Żywot 3: Przed decydującą bitwą

Z High School DxD Wiki
Skocz do:nawigacji, wyszukiwania

Przed decydującą bitwą[edytuj]

Część 1[edytuj]

Kiedy nasza diabelska praca dobiegła końca, a ja skończyłem naradę z Ravel, udałem się do podziemnej łaźni, aby wziąć kąpiel. Asia i pozostałe dziewczyny wykąpały się, kiedy byłem na naradzie. Rias i jej parostwo też skończyli swoją pracę wcześniej i wrócili do domu; poszli wcześniej spać, aby równie wcześnie wstać. Kiedy szorowałem moje ciało w łaźni, zauważyłem że ktoś wszedł do środka! Kiedy spojrzałem w tamtą stronę, zobaczyłem że Akeno-san zakradła się do środka, zanim ją zauważyłem!

– Ufufu, powinniśmy wziąć kąpiel razem?

Akeno-san! Sposób w jaki pojawiła się przede mną, całkowicie ukrywając swoją obecność, kompletnie mnie zaskoczył! Rias też nauczyła się tej techniki i od czasu do czasu też mnie w ten sposób zaskakiwała! Nie trzeba dodawać, że Akeno-san była kompletnie naga! Jej super wielkie piersi podskakiwały przed moimi oczami i mogłem zobaczyć jej różowe sutki!

– U-umm, o co chodzi? Jest późno, więc nie powinnaś już spać, Akeno-san…? – zapytałem, patrząc na nią zboczonym wzrokiem.

– Ufufu, chcę czasami umyć plecy mojemu mężowi. Pewnie są bardzo sztywne, prawda kochanie? – powiedziała Akeno-san, wyciskając mydło na ręcznik.

Akeno-san mówiła bardzo rzetelnie! Od kiedy wyznałem jej moje uczucia, czasami nazywała mnie „mężem”, albo „kochaniem”, zupełnie jakbyśmy już byli małżeństwem. Sprawiała wrażenie idealnej, młodej japońskiej żony, która robi wszystko dla swojego męża.

– W-więc zostawiam resztę tobie!

Oczywiście nie miałem powodu aby odmawiać, więc pozwoliłem jej na to.

– Tak, kochanie – odpowiedziała Akeno-san, uśmiechając się delikatnie.

…Sposób w jaki mówiła do mnie „kochanie”, sprawiał że czułem się jednocześnie onieśmielony i zawstydzony…ale byłem też szczęśliwy, chociaż było na to jeszcze za wcześnie! Akeno-san zaczęła myć moje plecy ręcznikiem.

– …Jestem taka szczęśliwa, kiedy pomyślę, że już zawsze będę myła twoje plecy… – powiedziała Akeno-san łagodnym tonem. – Ise-kun, proszę, unieś swoje ramiona.

Postąpiłem zgodnie z poleceniem Akeno-san i pozwoliłem jej umyć moje ramiona i pachy…. Za każdym razem kiedy jej ciało dotykało mojego, byłem w stanie poczuć na plecach jej wielkie i delikatne piersi. Uczucie jej niesamowicie miękkiego ciała, które mnie przyciskało, było naprawdę niesamowite.

– Powinnam teraz umyć twój przód? – zapytała Akeno-san po tym, jak skończyła myć moje plecy.

Co! N-niedobrze! Takie rzeczy mnie onieśmielają!

– Z-z przodu mogę się umyć sam!

Kiedy Akeno-san to usłyszała, jej twarz przybrała zakłopotany wyraz.

– Ale nie mogę być dobrą żoną, jeśli dokładnie nie umyję każdej części ciała mojego męża.

Akeno-san stanęła przede mną z namydlonym ręcznikiem w dłoni i zaczęła starannie myć moją klatę oooochh! Jej piersi podskakiwały przed moimi oczami w pięknym rytmie!

– Ara ara, to żaden problem. Mam szansę zobaczyć nagie ciało mojego męża, więc wszystko w porządku.

Nawiasem mówiąc, często bierzemy razem kąpiel! Tak, tak, patrzenie jest w porządku! Ale takie słowa z ust onee-san sprawiają, że czuję się zawstydzony!

– A więc teraz, ufufu, przygotuj się na najlepsze.

Ręce Akeno-san..... Podążyły w stronę mojego krocza! Nieeeeeee! Jestem zbyt zawstydzony! Wprawdzie było to bardzo zawstydzające, ale chciałem tego spróbować, gdyż było to dla mnie nieznane doświadczenie... Powziąłem decyzję. Nieważne co się wydarzy, poradzimy sobie z tym, kiedy już nadejdzie odpowiedni czas!

Rozprysk! Plusk!

Za naszymi plecami rozległ się chlupot wody! Ja i Akeno-san spojrzeliśmy w tamtą stronę i zobaczyliśmy jak z wanny wyskoczyły Ophis (w wersji loli) i Lilith.

– Wygrałam.

– Lilith zwyciężyła.

Następnie z wanny wyłoniła się głowa Kunou, która ciężko oddychała.

– Fu—! Phis-dono i Lith-dono nie są sdla mnie żadnymi przeciwniczkami!

Najwyraźniej ta trójka rywalizowały ze sobą o to, która z nich wytrzyma pod wodą najdłużej. Nagle Ophis i Lilith zaczęły nucić piosenkę. To była melodia, której nigdy wcześniej nie słyszałem…najwyraźniej dobrze się dogadywały. Czyżby same to skomponowały? Ponieważ nagle pojawiła się trójka ludzi, erotyczna atmosfera pomiędzy mną i Akeno-san znikła, gdy spojrzeliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem.....

Część 2[edytuj]

Dni do naszego meczu przeciwko Atutowej Karcie Niebios mijały szybko, podczas gdy nasze treningi trwały. Tego ranka Nakiri też dołączył do naszego treningu. Po skończonej sesji treningowej i kąpieli, poszedłem do kuchni na pierwszym piętrze. Wziąłem z lodówki butelkę owocowego mleka i wypiłem ją duszkiem, po czym zauważyłem, że w salonie siedzi rzadki gość. Dziewczyna o biało-czarnych włosach, Lint Sellzen, siedziała na sofie. Kiedy widziałem ją ostatnio, miała na sobie ubiór wojowniczek Kościoła, ale obecnie była ubrana w mundurek Akademii Kuou. Znaliśmy się, więc rozpocząłem z nią rozmowę.

– Umm, Lint…san, mogę cię w ten sposób nazywać?

– Nie, wystarczy po prostu Lint, Sekiryuutei onii-san.

Ha ha ha, jej ton wciąż był taki beztroski. Przypominała mi tego przeklętego klechę…jednak ona była bardziej urocza od niego.

– Przyszłaś się spotkać z Rias?

– Zgadza się, przywódczyni Rias powiedziała, żebym tutaj zaczekała.

To dlatego, ponieważ dwie drużyny żyją pod tym samym dachem, hę.

– Ten strój… – zapytałem, ponieważ Lint-san miała na sobie mundurek naszej szkoły.

– Jeśli ktoś chce się bez problemów poruszać po mieście w środku dnia, to ten strój jest wygodniejszy od kostiumu bojowego – powiedziała Lint-san wstając z miejsca.

To z pewnością prawda. Uwagi Rias były słuszne. W końcu rok temu, pewne dwie dziewczyny chodziły już po ulicy w takich bojowych strojach... Rias pewnie też o tym pamiętała. Usiadłem na sofie, kawałek dalej od Lint-san.

– Słyszałem że jesteś z instytutu treningowego Watykanu…z miejsca gdzie trenuje się białowłosych wojowników… – zapytałem.

Freed iz Zygfryd z Frakcji Bohaterów, a także białowłosy wojownik, z którym starłem się podczas bitwy z wojownikami Kościoła. Słyszałem że kilka organizacji szkolących wojowników, zostało połączonych z instytutem białowłosych wojowników. Najwyraźniej przeszli wewnętrzną reformę.

– Tak tak. Ja, Freed-aniki i nawet Zigi-sensei, pochodziliśmy z tej instytucji.

