokojeni, to może chcielibyście to zobaczyć z bliska?

Po tym jak to powiedział, magiczny krąg błysnął jasnym światłem......

Kiedy otworzyłem oczy—ukazał się im nocny widok. Jesteśmy na zewnątrz. Rozejrzeliśmy się.

—Zobaczyliśmy Złe Smoki, które wszędzie latały. Zionęły na miasto niesamowitym ogniem!

Miejscem do którego nas teleportowano jest—jedna z zamkowych wież. Wygląda na to, że jesteśmy na jej szczycie.

To miejsce pozwalało nam zobaczyć całe miasto i zamek oraz przyjrzeć się zniszczeniom szerzonym przez Złe Smoki!

Cholera! To okropne! Wszędzie są płomienie i dym, a praktycznie wszystkie wysokie budynki są zniszczone! Cały widok przed moimi oczami był jak jedno wielkie morze ognia!

– Ku……Gdzie ten drań Rizevim poszedł……?

Sensei rozglądał się dookoła.

– Rizevim! – krzyknął Vali, kiedy spojrzał gdzieś w niebo.

– Yahoo, Vali-kyun♪. Twój dziadziuś się z tobą pobawi☆. Twój dziadziuś z pewnością będzie szczęśliwy, jeśli wymasujesz mu ramiona!

Rizevim który unosił się w powietrzu, machając po prostu niewinnie rękoma i niosąc jednocześnie Lilith, która okazała się być drugą połową Ophis. Vali rozłożył swoje świetliste skrzydła i ruszył w jego stronę.

– Hej, Vali!

Sensei próbował go powstrzymać, ale Vali, który był wkurzony z powodu prowokacji swojego dziadka, zaczął walczyć w powietrzu z Rizevimem!

Sensei wrzasnął z wściekłością:

– Cholera! Wygląda na to, że nic nie można na to poradzić, skoro jesteśmy w takiej sytuacji! Hej, Rias! – Sensei wskazał palcem Złe Smoki, które szerzyły zniszczenie. – Rozdzielimy się, aby pozbyć się tych tak zwanych masowo produkowanych Złych Smoków i ewakuować cywili! Nawet jeśli w rządzie zasiadają takie szumowiny, to mieszkańcy nie są niczemu winni! Uratujmy więc ich!

Rias skinęła głową.

– Tak! Słuchajcie wszyscy, jeśli to możliwe, to chciałabym, abyście działali w parach! Akeno, ty idziesz ze mną, Yuuto z Rossweisse, Xenovia z Iriną-san, a ty Ise powinieneś sobie poradzić w pojedynkę, prawda?

– Oczywiście! – odpowiedziałem.

Moja szkarłatna zbroja istnieje właśnie z tego powodu! Muszę pokazać, że potrafię zająć się czymś takim, jak masowo produkowane Złe Smoki!

Rias spojrzała na Xenovię, Irinę i Asię.

– Xenovia, Irina-san, proszę zabierzcie ze sobą, dla ich własnego bezpieczeństwa, Asię oraz nieprzytomnych Koneko i Gaspera.

–Idźcie więc do wschodniej bramy. Jestem pewien, że mają tam podziemny schron – dodał Sensei.

Rias przytaknęła.

– Zrozumiałam. Będziemy więc używać tego miejsca jako awaryjnego schronienia. Musicie więc prowadzić cywilów do tamtego miejsca! Asiu, powierzam ci leczenie rannych, którzy tam trafią!

– Zrozumiałam!

– Zostaw to nam!

Xenovia i Irina odpowiedziały jedna po drugie, zbierając Gaspera i Koneko-chan.

– Tak, ja też zrozumiałam!

Asia też jest pełna energii z powodu inicjatywy Rias.

Dobrze! Grupa Gremory ponownie podejmie działania, aby pomóc temu miastu, które jest w potrzebie! Nie pozwolę im już nigdy więcej mówić, abyśmy się nie wtrącali! Do spustoszenia wywołanego przez Złe Smoki, wciągnięto nawet cywili, którzy tu mieszkają! Nie ma mowy, abym na to pozwolił!

W dłoni Sensei pojawił się włócznia światła, a z jego pleców wyrosły czarne skrzydła.

– Ja też zrobię swoje! Zróbmy tu porządek!

[Tak!]

Natychmiast ruszyliśmy wszyscy do walki.....


– Toryaaaaa!

[Wzmacniacz Masywnego Uderzenia!!!!]

Kiedy tylko zszedłem do miasta, ruszyłem z pomocą cywilom, którzy byli atakowani przez Złe Smoki i obecnie pokonuję je jednego po drugim. Nawet teraz pogrubiłem moje ramię, aby przywalić jednemu z nich naprawdę mocno!

