Żywot 1: Od teraz jestem Królem

Z High School DxD Wiki
Skocz do:nawigacji, wyszukiwania

Od teraz jestem Królem[edytuj]

Część 1[edytuj]

Był już koniec wiosny...

Podczas gdy turniej szedł pełną parą, nasza diabelska praca się rozpoczęła, a nasze nowe szkolne życie trzecioklasistów również się stopniowo rozwijało. Na podium stała wychowawczyni klasy 3b, Rossweisse-san.

– Podsumowując, Turniej Piłki niedługo się zacznie. Nie możemy przegrać tych międzyklasowych zawodów!

W energiczny sposób Rossweisse-san została naszą wychowawczynią. Matsuda i Motohama byli w tej samej klasie co ja i rechotali z uciechy, gdy patrzyli na Rossweisse-san.

– Rossweisse-chan, jesteś taka chętna do czynu.

– Cóż, po raz pierwszy jest wychowawczynią, więc to oczywiste, że nie chce przegrać.

Matsuda i Motohama rozmawiali obok mnie. Ja też byłem teraz w klasie 3b. Po promocji do trzeciej klasy, moi klasowi koledzy też się zmienili, ale niezbyt. Jak zwykle byli ze mną Matsuda i Motohama, z którymi zawsze byłem w tej samej klasie, ale nie brakło też znajomych osób, takich jak Asia, Xenovia, Irina i Kiryuu. Oprócz naszej nowej wychowawczyni, Rossweisse-san, Kiba też był moim nowym kolegą klasowym. Taki układ został zawarty ze względu na sprawy powiązane z diabłami, lub DxD, abyśmy w razie czego mogli się szybko zebrać. Wszyscy trzecioklasiści powiązani z Domostwem Gremory zostali zebrani w jednej klasie. Natomiast w klasie 3c był Saji oraz wszystkie trzecioklasistki z Domostwa Sitri. W każdym razie naprawdę mam nadzieję, że będzie cicho i spokojnie, dopóki nie skończymy szkoły! Odwróciłem się, aby pogadać z Kibą, który siedział za mną.

– Niezależnie od tego, czy to zawody międzyklasowe, czy zajęcia klubowe, nie możemy przegrać. Zwłaszcza że jesteśmy nowym Klubem Okultystycznym.

– Dokładnie. Jeśli przegramy w tym roku, to zawiedziemy oczekiwania absolwentów – odpowiedział Kiba z entuzjazmem.

Jego styl mówienia pasował do wiceprzewodniczącego. Parsknąłem śmiechem w odpowiedzi.

– O-o co chodzi? – zapytał Kiba zmieszanym tonem.

– He he, przypomniał mi się turniej sprzed roku.

Z powodu incydentu ze świętymi mieczami, Kiba był nieco zmieszany i podczas turnieju myślał o czymś innym. Kiedy Kiba to sobie przypomniał, zaczerwienił się.

– …Nie przypominaj mi tego, Ise-kun.

– Przepraszam. Podczas turnieju będę grała w drużynie Samorządu Uczniowskiego – powiedziała przepraszającym tonem Xenovia, która siedziała przy pobliskim stole.

Wprawdzie Xenovia należała do Klubu Okultystycznego, ale obecnie była przewodniczącą Samorządu Uczniowskiego. To było zrozumiałe. Nie byłoby to uzasadnione, gdyby podczas turnieju nie grała w drużynie samorządu. Irina uniosła kciuki w górę.

– To żaden problem! Pokonam Xenovię i pozostałych! – oznajmiła.

Po chwili ciszy, Xenovia odpowiedziała na wyzwanie Iriny:

– Cóż, więc Irina jest jedyną którą muszę pokonać.

– Coś ty powiedziała!?

Ach, iskry latały między nimi, gdy tak stały naprzeciwko siebie. To już rok, od kiedy je spotkałem. Wtedy nigdy bym nie pomyślał, że pewnego dnia będziemy chodzić do jednej klasy, nie mówiąc już o tym, że jedna z nich zostanie przewodniczącą Samorządu Uczniowskiego. Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy, byliśmy wrogami…. Życie doprawdy jest nieprzewidywalne, huh.

– Cóż, jeśli będziemy przeciwko sobie walczyć, stoczmy uczciwą i porządną walkę – powiedziałem, przyglądając się Xenovi i Irinie.

– …Racja, nie przegramy – dodała cicho Asia.

Było zupełnie tak, jakby zmuszała się do wypowiedzenia tych słów, gdyż wyraz jej twarzy i ton głosu były dość sztywne…. Kiryuu pogłaskała Asię po policzku.

– Asiu, dziwnie się ostatnio zachowujesz. Wszystko z tobą w porządku? – zapytała zmartwionym głosem.

– R-ruszajmy! N-nie damy się pokonać!

Zaraz…. Czy ona naprawdę nie zachowuje się dziwnie? Tak przy okazji, ostatnio wydaje się być zamyślona, zarówno w domu, jak i w szkole. Zawsze jako ostatnia opuszcza też pokój klubowy po zajęciach….

– …To dlatego, że jestem Buchou – wyszeptała Asia sama do siebie.

– ……

Xenovia i Irina, które były przedtem zajęte kłótnią, teraz patrzyły na Asię zmartwionym wzrokiem.

– Posłuchajcie, możemy to zrobić, klaso B! Wygrajmy!

– TAK~~

Samotnemu, zdenerwowanemu głosowi Rossweisse-san towarzyszyły głosy niezmotywowanych uczniów, które niosły się echem po całej klasie.....

Część 2[edytuj]

Poza życiem trzecioklasisty, był inny rodzaj nowej „pracy”, która była dla mnie bardzo ważna. Nasze Parostwo Hyoudou Isseia wreszcie rozpoczęło swój własny biznes, to znaczy swoją diabelską pracę. Było tak samo jak wtedy, gdy byliśmy podwładnymi Rias i wysłuchiwaliśmy życzeń naszych klientów oraz dostawaliśmy zapłatę, gdy już je spełniliśmy. Praca diabłów wyglądała tak od czasów starożytnych. Skoro zostałem wysokoklasowym diabłem i byłem Królem, musiałem poprowadzić Asię i pozostałe dziewczyny z mojego parostwa, aby dobrze wykonywały swoją robotę. Z korporacyjnego punktu widzenia jestem obecnie prezesem firmy „Hyoudou Issei sp. z o.o.”. A dokładnie rzecz biorąc, byłem kierownikiem sklepu w „Wielkim Przedsiębiorstwie Gremorych”. …Tak przy okazji, nigdy dotąd nie było takiego przypadku, aby ktoś został wysokoklasowym diabłem w ciągu roku, nie mówiąc już o tym, że byłem podwładnym mojej pani tylko przez rok, co jest niesamowicie krótkim okresem. W rezultacie doprowadziło to do obecnej sytuacji, do której nie jestem przygotowany. Gdybym pracował pod rozkazami mojej pani przez dziesiątki, albo i setki lat, i pewnego dnia dowiedział się, że „za kilka lat może będę w stanie zostać wysokoklasowym diabłem”, to wtedy lepiej bym się przygotował do bycia niezależnym. Teraz muszę kierować tym interesem po roku, chociaż jeszcze rok temu nie mogłem się tego spodziewać, gdy ciągle miałem obsesję na punkcie „Zostania Królem Haremu!”. Jednakże Rias, która jest zwykle delikatna, była wtedy niesamowicie surowa.

– Spróbuj. Zostanie diabłem w ciągu roku to nic, w porównaniu do bitew przeciwko Qlippothowi.

Dała mi takie szkolenie, że obóz treningowy dla komandosów się chowa!

Na koniec, jedna trzecia terytorium, na którym pracowało Parostwo Rias Gremory, zostało przekazane mnie. …Ostatecznie dla kogoś, kto został diabłem przed rokiem, awans na wysokoklasowego diabła, przygotowania do niezależności, nadanie terytorium i początek diabelskiej pracy, to było o wiele za dużo na jeden raz! Nie trzeba dodawać, że kiedy zostałem kierownikiem działu w „Wielkim Przedsiębiorstwie Gremorych”, także otrzymałem biuro, które znajdowało się w jednym z laboratoriów Azazela-sensei, które ten rozmieścił w całym mieście. Po wyjściu z Rezydencji Hyoudou i przejściu dziesięciu minut piechotą, można było zobaczyć prywatną szkołę dokształcającą, a nasze biuro znajdowało się pod nią. Ta szkoła została kupiona przez Grigori, które zbudowało pod nią piwnicę, którą następnie przekazano mnie. Szkolne windy miał specjalny system rozpoznawczy, dzięki czemu do piwnicy nie mógł dostać się nikt, kto nie powinien. Kiedy nasze zajęcia klubowe się kończyły, ja i moje parostwo udawaliśmy się wieczorem do szkoły dokształcającej i zjeżdżaliśmy razem windą do piwnicy.

– Wciąż nie przyzwyczaiłam się do tej windy – powiedziała Xenovia.

Przytaknąłem jej. Po tym jak zjechaliśmy windą, powitał nas długi korytarz. Na wprost nas znajdowały się drzwi, troje kolejnych było po prawej stronie korytarza, a dwoje po lewej. Łącznie było tutaj sześcioro drzwi. W pokojach po prawej mieściły się kolejno prysznic, toaleta męska, oraz żeńska, zaś po lewej magazyn oraz salon z aneksem kuchennym. Jednak najważniejsze były drzwi na wprost, za którymi mieściło się biuro. Na tabliczce na drzwiach było napisane „Biuro Parostwa Hyoudou Isseia”. Pokój był przestronny i miał około trzydziestu mat tatami[1]. Stało tu kilka biurek z dokumentami i komputerami, szafki na akta stały z boku, wraz z faksem i sofą dla gości. Wszystkie niezbędne rzeczy zostały zorganizowane. Oczywiście przygotowano tu także magiczny krąg, który będzie potrzebny przy wykonywaniu naszej diabelskiej pracy. Wprawdzie to miejsce dopiero powstało i ciągle miało pewne braki, ale wyglądało jak biuro. Wszedłem do środka i ruszyłem w stronę najbardziej okazałego biurka, należącego do prezesa.… Można by je uznać za godne Króla. Mówiłem że zwykłe biurko wystarczy, ale Ravel uparła się i powiedziała coś takiego:

– Nie mogę na to pozwolić!

Tak więc zamówiła dla mnie to biurko i krzesło, które sprawiały wrażenie, jakby były przeznaczone dla Króla. …Teraz mogłem zrozumieć Asię, która też miała problemy z przyzwyczajeniem się do biurka przewodniczącej w naszym pokoju klubowym. To chyba niezbyt do mnie pasuje, prawda? Sam tak myślałem! Po tym jak Asia, Xenovia, Ravel i Rossweisse-san zajęły swoje miejsca, rozpoczęliśmy naszą pracę. Ravel była moją menadżer no i wiceprezesem. Pierwszą rzeczą którą zrobiliśmy po przybyciu do biura, było sprawdzenie liczby wezwań, które dostaliśmy poprzez magiczny krąg. Asia siedziała za swoim biurkiem i czekała na instrukcje Ravel. Xenovia relaksowała się na fotelu, podczas gdy Rossweisse-san robiła dla nas ulotki. Ja też siedziałem za biurkiem i czekałem na raport od Ravel. …Nasza praca właśnie się zaczęła, więc gór dokumentów i akt jeszcze wprawdzie nie było…. Obecnie byłem trochę rozczarowany. Kiedy Ravel skończyła porządkować dokumenty, rozdzieliliśmy między siebie wezwania klientów. Lecznicze wezwania trafiły do Asi, te wymagające pracy fizycznej do Xenovi, a tam gdzie była potrzebna magia, powinna poradzić sobie Rossweisse-san. Oczywiście zboczonych żądań nie ma! Te dziewczyny są moimi cennymi podwładnymi, więc jak mógłbym pozwolić na coś takiego!? Nawet mowy nie ma!