– Ach, wybacz, nie chciałem ci przypominać Freeda i pozostałych…

Ona najwyraźniej nie miała nic przeciwko, gdyż pomachała tylko ręką.

– Och, nie przejmuj się tym. Ja to ja, aniki to aniki, a sensei to sensei. Oni też przysporzyli ci masy kłopotów, więc pozwól że przeproszę cię w imieniu naszego instytutu. Przepraszam, naprawdę przepraszam.

Ton głosu Lint-san dalej był beztroski, gdy gięła się w ukłonach.

– W porządku, nie musisz przepraszać, więc proszę, unieś swoją głowę…. Nie uważam że jesteś taka jak oni, więc nie powinnaś się martwić – powiedziałem.

Gdy Lint-san to usłyszała, natychmiast mi zasalutowała.

– Zrozumiałam..

Przez chwilę siedzieliśmy w milczeniu. Jakoś nie potrafiłem znaleźć tematu do rozmowy. Rozmawianie z nią o turnieju nie było chyba właściwe, prawda? Kiedy się nad tym głowiłem, to Lint-san przemówiła jako pierwsza.

– Należałam do miejsca, zwanego Instytutem Zygfryda. Jego celem było stworzenie „Prawdziwego potomka Zygfryda”, kogoś, spośród potomków bohatera Zygfryda, kto byłby w stanie władać Demonicznym Cesarskim Mieczem, Gramem.

– Więc ty i Freed…byliście rodzeństwem, albo krewnymi?

– Cóż, skoro przyszliśmy na świat wskutek licznych genetycznych wzorców, to jeśli chcesz, możesz nas nazywać rodzeństwem, ale uważanie nas za krewnych też będzie w porządku…. Tak przy okazji, ponieważ ja i Freed-aniki mamy zasadniczo te same geny, to możesz nas uważać za jedną i tą samą osobę.

– Te same geny…

…Dla szczerze wierzących ludzi Kościoła i Watykanu, ingerowanie w genetykę powinno być pogwałceniem nauk Boga. Jednakże byli ludzie, tacy jak Valper, którzy nadal robili takie rzeczy... To efekt działania tak zwanej mrocznej strony Kościoła. Obecnie, w mniejszym lub większym stopniu, sytuacja uległa poprawie, gdy niebezpieczne instytuty badawcze zostały zamknięte jeden po drugim, a naukowców przeniesiono do innych organizacji. W takim razie wiem już, dlaczego ta dziewczyna jest taka podobna do Freeda. Byli białowłosymi dziećmi, którzy urodzili się z tej samej puli genów….

– Innymi słowy jestem dzieckiem testowym. Instytut produkował sztucznie potomków Zygfryda.

Wprawdzie mówiła o tym dość swobodnie, ale musiał to być ciężki temat!

– Czyli jest więcej takich ludzi jak Valper..... Modyfikacje genetyczne, hę…

Moja twarz stężała. Kiba i Lint-san byli z tej samej organizacji, więc powinien już o wszystkim wiedzieć… Zastanawiam się, co on o tym myśli. Gdy Lint-san zobaczyła moją zamyśloną minę, zaczęła się śmiać, z wyraźną radością!

– Iya, ha ha ha, zanim Trzy Frakcje się sprzymierzyły, z pewnością panował chaos. Nawet Watykan nie był wyjątkiem. Nawet jeśli to pogwałcenie naszych nauk, to tak długo jak wyniki są dobre dla Nieba i Boga, fanatycy zawsze będą robić takie rzeczy, przez swoją dziką chciwość.

Czy naprawdę można mówić o mrocznej stronie Kościoła w taki beztroski sposób!? Ta dziewczyna jest taka sama jak Freed, chociaż w inny sposób!

Lint-san spojrzała na sufit. W jakiś sposób wydawała się być zapatrzona w dal.

– Jeśli przyjrzeć się wynikom, to tylko Zigi-sensei był w stanie dzierżyć Grama od pierwszego podejścia. Od tego momentu spełniło się długo oczekiwane marzenie instytutu. Nawet jeśli pożegnał się potem z hukiem z Watykanem i dołączył do terrorystów.

…Uch, ten gość dołączył do terrorystów i ostatecznie został pokonany przez Kibe, który też pochodził z Kościoła. Kiedy to spostrzegłem, nie potrafiłem myśleć o tym inaczej, jak o niezwykłym splocie nici przeznaczenia....

– Skoro stworzono kogoś, ktoś był zdolny do władania Gramem, instytut zmienił swoje cele na coś w rodzaju „Zobaczmy ilu, potomków bohatera Zygfryda, możemy wyhodować”. Takie były ich pierwotne plany, ale to naprawdę specyficzny los, skoro Gram trafił w ręce Kiby-senpai – dodała Lint-san.

Dokładnie, ten gość, Kiba..... Więc nazywa go teraz „Kiba-kyun-paisen”… Tak przy okazji, przeznaczenie Grama z pewnością jest dziwne, skoro wciąż zmienia swoich właścicieli. Nagle Lint-san uniósł w górę palec wskazujący, a na jego czubku pojawił się mały, fioletowy płomień.

– Wiesz o tym?

Skinąłem głową. Jakiś czas temu oficjalnie wyjaśniono to członkom Drużyny DxD. Lint-san posiadała Longinusa, który poprzednio należał do Walburgi, Spopielony Hymn. Po tym jak pokonaliśmy Walburgę, Longinus został odzyskany przez Trzy Frakcje, a Azazel prowadził z Niebem dyskusję na temat jego przyszłości. Podczas bitwy z Trihexą dostosowano go tak, aby mogła z niego korzystać Valerie, chociaż było to tylko tymczasowe. Normalnie Spopielony Hymn sam znajduje sobie właściciela, według swojej własnej woli. Tym razem też tak się stało. Był to jedyny powód, dla którego Lint-san była w stanie przyjąć tego Longinusa. Boski Dar ją wybrał, a Trzy Frakcje o tym wiedziały.

– Otrzymałam Fioletowe Płomienie wtedy, gdy Grigori poszukiwało kogoś, kto mógł ich używać. Akurat tam byłam, więc przez przypadek, nie, być może było to nieuniknione, że zostałam wybrana.

Lint-san zdawała się mówić w dość żartobliwy sposób. Uniosła palce, a na czubku każdego zapłonął fioletowy płomyk, a gdy uniosła do góry dłoń, pojawił się na niej jasny i błyszczący płomień. …Zachowywała się w ten sposób, mimo że wszystko co mówiła, było bardzo poważne! Nie sądzę że Longinus wybrał ją dlatego, bo ma taką frywolną osobowość!

– Tak przy okazji, nazywasz się Sellzen…nadawali wam takie nazwisko w instytucie? – zapytałem.

Wiedziałem już, że ma te same geny co Freed, ale dlaczego mają to samo nazwisko? Jeśli chodzi o niego, to był prawdopodobnie najbardziej kłopotliwym, wrednym księdzem, zarówno dla Kościoła, jak i dla diabłów. Łącząc twarz Lint-san z tym nazwiskiem, ludzie mogli łatwo nabierać wobec niej podejrzeń o pokrewieństwo z Freedem, co nie powinno być dla niej dobre. Gdy Lint zacisnęła pięść, płomienie zniknęły.

– Hmm, cóż, są różne powody. Skoro mam te same geny co Freed-aniki, to chcę też nosić jego nazwisko, aby zadośćuczynić wszystkim zbrodniom, które popełnił.

– Rozumiem.

…Zadośćuczynić wszystkim zbrodniom, huh. Chociaż nie ma takiej potrzeby, aby Lint-san musiała to robić…. Nie wygląda na złą dziewczynę. Zarówno Azazel-sensei jak i Niebo powierzyły jej Longinusa i dołączyła do Drużyny Rias, więc to oczywiste, że nie może być złą osobą. Problemem było jednak to, co ta dziewczyna robiła w przeszłości. Na to pytanie nie było jasnej odpowiedzi. Ravel przeprowadziła już pewne śledztwo, ale zasadniczo nie mieliśmy żadnych informacji, które można było potwierdzić. Czy mogła należeć do jakiegoś tajnego wydziału, na przykład zabójców? A może była szpiegiem i podróżowała po różnych krajach? Xenovia ani Irina jej nie znały, więc nie była wojowniczką, która brała udział w walce na pierwszej linii frontu. Chciałem więc wykorzystać tą okazję i spytać ją o to.