Jeden mój cios jest w stanie pokonać masowo produkowane Złe Smoki. Rany, jeśli nie mają siły Grendela lub Crom Cruacha, to wciąż mogę z nimi walczyć, zachowując moją siłę!

Nawet pomimo tego myślę, że są wystarczająco silne. Mają siłę, która przerasta średnioklasowe diabły. Członkowie Klubu Okultystycznego którzy tu przybyli, są silnymi wojownikami, którzy bez żadnego trudu są w stanie walczyć ze Złymi Smokami i je pokonać.

Problemem jest ich liczba. W tym momencie wykończyłem już cztery. A wygląda na to, że będzie ich więcej. ……Rany, Naprawdę chciałbym wiedzieć, ilu wampirów z antyrządowej frakcji zostało wzmocnionych Świętym Graalem!

Potrząsłem głową, po czym przybrałem prawidłową postawę i odezwałem się do cywilów, którzy biegali dookoła, krzycząc przy tym głośno:

– Za wschodnią bramą jest schron, więc idźcie w tamtą stronę!

– D-dziękujemy ci bardzo!

Cywile-wampiry ruszyły do schronu, po tym jak mi podziękowały.

Następnie poleciałem w stronę nieba i ruszyłem do następnego miejsca.

Nocne niebo, z którego sypał śnieg. Kiedy spojrzałem w dół, zobaczyłem że agenci z Frakcji Tepes i Carmilla, walczą wspólnie ze Złymi Smokami.

Wspomogłem wampiry które miały kłopoty i przywaliłem mocno Złemu Smokowi, który po prostu padł na ziemię. Krwiopijcy zajmą się resztą.

Dobra, następnie chciałem polecieć do następnego miejsca, ale nagle ktoś się przede mną pojawił w powietrzu.

Srebrnowłosy mężczyzna, ubrany w srebrną szatę.... Jego sylwetka lśniła pod tym niebem, z którego padał śnieg.

– Och, czyż to nie Sekiryuutei – powiedział do mnie.

Z pewnością pamiętałem jego twarz i głos.

– Euclid Lucyferiusz! Dlaczego pojawiłeś się przede mną?

Tak, ten gość to mózg ataku na Akademię Kuou, a jego imię to Euclid Lucyferiusz i do tego jest bratem Grayfi-san!

Uśmiechnął się, kiedy zadałem mu pytanie tonem, przepełnionym wstrętem i obrzydzeniem.

– Och, kiedy tu przybyłem po tym, jak zakończyłem moje sprawy, natknąłem się na ciebie.

……Musiał tu przyjść po to, aby dołączyć do Rizevima. Jak się nad tym zastanowić, to Vali mówił że walczył z nim, zanim tu przybył.

Euclid spojrzał w dół na płonące miasto, swoim mrożącym wzrokiem.

– Jednak to z pewnością ironiczne, że wampiry które straciły swoją słabości, atakują swój własny kraj. Byli dumni z bycia wampirami, pomimo iż brzydzili się takim stylem życia. A to jest skutkiem tego.

– A czy to się nie stało dlatego, bo namówiliście ich do zrobienia czegoś takiego!?

Kiedy mnie usłyszał, westchnął.

– ……To zajmowało mój umysł przez cały czas. Że Longinusy łamią ład jednej z najważniejszych zasad, prawdy, a nawet jej fundamentów. Tak, dają ci nowe „wybory”. Zarówno ich posiadaczom, jak i otoczeniu. Oni po prostu dokonują tego „wyboru”. Robiąc coś takiego, po prostu się załamały.

………… Z pewnością jest kimś, kto mówi rzeczy, których nie potrafię zrozumieć……! Jestem zdumiony, że jest w stanie wyrażać swoją opinię, nawet w tej sytuacji!

– To może być skutek tego, że ty i całe twoje otoczenie, dokonaliście nowego „wyboru” – kontynuował, kiedy stawałem się coraz bardziej wściekły.

– ……Przestań wygadywać bzdury……!

– Przekształciłem moją prawą rękę w tryb Masywnego Uderzenia i walnąłem pięścią w stronę Euclida.

Euclid zdjął z siebie srebrną szatę i próbował przyjąć mój atak na siebie.

– Bardzo dobrze. Uznaję cię za mojego przeciwnika. To też musi być przeznaczenie. —Więc też ci to pokażę. Przybądź, Darze Wzmocnienia!

—!?

Na prawej ręce Euclida pojawiła się znajomo wyglądająca rękawica! Dar Wzmocnienia!?

– —! Co to do cholery ma być!?

Byłem w szoku, ale Euclid zwiększył swoją aurę, przybierając jednocześnie pozę z rękawicą.

– Powinienem ci pokazać coś więcej? Łamacz Ładu!