– Cóż, dzisiaj też pracujmy ciężko! – powiedziałem, gdy Ravel wróciła na swoje miejsce.

Moje słowa były sygnałem do początku pracy.

– Tak! – powiedziały Asia, Ravel i Rossweisse-san.

– Taaaa! – dodała Xenovia.

Ravel natychmiast zgłosiła nam, gdzie musimy się udać.

– Oto grafik na ten wieczór, więc zostawiam resztę wam.

Kiedy Ravel skończyła mówić, członkinie mojego parostwa teleportowały się za pomocą magicznych kręgów do klientów, którzy złożyli żądanie poprzez ulotkę. Moim zadaniem było spotkanie się z nimi po powrocie, wysłuchanie ich sprawozdania i spisanie raportu. Rias też wykonywała tą pracę jako Król. Ravel była właściwie naszą księgową, ale od czasu do czasu też dostawała wezwania od klientów. Ja zresztą też. Poleganie na Asi i pozostałych wystarczało, ale wciąż byłem odpowiedzialny za moich starych klientów, takich jak Morisawa-san czy Mil-tan, do których udawałem się w czasach, gdy pracowałem pod rozkazami Rias. Nawet teraz wciąż dostawałem prośby, abym „przyjechał na rowerze”. Mimo bycia Królem, ciągle musiałem pedałować na rowerze do moich klientów. W końcu, mimo że jestem diabłem od roku, to dalej jestem tylko licealistą. Nie miało to nic wspólnego z moją obecną pozycją, ale było dla mnie ważne, abym nie zapomniał o moich korzeniach. W rzeczy samej, wprawdzie była to gałąź większego biznesu, ale wciąż pracowaliśmy na terytorium Rias, więc musieliśmy utrzymywać kontakt, aby uniknąć podbierania sobie zleceń. To było tak samo, jak w przypadku głównego sklepu i jego filii. Oczywiście były zlecenia, które otrzymywaliśmy od Rias. Czułem się przez to tak, jakby moja diabelska praca była… Najważniejsze było, aby być ostrożnym podczas pracy i nie popełnić żadnych błędów. W końcu nie byłem obecnie uważany, za całkowicie uniezależnionego od Rias. Po prostu powierzyła mi jedną trzecią swojego terytorium… W przyszłości otrzymam moje własne i wtedy będę kontynuował moją pracę tam. Zapewne tym miejscem nie będzie miasto Kuou, chociaż może będzie się znajdowało niedaleko niego. Jednak równie dobrze będzie mogło się znajdować gdzieś bardzo daleko. Aby dostać moje własne terytorium w ludzkim świecie, potrzebowałem zgody rządu Zaświatów oraz rodziny Gremory, a także mojej pani, Rias. Po najróżniejszych opiniach wygłoszonych przez „górę”, kawałek terytorium będzie mógł zostać przygotowany i przekazanym mnie…tak to mniej więcej powinno wyglądać. Zastanawiam się, ile czasu minie, zanim dostanę własne terytorium. …Mam nadzieję, że nie dostanę go wtedy, gdy będę nieprzygotowany. Chciałbym też mieszkać w mieście Kuou, dopóki nie skończę studiów. Jeśli jednak takie będą rozkazy starszyzny, to nie będę miał wyboru…. Czasami czuję się niepewnie, gdy pomyślę o zmianach, które może przynieść przyszłość. Gdy tak się zastanawiałem, ktoś się do mnie odezwał:

– Królu, oto twoja kawa.

– Ach, dziękuję ci Bova.

Tym który przyniósł mi kawę, był Bova Tannin. On też nam tutaj pomagał, w swojej postaci mini-smoka. Był uważany za jednego z moich podwładnych, więc pomagał mojemu parostwu. Podczas naszej diabelskiej pracy, zawsze na pierwszym miejscu stawiał mnie oraz moje parostwo i przez cały czas zwracał uwagę na małe szczegóły. Jeśli brakowało nam materiałów, natychmiast uzupełniał zapasy, a także przynosił nam napoje. …Mimo że w Zaświatach był znany jako Bova Niszczyciel, to tutaj pracował bardzo pilnie. Ravel powiedziała mi, że w Zaświatach Bova ciągle poszukiwał silnych wrogów, aby z nimi walczyć. Nie cierpiał zwłaszcza, gdy porównywano go do jego ojca i starszych braci. …Ponieważ Bova nic nie mówił na ten temat, to ja także nie pytałem. Mogłem to mniej więcej zrozumieć, dzięki informacjom które usłyszałem. Najstarszy syn staruszka Tannina był dobrze zorientowany w sprawach cywilnych oraz wojskowych i zdobył wsparcie ludzi. Drugi syn zdobył sławę w Zaświatach, jako naukowiec. Zwykle pracował w ludzkiej postaci w specjalnym instytucie na terytorium Maou. Ravel powiedziała, że Bova czuł się gorszy od swojego ojca i starszych braci…. Nie mam żadnego rodzeństwa, a mój ojciec jest zwykłym człowiekiem, więc to normalne, że nie jestem zazdrosny o innych członków mojej rodziny…. Myślę że jestem szczęściarzem. Jednak zastanawia mnie to, że Bova na tyle mnie polubił, że chciał zostać moim podwładnym. Wciąż go o to nie spytałem. Niezależnie od tożsamości moich podwładnych, nie zadanie takiego pytania nie pasowało do Króla….

„Właściwie to z jakiego powodu tak bardzo mnie szanujesz?”

Mogłem po prostu zadać tego typu pytanie, ale nie byłem na tyle arogancki, aby to zrobić. Gdybym naprawdę zapytał, Bova by mi odpowiedział…. Na razie postanowiłem poczekać na lepszą okazję, do zadania tego pytania. Obecnie byłem w trakcie trenowania i poszukiwania nowych członkiń do parostwa oraz drużyny turniejowej, więc okazja powinna się szybko napatoczyć…. Po tym jak się nad tym zastanowiłem, postanowiłem wrócić do pracy.

Kilka godzin później....

Pierwszą osobą która wróciła poprzez magiczny krąg, była Xenovia. W ręku trzymała swoje wynagrodzenie.

– Wróciłam. Klient dał mi ten antyczny zegar. Ise, Ravel, daję wam go do oceny.

Ravel zaczęła oceniać jego wartość.

– Dziękuję za twoją pracę. Wygląda… na bardzo stary. Dla pewności dam go do rzeczoznawcy.

Wprawdzie było specjalne urządzenie, które służyło do mierzenia wartości przedmiotów, ale było ono użyteczne tylko do pewnego stopnia, więc aby poznać rzeczywistą wartość, lepiej było się skontaktować z profesjonalnym rzeczoznawcą. W każdym razie tak robiła rodzina Gremory. Po chwili Rossweisse-san też wróciła.

– Ja też jestem z powrotem. Najwyraźniej dostałam w ramach zapłaty jakąś rzadką grę komputerową…

Ravel zaczęła sprawdzać zapłatę, którą dostała Rossweisse-san.

– Dziękuję za twoją pracę, Rossweisse-sama. Hmm, to także damy do wyceny rzeczoznawcy. Tak, Ise-sama, chciałbyś się temu przyjrzeć? – zapytała Ravel, gdyż wiedziała, że interesuję się grami komputerowymi.

Zaciekawiło mnie to, więc natychmiast poszedłem się temu przyjrzeć. To była słynna gra z czasów mojego dzieciństwa.

– Ach, to ta gra. Z pewnością jest rzadka, ale najpierw oddajmy ją do rzeczoznawców – zdecydowałem.

Ten rodzaj zapłaty mógł być bezpośrednio dawany mojemu parostwu, ale wynagrodzenie, które otrzymywało Parostwo Gremory, trafiało prosto do rodzinnego skarbca. Postanowiłem to kontynuować i wszystkie nasze zarobki dalej tam lądowały. Po tym jak wyceniono ich wartość, na konto Parostwa Hyoudou Isseia trafiała dana suma pieniędzy. Nie byłem pewien, czy inne diabelskie rodziny także tak działały, ale my, Parostwo Gremory, dalej postępowaliśmy w ten sposób. W rzeczy samej, koszty operacyjne tego biura pokrywały fundusze, które zgromadziłem podczas poprzednich diabelskich prac oraz należności licencyjnych „Oppai Smoka”. Ponieważ tych pieniędzy było dużo, Grayfia-san zarządzała nimi w moim imieniu. Teraz nareszcie dostałem do nich dostęp, więc nawet wszystkie meble zostały zakupione za moje własne pieniądze. …To było dziwne uczucie. Nawiasem mówiąc, po tym jak spojrzałem na stan konta, do którego nie miałem dostępu przez dłuższy czas, ilość zgromadzonej gotówki dalej była astronomiczna…. Cóż jeśli ktoś z mojego parostwa znajdzie się w potrzebie, to będę miał jak pomóc. Kiedy się nad tym zastanawiałem, magiczny krąg rozbłysnął po raz trzeci i pojawiła się Asia.

– …Jestem z powrotem.

Francuska lalka którą przytulała, była zapewne jej zapłatą…. Ale Asia nad czymś myślała, mając przy tym pusty wyraz twarzy.

–Dziękuję ci za twoją pracę, Asiu-sama.

Ravel chciała odebrać od niej zapłatę…ale Asia ruszyła przed siebie, jakby jej nie widziała.

–Asiu-sama, Asiu-sama! Proszę, oddaj mi swoje wynagrodzenie! – zawołała Ravel.

– Ach! P-przepraszam! Zapomniałam o tym! P-proszę, weź to!

Asia nareszcie otrząsnęła się i oddała lalkę Ravel.

– Asia jest beztroska jak zawsze – powiedziałem.

Xenovia spojrzała wtedy na swoją przyjaciółkę z uwagą. Skoro wszyscy już wrócili, to teraz mogli odpocząć. Nagle Ravel podeszła do mnie.

– Umm, Ise-sama –szepnęła mi do ucha.

– Hmm? O co chodzi?

– Chcę z tobą porozmawiać na temat Asi-sama…

…Najwyraźniej niezręcznie było rozmawiać o tym przy wszystkich, więc poszliśmy we dwójkę do magazynu, gdzie mogliśmy sobie porozmawiać bez świadków.

– Umm, nie wiem jak zacząć… w kwestionariuszu od klienta jest coś na temat Asi-sama… – powiedziała Ravel, pokazując mi dokument.