– Ise…i Lint Sellzen huh.

Nagle w salonie pojawiły się Xenovia i…Irina.

– Ara, cóż za przypadek. Rozmawiacie sobie? – zapytała Irina.

– Oooch, czyż to nie Quarta-paisen i Shidou-paisen. Zawsze chciałam odbyć babską pogawędkę z innymi wojowniczkami – powiedział Lint-san podnieconym głosem, gdy zobaczyła Xenovię i Irinę.

Xenovia i Irina spojrzały na siebie, a ich oczy lśniły jak diamenty, co pokazywało, jak bardzo spodobał im się ten pomysł.

– Hoho, to interesujące. Jest mnóstwo rzeczy, o które chcę cię zapytać. Przede wszystkim, ile masz lat? – zapytała Xenovia, kładąc rękę na ramieniu Lint-san.

– W tym roku skończyłam siedemnaście.

Ach, więc jest rok młodsza. Cóż, sądząc po jej wyglądzie, zakładałem że jesteśmy w tym samym wieku. Irina wydawała się być zachwycona, kiedy to usłyszała.

– Młodsza? To wspaniale, czyż nie? Tak, jako twoja senpai, chciałabym wiedzieć o tobie więcej!

– W porządku! Zanim wróci pani Rias, powinniśmy sobie porozmawiać! Przedstawię ci też Asię! – powiedziała Xenovia, podnosząc rękę do góry.

– Dobry pomysł! Asia i…jeśli siostra Mirana też przyjdzie, to będziemy miały zgromadzenie wierzących dziewczyn!

– Ooch, czy to znaczy, że możemy się zaprzyjaźnić? Iya, tak się cieszę.

Tak oto Xenovia i Irina zabrały Lint-san do pokoju Asi. Zostałem w salonie sam. Nie zdążyłem zapytać jej o dawne powiązania. …Kościelne Trio, musicie oddać Lint-san , kiedy wróci Rias, jasne? Chociaż, tak jak powiedziała Irina, Asia, Xenovia, Irina, Mirana-san i Lint-san, są pięcioma dziewczynami z Kościoła, które się do siebie zbliżyły. Mogłoby być dobrze, gdyby założyły małą grupę. Kiedy się nad tym zastanawiałem, Ravel wysłała mi szczegółowy harmonogram. Mecz się zbliżał, a nasze ostateczne przygotowania się zaczęły.

Część 3[edytuj]

Następnego dnia....

Udałem się na wielką salę treningową, położoną pod terytorium rodziny Gremory i zacząłem nasz specjalny trening z moją drużyną. Nawiasem mówiąc, było to inne miejsce niż to, którego używało wcześniej Parostwo Gremory. Aby uczcić mój awans na wysokoklasowego diabła, Ród Gremory przygotował dla mnie specjalne miejsce treningowe. Czułem że bardzo o mnie dbają, chociaż wydawało mi się, że nakładam na nich zbyt dużo obowiązków.

– Musisz przyjąć ten prezent! – powiedziała Ravel.

Tak więc miejsce, które miało być moim prywatnym polem treningowym, stało się miejscem treningowym Drużny Hyoudou Isseia. Tym razem byłem tutaj z nowym członkiem mojej drużyny, Nakirim, aby z nim ćwiczyć.

– Hyoudou-senpai, proszę, stocz ze mną pojedynek.

– W porządku, nie ma sprawy.

Przed treningiem ukłoniliśmy się sobie. Wszedłem w formę Łamacza Ładu i przyzwałem moją zbroję, podczas gdy Nakiri był ubrany w bluzę gimnastyczną z długimi rękawami. Nakiri stał naprzeciwko mnie, jak gdyby nigdy nic, ale z pewnością nie był bezradny. Gęste touki otoczyło jego ciało i jak można było oczekiwać od kogoś, kto zawarł kontrakt z Świętą Bestią, Ouryuu, emanował olbrzymią, dostojną smoczą aurą. Święta Bestia Ouryuu miała rządzić ziemią. Od niej Nakiri pożyczył ki ze smoczych żył, które przepływały przez ziemię i dodał je do swojego własnego touki. W zależności od bogactwa ziemi i tego, czy inne warunki były optymalne, można było pożyczać prawie nieskończoną ilość ki.

Moc Nakiriego przede mną.... Używał swojego touki, aby dalej zwiększać fizyczne zdolności swojego ciała, więc jego atak, obrona i szybkość znacznie się zwiększyły i nagle ruszył na mnie z olbrzymią prędkością! Jego szybkość zupełnie mnie zaskoczyła. Prawdopodobnie była nawet większa, niż u wysokoklasowych diabłów i pędził na mnie tak szybko! Łatwo go uniknąłem, ale Nakiri podskoczył, niszcząc podłoże i tworząc w nim wielki krater! Po prostu dzięki temu wzmocnieniu touki, do tego stopnia zwiększył moc swoich nóg! Poleciałem w górę, gdy Nakiri rzucił we mnie nagle kulą smoczej aury! Więc jest dobry zarówno w walce wręcz, jak i na dystans! Od czasu do czasu wyskakiwał wysoko w powietrze, aby zmniejszyć dzielący nas dystans i mnie zaatakować. Pomimo mojej zbroi, otrzymywałem potężne ataki, ale wciąż byłem w stanie poradzić sobie z czymś takim! Ponieważ wdawał się ze mną w bezpośrednią walkę wręcz, zadawaliśmy sobie ciosy pięściami i nogami. Byłem zaskoczony, że Nakiri był w stanie wytrzymać moje uderzenia. Jego touki zwiększyło jego fizyczną obronę do takiego poziomu. Jako zwykły człowiek był naprawdę potężny, skoro posiadł taką siłę. Ale naprawdę się cieszyłem, że mogłem stoczyć walkę z kimś takim jak on, z młodszego pokolenia. Odbywałem podobne treningi z Gasperem, które też przynosiły mi wiele radości. Z powodu turnieju nie mogłem jednak trenować z Gyaa-kunem, więc czułem się trochę samotny. Nakiri też był świetny w walce wręcz. Naprawdę byłem zachwycony! Ten styl walki z użyciem touki, bardzo przypominał Koneko-chan i Sairaorga-san. Trening z Nakirim dawał mi dobre wyobrażenie o tym, jak wyglądała by walka z Koneko-chan, albo Sairaorgiem-san.

Nieco dalej odbywał się treningowy pojedynek szermierczy, pomiędzy Xenovią i Iriną. Asia i Rossweisse-san wspólnie badały techniki demonicznej energii oraz magii. W rogu pomieszczenia widziałem też Elmenhilde, ubraną w strój sportowy…. Wykonywała podstawowy trening fizyczny i biegała bez żadnych skarg, aby mogła spełnić oczekiwania Ravel, która zresztą biegała razem z nią. Ravel zawsze trenowała w tajemnicy, więc powinna być bardzo wytrzymała, prawda? Zawsze powtarzała, że wytrzymałość to ważna cecha każdego menadżera. Była po prostu niedoścignionym wzorem dla wszystkich menadżerów z całego świata! Zanim zauważyłem, ja i Nakiri zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. Tematy były różne. Tak, najpierw muszę porozmawiać z nowym członkiem drużyny. Obecnie rozmawialiśmy o Lint-san.

– Rozumiem, więc Skoczek ma takie obowiązki.

– Cóż, następnym razem zapytam, gdzie należała wcześniej.

Uniknąłem kopniaka Nakiriego i sam zadałem mu cios. Szczerze mówiąc Nakiri był bardzo wytrzymały.

– Słyszałem, że senpai wciąż toczy treningowe walki z Kibą-kyun-senpaiem, który też jest świetnym szermierzem. Mam nadzieję, że też stoczę z nim pojedynek – powiedział.

– …Powiedz, czy to jak nazywasz go „Kiba-kyun-senpai”, jest teraz popularne? – zapytałem zakłopotanym tonem.