Wydzielając czerwone światło, Euclid został pochłonięty przez swoja aurę. Czerwona aura zaczęła przybierać kształt zbroi……tym co się pojawiło, była zbroja płytowa, wyglądająca identycznie, jak mój Boski Dar!

– …………Zbroja Łuskowa Daru Wzmocnienia……!?

– Tak, zgadza się, to Zbroja Łuskowa Daru Wzmocnienia. A właściwie jego kopia – powiedział Euclid, kiedy byłem w szoku.

[Kopia!? Absurd! Nie ma mowy, aby dało się skopiować Boski Dar! To nie możliwe nawet dla Azazela!]

Nawet Ddraig jest w szoku. Oczywiście! Longinus jest jednym z gatunków! Powiedziano mi nawet, że dwa takie same gatunki, nie mogą się pojawić jednocześnie! Nie ma też trzech takich samych, jak w przypadku Valerie!

Ddraig zadał pytanie:

[……Mówisz że twoje badania są aż tak zaawansowane!? Nie, to niemożliwe. To przerasta moc nawet biblijnego Boga!]

– Tak, zgadza się. Nie mogłem stworzyć tego z niczego. Jednak to już zupełnie inna historia, jeśli mam coś, co mogłoby być gruntem dla tego – powiedział Euclid, wskazując mnie palcem. – Hyoudou Isseiu, w Szczelinie Wymiarowej spotkałeś Wielkiego Czerwonego i zdobyłeś to ciało. Co się jednak stało z tym poprzednim?

– ……Powinno zostać zniszczone!

Tak, Ophis mi powiedziała, że moje poprzednie ciało, zatrute jadem Samaela, stało się podstawą dla nowego, które powstało z ciała Wielkiego Czerwonego.

– ……Co jednak, jeśli pozostałby kawałek twojego ciała? Co jeślibyśmy go zdobyli i przy użyciu Świętego Graala, odzyskalibyśmy zarówno informacje o duszy Sekiryuuteia, jak i Boskim Darze? – powiedział Euclid.

………………On musi żartować.

[…………!!]

Nawet Ddraig zaniemówił.

– Niefortunnie, nie byliśmy w stanie skopiować duszy Ddraiga, jednak stworzenie kopii zbroi okazało się możliwe. Jednakże okazało się niezbędne użycie duszy kilku sławnych smoków, aby używać tego Boskiego Daru za każdym razem. Ze względu na swoją siłę, jego koszt stał się najgorszy.

Niektóre elementy zbroi Euclida były zupełnie inne, ale jakby na to nie patrzeć, to jest to Zbroja Łuskowa Daru Wzmocnienia!

– Więc teraz urządźmy sobie bitwę pomiędzy Seiryuuteiami.

Euclid przyjął pozę.

– Nie bałagań mi tutaj!

Ruszyłem w jego stronę! Nie ma mowy, abym przegrał z jakąś podróbą! Nie mogę do tego dopuścić!

[Wzmacniacz Masywnego Uderzenia!!!!]

Pędziłem w stronę Euclida z pogrubionym ramieniem!

W momencie uderzenia....

[Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!]

Z repliki Euclida wydostał się dźwięk, który rozszedł się echem po całej okolicy, a jego aura drastycznie wzrosła!

……Euclid zablokował mój cios.

Fala uderzeniowa mojego ataku, na moment odepchnęła padający dookoła nas śnieg, ale nie wyglądało na to, aby Euclid odniósł jakiekolwiek obrażenia.

Euclid spojrzał na moją zbroję przenikliwym wzrokiem.

– Hmm, więc tak szkarłatna zbroja wygląda z bliska. Ja z pewnością nie mogę tak wyglądać.....

—!

……Pięść Euclida uderzyła w mój brzuch. Atak przebił moją zbroję i dosięgnął mojego ciała…… Ja……wyplułem krew, która wypełniła moje gardło.

Cholera……mówicie mi, że potrafi używać mocy Sekiryuuteia lepiej ode mnie……?

– Nigdy nie myślałem, że moje moc nie dorównuje mojej siostrze, Grayfi. —To dowodzi, że Zbroja Łuskowa Daru Wzmocnienia wzmacnia siłę posiadacza.

……Więc taka jest między nami różnica mocy……

……Grayfia-san jest najsilniejszą Królową i powiedziano, że jej siła dorównuje poziomowi Maou. I diabeł z równą jej siłą, nosi Zbroję Łuskową Daru Wzmocnienia……

……I to nawet mimo tego, iż mam na sobie ulepszoną formę zbroi……

– To niemożliwe!

Ponownie ruszyłem w jego stronę i przywaliłem Euclidowi!

Jednakże unikał wszystkich moich ataków, a jego ciosy atakowały mnie z ripostami!

– Cholera!

[Wzmacniacz Sonicznej Gwiazdy!!!!]