Po wykonaniu zlecenia, kwestionariusz wypełniony przez klienta zawierał niezwykle ważne informacje. Spojrzałem więc na niego. …Zawierał on opinię na temat pracy Asi.

– Hmm, rozumiem. Uważają, że Asia zachowuje się ostatnio dziwnie – powiedziałem.

Dokładnie, w kwestionariuszu napisano że Asia najwyraźniej była nad czymś bardzo zamyślona, po tym jak przyjęła zlecenie, i zaakceptowała kompletnie niemożliwą dla niej do wykonania prośbę, co przyczyniło się do jej porażki. To było zupełnie coś innego, niż to, co zwykle pojawiało się w jej kwestionariuszu.

– To nie z powodu niezadowolenia klientów, a zmartwienie… myślę więc, że nie należy omawiać tej sprawy bezpośrednio z Asią-sama… – powiedziała Ravel zmartwionym tonem.

W rzeczy samej, rozmowa sprawi, że Asia jeszcze bardziej się zmartwi, przez co sytuacja tylko się pogorszy i może nawet sprawić, że Asia wpadnie w depresję. Mimo że jej poprzednie zlecenia zostały wykonane, a rezultaty nie były takie złe, ale…. Na razie klienci bardziej martwili się o Asię, więc obawiali się wzywać ją ponownie…. Poczułem jednak ulgę, gdy dowiedziałem się, że oni też się o nią martwią.

– Może się za bardzo nadwyręża. Podczas naszych zajęć klubowych często się tak działo.

W rzeczy samej, niezależnie od tego, czy jest w domu, czy w Klubie Okultystycznym, zawsze wchodziła w dziwny nastrój sama z siebie. Kiedy wspomniano o Turnieju Piłki, zachowywała się, jakby była opętana przez ducha.

– Nie przegramy!

– Zdecydowanie zwyciężymy!

Takie zachowanie nie pasowało do zwykłej Asi. …Ostatnio, jako przewodnicząca Klubu Okultystycznego, posunęła się trochę za daleko w byciu odważną i nieco się nadwyrężyła. Ravel przyłożyła dłoń do policzka.

– Czyżby była zakłopotana nową sytuacją… Może powinnam dopasować nasz grafik… Ale jeśli powiem Asi-sama, że nie musi pracować tak ciężko, albo dawać z siebie wszystko, to wtedy mogłabym ją skrzywdzić… – powiedziała z zmartwionym wyrazem twarzy.

Asia był dla Ravel szkolnym senpaiem, więc był to dla niej trudny temat do rozmowy.

– Być może Asia myśli o tym, co powinna zrobić jako przewodnicząca i o tym, jak powinny wyglądać nasze zajęcia klubowe – powiedziałem cicho.

Sądzę że to jest najbardziej prawdopodobny powód. W tym przypadku, Asia sama powinna to przezwyciężyć…jednakże moja kochana Asia-chan ma obecnie kłopoty, więc nie mogę tego zignorować! Nie chciałem przez to powiedzieć, że nie pomogę Asi, ale jak to powiedzieli wiceprzewodniczący Klubu Okultystycznego Kiba, Xenovia, Irina i była Buchou Rias, chcemy wszyscy, aby Asia sama czegoś dokonała. To była dla niej najważniejsza rzecz. Sam przebudziłem moją moc w taki sposób, kiedy powiedziano mi żebym zachowywał się tak, jak na Sekiryuuteia przystało. Musiałem stanąć w obliczu goryczy i niepowodzenia. Jednakże stałem się w końcu Sekiryuuteiem na mój własny sposób. Asia wciąż była proszona, aby stała się Buchou, przez co próbowała się zmienić. Jednakże, nawet jeśli jej celem było stanie się podobną do Rias, to w praktyce było to niemożliwe. Asia była Asią. Miałem więc nadzieję, że stanie się Buchou na swój własny sposób. Musiało tak być. Dotąd to Asia mnie zawsze wspierała, więc teraz była moja kolej. Musiałem więc znaleźć dobrą okazję do rozmowy z Asią. Xenovia i Irina powinny to zauważyć, więc pozwolę aby to one najpierw z nią porozmawiały. …Ponownie odwróciłem głowę. Hmm, od kiedy zostałem Królem, mam mnóstwo zmartwień. Przypomniałem sobie, jak rok temu moją jedyną ambicją było zboczenie.

– Moim celem jest zostanie Królem Haremu! Chce być otoczony przez piersi i marzenia!

Nie, dalej tego pragnąłem! Moim celem jest zostanie Królem Haremu! Ale gdy moja pozycja się zmieniła, rzeczy które uważam za naturalne, także się zwiększyły. …To tak zwany awans na wysokoklasowego diabła. Ravel uśmiechnęła się, gdy zobaczyła mój zakłopotany wyraz twarzy.

– Martwienie się o członków swojego parostwa także jest pracą wysokoklasowego diabła. Jeśli Król się nie martwi, to wtedy problemy tylko narastają.

Naturalnie nie jestem tego typu Królem. Nie ważne, czy chodzi o Asię albo Ravel, wszystkie jesteście po mojej stronie, więc zdecydowanie zrobię dla was wszystko.

– Pracujmy więc wszyscy razem, aby pomóc Asi. Powiedzmy o tym wszystkim.

– Zrozumiałam.

Po uzyskaniu zgody Ravel, nasza prywatna rozmowa się skończyła. Ach, to takie pomocne, że Ravel jest tak zdolną menadżer. Nigdy nie będę jej w stanie dorównać tak długo, jak żyję w taki sposób…. Wyszliśmy z magazynu na korytarz, gdzie Xenovia zajadała się słodyczami.

– Robiliście coś zboczonego w magazynie? Więc używasz do tego takiego miejsca, Ravel.

Powiedziała coś takiego! Ja i Ravel zarumieniliśmy się!

– G-głupia! Jak mógłbym robić coś takiego z Ravel…!

– Seks w pracy!? Czy w tym miejscu wolno robić coś takiego!? – powiedziała Rossweisse-san z zaczerwienioną twarzą.

Asia też dołączyła do rozmowy i to dość emocjonalnie!

– Ise-san! Nie mógłbyś robić tego w domu!? J-jeśli będziesz to robił bez mojej wiedzy to wtedy ja……z tobą…

Oczywiście, myślę że tego typu rzeczy najlepiej robić w domu! A tak przy okazji, przestańcie robić te numery z klamką! Byłbym wdzięczny, gdybyście mnie najpierw o tym poinformowały!

– Rozumiem, więc takie rzeczy można robić w magazynie. Dobrze wiedzieć.

Ravel-chan!? N-nie myślisz chyba, aby użyć magazynu do czegoś dziwnego, prawda!? Z jakiegoś powodu Bova zaczął płakać.

– Nawet podczas swojej pracy mój Król nie zapomina, żeby popieścić się ze swoimi sługami! Jestem taki wzruszony!

Członkinie mojego parostwa i podwładny, są tacy sami! Zaczęli tolerować to, że jestem takim zboczeńcem!? Ale magazyn, hę…. To z pewnością możliwe! N-nie! Mamy tu w końcu salon, więc to możliwe, abym się tam trochę zabawił z Asią-chan, Xenovią, Ravel i Rossweisse-san....

– Ise-san… proszę, obdarz mnie swoją królewską łaską…

– Dalej, pozwól mi urodzić swoje królewskie dziecko!

– …Jako twoja menadżer, chętnie obsłużę cię w każdy możliwy sposób.

– …T-to zaniedbanie obowiązku! A-ale od czasu do czasu można poromansować w pracy…

…Fufu! Jak się nad tym zastanowić, to czy to nie jest najlepsze miejsce do pracy!? Tak, to zamek który należy tylko do mnie! Bycie kierownikiem i prezesem jest naprawdę niesamowite! Azazelu-sensei! To jest laboratorium, które zostawiłeś! Będę kontynuował tą rolę, czyniąc to miejsce jeszcze bardziej erotycznym, aby przyjemniej spędzało się tutaj czas! Kiedy zanurzałem się w takich erotycznych marzeniach.....

– H-herbata jest gotowa.

Z aneksu kuchennego ktoś przyniósł herbatę na tacy. To była Elmenhilde. Dzisiaj była ubrana w mundurek Akademii Kuou. Miała go na sobie, gdyż kiedy z nami przebywała, był znacznie wygodniejszy. Z jej wyglądem lalki i zgrabną figurą, gdy nosiła ten mundurek, sprawiała takie odświeżające wrażenie. Elmenhilde pomagała nam obecnie w pracy. Mówiła że to dlatego, gdyż nie chce mieszkać w Rezydencji Hyoudou za darmo. Dokładnie, postanowiła z nami zamieszkać. Cóż, zdążyłem się już przyzwyczaić do tego, że otaczają mnie dziewczyny obdarzone nadnaturalnymi mocami. Nalegała że musi w czymś pomagać, skoro mieszka w Rezydencji Hyoudou, więc przychodziła tutaj, aby nam pomóc w organizowaniu informacji, a także podawała nam napoje chłodzące oraz robiła tym podobne rzeczy. Nie była wampirem dziennym, takim jak Gasper i Valerie, więc nie mogła przebywać na słońcu i zawsze nosiła płaszcz, aby nie wystawiać swojej skóry na promienie słoneczne. Ale obecnie był wieczór, więc mogła nosić mundurek bez żadnych problemów. …Wampiry będące mieszańcami mogły przebywać na słońcu, ale te o czystej krwi już nie, co było dość kłopotliwe… może to dlatego, że były blisko swoich prawdziwych przodków? Nie trzeba dodawać, że pokój w którym mieszkała także był pod ziemią. W weekendy nie wychodziła stamtąd w ciągu dnia. Wprawdzie promienie słonecznie nie obróciłyby jej w pył, ale jej moc zostałaby gwałtownie zredukowana…. Gdybym zapytał Grigori, to pewnie znaleźliby jakieś rozwiązanie i pomogli mi je rozwinąć. Prawdopodobnie powinienem to z nimi przedyskutować następnym razem. Elmenhilde trzymała tacę, nalewając wszystkim herbaty do filiżanek.

– Dziękuję ci, Elmenhilde, ach, uważaj!

Nie potrafiłem nie krzyknąć, gdy zobaczyłem, jak Elmenhilde się porusza. Nie była bowiem w tym dobra, a taca w jej dłoniach się trzęsła, mimo że tym razem starała się iść bardzo ostrożnie. Zawsze tak jednak się to kończyło. Mimo że znała się na parzeniu herbaty, to urodziła się jako panienka z dobrego domu i nie miała doświadczenia w podawaniu herbaty, przez co było to dla niej trudne zadanie.

Mimo tego starała się powstrzymać swoją dumę i służyć nam z szczerością.

– T-to nic wielkiego…! Waaaaaach!

Zaraz po tym jak to powiedziała, potknęła się i byliśmy pewni, że herbata wyląduje na podłodze! Ale nagle Xenovia wydobyła Excalibura z pustej przestrzeni.

– Ufff!