Lint-san też nazwała go wcześniej „Kiba-kyun-paisen”.

– Ach, wśród drugoklasistek przezwisko „Kiba-kyun-senpai” było popularne od jakiegoś czasu. Dlatego drugoklasiści też zaczęli go tak nazywać. Skrócono to do „kyun-pai”. …Inni też go tak nazywają – odpowiedział Nakiri.

…Nazywają go „kyun-pai”, hę…. Kiba, czy zdajesz sobie sprawę ze swojej popularności? Bova przyglądał się z boku walce pomiędzy mną i Nakirim, robiąc przy tym notatki.

– Rozumiem…więc Skoczek Rias Gremory-sama jest nazywany „Kiba-kyun-senpai”…

– Bova, nie musisz tego zapisywać…

Przed meczem z Duliem, w ten sposób kontynuowaliśmy nasz trening.


Po treningu wszyscy członkowie naszej drużyny urządzili zebranie. Zgromadzili się w kącie sali treningowej i rozpoczęliśmy naradę. Po powzięciu decyzji na temat meczu, kontynuowaliśmy dyskusję na temat cech wskrzeszonych aniołów, wzorowanych na kartach, a także na efektach pokerowych kombinacji. Dzisiaj po raz kolejny dogłębnie to zrozumieliśmy. Ale nie potrafiliśmy znaleźć dobrej strategii bitewnej i z całą pewnością była to duża przeszkoda.....

– Ich trener.... – mruknęła Ravel, patrząc ponurym wzrokiem.

Zebrała informacje o trenerze drużyny przeciwnej. Dokumenty zawierały zdjęcie Rudigera-san.

– Rudiger Rosenkreutz-sama. Wśród ludzi wskrzeszonych jako diabły, ma najwyższą pozycję w rankingu Królewskich Gier. Nazywają go Zmartwionym Czarodziejem i jest jednym z najpotężniejszych graczy w Zaświatach.

– Dokładnie, jego strategie i siła są tak potężne, że nawet mistrz był o krok od porażki – dodał Bova.

Przyparł do muru Diehausera Beliala…. Walczyłem z Mistrzem w Agreas i nie byłem dla niego żadnym przeciwnikiem. Jednak osobista siła nie była najważniejszym czynnikiem w Królewskiej Grze….

– Pierwotnie był założycielem i członkiem organizacji magów, znanej jako Różokrzyż. Był jednak potężnym czarodziejem, jeszcze zanim stał się diabłem… Można go wręcz określić, jako mistrza magii – oznajmił Bova. – Słyszałem na jego temat kilka rzeczy od mojego ojca. Był Gońcem głowy Rodu Mammon, który zalicza się do dodatkowych demonów.

Ravel przytaknęła.

– Po tym jak stał się diabłem wiele osiągnął i awansował w końcu na wysokoklasowca… Ale prawdziwą sławę zyskał wtedy, gdy zaczął uczestniczyć w Królewskich Grach.

…Więc stał się znany dzięki Królewskiej Grze, hę.

– Od kiedy zaczął brać udział w Królewskich Grach, natychmiast pokonał wiele dobrych drużyn i w ciągu kilku lat znalazł się w pierwszej dziesiątce. Mój ojciec też stoczył z nim mecz… Jego drużyna była bardzo trudna do pokonania – powiedział Bova, uśmiechając się kwaśno.

…Rozumiem, staruszek Tannin też powiedział, że był dla niego bardzo trudnym przeciwnikiem. Tak przy okazji, staruszek nie bierze udziału w turnieju.

– Czy staruszek zwyciężył? – zapytałem.

– …Cóż, pod niektórymi względami zwyciężył, ale większości szans nie był w stanie wykorzystać. Kiedy ojciec opowiadał o tym meczu, gorzki wyraz jego twarzy poruszył mnie do głębi – odparł Bova nieco zawstydzonym tonem.

Z pewnością Bova miał znacznie bardziej kwaśny wyraz, niż staruszek.

– Mój starszy brat, Ruval-oniisama, też miał gorzki wyraz twarzy za każdym razem, gdy opowiadał o Rudigerze-sama – powiedziała Ravel.

…Był kimś, kto robił zamieszanie nie tylko w Zaświatach, ale też wśród czarodziejów, i do tego nie brał udziału w turnieju bezpośrednio, a ograniczył się do roli trenera.

–…Pierwotnie był człowiekiem, a jako diabeł został trenerem i tak już silnej drużyny aniołów. To z pewnością rodzi wiele pytań.

– Więc dlaczego współpracują? Na pewno musi być jakiś powód, prawda? Nie sądzę aby anioły tak po prostu go o to poprosiły – Xenovia wyraziła swoje wątpliwości, podnosząc rękę do góry.

– Wprawdzie nie wiemy co wydarzyło się między nimi, to istnieje możliwość że zarówno Rosenkreutz-sama jak i Dulio-sama mają ten sam cel, który chcą osiągnąć poprzez współpracę – powiedziała Ravel, drapiąc się po policzku.

– Więc o co dokładnie im chodzi? – zapytała Irina, przekrzywiając głowę.

Nikt nie był w stanie odpowiedzieć na to pytanie. …Gdyby sobie nie ufali, a ich cele nie pokrywały się ze sobą, to nie mógłby zostać trenerem drużyny aniołów Dulia. …Jakie związki łączyły Dulia i Rudigera-san? Kiedy moje myśli krążyły wokół dowódcy Drużyny DxD, na podłodze pojawił się nagle magiczny krąg teleportacyjny. Jedynymi osobami, którzy wiedzieli o tym miejscu, byliśmy my! Do tego symbole na magicznym kręgu nie przypominały żadnych, które dotąd widziałem! Natychmiast weszliśmy w stan gotowości, ale Ravel uspokoiła nas.

– Właściwie nadszedł czas na spotkanie z doradczynią…chociaż lepiej będzie powiedzieć, że wprosiła się tutaj sama…

Osobą która pojawiła się w magicznym kręgu, była.....piękność ubrana w głęboko wyciętą, elegancką suknię! Sądząc po jej wyglądzie, miała niecałe trzydzieści lat! Jeśli chodzi o cechy jej wyglądu, to miała dwa rogi na głowie i długie, kręcone, wiśniowe włosy. Co więcej miała wielkie piersi i zgrabną talię, co nadawało jej ciału niesamowitego uroku! Znam ją! Widziałem ją w czasopismach i programach telewizyjnych, związanych z Królewskimi Grami! Pamiętałem że poprzednio była na drugim miejscu w rankingu najlepszych graczy! Najsilniejsza diablica, Roygun Belfegor-san!

– Dzień dobry Sekiryuuteiu i wy, członkowie jego drużyny. Jestem Roygun Belfegor – Roygun-san pozdrowiła nas z uroczym uśmiechem.

– D-d-dlaczego jest tutaj dawna, druga najlepsza gracz w Królewską Grę!?

Byłem tak zaskoczony, że moje oczy prawie wyskoczyły z oczodołów! Jakiś czas temu, po oświadczeniu Mistrza, została uznana za winną używania figury Króla bez pozwolenia. Szybko jednak przyznała się do prawdy i podczas wojny ze Smokami Zła, wyeliminowała innych graczy z wysokich miejsc, którzy także używali nielegalnie figury Króla.

– Pamiętam że kiedy uznano cię za winną używania figury Króla, pozbawiono cię wszystkich twoich tytułów związanych z Grą i nie możesz już brać bezpośredniego udziału w meczach… – powiedziała Xenowia.

Roygun-san ukłoniła się i wzruszyła ramionami.

– Działanie figury Króla zostało zawieszone. Dodatkowo Ród Belfegor dotknął ostracyzm i pozbawiono nas rangi diabłów klasy ostatecznej. Teraz jesteśmy po prostu wysokoklasowcami.

…Nie próbowała niczego ukrywać. Pomogła opanować chaos panujący w Zaświatach , ale mimo tego pozbawiono ją tytułów, a nawet statusu diabła klasy ostatecznej….