Natychmiast zmniejszyłem dzielący nas dystans, ale uniknął nawet tego ataku, jakby wiedział że nadchodzi i skończyło się na tym, że dostałem w plecy demoniczną mocą! Z powodu jego siły, na chwilę wstrzymałem oddech……!

……Więc jak sobie poradzisz z tym!?

W obydwu moich skrzydłach pojawiły się działa. Wymierzyłem je w cel, po tym jak skończyłem szarżować!

– Szkarłatny Niszczycieeeeeeeeeel!

[Wzmacniacz Niszczycielskiego Kła!!!]

Mój specjalny atak! Nie wytrzymasz tego, jeśli tym oberwiesz, chyba że wydarzy się jakiś cud! I jako że jesteśmy na niebie, gdzie jest dużo przestrzeni, a nie w ciasnym korytarzu, w którym użyłem go poprzednio; to aktywowałem obydwa działa!

Z dział wydostała się wielka szkarłatna aura! Euclid wysunął obydwa ramiona naprzód.

[Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!]

Głośny dźwięk jego kopii Boskiego daru rozległ się ponownie, a jego demoniczna moc natychmiast wzrosła!

– ….To się nazywa Smoczy Strzał, prawda? – powiedział, atakując srebrno–czerwoną aurą!

Obydwa ataki zderzyły się ze sobą na niebie, nad miastem! Wywołało to olbrzymią eksplozję, której towarzyszył równie wielki hałas!

Kiedy dym się rozwiał.......moim oczom ukazał się Euclid, który nie miał żadnych widocznych obrażeń.

……Mój Szkarłatny Niszczyciel został rozproszony przez zderzenie ze wzmocnioną falę demonicznej mocy……!

Jestem zszokowany tym rezultatem. ……Mogę nawet pozwolić na coś takiego……? Ja, mający na sobie szkarłatną zbroję, mam identyczną siłę ataku, co demoniczna moc wystrzelona z kopii……

Pomimo bycia w trybie Łamacza Ładu, występuje aż taka duża różnica spowodowana różnymi posiadaczami……?

Nawet jeśli coś takiego ma miejsce z powodu kopii……nie, skoro to mój przeciwnik jest tym, który ma kopię, ja……

Nie potrafię ukryć mojego niepokoju……nagle Ddraig się odezwał:

[Weź się w garść, partnerze. Nie możemy z nim po prostu przegrać. W końcu jest moją, nie, jest naszą podróbką! Wystarczą Dwa Niebiańskie Smoki, ja i Albion!]

Jego głos miał w sobie ogromną wściekłość i odważną pewność siebie.

[Nie! Hyoudou Issei i ja jesteśmy Sekiryuuteiem! Wystarczymy my dwaaaaaaaaaaj!]

—!

Ddraig krzyczał. Ja……Ja…… Tak. Ma rację. Ja, nie, my przeszliśmy wspólnie tą całą drogę, przez te wszystkie ciężkie bitwy. Przeżyliśmy aż do tego momentu! My……przeszliśmy przez to wszystko razem!

– Ja……jestem Sekiryuuteiem! Hyoudou Issei, Sekiryuutei który walczy razem z Ddraigiem! Ddraig i ja nie zaakceptujemy porażki z jakąś podróbą! – powiedziałem głośno, wyciągając przed siebie lewą rękę.

Ddraig kontynuował po mnie:

[Słusznie! Nie ma mowy aby taka podróba ja ty, zrozumiała nas, Dwa Niebiańskie Smoki, które cierpią z powodu piersi i tyłków! Nareszcie byłem nawet w stanie, zrozumieć się z Albionem! Więc nie ma mowy, aby poza nami istniały jeszcze jakieś Dwa Niebiańskie Smoki!]

Ddraig krzyknął coś takiego……ale czy to co właśnie powiedział, ma cokolwiek wspólnego z tą sytuacją!? Powiedziałem sobie coś takiego......ale nagle w mojej zbroi zaszła zmiana.

…..Wszystkie umieszczone w niej klejnoty błysnęły srebrnym światłem!

C-coś takiego nigdy wcześniej nie miało miejsca. Srebrne światło, które wyglądało jak Empireum Ostatecznej Furii Vakiego...... Kiedy tak sobie myślałem.....

Moje ciało ogarnęła naprawdę jasna aura. Kiedy zgasło, z każdego z moich klejnotów coś się wyłoniło!

Małe białe obiekty!

– Ddraig, białe rzeczy wychodzą z klejnotów! – powiedziałem zszokowany.

Ddraig odezwał się do mnie, równie wstrząśniętym głosem:

[Tak, ja też jestem zszokowany. Kiedy przedtem wyraziłem moje uczucia, dosięgły mnie myśli Albiona. Coś ostatniego miało miejsce wtedy, gdy ryzykowałeś swoje życie, próbując wyposażyć swoje prawe ramię w jego klejnot.]