Podziękowałem świętemu mieczowi, który trzymała. Filiżanki i taca, zawisły nieruchomo w powietrzu. Xenovia powoli przesunęła miecz. Filiżanki i taca natychmiast wróciły na swoje miejsce i wylądowały bezpiecznie na stole. Xenovia z powrotem odesłała miecz do innego wymiaru i odetchnęła.

– Uff, dobrze że się nie rozbiły.

– P-przepraszam… – Elmenhilde przeprosiła nas szczerze.

– Xenovia, czy właśnie nie skorzystałaś z mocy Władcy? – zapytałem, widząc co właśnie zrobiła.

– Tak, w przypadku takich rzeczy jest to mniej, lub bardziej możliwe, chociaż tym razem się udało – odpowiedziała Xenovia.

Xenovia studiowała moc świętych mieczy, które zostały połączone w jeden, aby mogła z łatwością używać siedmiu zdolności. Ze względu na kompatybilność, trudno jej było opanować moce, z którymi była słaba. Zdolność Władcy była najwyraźniej najtrudniejsza do opanowania… ale najwyraźniej też była jej w stanie używać…. Xenovia spojrzała na Ravel i nie potrafiła powstrzymać żartobliwego uśmiechu.

– Nasza Goniec-sama dała mi bardzo surowy program treningowy.

– Jeśli wszystkie warunki zostaną spełnione, to może ci się udać, a nawet jeśli będziesz mogła korzystać tylko z niewielkiej części mocy, to dalej będzie to dla nas świetną bronią. Dlatego dałam ci taki program, Xenovia-sama – odparła Ravel.

Specjalny program treningowy Ravel, hę. Cóż, mnie też taki dała. Skoro o tym mowa, to Ravel dała prawie całej naszej drużynie nowe ruchy do wypróbowania. Z pewnością potrafiła myśleć o naprawdę niezwykłych rzeczach. Nigdy bym nie pomyślał, że może pomyśleć o takiej metodzie i przyszła ją ze mną przedyskutować. Jeśli to urzeczywistnimy, to wszyscy będą zaskoczeni. Po tym jak Elmenhilde nalała bezpiecznie wszystkim herbaty, usiadłem i odetchnąłem głęboko.

– Nie jesteś dobra w podawaniu herbaty? Chociaż ktoś taki jak ja, kto zna się tylko na walce, nie powinien tego mówić – powiedziała Xenovia po tym, jak upiła łyk herbaty.

– …W-w domu robiła to służba, więc… – odpowiedziała pokornie Elmenhilde.

Skąd ja to znam. Wśród diabłów też tak było; wyższe sfery powierzały wszelką pracę służbie. Ravel upiła łyk herbaty i przytaknęła.

– Są arystokracją, więc to łatwe do zrozumienia.

– Ale ty robisz przecież dla nas desery, prawda Ravel? – zapytałem.

Nawet jeśli Ravel została wychowana w szlacheckiej rodzinie, to była bardzo dobra w pieczeniu i czasami piekła dla nas ciasta. Mogłaby nawet rywalizować z sernikiem Kiby, który był po prostu niesamowity.

– Wiesz że w Zaświatach wiele dziewcząt ze szlacheckich rodzin interesuje się gotowaniem? – odparła Ravel.

– Sądzę że tak właśnie jest. Rias i Sona-senpai też gotują.

W domu Rias zawsze dla mnie gotowała, a była Kaichou Sona…mogła być uważana za kogoś, kto gotuje. Nigdy bym nie przypuszczał, że diabelskie onee-sama z mojego otoczenia są w stanie same sobie poradzić z codziennymi obowiązkami i to bez pomocy służby.

– ……Nauczę się tego! – powiedziała Elmenhilde. Być może dlatego, że jej duma została nieco rozbita, odpowiedziała bardzo entuzjastycznie.

– Mimo wszystko wygląda mi na to, że Elmenhilde potknęła się w miejscu, gdzie nie ma żadnych przeszkód. Nawet Asia by czegoś takiego nie robiła – dodała Xenovia.

Ach, w rzeczy samej. Na dobrą sprawę, Elmenhilde zawsze się o coś potyka. Być może jej niezdarność jest jeszcze większa niż u Asi.

– To jest…! – Elmenhilde chciała zaprotestować, ale przerwała w połowie zdania. – …Proszę, od teraz uważajcie na moje postępowanie.

…Najwyraźniej rozumie, co chce robić. Gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy, jej postawa była wyniosła i agresywna, typowa dla wampirów czystej krwi… Nigdy bym się nie spodziewał, że zobaczę u niej taką zaskakującą stronę. …Najwyraźniej są rzeczy, których nigdy bym nie zobaczył, gdybyśmy nie mieszkali razem. Kontynuowaliśmy naszą pracę, dalej rozmawiając w ten sposób. Gdy koniec pracy się zbliżał, Ravel spojrzała na mnie.

– Ise-sama, już prawie czas. Potem..... – powiedziała Ravel.

– Tak, wiem.

W rzeczy samej, mieliśmy na dzisiaj umówione spotkanie. Ludzie z którymi mieliśmy się spotkać, to Drużyna Dzielnych Świętych Dulia, z którą stoczymy później mecz. Spotkamy się z Kartą Atutową Niebios.

Część 3[edytuj]

Miejscem, w którym mieliśmy się spotkać z Jokerem, była Rezydencja Hyoudou. Cóż spotkanie się w jakimś miejscu należącym do Kościoła też nie byłoby złą rzeczą, ale pomimo wzajemnego zrozumienia, nie byliśmy się w stanie zgodzić co do miejsca spotkania, aż w końcu jego termin zaczął się zbliżać. Wybraliśmy więc po prostu jedno z miejsc spotkań Drużyny DxD, którym była Rezydencja Hyoudou. Jeśli chodzi o przyczynę spotkania… Cóż, chcieliśmy poznać i pozdrowić przed meczem główne siły Dzielnych Świętych, których dotąd nie mieliśmy okazji spotkać. Parostwo Gremory i ludzie z drużyny Rias mieli tu pierwotnie być razem z nami, ale Rias też szykowała się do meczu i wszyscy trenowali aż do późnej nocy. Cóż, na pewno będą mieli okazję ich poznać innym razem. Podsumowując, w spotkaniu bierze udział Parostwo Hyoudou Isseia, Drużyna Sekiryuuteia Płonącej Prawdy, oraz Drużyna Dulia. Przybyli tutaj za pomocą podziemnego magicznego kręgu i powitaliśmy ich w pokoju VIP-ów. Obie grupy rozdzieliły się i zasiadły po przeciwnych stronach stołu. Na przeciwko mnie siedział Król przeciwników, Dulio. Obok mnie nie siedziała jednak moja Królowa, a Ravel. Moja drużyna wprawdzie ma Królową, ale parostwo nie. Tak przy okazji, moja Królowa, Bina-shi, tym razem była obecna. Normalnie by się nie pojawiła, chyba że cała drużyna by trenowała. Jako że znam jej prawdziwą tożsamość, to wiem że nie łatwo jej tutaj być. Bina starała się nie zwracać na siebie uwagi… ale jako że nosiła maskę, to ściągnęła na siebie jeszcze większe zainteresowanie wszystkich obecnych w pokoju. Teraz ludzie z obu drużyn zaczęli się przedstawiać. Jednak nie wszyscy członkowie drużyny przeciwnej byli obecni. Wyglądało na to, że jedynymi ludźmi którzy tutaj byli, są Asi Czterech Wielkich Serafinów, którzy pełnią rolę reprezentantów. Do tego szef drużyny, Joker, też tutaj był…. Byli inni od nas, skoro wynajęli kogoś, aby pełnił dla nich rolę trenera. Jednak nie było to sprzeczne z zasadami. W profesjonalnych Królewskich Grach także było to dopuszczalne. Jednak większość Królów wolała samemu szkolić swoich podwładnych, zamiast wynajmować trenera. Sam jednak dowiedziałem się o takiej możliwości później, a drużyny które wynajmowały sobie trenerów, były rzadkością. Jednakże w profesjonalnych Królewskich Grach, większość graczy była arogancką szlachtą, która mówiła rzeczy typu Nie potrzebny mi żaden trener, jestem lepszy niż oni wszyscy razem wzięci.

Koncepcja wyznaczenia trenera drużyny nie była jednak częsta, gdyż łączna liczba graczy nie była zbyt duża. W każdym razie tak powiedziała mi Rias. Innym głównym powodem było to, że diabły żyły bardzo długo, więc wiek nie przekreślał im kariery i mogli być aktywnymi graczami przez całe życie. Tak więc, skoro mogli być aktywni przez całe życie, łatwo było zrozumieć, że niewielu graczy wynajmowało trenerów. …Być może to także był problem Królewskich Gier. Jeśli zaś chodzi o turniej, to organizatorzy dotąd nie sprecyzowali zasad co do wynajęcia trenera. Obecnie wiele drużyn ich zatrudniało, oczywiście oprócz diabłów. Joker był taki sam, a ich drużyna wynajęła pewnego słynnego gracza w Królewską Grę. Być może to jest powód, dla którego nasze drużyny wygrywały mecz za meczem. …Jednak jak dotąd nie starliśmy się z zespołem, w skład którego wchodziły istoty boskiej klasy, to pokonaliśmy drużyny sformowane z tak zwanych potworów, pochodzących z różnych mitologii. Ich szefami byli znani ludzie, których znaliśmy i byliśmy zaskoczeni, gdy usłyszeliśmy o tym po raz pierwszy. Ravel była wobec nich bardzo ostrożna. Wróćmy jednak do chwili obecnej. Tak więc zaczęliśmy się przedstawiać. Przed spotkaniem Ravel zwróciła nam na coś uwagę:

– Ise-sama i wy wszyscy, to spotkanie może być okazją do ponownego zastanowienia się nad naszą strategią. Można powiedzieć, że spokojne spotkanie to tylko pretekst, aby sprawdzić inteligencję wroga. W końcu naszym przeciwnikiem będzie ta osoba.

– Doprawdy, to spotkanie zapoznawcze z kilkoma aniołami, więc nie będzie aż tak drastycznie – odparła Irina.

Wprawdzie powiedziała coś takiego, ale…. Rady Ravel nie można od tak sobie zlekceważyć, więc zachowywaliśmy czujność. Ale tak jak powiedziała Irina, byli towarzyszami, z którymi wspólnie walczyliśmy przeciwko Qlippothowi; więc nie mogliśmy traktować wrogo Dulia, Siostry Griseldy i innych Dzielnych Świętych. Przedstawiliśmy się jako pierwsi.

– Uch, jestem Hyoudou Issei, Król Drużyny Sekiryuuteia Płonącej Prawdy....

Ludzie z mojej drużyny przedstawili się z grubsza w ten sam sposób. Teraz nadszedł czas, aby przedstawili się Dzielni Święci. Mniej więcej rozpoznawałem ich, gdyż podczas wojny z Qlippothem otrzymywaliśmy raporty na temat Asów i innych Dzielnych Świętych. Irina wstała. była Dzielną Świętą oraz Asem Michała-sam, ale to spotkanie było zgodne z zasadami Międzynarodowego Turnieju, więc siedziała po naszej stronie. Irina rozłożyła ręce, aby przedstawić nas członkom Drużyny Jokera.