Była to jedna z tych rzeczy, które były tak mocno związane z polityką, że trudno nam było to sobie wyobrazić…. Roygun-san przeniosła spojrzenie na Ravel.

– Ruval-kun pomaga mi szukać nowej pracy. Przyjście tutaj było jedną z nich.

Ravel przytaknęła, mając jednocześnie skomplikowany wyraz twarzy.

– …Zgadza się. Mój starszy brat, Ruval-oniisama, powiedział że powierza nam Roygun-sama…

To było żądanie najstarszego syna i dziedzica Rodu Feneks. Cóż, więc tą doradczynią będzie Roygun-san? Widząc mój zakłopotany wyraz twarzy, Roygun-san zaśmiała się cynicznie.

– Zgadza się. Teraz mam dużo wolnego czasu. Królewska Gra była dla mnie jedynym źródłem zabawy, a od kiedy mi ją zabrali, moje życie straciło sens.

Roygun-san podeszła do nas i zabrała dokumenty bez pozwolenia.

– Macie stoczyć mecz z drużyną, której trenerem jest Rudiger, prawda? Wprawdzie nie mogę bezpośredni stać się częścią waszej drużyny, to w międzyczasie przekażę młodszej siostrze Ruvala-kun wszystkie informacje, które mam.

Roygun-san pstryknęła palcami i pojawił się mały magiczny krąg, z którego wyleciały najróżniejsze dokumenty.

– To dodatkowe informacje – powiedziała.

Ravel sięgnęła po dokumenty i sprawdziła ich zawartość.

– Roygun-sama, jestem naprawdę wdzięczna, że dostaliśmy od ciebie takie wartościowe informacje. Będziemy mogli porównać je z danymi na temat Dzielnych Świętych i uwzględnić w naszej strategii.

Rozumiem, więc nasza doradczyni pomoże nam w taki sposób. Roygun-san westchnęła.

– Nie mogę zostać waszą trenerką, gdyż dalej jest pod nadzorem i nie mogę działać swobodnie.

…Roygun-san jako nasza trenerka, hę. Jeśli taka wspaniała onee-san zostanie naszą trenerką, to wtedy na pewno bym ciężko pracował! Jednak Ravel dalej była odpowiedzialna za nasze strategie. Zaufałem jej, kiedy wziąłem na siebie ciężkie brzemię Króla. Kiedy tak się zastanawiałem, Roygun-san zbliżyła się do mnie i podeszła naprawdę blisko!

– No i znowu, ufufu....

Podczas gdy Roygun-san przyglądała się ostrożnie mojej twarzy, poczułem w nozdrzach urzekający zapach…. Uniosła mój podbródek swoimi zgrabnymi palcami.

– O-o co chodzi?

Nie potrafiłem zareagować na taki gest tej onee-san, a moje serce waliło tak, jakby miało zaraz wyskoczyć z piersi! Nagle na ustach Roygun-san pojawił się uwodzicielski uśmiech.

– Sekiryuuteiu…masz bardzo słodką twarz. Szczerze mówiąc, podobasz mi się.

Co! P-p-p-podobam się j-j-j-jeeeeeej!? Nie mogłem opanować szoku, a w moim umyśle natychmiast zapanował chaos…kiedy zrozumiałem znaczenie tych słów, moja twarz natychmiast poczerwieniała! Dlaczego pozwoliłem, aby ktoś zobaczył mnie w takiej zawstydzającej sytuacji, aaaaachhh! A-ale.....! Usłyszenie z tak bliska słów, od tak pięknej onee-san sprawi, że moje małe serce nie będzie mogło tego znieść! Wszystkie dziewczyny, które były świadkami tej sceny, zaczęły się niepokoić.

– CO!?

To pojedyncze zdanie wywołało silną reakcję u Asi, Xenovi, Iriny, Rossweisse-san i Ravel! Wszystkie wyglądały na zdenerwowane. Ravel chwyciła mnie za nadgarstek i odciągnęła mnie od Roygun-san.

– …To było takie bezmyślne. Dopiero teraz przypomniałam sobie plotki krążące na temat Roygun-sama – powiedziała Ravel, cała się przy tym trzęsąc.

– J-jakie plotki? O czym ty mówisz, Ravel!? – zapytała Xenovia.

– Roygun-sama lubi młodszych od siebie mężczyzn. Zwłaszcza ludzkich, w wieku nastoletnim, lub we wczesnej dwudziestce!

C-co za wspaniałe wieści! Lubi młodszych mężczyzn! Nastolatkowie też są w porządku! Czyżbym więc się znalazł w strefie zainteresowania!? Skoro taka piękna onee-san wzięła mnie sobie za cel, zacząłem tańczyć ze szczęścia w moim umyśle!

– Ufufu, czyżby Sekiryuutei nie lubił starszych kobiet? – zapytała Roygun-san, przekrzywiając swoją głowę.

– N-nie, w-wprost przeciwnie!

– Ale z twojego punktu widzenia jestem już staruszką. Mam grubo ponad sto lat.

– Z-zdecydowanie nie! Nigdy bym tak nie powiedział! Sadzę że jesteś piękną onee-san, która ma najwyżej dwadzieścia parę lat!

Nie pomyślał bym o niej, jako o staruszce! Skoro wiem mniej więcej o cechach diabłów…taka drobna rzecz jak ponad stuletnia różnica wieku, jest zrozumiała! Kiedy Roygun-san usłyszała moje wyznanie, uśmiechnęła się szeroko.

– To co powiedziałeś było bardzo miłe. Wprawdzie nie za bardzo orientuję się w ludzkim procesie starzenia, ale rozumiem że prawisz mi komplementy.

…Jednak spojrzenia które mnie przeszywały też były prawdziwe. Asia najwyraźniej się dąsała, podczas gdy Xenovia, Irina i Rossweisse-san patrzyły na mnie na wpółotwartymi oczami! Ravel jeszcze mocniej przylgnęła do mojej ręki, jakby chciała pokazać, że nie ustąpi poprzedniej posiadaczce drugiego miejsca.

– Nie oddam ci go – oznajmiła.

Roygun-san zachichotała, gdy obserwowała sytuację rozgrywającą się przed jej oczami…. Była dorosła, więc można było zobaczyć jej tolerancję na tego typu rzeczy. Nagle zmieniła temat.

– Jednak skoro Rudiger został trenerem, to drużyna tego wskrzeszonego anioła jest groźnym przeciwnikiem, którego nie można lekceważyć. W końcu, spośród wszystkich byłych ludzi, którzy stali się wysokoklasowymi diabłami, tylko jego należy się obawiać. Ufufu, nie powinniście go lekceważyć – powiedziała.

Po tych słowach Roygun-san odwróciła się i stworzyła magiczny krąg teleportacyjny. Najwyraźniej zamierzała wrócić. Pomachała do nas ręką.

– Będę wam kibicować, ale niezależnie od wyniku meczu, cieszcie się nim, dobrze? Do tego.... – kiedy Roygun-san miała zniknąć w teleportacyjnym świetle, odwróciła się i puściła oczko. – Będę się uważnie przyglądać, aby zobaczyć jak daleko dotrze twoja drużyna, Sekiryuuteiu.....♪

Obserwowaliśmy, jak się teleportowała. Nie byłem pewien, czy powinienem czuć się z tego powodu szczęśliwy, czy przygnębiony…. W każdym razie nie mogę doczekać się kolejnego takiego odświeżającego spotkania!

Część 4[edytuj]

Dzień przed meczem....

Odwiedziłem ośrodek badawczy Belzebuba-sama. Tym razem nie przyszedłem, aby spotkać się z Azazelem-sensei. To Belzebub-sama powiedział, że chce coś „sprawdzić”, a konkretnie zbadać Diabelskie Pionki wewnątrz mojego ciała. Belzebub-sama stworzył mały magiczny krąg i umieścił go na mojej piersi, dzięki czemu mógł zobaczyć moje figury. Gdy już je zbadał, pokiwał głową.

– Hmm, więc jest tak jak myślałem.

– O-o co chodzi?

– Diabelskie Pionki w twoim ciele. Wszystkie figury stały się Pionami Mutacji. To zapewne efekt Smoczej Deifikacji.