Mówi o tym, kiedy po raz pierwszy walczyłem z Valim. Rozbiłem wtedy zbroję Valiego i wyposażyłem moje prawe ramię w klejnot, który odpadł z jego pancerza.

Arcydzieło, które zacząłem nazwać Boskim Podziałem zmieniło moją prawą rękawicę na białą i byliśmy w stanie używać mocy Albiona—mocy podziału. Tylko że warunek i ryzyko korzystania z niego były zbyt duże, używałem go, traktując jak coś, co powinno zostać zapieczętowane.

……Ten latający obiekt, mający wielkość mojej dłoni i mający kształt małego smoka, może być z tym powiązany.

Wygląda mi to na coś bardziej obcego, niż żywego.

Z pewnością potrafię wyczuć od tego aurę Valiego. Nagle Ddraig się odezwał:

[……Wygląda na to, że możesz to kontrolować za pomocą własnych myśli.]

Hmm, ale czy to nie pochłonie czasem mojej żywotności?

[Nie, ta dziwna rzecz zużywa tylko twoją wytrzymałość, więc nie ma takiego ryzyka, aby mogło to zagrozić twojej żywotności.]

To dobrze. Więc to zależy tylko od mojej wytrzymałości. ……Cóż, w krytycznych momentach, moja szkarłatna zbroja także korzysta z mojej wytrzymałości. W każdym razie, jeśli mogę coś zrobić ze stojącym naprzeciwko mnie wrogiem, to nie chcę niczego innego!

– ……To moc Hakuryuukou, którą poprzednio ukradłeś? Jeśli o to chodzi, to już wcześniej wyzwałem na pojedynek Valiego Lucyfera, ale nieważne jak dobra była nasza bitwa, to nie pokazał mi swojej prawdziwej siły, Empireum Ostatecznej Furii, więc zapytałem go o to. Dlaczego nie zmienił się w swoją prawdziwą formę? Wiesz co mi odpowiedział? – powiedział Euclid.

– …………

[Jedynym Sekiryuuteiem, przeciwko któremu użyję mojego Empireum Ostatecznej Furii, jest Hyoudou Issei. Moja duma nie pozwoli sobie na użycie tego przeciwko takiemu oszukańczemu czerwonemu smokowi, jak ty. Sekiryuutei, a nie ty, jest tym, przeciwko któremu chcę walczyć ze wszystkim co mam.]

—!

Więc Vali powiedział coś takiego……

Mój rywal, huh. Nie wiem dlaczego, ale zamiast czuć przygnębienie po tym, jak Vali to powiedział, czułem tylko radość.

Nie chcę być traktowany jak ten facet, który przede mną stoi!

A więc użyję mocy, którą mu ukradłem. Chociaż jej kształt nieco się zmienił!

Zacząłem się uczyć, jak używać tej mocy, przez zanurzanie się w moim Boskim Darze. ……Rozumiem, ta rzecz jest niesamowita…… W zależności od tego, jak tego użyję, może to być dość....

Skoro nauczyłem się, jak używać tej zdolności, zacząłem sobie wyobrażać, jak małe białe smoki się ruszają. ……Czy to w porządku? Wyobrażałem sobie jego ruchy w naciągany sposób……

[Tak, rozkazuj im, partnerze!]

Nawet Ddraig to powiedział, więc pozwolę sobie natychmiast użyć nowej zdolności w prawdziwej bitwie! W tym samym czasie na klejnocie w mojej rękawicy pojawiła się cyfra [X].

– Ruszajcie, moje małe, latające smoki! – krzyknąłem.

Kiedy tylko to usłyszały, natychmiast ruszyły w stronę Euclida z zawrotną prędkością!

Są szybsze niż to sobie wyobrażałem! To z pewnością dobry błąd w obliczeniach!

Małe smoki, które latały po niebie ze swojej własnej woli, rozmieszczały się tak, jakby otaczały Euclida.

On również rozglądał się dookoła, jakby obserwował, co smoki zamierzają zrobić.

Walnąłem w niego Smoczym Strzałem!

– A masz!

Olbrzymia ilość demonicznej mocy została wystrzelona z mojej dłoni! Błyskawicznie tego uniknął, ale.....

[Odbicie!]

Ten dźwięk rozległ się, kiedy Smoczy Pocisk uderzył białego smoka i odbił masy demonicznej mocy którą wystrzeliłem, tworząc ścianę światła!

I pocisk który został odbity, trafił w Euclida! Tak, oto jedna z jego zdolności, odbicie!