– Oto główni członkowie Dzielnych Świętych, Ise-kun.

– Jesteśmy Drużyną Jokera, Ise-kun.

Potem Irina przedstawiła przywódcę i Króla drużyny przeciwnej, Dulia, który siedział naprzeciwko mnie. Teraz zaczęli się przedstawiać wskrzeszeni aniołowie. Następnym który wstał był wysoki, czarnowłosy mężczyzna z brodą, która zdawała się uzupełniać głębokie rysy jego twarzy. Miał na sobie szaty księdza, które jednak nie maskowały jego masywnej sylwetki… Z tego co pamiętałem, to był Niemcem. Według informacji, miał około trzydziestki. Pokazał nam wierzch dłoni, tak że mogliśmy zobaczyć znajdującą się tam literę „A”.

– Miło mi was poznać, nazywam się Diethelm Waldseemüller i jestem Asem Rafała-sama. Dobrze się ze sobą dogadujmy.

Jego zachowanie oraz styl mówienia przypominały dżentelmena. Asia wydawała się jednak być zaniepokojona jego obecnością. Powodem tego był jego Boski Dar. Diethelm zauważył spojrzenia Asi i uśmiechnął się delikatnie.

– Siostro Asiu, słyszałem że posiadłaś moc podobną do mojej. Zawsze chciałem cię spotkać.

– T-tak! Ja również! – odpowiedziała Asia nerwowym tonem.

Zgadza się, według raportów, Boski Dar Diethelma jest typu leczącego. Jednak w przeciwieństwie do Asi, nie może leczyć wszystkich, a tylko wierzących, czyli innymi słowy jest ograniczony do do ludzi Kościoła. Jednak dzięki tym ograniczeniom nie wywoływał szkód w systemie Boskich Darów i nie groziło mu wygnanie…. Ciągle jednak miałem nadzieję, że w systemie będzie można dokonać zmian. Następnym wskrzeszonym aniołem, który wstał w dość energiczny sposób, był ksiądz, który wyglądał na naszego rówieśnika. Jego najbardziej wyróżniającą się cechą, były sterczące, złote włosy.

– Nazywam się Nero! Nero Raimondi! Jestem Asem Uriela-sama! Moim hobby jest pomaganie potrzebującym! Jestem dobry w zabijaniu diabłów i wampirów!

W jego szczerej i głośnej deklaracji nie było niepewności! Nie czułem jednak od niego pogardy, czy nienawiści, więc może był po prostu bardzo bezpośrednią osobą. Siedzący obok niego Diethelm zmarszczył brwi.

– …Nero, co ty za rzeczy mówisz przed tymi wszystkimi ludźmi? – zapytał.

Mimo że został skarcony przez kogoś starszego, to tylko roześmiał się i położył ręce na biodrach.

– Ha ha ha ha ha ha! Nie przejmuj się takimi drobnostkami, panie Diethelm! Nie ma powodu, aby tak się tym martwić! Krótko mówiąc mam doświadczenie w zabijaniu złych istot, więc miejcie to na uwadze! – oznajmił młody ksiądz, Nero, i wyciągnął dłoń w stronę Xenovi. – Witaj Xenoviu! Dawno się nie widzieliśmy!

– …Tak, jak zwykle jesteś energiczny.

Znajomy Xenovi? Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby spotkali się, gdy była jeszcze wojowniczką Kościoła. Sądząc po jego imieniu, był pewnie Włochem. Xenovia westchnęła, gdy ją pozdrowił.

– Znacie się? – zapytałem.

– Można tak powiedzieć. Jeśli ktoś się zgłosił bezpośrednio do Watykanu, to musiał poznać Dulia Gesualdo oraz tego gościa, nawet jeśli tego nie chciał.

Jako zdolni wojownicy, pewnie słyszeli nawzajem o sobie, a może nawet się znali. Nero, który miał najwyraźniej dużo chęci do walki, wyjął coś z kieszeni. To była maska bohatera.

– Oto Kapitan Anioł! Nigdy się nie podda, choćby nie wiadomo jakie trudności piętrzyły mu się na drodze, a także jest prawym przyjacielem dzieci! To moja druga tożsamość! Miło by było rywalizować z „Chichiryuuteiem Oppai Smokiem”… Nie, chciałbym wystąpić z tobą na jednej scenie!

Kapitan Anioł… Widziałem już go parę razy w turnieju. Niebo też próbowało stworzyć program w stylu tokusatsu.

– Pewnie mówiłam już o tym wcześniej, ale po tym jak Niebo usłyszało o programie „Oppai Smok”, wszyscy uznali, że stworzenie programu o bohaterach dla naszych wiernych nie byłoby złą rzeczą. Tak więc Nero objął rolę głównego bohatera – powiedziała Irina.

– Nie chciałbym się przechwalać, ale jest bardzo popularny wśród dzieci z naszej frakcji – dodał Dulio.

– Dulio! W takich chwilach nie powinieneś przesadzać! Celem jest Oppai Smok! Musimy go przerosnąć! Więc proszę, powiedz mu o tym! – oznajmił mi Nero.

Z powodu jego przytłaczającej osobowości, mogłem wydusić tylko z siebie „Ach, w porządku”.

N-naprawdę jest bardzo hałaśliwą osobą. Xenovia także westchnęła, gdyż nie mogła znieść jego krzykliwości. Cóż, sama jest dość bezpośrednia, ale ktoś taki jak Nero, kto zachowywał się w ten sposób od początku do końca, był trochę kłopotliwy. Po entuzjastycznym księdzu, nadszedł czas na.... Piękną, młodą kobietę, ubraną w czarny habit mniszki! Już od dłuższej chwili skupiłem na niej swoją uwagę! Tak samo jak Nero, musiała być w podobnym wieku co my. Znam także jej imię, pamiętam że brzmiało ono Mirana! Była Rosjanką! Miała szare oczy z odcieniem niebieskiego, które były bardzo hipnotyzujące. Zarumieniła się lekko, gdyż nadeszła jej kolej i przedstawiła się nieco nieśmiało.

– …Nazywam się Mirana Szatarowa… Jestem Asem Gabriel-sama… Jestem też siostrą Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Miło mi was poznać…

…Aaaaaaachhhh, nawet jej głos jest niesamowicie uroczy…! Jest Asem Gabriel-san, która reprezentowała absolutną sprawiedliwość! Ten rodzaj słodkich dziewcząt jest najlepszy! Rosyjskie wróżki naprawdę istnieją! Jednakże, he he he… Słyszałem plotkę, że wszyscy Dzielni Święci Gabriel-san są kobietami! Niezależnie od tego, czy to jej Dama Griselda-san, czy As Mirana-san, wszystkie one są pięknymi kobietami! Jak wspaniale! Chciałbym je wszystkie poznać! Kiedy byłem zajęty tego typu myślami, słowa Dulia jeszcze bardziej mnie pobudziły:

– Tak przy okazji, Mirana ma wspaniałe piersi i jest z tego powodu bardzo znana wśród wszystkich wskrzeszonych anielic.

Co?! Po usłyszeniu tych niezwykłych słów, mój wzrok natychmiast przylgnął do piersi Mirany-san! Habit maskował kształty jej ciała, więc nie mogłem się im dobrze przyjrzeć… Cholera! Jaka szkoda że nie mogłem nauczyć się techniki Motohamy. Pomimo ataków tych wszystkich wrogów i wielu zmian, które zaszły w moim życiu, nie mogłem opanować tej zdolności!

– Achh.

Mirana-san westchnęła w uroczy sposób i zakryła piersi dłońmi. Sądząc po jej zachowaniu nie była zła, a po prostu niesamowicie nieśmiała! To z pewnością coś nowego dla mnie! Ten typ reakcji, kiedy dziewczyna nie jest pewna co powinna zrobić, jest czymś, czego nie widziałem już od bardzo dawna! Wszystkie dziewczyny mieszkające w moim domu są bardzo otwarte i było to bardzo dobre. Ale dla mnie, jako dla mężczyzny, ta czysta reakcja była bardzo czarująca…!

– Dulio, wiesz że to molestowanie seksualne? – wtrąciła się Griselda-san.

Nagle poczułem na sobie czyjś wzrok. Gdy spojrzałem w tamtą stronę....

– ……

To była Asia-chan, która w uroczy sposób wydęła wargi! Z jej twarzy dało się wyczytać „Ja też jestem siostrą”! Dobrze, zrozumiałem Asiu, zrozumiałem! Ale większość zakonnic ze specjalnymi mocami, które spotykam, to piękne kobiety!

– Hmm! Może to część strategii Drużyny Jokera!? Powiedział Iseiowi że Siostra Mirana ma wielkie piersi, aby nie mógł się skupić podczas meczu!? – wtrąciła się nagle Xenovia.

Kiedy Dulio to usłyszał, zaczął się głośno śmiać.

– Ach ha ha ha! Rozumiem! To zdecydowanie słaby punkt! Cóż, uwzględnię więc piersi Mirany w mojej strategii.

Twarz Mirany-san stała się jeszcze bardziej czerwona! Odezwała się jednak nieśmiało:

– …J-jeśli moje piersi mogą zapewnić naszej drużynie zwycięstwo… To wtedy chętnie je zaoferuję…

Takie słowa wymagają odwagi! N-naprawdę mi je zaoferujesz!? Naprawdę uwzględnicie te piersi w swojej strategii!? Niedobrze! Po prostu źle! Zdecydowanie dam się na to nabrać! Z pewnością połknę przynętę! Gdybym dalej był Pionkiem, to czy byłbym w stanie powiedzieć „zdecydowanie”!? Moja twarz przybrała zboczony wyraz, ale obecnie byłem przecież Królem! Królem! Nie mogłem im więc pokazać takiej gorszącej strony mojej osobowości! Jednak strategia przeciwnika była niesamowita! Piersi Mirany-san zdecydowanie będą potężnym przeciwnikiem!

– …Ravel, co powinienem zrobić? – zapytałem z kwaśną miną, gdy jednocześnie walczyłem z niesamowitą radością i bólem własnej powściągliwości.

– Jeśli ich pokonasz, to wtedy pozwolę ci dotykać moich piersi tak długo, jak tylko będziesz chciał. Proszę więc, powściągnij swoje żądze podczas tego meczu – odpowiedziała spokojnie Ravel.

Co! Moja menadżer powiedziała coś takiego bez żadnego wstydu i nawet cienia rumieńca na twarzy! …Dziękuję ci bardzo! Jestem bardzo wdzięczny! O co więcej mógłbym prosić taką zdolną menadżer!?

– Jeśli użyjecie piersi Mirany-san, to zdecydowanie to wytrzymam, gdyż mam moją Ravel! – odpowiedziałem uroczyście Duliowi, mając jednocześnie taką potężną świadomość w moim umyśle.

W tej sytuacji, gdy nie byłem pewien, co dokładnie powinienem powiedzieć, Griselda-san przemówiła do Bini-shi:

– Musi ci być ciężko.

– Przywykłam – odpowiedziała spokojnie Bina-shi.

– Och, Ise-kun naprawdę jest bardzo interesującą osobą – powiedział Dulio, który śmiał się tak mocno, że aż miał łzy w oczach.