Co! …Wszystkie moje figury stały się Pionami Mutacji…! To zapewne skutek Smoczej Deifikacji, prawda? Belzebub-sama dalej badał Piony w mojej piersi.

– Kombinacja ośmiu Pionów Mutacji i niespotykanej Smoczej Deifikacji, może być opisana jako przerażające zjawisko. Naprawdę masz moc zdolną do zmiany świata.

– Ale obecnie nie mogę w pełni uwolnić tej mocy…

Korzystając z niej czułem się niepewnie, gdyż aby zapobiec uszkodzeniu mojego ciała, mogłem jej używać tylko do pewnego stopnia. Belzebub-sama zrobił jednak nieoczekiwaną uwagę:

– Cóż, sądzę że będziesz w stanie to w pełni opanować.

– Mówisz poważnie, Belzebubie-sama!?

– Jeśli chcesz dobrze wykorzystać całą tę moc, to minie dużo czasu, zanim osiągniesz ten poziom. Ale przezwyciężenie limitów czasowych i utrzymanie jej tak długo jak to możliwe, w kwestii wytrzymałości, będzie wymagało treningu. Masz jednak wszystkie niezbędne cechy – powiedział Belzebub-sama, rozprostowując wskazujący palec. – Po pierwsze musisz odzyskać moc Ophis, Lilith.

– …Chodzi ci o to, że mam pożyczyć od niej moc?

Lilith spędzała cały czas w domu, oglądając telewizję, grając w gry, albo zajadając łapczywie najróżniejsze rzeczy.

– Dokładniej mówiąc potrzebne jest, aby Ophis i Lilith rezonowały, albo skoordynowały się ze sobą. Według moich badań nie możesz obecnie wykorzystać Smoczej Deifikacji z pełnią mocy, ale nie dlatego, że nie masz do tego wytrzymałości, a dlatego, że moc Ophis została podzielona i nie może zostać w pełni użyta – dodał Belzebub-sama.

To na skutek wydarzeń zainicjowanych przez Cao Cao i Samaela, moc Ophis została zabrana.

– …Cóż, jeśli doprowadzisz do rezonansu pomiędzy Lilith i Ophis, to wtedy będziesz w stanie…

Nagle pomyślałem o czymś strasznym.

– A-ale jeśli coś podobnego będzie miało miejsce, to czy jedna z nich może wtedy zniknąć?

W obecnej chwili, niezależnie od tego, czy zniknie Ophis czy Lilith, cały dom będzie pogrążony w smutku, więc nie chciałem, aby to się stało.

– To ich własny problem. Jeśli muszą powrócić od pierwotnego stanu, to powinny to zrobić, jeśli zaś nie ma takiej potrzeby, to zostanie tak jak było. Fufufu, przypuszczam że nie będzie to miało miejsca, jeśli nie zażyczycie sobie tego ty i Vali Lucyfer. Ona, ten Boski Smok, poświęciła już swoje serce Dwóm Niebiańskim Smokom – powiedział Belzebub-sama.

Mam nadzieję że pozostaną moimi przyjaciółkami na zawsze, ale jeśli same sobie tego zażyczą, to wtedy nie będę miał wyboru. Belzebub-sama westchnął.

– Cóż, to sprawa którą najlepiej zostawić samą sobie. …Bardziej martwi mnie coś innego – powiedział. – Moc Wielkiego Czerwonego znajduje się głęboko w twoim ciele. Jest uśpiona i nigdy nie została obudzona.

– …Moc Wielkiego Czerwonego?

Moje ciało zostało już kiedyś zniszczone i odtworzono je z ciała Wielkiego Czerwonego. Belzebub-sama mówił właśnie o tym,

– Były Naczelnik, Azazel-dono, opowiadał poprzednio o twoich mocach, BxB (Łamacz Ładu), CxC (Szkarłatna Królowa), DxD (Diabelski Smok). Być może zmiany nastąpiły po tym, jak zmodyfikowałeś swoje zdolności. Gdybyś mógł użyć ośmiu Pionów Mutacji do uwolnienia mocy Ophis i Wielkiego Czerwonego, to istnieje wtedy szansa, że możesz w pełni opanować Smoczą Deifikację i uzyskać jeszcze potężniejszą formę. Mógłbyś użyć do tego AxA. Myślę że to ostateczna odpowiedź, którą otrzymasz jak produkt Smoka Ouroborosa i Prawdziwego Bożego Smoczego Czerwonego Cesarskiego Smoka – oznajmił Belzebub-sama.

Ophis, Wielki Czerwony. To możliwość, którą można było osiągnąć dzięki uwolnieniu mocy tej dwójki.

– AxA, hę. Odpowiedź którą uzyskam dzięki uwolnieniu zarówno mocy Ophis, jak i Wielkiego Czerwonego…. Ale czy to nie powinno się nazywać ExE? Pomyślałem że byłoby lepiej, gdy nazwa była odniesieniem do organizacji, która ma powstać w przyszłości.

Według porządku, powinno to być ExE… AxA, jako ostateczna odpowiedź, w ogóle nie ma sensu. Belzebub-sama najwyraźniej pomyślał o czymś dotyczącym ExE….

– Jeśli o to chodzi, to były Naczelnik Azazel-dono już udzielił odpowiedzi. Jednak nie nadszedł jeszcze czas, abyś ją poznał, chociaż pewnego dnia pojawi się ona przed tobą.

…Jeszcze nie czas? Hmm — mmm, jestem ciekaw, co to takiego. Może zajmie to trochę czasu.

– W każdym razie podczas tego turnieju powinieneś mieć szansę na zapoznanie się z tą mocą. W końcu biorą w nim udział nawet istoty boskiej klasy, więc nie ma on wiele wspólnego ze zdrowym rozsądkiem – powiedział Belzebub-sama.

– Myślę że następny mecz będzie kluczowy…

– Drużyna wskrzeszonych aniołów, której przewodzi Dulio Gesualdo, a którą trenuje Rudiger Rosenkreutz. Skoro bierzesz udział w tym turnieju i zamierzasz też brać udział w oryginalnej Królewskiej Grze, to Joker jest kimś, z kim powinieneś się zmierzyć.

Belzebub-sama skończył swoje badanie, a jego magiczny krąg zniknął. Spojrzał w sufit.

– Rudiger…używa taktyki zupełnie innej niż twoja, albo Rias Gremory – oznajmił.

– …Widziałem nagrania z jego poprzednich gier… Przypomina Sonę-senpai, ale istnieją pewne fundamentalne różnice.

Na nagraniach z poprzednich gier, Rudiger-san… Nie wygrywał poprzez poleganie na mocy, ale dzięki sprytnej taktyce manipulowania wrogami. To było inne niż metody Sony-senpai. Używanie taktyki i strategii do wyeliminowania siły bojowej wroga, było jednak bardzo podobne….

– Rzeczywiście są podobni w tym, jak dążą do osłabienia siły swojego przeciwnika. Jednak Rudiger jest bardziej diabelski, niż niejeden diabeł – powiedział Belzebub-sama.

– Nie chodzi ci o złośliwość, czy bycie złym, prawda?

– Zbrodnie Rizevima, hę. To był zwykły bydlak, jaki trafia się w każdej frakcji. Wśród ludzi też jest takich wielu. Nie mówię o tym, a raczej o zdolności do ogłupiania wrogów i ich oszukiwania. Styl gry Rudigera w pełni to odzwierciedla.

Być może mówiąc tak wiele…powiedział już za dużo. Belzebub-sama wziął głęboki wdech.

– Jeśli udzielę ci zbyt wielu rad, to zawiodę jako zarządca turnieju. Nawet takie spotkanie z tobą, jest o krok od złamania zasad…. Resztę zostawiam twoim własnym badaniom. Posiadanie za przeciwników Rudigera Rosenkreutza i Dulia Gesualdo, jest ogromnym wyzwaniem… Jednak sam o tym wiesz, prawda?

– Tak! Nie musisz nic więcej mówić! Będę pracował ze wszystkich sił, aby ich pokonać!