Do pewnego stopnia może odbić atak. I właśnie to pokazało, co się stanie z moją demoniczną mocą. Cóż, nie będzie w stanie odbić ataków ze zbyt dużą, destrukcyjną siłą i w zamian przełamie……

Euclid, któremu nie udało się poprawić swojej postawy, otrzymywał ode mnie Smocze Strzały w nieregularnych odstępach czasu!

– Dalej! Odbijający Smoczy Strzaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaał!

Moje losowe pociski pędziły w stronę Euclida! Uderzał w nie rękawicą, gdy zrozumiał, że unikanie ich jest złym pomysłem......

[Odbicie!]

Bez chwili stracenia, małe smoki latały dookoła i zaczęły łapać moje pociski! Odbijający Smoczy Strzał trafił Euclida!

Odbijane, losowe Smocze Strzały, otoczyły Euclida!

[Odbicie!] [Odbicie!] [Odbicie!] [Odbicie!] [Odbicie!] [Odbicie!] [Odbicie!]

Moje pociski zaczęły go trafiać, dzięki powtarzanym odbiciom! Dotąd unikał moich ataków, ale z pewnością mu się dostanie, jeśli nimi oberwie! Z pewnością!

– Ku!

Nie może tego wytrzymać, więc przestał atakować oraz je odbijać, a zamiast tego zmienił taktykę i zaczął używać swoich ataków, aby zniszczyć moje Smocze Strzały.

Tak, to musi być najlepsza opcja. Jednak Eclid nie wie, że nauczyłem się czegoś, kiedy walczyłem z Cao Cao!

Zmieniłem więc kierunek........

– Zmianaaaaaaaaaa!

….....moich smoczych strzałów! Mój pocisk, który miał trafić Euclida, zaczął się migać od trafienia go.

[Odbicie!]

I trafił go w plecy, gdy został odbity!

Z całego ciała Euclida zaczął się wydobywać czerwony dym. Jego zbroja jest już w złym stanie.

……Cóż, moja wytrzymałość także osiągnęła swój limit. Liczba na moim klejnocie też się zmniejszyła. Teraz osiągnęła już [II].

To odliczanie nie oznacza wprawdzie tego, jak długo jeszcze moja zbroja wytrzyma, ale to, ile razy mogę jeszcze użyć małych smoków. Im więcej z tego korzystam, tym mniejsza jest liczba.

Więc to oznacza, że nie mogę już tego użyć zbyt wiele razy i muszę to skończyć!

Nagle demoniczna moc Euclida zwiększyła się do szalonego poziomu.

– ……Wygląda na to, że nie mogę się bronić przed czymś takim. W takim wypadku, dostaniesz kolejny, wielki cios! W przeciwieństwie do twoich dział, ja nie muszę szarżować!

[Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!]

Trzeci raz kopia jego Boskiego Daru wydała dźwięk i bardzo zwiększyła jego aurę.

Euclid bez chwili zwłoki strzelił wielką ilością aury......

To naprawdę coś. Jeśli tym oberwę bezpośrednio, będzie naprawdę niebezpiecznie, ale......

Wydałem rozkaz małym smokom za pomocą moich fal mózgowych! Nagle błyskawicznie zebrały się przede mną i ustawiły w kolejce, jakby zamierzały przyjąć na siebie to uderzenie!

Kiedy miały już oberwać......

[Podział!] [Podział!] [Podział!] [Podział!] [Podział!] [Podział!] [Podział!] [Podział!]

Dźwięk który oznajmił, że moc Euclida została podzielona i zmniejszona!

Jego demoniczna moc malała za każdym razem, gdy dosięgała któregoś z małych smoków. Kiedy dotarła wreszcie do mnie, była w takim stanie, że bez trudu mogłem ją uderzyć i zniszczyć.

– …………!

Wygląda na to, że Euclid jest oszołomiony tym wszystkim.

Oto kolejna zdolność małych smoków, Podział. Pierwotnie była to moc Hakuryuukou. Obiekt którego moc może zostać zmniejszona podczas lotu. Nie ma lepszej obrony przed atakami, niż to!

Małe smoki zniknęły z powodu obrażeń doznanych od demonicznych mocy Euclida, ale nie zginęły bezpowrotnie. Wrócą, gdy aktywuję moją zdolność.

Jeśli się nad tym zastanowić, to pierwotnie była to moc Albiona. Więc czy to oznacza, że ma coś wspólnego z tą zdolnością odbicia……?

Co więcej, dlaczego ta zdolność pojawiła się tak nagle? To nie tak, że nagle się przebudziła, prawda? Nie sądzę, abym miał wcześniej jakiś wzrost. Zamiast tego czułem, jakby przypłynęła do mnie jakaś moc od Ddraiga……

Nagle Ddraig się odezwał:

[Nie jestem pewien. —Ale kiedy rozmawiałem z Albionem już wcześniej, czułem się jakby lżejszy. Moje serce czuje się obecnie znacznie lżejsze! Do tego wypełnia mnie uczucie szczęścia. A ponieważ przez jakiś czas musiałem znosić kpiny z Dwóch Niebiańskich Smoków, nie potrafiłem się powstrzymać, aby nie być wkurzonym. Obecnie nadpłynęła do mnie świadomość Albiona i powiedziała mi to.]