Nagle pojedyncze kaszlnięcie z powrotem sprowadziło nas na główny tor rozmowy.

– Achem. A więc........ – mówiąc to, następny członek Dzielnych Świętych wstał z miejsca. Był Japończykiem o szczupłej twarzy, która zdradzała, że ma około trzydziestu lat. Jego czarne włosy były związane z tyłu głowy, w tak zwanej fryzurze „na samuraja”. Na jego dłoni świeciła się litera W. – Jestem Waletem Serafina Metatrona-sama i nazywam się Shinra Kiyotora. Od teraz dobrze się ze sobą dogadujmy.

Ach, to Walet Metatrona-san! Tego serafina spotkałem już wcześniej. Był zafascynowany japońską kulturą i trenował ninjutsu…. Jenak ten mężczyzna kogoś mi przypominał.

– Czyżbyś był krewnym Shinry Tsubaki-senpai?

Dokładnie, Shinra było nazwiskiem specjalnej grupy ludzi, jednej z Pięciu Wielkich Rodzin. Pewnie pochodził z tego klanu, skoro został wskrzeszonym aniołem. Z tego powodu pomyślałem, że był krewnym Shinry Tsubaki-senpai. Poza tym, jest do niej nawet trochę podobny.

– Tsubaki? Jest córką jednego z moich kuzynów – odpowiedział natychmiast Shinra Kiyotora.

Więc pochodzi z tej samej rodziny.

– W żyłach Seiko płynie krew rodziny Shinra. Jest także wujem obecnej głowy rodu, Białego Tygrysa Shinry. Jest jednak chrześcijaninem i z własnej woli przybył do Watykanu, aby zostać wojownikiem Kościoła. Jest też bardzo dobrze znany w Niebie – dodał Dulio.

Och, pochodzi z Klanu Shinra ale przyjął chrześcijaństwo i został wskrzeszonym aniołem. Więc przeszedł taką drogę, hę. Najwyraźniej jednak Shinra-san chciał powiedzieć coś na temat jednej z rzeczy, o której wspomniał wcześniej Dulio.

– …Dulio-dono, prosiłem cię już wcześniej, abyś nie nazywał mnie Seiko…

Dulio roześmiał się głośno w odpowiedzi.

– Ale słyszałem, że imię Kiyotora może też być zapisane jako Seiko. Uważam też, że to znacznie bardziej urocze imię.

Ta frywolna postawa bezsprzecznie pasowała do Dulia! Znaki jego imienia z pewnością można było odczytać jako „Seiko”, ale z pewnością żaden japoński mężczyzna nie chciałby być nazywany w ten sposób. Shrina-san ponownie zakaszlał.

– …Achem, W każdym razie pochodzę z Klanu Shinra i jestem także wskrzeszonym aniołem. Mimo że pochodzę z Pięciu Wielkich Rodzin, to zarówno moje ciało jak i dusza należą do Nieba i Metatrona-sama.

Po jego prezentacji przyszedł czas na ostatnią członkinię Dzielnych Świętych, Griseldę-san. Wstała z krzesła i przedstawiła się nam:

– Sądzę że większość z was już wie, że nazywam się Griselda Quarta i jestem Damą Gabriel-sama. Jak zawsze dziękuję wam za to, że wzięliście na siebie kłopot opieki nad naszą drogą Xenovią…

– Nie, to nic wielkiego odpowiedzieliśmy jednocześnie – ja, Ravel, Asia, Irina i Rossweisse-san.

Twarz Xenovi przybrała skomplikowany wyraz. W ten oto sposób dobiegła końca prezentacja wskrzeszonych aniołów. Joker Dulio, Asy Czterech Wielkich Serafinów, Walet Metatrona-san i Dama Gabriel-san. Jako wskrzeszone anioły, posiadali cechy swoich kart i byliby w stanie wykorzystywać swoją olbrzymią siłę, tak długo, jak utrzymaliby odpowiedni układ, co bez trudu mogliby zrobić w obecnym składzie. …Wśród Czterech Wielkich Serafinów, tylko Michał-san, Rafał-san i Uriel-san zabrali swoich dzielnych świętych, oprócz Asów, za barierę. Aniołami które pozostały, byli Gabriel-san, Metatron-san i inni członkowie serafinów. Pozostałe wskrzeszone anioły zostały wybrane na uczestników turnieju. Ale obecnie, nawet bez wspomnianych Asów, Dam, Waletów, Dziesiatek i niższych kart, byłem bardzo zmartwiony. W ich zespole była jeszcze Dama Serafina Sandalfona-san[2]. Ją też chciałbym spotkać.

– Pozostali członkowie… nie przyjdą? – zapytałem.

Dulio uśmiechnął się kwaśno, kiedy to usłyszał.

– Gdybym sprowadził tutaj ich wszystkich, to mogłoby to być dla ciebie kłopotliwe, Ise-kun. Z tego powodu większość moich graczy przebywa w trybie gotowości. Pierwotnie planowałem sprowadzić tutaj Dziesiątkę oraz inną Damę, ale…

Wspominając o Dziesiątce i drugiej Damie, powodem ich nieobecności było....

– Prawdopodobnie uważają, że ich moce dalej są niewystarczające.

– Przecież są już są bardzo silni, prawda? – zapytała Irina.

Cóż, na pewno byli niesamowitymi ludźmi, zważywszy na to, jak poważną funkcję im przydzielono. Jednakże, jeśli chodzi o Asy serafinów Metatrona-san i Sandalfona-san, to pierwotnie zostali zaproszeni do turnieju, ale z powodu swoich zajęć nie będą mogli wziąć w nim udziału aż do rundy kwalifikacyjnej, więc raczej nie natkniemy się na nich podczas meczu. Były też plotki że istnieje druga karta atutowa Niebios, Dodatkowy Joker, co bardzo zaniepokoiło Ravel. W każdym razie najwyraźniej nie było ich w Drużynie Dulia…. Xenovia westchnęła, widząc stojących przed nią członków drużyny przeciwnej.

– Nie ważne jak wyglądacie, wszyscy jesteście niesamowici. Zgromadzili się tutaj wszyscy ludzie, którzy cieszyli się sławą jeszcze w czasach, gdy byłam wojowniczką Kościoła. Wtedy była to grupa, która bez trudu poradziłaby sobie z diabłami klasy ostatecznej i ich parostwami.

Tak jak powiedziała Xenovia, wszyscy tu obecni byli bardzo potężni w czasach, gdy byli wojownikami Kościoła. Oczywiście Xenovia i Irina też się liczą do tej grupy. …Skoro są dostatecznie silni, aby bez trudu pokonać wysokoklasowego diabła, to w tamtych czasach bez trudu najechaliby nawet Zaświaty. Po tym jak anioły skończyły się przedstawiać, Dulio klasnął dłońmi.

– Tak to w każdym razie jest. Może trochę sobie porozmawiamy, dopóki nie przybędzie nasz trener?

Nawet jeśli będziemy przeciwnikami, to Dulio dalej był wesoły, a atmosfera w pokoju pozostawała żywa. Po tym jak porozmawialiśmy sobie przez dziesięć minut, ktoś zapukał do drzwi.

– Ise, masz gościa – powiedziała moja mama przez drzwi.

To pewnie ten trener, o którym wspominali wcześniej. Gdy drzwi się otworzyły i zobaczyliśmy tą osobę, atmosfera w pokoju stała się nagle bardzo napięta.

– Wybaczcie mi, spóźniłem się, gdyż nie znam geografii Japonii.

Ta osoba była diabłem klasy ostatecznej. Miał srebrne włosy, które pasowały do jego garnituru i musiał mieć około dwudziestu lat. Sądząc po wyglądzie miał jakichś europejskich przodków. Jego ciemnozielone oczy wywoływały uczucie nieskończoności. Mężczyzna uśmiechnął się i przedstawił:

– Miło mi was poznać, Drużyno Sekiryuuteia Płonącej prawdy. Jestem trenerem Drużyny Niebiańskiego Jokera i nazywam się Rudiger Rosenkreutz. Dobrze się ze sobą dogadujmy.

Rudiger Rosenkreutz! …Jako wskrzeszony diabeł, który był poprzednio człowiekiem, ustanowił wiele legend w Królewskich Grach! Jako diabeł klasy ostatecznej, był jednym z najlepszych graczy i zajmował siódme miejsce w rankingu. Do tego… był trenerem Drużyny Dulia! To było dość szokujące, gdy się o tym dowiedzieliśmy. Nie tylko ja byłem zaskoczony. Wywołało to także wrzawę w mediach Zaświatów. Był też sędzią podczas meczu między Rias i Sairaorgiem-san. …Do tego, najważniejszym punktem było to, że był jednym ze wskrzeszonych diabłów, którego uważałem za mój cel. Wstałem i przywitałem go grzecznie:

– Miło mi cię poznać, nazywam się Hyoudou Issei i jestem Królem Drużyny Sekiryuuteia Płonącej Prawdy. Dziękuję za to, że w przeszłości sędziowałeś nasz mecz.

– Stoczyłeś wtedy wspaniałą walkę. Byłem bardzo zadowolony z tego pokazu – odpowiedział Rudiger-san, machając przy tym ręką.

Diethelm-san, który siedział obok Dulia, wstał i zaproponował swoje miejsce Rudigerowi-san. Uznał pewnie, że trener powinien siedzieć obok kapitana. Po tym jak Rudiger-san podziękował Diethelmowi-san, usiadł przy stole naprzeciwko mnie. Jego ostateczność aż od niego biła. Sposób w jaki się poruszał i siedział, zasługiwał na miano sztuki, a całe jego ciało emanowało dostojeństwem. W porównaniu do wskrzeszonych diabłów, których dotąd poznałem, różnica pomiędzy nimi była jak między niebem a ziemią.....

– Nigdy bym nie pomyślała, że zostaniesz trenerem tej drużyny, Rudiger-sama… – powiedziała Ravel.

Słowa Ravel odzwierciedlały opinię mediów w Zaświatach. Dlaczego Rudiger Rosenkreutz, potężny diabeł i gracz Królewskiej Gry, nie zarejestrował się do turnieju, a tylko został trenerem!? Ta oszałamiająca sytuacja wywołała wiele zamieszania. Rudiger-san uśmiechnął się w odpowiedzi.

– Fufufu, cóż, powinienem powiedzieć, że była to szansa albo niespodziewane spotkanie. Skoro ich cele i moje były takie same, to postanowiliśmy współdziałać podczas tego turnieju. W każdym razie miło mi cię poznać, Hyoudou Isseiu-kun.

Osoba którą uważałem za mój cel, chciała mi uścisnąć rękę! Ze względu na etykietę, natychmiast wyciągnąłem własną dłoń.

– T-tak. Dla nas to także wielki zaszczyt, że możemy cię poznać.

Rudiger-san uśmiechnął się z zadowoleniem.

– Nie musisz być taki oficjalny. Twoim przeciwnikiem jest Dulio i pozostali, a nie ja

Dulio wybuchnął śmiechem.

– Zgadza się, będę się czuł samotny, jeśli będziesz zwracał uwagę tylko na naszego trenera, Ise-kun.