Racja! Nieważne kto jest moim wrogiem, zrobię wszystko co mogę, aby zwyciężyć! To nie pierwszy raz, gdy staję naprzeciwko trudnego przeciwnika. Najlepiej będzie, jeśli wszystko potoczy się swoimi torami! Kiedy Belzebub-sama usłyszał moje słowa, uśmiechnął się.

– Fufufu, bardzo dobrze.

Ale AxA, hę. Rezonans Ophis i Lilith, a także uwolnienie mocy Wielkiego Czerwonego.... najwyraźniej wciąż mogę stać się silniejszy… Powinienem zbadać tą ścieżkę. Po powrocie do domu powinienem porozmawiać z Ravel i Ddraigiem, a także z moimi towarzyszami, aby posłuchać ich rad.

Część 5[edytuj]

Gdy wróciłem do domu, opowiedziałem o całej sytuacji Ravel i z jakiegoś powodu nie mogłem usiedzieć na miejscu, więc poszedłem do sali treningowej w piwnicy. Był już czas aby iść spać, ale przed pójściem do łóżka porozmawiałem z Ddraigiem i przez chwilę pomyślałem. Kiedy jednak wszedłem do piwnicy, zobaczyłem że światła na sali treningowej dalej się palą. Gdy zajrzałem do środka, zobaczyłem jak Asia trenuje rzuty do kosza.

– Asia?

Gdy Asia usłyszała mój głos, odwróciła się.

– Ach, Ise-san.

– Ciągle tu jesteś, mimo że jest tak późno…trenujesz do Turnieju Piłki?

Koszykówka nie była jedyną dyscypliną, która miała zostać rozegrana tego dnia…ale jeśli się nad tym zastanowić, to zawsze widziałem jak Asia, Xenovia i Irina ćwiczą sporty związane z piłką, podczas treningów naszej drużyny, a także podczas czasu wolnego. Czasami była to piłka ręczna, innym razem nożna, a teraz koszykówka. Asia starła pot z czoła.

– …Ponieważ zawsze wlokę się z tyłu, to chciałam pomóc ci choć trochę, i dlatego trenuję w ten sposób – powiedziała, wpatrując się w kosz. – …Niezależnie od tego, czy stałam się dobrą przewodniczącą klubu czy nie, to zawsze czuję się niepewnie… Ponieważ zawsze porównuję się do Rias-oneesama.

…Rozumiem, więc to dlatego Asia zachowuje się czasem jak Rias. Ale ona też zauważyła, że było w tym „coś innego”.

– Kiba-san, jako spadkobierca Akeno-san, jest wspaniałym zastępcą i świetnie wykonuje swoje obowiązki… Szczerze mówiąc to myślę, że byłby lepszym przewodniczącym, niż ja…

– Asiu, to o czym myślisz jest...... – chciałem zaprzeczyć, ale przerwała mi.

– Zrozumiałam jednak, że to złe. Rias-oneesama miała swój własny styl w byciu przewodniczącą, więc ja także muszę wypracować mój własny sposób – jej odpowiedź była wyrazem determinacji, która pokazała, że poznała samą siebie i znalazła odpowiedź. – Xenovia wyśmienicie przejęła rolę przewodniczącej Samorządu Uczniowskiego i nie musi naśladować byłej Kaichou. Ma swój własny styl w prowadzeniu spraw samorządu. Ty też nie naśladujesz Rias-oneesama, gdy pełnisz rolę Króla, podczas swojej diabelskiej pracy. Moi dobrzy przyjaciele i osoba którą lubię, mają takie osiągnięcia, więc ja też powinnam dobrze wykonywać moją pracę.

Hmm. …Wreszcie pokonałaś tą przeszkodę, Asiu. Wysnułaś własne wnioski i uzyskałaś odpowiedź, aby pokonać przeszkody i przekroczyć barierę. Początkowo zamierzałem jej po cichu pomagać, ale Asia użyła swojej własnej siły, aby przezwyciężyć kłopoty. Przedtem martwiłem się o nią. Nie była w stanie się na niczym skupić, ponieważ jej umysł zawsze był zajęty czymś innym. Jednak Asia nie poprzestała na tym. Znalazła odpowiedź na własną rękę i urosła. Ja…byłem wzruszony do łez. W tym roku Asia stała się nie tylko silniejsza, gdyż siła jej woli także wzrosła. Moja najcenniejsza Asia-chan, którą zawsze starałem się chronić, przyjęła swoją własną determinację, aby stać się buchou….

– …Dorosłaś.

Nie mogłem powstrzymać uczuć, podczas gdy Asia zarumieniła się i zaczęła wymachiwać rękami.

– N-nie o to chodzi! N-nawet teraz, trenuję w sekrecie, aby podczas Turnieju Piłki nie być ciężarem dla wszystkich.

– Tylko ludzie naprawdę silni, potrafią działać na własną rękę i zmienić samych siebie. Tak właśnie myślę.

Przytaknąłem moim własnym słowom. Innymi słowy moja Asia-chan wreszcie przebudziła swoją własną siłę. To był powód do świętowania! Bardzo dobrze, ja też będę trenował do Turnieju Piłki!

– Dobrze, potrenuję koszykówkę z tobą, Asiy! Zacznijmy od stu rzutów do kosza!

– Tak!

Kiedy mieliśmy zacząć trening, do sali weszła kolejna osoba.

– …Mogę się do was przyłączyć?

To była Elmenhilde.

– Elmenhilde, a ty wciąż na nogach? Nie, mamy przecież noc, więc to chyba normalne dla wampirzycy.

Noc naprawdę była porą wampirów. Nie było lepszego czasu na ich aktywność. Elmenhilde podniosła leżącą na podłodze piłkę, z niewyraźnym wyrazem twarzy.

– Nie chciałam podsłuchiwać rozmowy Asi-san, ale po jej wysłuchaniu ja także postanowiłam się zmienić.... – powiedziała, po czym na chwilę zamilkła. – …Powiem to, powód dla którego chcę wziąć udział w turnieju jest taki....

Więc Elmenhilde chce nam to wreszcie powiedzieć. Poprzednio, z powodu Qlippothu i działań Rizevima, świat wampirów został zniszczony, gdyż patriarchalna Frakcja Tepes i matriarchalna Frakcja Carmilla, zamieszały się w niszczycielską bitwę. Zwłaszcza Qlippoth zwiódł słodką gadką obie frakcje, rozpoczął głęboką, wewnętrzną ingerencję i ostatecznie zdradził ich wszystkich. Doszło do tego, że wszystkie wysokoklasowe, szlachetne wampiry, które zawsze chlubiły się swoją czystą krwią, zmieniły się w Smoki Zła.

– …Po tym wszystkim, kiedy wróciłam do domu, to co zobaczyłam, było bardzo nieprzyjemne i smutne. …Pierwotnie czystej krwi wampiry, moi towarzysze, którzy byli dumni ze swojej siły, jako prawdziwi potomkowie Carmilli-sama…zmienili się w Smoki Zła. Ludzie z rodziny Galnstein i moi przyjaciele z dzieciństwa, także zostali brutalnie zatruci, ponieważ związali się z Qlippothem – powiedziała Elmenhilde.

To co zobaczyła w swojej ojczyźnie, to jej wujek, kuzyn, a nawet przyjaciele, których uważała za rodaków, zmienili się w obrzydliwe Smoki Zła. Niezależnie od tego, czy był to jej wujek czy kuzyn, cała rodzina Galnstein…była zadowolona z tego, jak działa Frakcja Carmilla. Przywódcą tej frakcji zawsze była kobieta, a mężczyźni nie mieli nic do powiedzenia i w końcu po kilkuset latach mieli tego dość. Zaczęli doceniać Frakcję Tepes, w której rządzili mężczyźni. Poprosili więc o pomoc Qlippoth, aby wzmocnić swoje prawa w Carmilli. Zdrady dokonali nie tylko wuj i kuzyn Elmenhilde, ale też większość mężczyzn.