[Jesteśmy Dwoma Niebiańskimi Smokami. Twój ból jest moim bólem, a mój ból, jest twoim. Nie jesteśmy sami! Przełammy więc ten ból wspólnie!]

…..Wygląda na to, że powiedział coś takiego. Ddraig kontynuował, głosem łamiącym się od płaczu:

[Nie jestem sam. Teraz piersi i tyłki nie są nam straszne.]

Poczułem, że wraz z tymi słowami, powróciła jego godność.....

……M-może z powodu „Oppai Smoka”, pomiędzy Dwoma Niebiańskimi Smokami, wystąpiła konieczność wzajemnego zrozumienia……?

N-nie do końca to rozumiem, ale cóż, będę się nad tym zastanawiał potem.

Euclid uśmiechnął się nawet w tej sytuacji. Jego zbroja zaczęła się sama naprawiać, emitując przy tym czerwone światło!

– Interesujące, w rzeczy samej interesujące. To powinno wystarczyć na rozgrzewkę.

Aura otaczająca Euclida ponownie wzrosła. Ten wzrost nie był jednak spowodowany przez kopię Boskiego Daru, ale przez to, że jego aura pierwotnie była.....

Racja, powiedział, że jest równy Grayfi-san. Więc prawdziwa walka zacznie się dopiero teraz huh……

Może po prostu obserwował moje zachowanie. W końcu ja mam oryginał. Chciał poobserwować moje sztuczki i techniki, aby przerobić je na własny sposób.

Faktem jest, że potrafię tylko myśleć, iż obserwował mnie bardzo ostrożnie.

Cholera. Moja wytrzymałość jest na wyczerpaniu. Zbliżam się już do tego stadium, w którym nie będę w stanie utrzymać już dłużej mojej zbroi.

– Więcej, pokaż mi więcej mocy Sekiryuuteia..... – powiedział, ale nagle się zatrzymał.

To dlatego, bo wystąpiło dziwne zjawisko, które okryło całe miejsce ciemnością. Miasto, zamek, drogi, budynki, wszystko zostało okryto ciemnością......

Pamiętam to zjawisko, oczywiście że tak. To dlatego, bo coś posobnego miało miejsce w piwnicy.....

– ……Czy to Gasper!? – zapytałem, rozglądając się dookoła.

Nagle przestrzeń za moimi plecami zaczęła się zniekształcać.

Wreszcie zaczęła się z niej wyłaniać ciemność i przybierać kształt. To Gasper, pod postacią bestii.

– Ise-senpai, pozwól że ci pomogę – powiedział stając obok mnie.

– Więc się obudziłeś, huh.

– Tak. Słyszałem już o całej sytuacji od Asi-senpai. ……Dlatego nie mogę sobie tak nonszalancko spać – powiedział Gasper niskim głosem, a jego słowach tkwiła wściekłość.

Jego oczy świeciły się strasznie na czerwono.

Cały ten obszar i zamek, zostały pochłonięte przez czarną ciemność.....

……Mogłem tylko zaniemówić, gdy to zobaczyłem. Skala tej zdolności jest wielka! Więc może kontrolować całe miasto tą ciemnością!? Jak daleko jego zdolność wzrasta!? To z pewnością nienormalna umiejętność i potrafię sięzogdzić z opinia na jej temat, że jest w klasie Longinusa!

Masowo produkowane Złe Smoki, które szalały sobie po mieście, zostały pochłonięte przez ciemność, która pojawił się na ziemi......

To takie przytłaczające. Gdy oczy Gaspera błysnęły, liczne Złe Smoki, które siały spustoszenie po mieście, zostały zatrzymane w tym samym momencie, a potem kontrolowana przez Gaspera ciemność zaczęła je likwidować.

Jednak nie robi krzywdy cywilom. Wybiera po prostu tylko Złe Smoki i je wykańcza. Ciemność gasiła nawet palące się budynki.

– Nie mogę znieść faktu, że moc którą zdobyli od Valerie, jest nadużywana do robienia czegoś takiego.

Gasper, Besti Ciemności, spojrzał na Euclida.

– Tak, z pewnością masz rację!

Moje zdanie jest w tej materii takie samo. Moja wytrzymałość wkrótce padnie, więc nie będę w stanie utrzymać zbroi, ale nasze zwycięstwo nie przepadnie, jeśli będę miał przy sobie Gasper w tym stanie.