Ach, spotkałem legendę wśród wskrzeszonych diabłów, więc nic nie potrafiłem na to poradzić, że skupiłem na nim całą moją uwagę! Był także trenerem drużyny przeciwnej, więc wciąż się będę martwił. Ravel wstała nagle z miejsca, aby przywrócić atmosferę z powrotem do tej, która panowała w pokoju przed przybyciem Rudigera-san.

– Skoro już się sobie przedstawiliśmy, to myślę, że nadszedł czas, aby napić się świeżej herbaty. Upiekłam też dla wszystkich ciasto.

Gdy Irina to usłyszała, zerwała się z miejsca.

– Pójdę do kuchni i przyniosę wszystko! – oznajmiła, po czym wybiegła z pokoju.

Rudiger-san popatrzył na członków Drużyny Sekiryuuteia Płonącej Prawdy. Nagle, jego wzrok zatrzymał się na Bini-shi.

– …Ta zamaskowana dama nazywa się Bina Lessthan, prawda? – zapytał.

– Tak, miło mi cię poznać.

– …Nawzajem. Twoje walki były bardzo ciekawe. Czyżbyś miała doświadczenie w Królewskich Grach? …Można zauważyć, że masz niejakie pojęcie o zasadach.

– Cóż, można to tak ująć.

…Podczas tej krótkiej wymiany zdań poczułem, jakby coś odkrył. Czyżby już sam styl walki Bini-shi podczas meczów, nasunął mu jakąś wskazówkę…? Wyraz twarz Ravel się nie zmienił, ale czułem że jest zdenerwowana. Mogłem to łatwo wyczuć, skoro obok niej siedziałem. …Myślała pewnie, że gdyby zdobyli jakąkolwiek informację, to mogliby ją wykorzystać w swojej strategii. Nagle Rudiger-san zauważył Asię.

– Och, wyglądasz trochę blado, Asiu Argento-san – powiedział.

– …Ach, przepraszam. Ostatnio wiele spraw zaprząta mi głowę – odparła Asia.

– Ach, jeśli o to chodzi, to Asia... – próbowałem się wtrącić, ale Rudiger-san przerwał mi i kontynuował.

– To w końcu najtrudniejszy okres dla przewodniczącej klubu. Asiu Argento-san, w takich chwilach najlepszą rzeczą którą możesz zrobić, jest rozmowa ze swoim poprzednikiem, albo senpaiami. Nie musisz wszystkiego robić sama.

– T-tak – odpowiedziała Asia.

Badania Rudigera-san były bardzo szczegółowe…!

– …Wydajesz się być bardzo zaznajomiony z sytuacją Asi-sam – powiedziała Ravel.

Rudiger-san w ogóle nie zmienił swojego radosnego uśmiechu.

– Będzie w końcu przeciwnikiem w nadchodzącym meczu.

– ……Rozumiem.

Wszystko co mogła zrobić Ravel, to uśmiechać się… Była tak zdenerwowana, że całkowicie się spięła. Przez chwilę rozmawialiśmy spokojnie, aby się odprężyć, ale Rudiger-san cały czas utrzymywał swoją nienaganną postawę. W tym momencie pojawiła się Irina z wózkiem, na którym stało ciasto i herbata.

– Proszę, oto ciasto i świeża herbata – powiedziała Irina, częstując wszystkich. – Wiecie że ciasto pomogła mi pokroić Elme....

– Irina-sama! J-ja też ci pomogę! – Ravel przerwała Irinie i pomogła jej obsłużyć naszych gości. Potem spotkanie dobiegło końca bez żadnych incydentów. Po zakończeniu spotkania Ravel powiedziała mi coś. – …Przepraszam że się tak zachowałam, ale sadzę że będzie lepiej, jeśli Rudiger-sama nie wie o tym, że Elmenhilde-sama mieszka obecnie z nami.

Pewnie przeprasza za to, że przerwała Irinie, która chciała wspomnieć o Elmenhilde, ale Ravel uznała, że byłby to złe.

– Skoro Rudiger-sama tak szczegółowo poznał sytuację Asi-sama, to należy zakładać, że bardzo dokładnie sprawdził każdą osobę z naszej drużyny – dodała Ravel.

– Chcesz ukryć Elmenhilde?

Ravel przytaknęła. …Najwyraźniej zamierzała dołączyć ją do naszej drużyny. Dlatego ukrywała informacje na jej temat.

– Bitwa już się zaczęła, Ise-sama. Celem wizyty Rudigera-sama było ostateczne potwierdzenie. Przybył tu osobiście, aby zobaczyć jak wyglądamy, jak się zachowujemy, jak żyjemy, w jakim środowisku przebywamy i jaka panuje między nami atmosfera – powiedziała Ravel, patrząc ostrym wzrokiem.

Więc Rudiger-san zjawił się tu osobiście po to, aby zrobić na nas wrażenie….

– …To dość straszne.

– W końcu ten mężczyzna wspiął się na szczyt i uzyskał siódme miejsce w rankingu. Dodatkowo, Rudiger Rosenkreutz-sama wykorzysta stan psychiczny przeciwnika, aby manipulować sytuacją na polu walki. Nie da się policzyć wszystkich wysokoklasowych diabłów z 72 filarów, którzy zostali przez niego zmiażdżeni zarówno psychicznie, jak i fizycznie.

Gracz o którym kiedyś rozmawiałem z Biną-shi... Był Rudiger-san. …Będziemy walczyć z Drużyną Niebiańskiego Jokera, dowodzoną przez Dulia, której trenerem był diabeł klasy ostatecznej i siódmy gracz w rankingu Królewskich Gier, Rudiger Rosenkreutz.

Część 4[edytuj]

Tego samego wieczora...

Rias, Akeno-san i członkowie Parostwa Gremory, którzy brali udział w turnieju, wrócą dziś bardzo późno z powodu sprawy, którą musieli załatwić, więc nie będę mógł dzisiaj spać razem z Rias. Tak przy okazji, odkąd turniej się zaczął, Rias często zabierała Akeno-san do pewnego miejsca. Nie powiedziała mi o szczegółach tej sytuacji, ale najwyraźniej ma to coś wspólnego z turniejem i właśnie dlatego niczego mi nie zdradziła. Zgodnie z systemem turnieju, mecz mógł zostać uzgodniony dość szybko. Mecz Rias zbliżał się dużymi krokami, więc to oczywiste, że chciała się dobrze przygotować. …Jeśli chodzi o mnie, to mój mecz z Duliem był bardzo ważny, ale nie tylko on się będzie liczył w całym turnieju. Tak długo jak jeden jest zarejestrowany, następny, kolejny i jeszcze następny… wszystkie te mecze mogą zostać zaaranżowane w takim stylu. W rzeczywistości bałem się tego, co nastąpi po meczu z Duliem. Można by powiedzieć, że będzie to dla nas jedno z najważniejszych starć. Nawet jeśli nasze drużyny są rozdzielone, to wciąż jesteśmy częścią Parostwa Gremory, a nasze relacje nie były inne niż przedtem. Jednak w turnieju byliśmy rywalami, więc musieliśmy działać oddzielnie. W każdym razie osobą z którą będę dzisiaj spał, była Asia. …A skoro o niej mowa, to nie zdawała się być w najlepszym nastroju po tym, jak spotkanie dobiegło końca. Pewnie była zła za to, jak patrzyłem na Miranę-san, która też była zakonnicą. Ach, ale za nim poszedłem do łózka, powiedziałem jej, że jest moim numerem jeden wśród zakonnic! Nie, nie, może powinienem jej raczej powiedzieć, że jest dla mnie kimś cennym!? …A-ale Mirana-san też jest śliczna, no i ma takie wielkie piersi…. …Nie, nie mogę! Potrząsnąłem głową i zmieniłem w moim umyśle obraz „ślicznej siostry” z Mirany-san, na Asię-chan! W każdym razie Asia jest dla mnie bardzo ważna i muszę jej o tym powiedzieć! Kiedy uporałem się już z moimi uczuciami i przebrałem się piżamę, a gdy Asia poszła wziąć kąpiel… Ktoś zapukał do drzwi.

– Ise-sama, pozwolisz że ci przeszkodzę? – pod drugiej stronie rozległ się czyjś głos.

To była Ravel. Chciała o czymś porozmawiać przed snem. Pewnie chodziło jej o Rudigera-sama.

– Wejdź, proszę – odpowiedziałem, a drzwi się otworzyły i Ravel weszła do środka.

Myślałem że będzie chciała porozmawiać o obecnej sytuacji, ale gdy ją zobaczyłem, doznałem szoku! Ravel była bowiem ubrana w przeźroczysty biały negliż! Nie trzeba dodawać, że jej duże piersi były widocznie i nawet dostrzegałem przez tkaninę sutki! Twarz Ravel, najwyraźniej z zawstydzenia, była tak czerwona, że nie mogła się już stać czerwieńsza, i stała w miejscu, drżąc z nieśmiałości. Miała rozpuszczone włosy oraz uszminkowane usta.

– …R-Rias-sama i Akeno-sama są nieobecne dzisiejszej nocy, więc Ise-sama będzie spał tylko z Asią-sama, prawda? – zapytała Ravel ze zdeterminowanym wyrazem twarzy.

– T-tak, najwyraźniej…

– W-wasza trójka zwykle śpi razem…

Przełknąłem ślinę! Menadżer, która zwykle wspierała mnie w taki spokojny sposób, teraz okazywała taką wyrazistość, i co ważniejsze, była ubrana w przeźroczysty, seksowny negliż… Nie mogłem się uspokoić!

– …Dzisiejszej nocy ja będę trzecią osobą! Noc Iseia-sama powinna być zarządzana przeze mnie, więc dlatego przyszłam! – powiedziała głośno Ravel, przezwyciężając swoje zawstydzenie.

Z-zarządzanie moimi nocami.... Czy ja dobrze słyszałem? Właśnie usłyszałem zaskakujące słowa z ust Ravel…! N-nie potrafiłem sobie wyobrazić, o jakiego typu zarządzanie chodziło! Ravel zdawała się przygotować do czegoś psychicznie, zanim zaczęła się do mnie zbliżać krok po kroku. …Jej przeźroczysty negliż znajdował się teraz przed moimi oczami! Jej wielkie piersi potwierdzały swoją obecność przede mną! M-moja menadżer, moja Goniec, naprawdę miała kuszące piersi! Trzęsące się ręce Ravel ujęły moją prawą dłoń i przycisnęły ją do jej prawego cycuszka! Moja prawa dłoń cieszyła się tym uczuciem, a moje palce prawie zatonęły w miękkim ciele! Idealne! Jakie miękkie! Każdy z moich pięciu palców krzyczał „Dziękuję!”… Cieszyły się w końcu największym szczęściem! Dopiero w tej chwili zauważyłem, że mam przy sobie takie przyjemne cycuszki! Ravel spojrzała na mnie.

– …Xenovia-sama i pozostałe dziewczyny pytały mnie, czy robiliśmy w magazynie coś, o czym trudno opowiedzieć… Odpowiedziałam, „Tak, jeśli chodzi o to, to zawsze jestem tam gotowa spełnić każdą z możliwych, nagłych potrzeb Iseia-sama” – powiedziała z nieco zrozpaczoną miną.