Pozornie zdawali się akceptować kobiece rządy, ale w rzeczywistości mieli dosyć. Takie nastroje narastały i narastały i w końcu wybuchły. Z tego powody kobiety z Frakcji Carmilla były niesamowicie zszokowane. Jedynymi osobami, które wierzyły, że dobrze dogadują się ze swoimi kochankami, partnerami, rodzeństwem i męskimi członkami rodziny, były kobiety i mała grupka mężczyzn. Fundamenty, na których została zbudowana Frakcja Carmilla i systemy wartości wampirów czystej krwi, zadrżały w posadach i pękły. To prawdopodobnie największy podział, jaki kiedykolwiek nastąpił we frakcji. Przyjaciele tej samej płci też zgodzili się ze szlachtą, że należy zdradzić kraj. Ich kochanki....też chciały rządzić mężczyznami, gdyż nie wszystkie wampirzyce były potężne. Potrzeba było niesamowitej odwagi, aby wampirzyce stanęły przeciwko wampirom, od których były słabsze. To wymagało dużej determinacji... Dlatego tak wiele wampirzyc nie mogło tego znieść. Nie, to był naturalny skutek. To dlatego, ponieważ nie wszystkie szlachcianki mogły pozwolić rozkwitnąć swoim rodzinom. …Była świadkiem ostatecznego końca swoich przyjaciółek, które chciały rządzić wampirami… Widząc Smoki Zła, Elmenhilde poczuła, jakby w jej ciele coś pękło. Gdy nam o tym opowiadała, z jej ciemnoczerwonych oczu płynęły łzy.

– …Widząc moich przyjaciół, którzy poświęcili wszystko dla ojczyzny, byłam zła na samą siebie za to, że nie zauważyłam, jakie niesnaski narastały w naszym środowisku i nawet tego nie zauważyłam…i jednocześnie, gdy uświadomiłam sobie ich prawdziwe zamiary, nie mogłam zrobić nic, tylko im zaprzeczać…. Ostatecznie nie mogłam ich ocalić, chociaż robiłam wszystko co mogłam i było to bardzo brutalne…to mnie przygniotło. Nie chciałam więc dłużej zostać w mojej ojczyźnie. Poprosiłam o możliwość pracy za granicą i podróżowałam po różnych miejscach. …Gdybym została w moim kraju, to moje serce nie byłoby tego w stanie przetrwać…!

Elmenhilde płakała gdy mówiła. …Wprawdzie początkowo była bardzo wyniosła, robiła wszystko dla dobra własnych ideałów, oraz aby chronić godność swojego kraju. To dlatego, gdyż tylko jego uważała za właściwy i nigdy nie wątpiła w znaczenie jego sprawiedliwość. Wszystko to jednak zostało zniszczone. Mimo że nie była tego świadoma, jej właśni krewni i przyjaciele zmagali się z olbrzymim stresem, od którego nie mogli się uwolnić, co w rezultacie doprowadziło do wypaczenia ich umysłów i demoralizacji całego systemu wartości ich nacji. Rizevim bardzo się cieszył, że doprowadził do takiego chaosu…. …Wartości Elmenhilde uległy załamaniu, więc nie ma w tym nic dziwnego, że jej osobowość uległa tak dużej zmianie. Po zdradzeniu przez ludzi, którzy towarzyszyli jej od tak dawna…bardziej czuła niesamowity smutek, niż gniew. Elmenhilde otarła łzy.

– …Powiedziałam już to wszystko Ravel Feneks-san, więc powinnam to powiedzieć także tobie, skoro jesteś przywódcą drużyny – oznajmiła.

– …Dziękuję ci. Powiedziałaś mi tak wiele, mimo że było to dla ciebie takie trudne.

– …Nie musisz mi dziękować. Skoro to wszystko się wydarzyło, to po prostu muszę to zrobić. Mmm, pomyślałam że wezmę udział w turnieju, aby to przezwyciężyć… Jeśli bierze w nim udział tyle ras, to czuję że mogę coś od nich zyskać….Muszę się stać silniejsza. Jeśli mogę się zmienić, to na pewno nie powtórzę tych samych błędów.

…Rozumiem, więc ta dziewczyna też chce się zmienić, taka jak Asia i chce się stać silniejsza. Gdy usłyszała wyznanie Asi, postanowiła być ze mną szczera. Jednak dalej coś mnie ciekawiło.

– Ale dlaczego wybrałaś moją drużynę? Przecież mogłaś wybrać każdą inną? – zapytałem.

Gdy Elmenhilde usłyszała moje pytanie, cała jej twarz poczerwieniała a jej głos zaczął drżeć.

– T-to dlatego… Jak to powiedzieć…powiedzmy…ciekawa jestem czy to może się stać…

Odpowiedź Elmenhilde zakłopotała mnie… Asia natomiast wyglądała na zdenerwowaną.

– Wciąż musisz się wiele nauczyć, Ise-san! – zbeształa mnie.

…Co? Jestem jedyną osoba, która nic nie rozumie? Kiedy się nad tym zastanawiałem, pojawił się ktoś jeszcze.

– Co się dzieje? Planowałam wziąć późny prysznic, ale nigdy bym nie pomyślała, że spotkam tutaj Iseia, Asię i nawet Elmenhilde, którzy trenują o tej porze.

– Nie mogłam zasnąć, więc też tutaj przyszłam, ale zaciekawiło mnie, kto tu siedzi do tak późna.

To były Xenovia i Irina, która patrzyła na mnie, Asię i Elmenhilde. Wiedząc jej zapłakaną i zaczerwienioną twarz, coś musiała zrozumieć.

– Hah! Cz-czyżby ktoś ją molestował seksualnie…?

– Tego się można było spodziewać po takiej zboczonej anielicy. Nawet ja bym o czymś takim nie pomyślała – mruknęła Xenovia

– D-doprawdy! Nic nie mogę poradzić, że o tym pomyslałam! Nie musisz patrzeć na mnie w dziwny sposób!

– Dobrze już, dobrze – odparła Xenovia, podnosząc z podłogi piłkę do kosza. – Nic nie można na to poradzić. Potrenujmy więc z Asią, jakby jutro miało nigdy nie nadejść!

– Dobry pomysł! Nie ma sensu budzić reszty, skoro jutro jest bardzo ważny mecz – przytaknęła Irina.

Dokładnie, najlepiej będzie pozwolić śpiącym, aby sapali aż do rana. Asia z radością się ukłoniła.

– D-dziękuję wam wszystkim! Niezależnie od tego co wydarz się jutro, to dam z siebie wszystko!

Asia i Xenovia spojrzały na siebie.

– Xenovia-san! Nie przegram z tobą w Turnieju Piłki!

– To mój tekst! Stoczmy wspaniały mecz pomiędzy Klubem Okultystycznym, a Samorządem Uczniowskim!

– Jestem partnerką Asi! To też czyni mnie członkinią Klubu Okultystycznego!

– Hmph! Bardzo dobrze, więc pokonam was obie, Asiu i Irino!

Elmenhilde stanęła obok Xenovia.

– Skoro wy dwie jesteście razem, to ja będę pomagać Xenovi-san.

Tak oto w podziemnej sali treningowej rozpoczął się mecz dwie na dwie. Uśmiechnąłem się, gdy się im przyglądałem. Nagle w sali pojawiła się Ravel, która stanęła obok mnie.

– Myślę że użyjemy Elmenhilde-sama w tym meczu – szepnęła mi do ucha.

Cieszyło mnie patrzenia na to, jak Elmenhilde gra w koszykówkę.

– Tak, zróbmy to. Chce się zmienić i do tego wybrała moją drużynę. …Skoro znam powód, to powinienem jej pomóc – odpowiedziałem.

Racja, powinniśmy wzrosnąć razem. Nieważne jaka jest sytuacja, my i moi towarzysze przezwyciężymy wszystkie trudności... Tak oto, wraz z nowymi członkami drużyny, Nakirim Kouchinem Ouryuu i Elmenhilde Galnstein, rozpoczęliśmy dzień meczu.




Przejdź do Żywot 2 Powróć do Tom 23 Przejdź do Zmartwiony Czarodziej 1
Źródło „http://hsdxd.usermd.net/w/index.php?title=Żywot_3:_Przed_decydującą_bitwą&oldid=14079