Pokonam tego gościa i wezmę go do niewoli, a potem zamierzam udowodnić niewinność Grayfi-san, odsyłając go do Zaświatów!

Gasper i ja próbowaliśmy do dorwać, ale....

– Euclid!

W drogę wszedł nam srebrnowłosy mężczyzna—Rizevim Livan Lucyfer.

– Rizevim-sama.

Kiedy Rizevim stanął obok Euclida, spojrzał na nas i uśmiechną się.

– Czas abyśmy się wycofali. Uhyahyahya, ta ciemność z pewnością jest niebezpieczna. Atakuje nawet Złe Smoki. Więc gdzie jest Crom Cruach?

– Wątpię aby wciąż tu był.

– Och jejku, z pewnością zachowuje się tak jak chce, ten Zły Smok taki już jest. Uhyahyahyahya!

Rizevim śmiał się nawet w takiej sytuacji. Nagle pojawił się Vali, podlatując za pomocą swoich świetlistych skrzydeł.

– Rizevim! Ja jeszcze z tobą nie skończyłem!

Kiedy Rizevim to zobaczył, zaczął się śmiać.

– Chodzi o to, że mój wnuk jest naprawdę wytrwały. Warto więc będzie znów się z nim spotkać. Miasto jest dość zniszczone, więc się wycofujemy, Euclid-kun. Więc teleportuj z nas tą siłą♪

Euclid szybko aktywował w powietrzu magiczny krąg, typu teleportacyjnego.

Nie pozwolę im uciec! Vali, Gasper i ja natychmiast ruszyliśmy w ich stronę!

– Stój, Rizevim!

– Ty też się zatrzymaj, Euclid!

– Oddaj mi Święty Graal Valerie!

Jednakże wystrzelone przez nas ataki nie tknęły nawet Rizevima. Wyparowały, kiedy go uderzyły, zupełnie jakby nic się nie stało.

Anulator Boskiego Daru!

Rizevim pogroził nam palcem, jakby sobie z nas kpił.

– Niedobrze♪. Skoro te moce mają coś wspólnego z Boskimi Darami, to na mnie nie będą działały, wiecie w ogóle o tym? Narka♪ Więc proszę, wspierajcie nas od teraz, skoro będziemy szerzyć wielki terror! Następnym razem też sprowadzę Złe Smoki!

Cholera! Więc ataki związane z Boskimi Darami naprawdę na niego nie działają!

Cała nasza trójka; Vali, Gasper i ja, jesteśmy posiadaczami Boskich Daróóóóóóóóóóóóów! Nigdy nie myślałem, że będę się czuł tak sfrustrowany……!

– Och, tak. Nazywamy się Qlippoth[1], fajna nazwa, prawda? To dokładne przeciwieństwem Drzewa Życia Sefiry. Nazwałem nas tak, od kiedy nadużywamy Świętego Graala, który reprezentuje nazwę Sefiry. To oznacza również to, że jesteśmy siłami zła♪ Ciao☆

Rizevim, Euclid i Lilith zniknęli w teleportacyjnym świetle....

W ostatnim momencie Lilith spojrzała na mnie……

Vali trząsł się ze wściekłości i frustracji.

– ……Moim marzeniem jest pokonać Wielkiego Czerwonego…… Cholera. Więc ja i on mamy takie marzenia……!? Nie, ja……jestem……inny niż on!

Myślę że to pierwszy raz, kiedy widzę tak rozemocjonowanego Valiego......

W końcu tak bardzo nim gardzi.

Nie, nawet je myślę, że ten gość jest najgorszy.

Rizevim Livan Lucyfer.....

Ten gość jest zbyt niebezpieczny.


Odnośniki tłumacza[edytuj]

  1. Dobra, a teraz czas na kilka wyjaśnień. Sefira to według kabały, jedna z dziesięciu emanacji boskiego światła, będąca kolejnymi stopniami poznania nieskończonego i niepoznanego Boga przez skończone i ograniczone stworzenie. Wszystkie one są aspektami, mocami Boga, przejawianymi w stworzeniu, przez które dokonuje się jego objawienie. Sefir ma być dziesięć i wspólnie tworzą one Drzewo Życia, diagram, który w schematyczny sposób obrazuje powstanie i budowę Wszechświata, a także atrybuty Boga. Qliphoth zaś miał być interpretacją złych mocy, czymś w rodzaju „skorup” otaczających sefiry, lub wręcz oddzielnym drzewem Sefir, zwanym Drzewem Śmierci,


Cofnij do rozdziału trzeciego Powróć do Tom 16 Przejdź do Podrozdziału Gasper Balor
Źródło „http://hsdxd.usermd.net/w/index.php?title=High_school_DxD_Tom_16_-_rozdzial_4&oldid=13978