– Nagłych potrzeb…?

– M-mój umysł oraz ciało należą do mojego Króla, czyli innymi słowy do ciebie, Ise-sama. Niezależnie od tego czy chodzi o pracę… Cz-czy o coś innego, zrobię dla ciebie wszystko…. J-jeśli chcesz podotykać kobiecych p-piersi, to mogę natychmiast spełnić to żądanie… Myślę że to część mojej pracy…

……Oczywiście z mojego nosa wystrzeliła fontanna krwi. …O czym do diabła ta dziewczyna mówiła! J-jeśli tak ma być, to wtedy podczas pracy...........

– Ech, kiedy zrobimy sobie przerwę, chciałbym trochę pomiętosić cycki. Mogę, Ravel?

– Tak, z całą przyjemnością usłużę ci moim ciałem!

Zaraz, co ja sobie wyobrażam!? N-nie, jestem Królem, więc to w porządku! Nawet jeśli zajmuję najwyższą pozycję, to bawienie się piersiami w środku pracy jest trudne……. ……Cz-czy coś takiego w ogóle jest dozwolone…? …Jako Król Haremu mogę sobie na to pozwolić!? Cholera! Gdyby tu był Azazel-sensei, to dałby mi najlepszą z możliwych rad! Sensei, pośpiesz się z pokonaniem tego Trihexa i wracaj do nas, abyś mógł odpowiadać na moje pytania! Rias i Akeno-san, tych dwóch onee-sama dziś tutaj nie ma.... W takie noce jak ta, w moim pokoju panuje dziwna sytuacja! Normalnie śpię razem z Rias i Asią, ale jeśli Rias jest nieobecna, to wtedy równowaga pomiędzy mieszkającymi tutaj dziewczynami zostaje zachwiana, a w moim pokoju składają wizytę nieoczekiwani goście. Po ludzku mówiąc, Akeno-san zakrada się do łóżka, bez zwracania niczyjej uwagi, ale dzisiaj jej tutaj nie ma, przez co wystąpiła taka niespodziewana sytuacja! Kiedy cieszyłem się piersiami Ravel i wyobrażałem sobie sytuację w miejscu pracy, ktoś wszedł do pokoju! Kiedy spojrzałem w tamtą stronę, zobaczyłem Asię, która wróciła z kąpieli!

– …Ise-san? …I Ravel-san?

Asia, ubrana w swoją zwykłą piżamę, patrzyła na mnie i na Ravel. Dotykałem jej piersi, podczas gdy była ubrana w przeźroczysty negliż.

– A-Asia!? T-to dlatego…!

Natychmiast próbowałem znaleźć jakąś wymówkę, ale Ravel nie tylko się nie odsunęła, ale odrzuciła swoją powściągliwą postawę i przytuliła się do mnie!

– Przepraszam Asia-sama, ale zarezerwowałam już Ise-sama. Dzisiejszej nocy będę odpowiedzialna za zarządzanie nocą Iseia-sama…

Po tych słowach, miękkie ciało Ravel przylgnęło do mnie jeszcze mocniej…! Ręcznik który Asia trzymała w dłoni upadł na ziemie i wyglądało na to, że nie wiedziała, co ma dalej robić.

– …Zarezerwowałaś? Z-zarządzanie nocą…? Ise-san, uzgodniłeś coś takiego z Ravel-san…? J-ja nic o tym nie słyszałam…

Cóż, właściwie to ja też nie! To coś, o czym powiedziano dopiero teraz! Nawet nie wiedziałem co powiedzieć! Nagle światła w pokoju zgasły i wyczułem jak dwójka ludzi wbiega do środka w niesamowitym tempie! Następnie zbliżyli się do łózka, na którym znajdowałem się ja Ravel i Asia, z prędkością którą można by porównać do błyskawicy! W ciemności ta dwójka.... Nareszcie mogłem ich dostrzec, to były Xenovia i Irina! D-doprawdy! Wyłączyły światło i biegały po pokoju jak jacyś ninja! Diabły mogły łatwo widzieć nawet w ciemnościach. Ravel, Asia i ja, byliśmy na środku łóżka, podczas gdy Xenovia i Irina zajmowały jego lewą i prawą stronę, pozostawiając mnie całkowicie otoczonego. Xenovia spojrzała na mnie.

– Ise, podczas dzisiejszego spotkanie nie odrywałeś oczu od piersi tej zakonnicy – powiedziała.

Irina przylgnęła do moich pleców i położyła głowę na moim ramieniu, po czym spojrzała mi w twarz.

– Zgadza się! Ja też zauważyłam na co się gapisz, kochanie! – oznajmiła.

Mówiły o Miranie-san. Podobnie jak Asia, one też zauważyły….

– T-to jest… Nic nie mogłem na to poradzić! Dulio mi o tym powiedział, więc nie potrafiłem się na nie nie gapić.

Wprawdzie nie widziałem ich, ale nie mogłem przestać myśleć o tej nieśmiałej reakcji oraz tych skandalicznie wielkich piersiach, ukrytych pod habitem mniszki. Dlatego nie mogłem przestać się na nie gapić! Xenovia chwyciła moją dłoń i położyła ją na swoich własnych piersiach, podczas gdy na jej twarzy malował się żal!

– Ech…. Co prawda jestem pewna co do rozmiaru moich piersi… Ale zdecydowanie przegrywam z Miraną Szatarową…!

Masz taki rozżalony wyraz twarzy, gdy robisz coś takiego…! Dziękuję ci! Zdrowa sprężystość oraz wspaniałe uczucie jej piersi sprawiły, że zagotował mi się mózg!

– Tak przy okazji, nie masz nic do powiedzenia Asi? – powiedziała Xenovia, podczas gdy cieszyłem się miękkością jej piersi.

Spojrzałem na Asię, gdyż czułem jak pali mnie swoim spojrzeniem.

– …

Asia wydęła policzki i wyraźnie była w złym humorze.

– J-jeśli o to chodzi, Asiu, to ja…

– …J-ja też jestem siostrą.

– Mmm, wiem.

– …Ise-san, lubisz wielkie piersi, takie jak ma Rias-oneesama, prawda?

Nie byłbym sobą, gdybym zaprzeczył...... Z wyrazem determinacji na twarzy, Asia natychmiast ściągnęła z siebie piżamę i stanęła przede mną całkiem naga, jak w dniu swoich narodzin! Mimo że jej twarz była całkowicie czerwona, to miała w sobie dość odwagi, aby wziąć obie moje ręce i umieścić je na swoich piersiach! Niesamowite uczucie uderzyło w moje dłonie! W tym momencie to zauważyłem! …Poczułem to tak bardzo, że nie potrafiłem dopasować moich dłoni…! Czasami dotykałem piersi Asi, dlatego byłem to w stanie zauważyć. Zdecydowanie, jej piersi znowu urosły! …Oczywiście nie była tak wielkie jak u Rias, czy Akeno-san, ale szybko doganiały Xenovię i Irinę…! Dotyk, elastyczność i miękkość, były zupełnie inne niż rok temu…! W porównaniu do czasu, gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy, rozmiar jej piersi bardzo się zwiększył!

– M-moje też rosną! Z-zdecydowanie będą większe niż Xenovi-san i Iriny… W przybliżeniu będą takie same jak u Ravel-san, nie, zdecydowanie ją przerosną! Zdecydowanie stanę się zakonnicą z piersiami, która będą większe od wdzięków Mirany-san, Ise-san! – powiedziała Asia silnym tonem, jednocześnie się przy tym czerwieniąc.

Co. ……Asia oznajmiła coś takiego mocnym głosem, bez chwili zawahania. …Normalnie była zawsze przytłaczana przez obecność Rias i Akeno-san i wpatrywała się we mnie oczami pełnymi łez…. Wprawdzie Xenovia i Irina jej pomagały, ale nigdy bym się nie spodziewał, że usłyszę od niej takie wyznanie! Xenovia i Irina wybuchnęły natomiast płaczem, gdy to zobaczyły.

– …Tak, masz rację, Asiu.

– Uuch, próbowałyśmy różnych metod na powiększanie piersi! Tak przy okazji, moje też trochę urosły, kochanie!

Dodatkowe informacje Iriny wyszły na jaw….

– Diabły i ludzie są inni. Nawet jeśli jesteśmy już dorośli, to nasze ciała wciąż mogą się zmieniać. Nie tylko dzięki demonicznym mocom, gdyż są także inne powody… Być może myśli Asi-sama sprawiły, że jej wskrzeszone ciało zaczęło rosnąć – powiedziała Ravel z cierpkim wyrazem twarzy.

Tak przy okazji, słyszałem że nawet u dorosłych diablic, piersi dalej rosły. Być może Asia jest tego przykładem, chociaż równie dobrze mógł to być naturalny proces dorastania. A może oba czynniki nałożyły się na siebie, dając ostatecznie coś takiego.... Kiedy myślałem o czymś takim, cieszyłem się jednocześnie cycuszkami Asi…. Och, naprawdę chciałbym wtulić w nie swoją twarz i zasnąć w ten sposób. Gdy Xenovia zobaczyła, jak cieszę się dotykiem wdzięków Asi, postanowiła się dołączyć.

– Czekaj no, Ise! Chcesz tylko piersi Asi!? Pierwotnie planowałam spędzić z tobą całą noc aż do rana!

– Racja! Kochanie, jeśli mi nie wierzysz, to możemy pójść do tego pokoju, gdzie będziesz mógł spać z głową na moich piersiach!

Ravel też postanowiła dołączyć:

– Niemożliwe! Grafik dzisiejszej nocy został już przeze mnie ustalony, więc proszę abyście wróciły do swoich pokoi, Xenovia-sama i Irina-sama!

Trójka dziewczyn kłóciła się ze sobą, krzycząc „Moja kolej”, podczas gdy Asia miała wzruszony wyraz twarzy.

– …Ach, Ise-san, j-jeśli dalej będziesz tak robił…

Ciało Asi zaczęło drżeć, a ja nie byłem już dłużej w stanie, w którym mogłem przestać! Nasza dwójka zbliżała się już do punktu, od którego nie będzie powrotu! Co powinienem teraz zrobić, po prostu iść spać tutaj, czy iść do erotycznego pokoju Iriny i zasnąć tam; Gdy rozważałem obie te opcje, do pokoju weszła kolejna osoba.

– …Doprawdy, co wy wszyscy wyprawiacie…

To była Rias, która wróciła do domu. Popatrzyła na scenę, która rozgrywała się na jej oczach i głęboko westchnęła.


Odnośniki tłumacza[edytuj]

[1]Około pięćdziesięciu metrów kwadratowych

[2]Wedle różnych tradycji judaizmu anioł modlitwy, często utożsamiany z prorokiem Eliaszem. Niekiedy uważany był za brata-bliźniaka Metatrona. Mógł posiadać także funkcje anioła ptaków lub anioła kształtującego płody w łonach kobiet.




Przejdź do Żywot 0 Powróć do Tom 23 Przejdź do Żywot 2
Źródło „http://hsdxd.usermd.net/w/index.php?title=Żywot_1:_Od_teraz_jestem_Królem&oldid=14074