High School DxD:Tom DX2 Żywot 4

Z High School DxD Wiki
Skocz do:nawigacji, wyszukiwania

Kult☆Smoczej Bogini[edytuj]

Część 1[edytuj]

Pewnego popołudnia podczas weekendu, wszyscy (dokładniej rzecz biorąc dziewczyny mieszkające w moim domu) zebrali się w moim pokoju i grali w grę planszową.

– Tak przy okazji, nie powinniśmy zbudować dla Ophis-san jakiejś świątyni, albo chramu? Jest w końcu Smoczym Bogiem – powiedziała nagle Irina.

Tak oto.....

Świątynia, chram…?

Racja, Ophis jest w końcu znana jako Uroboros. A w każdym razie była.

– …Smoki zawsze były czczone jako bogowie i symbole siły. Nawet pospolite smoki są potężniejsze niż większość potworów i są czczone jako Boskie Smoki – powiedziała Koneko-chan.

Słyszałem już o tym od Rias i Senseia.

Zarówno w zachodniej jak i wschodniej kulturze, z punktu widzenia ludzi i innych istot, smoki były uważane za symbol siły. Tak więc są one postrzegane jako byty stojące na równi z bogami.

Spotkałem różne smoki, od wysokoklasowych, do legendarnych i wszystkie były przerażające.

Walka ze smokiem jest niemałym wyzwaniem dla zwykłych ludzi i niskoklasowych diabłów. Cóż, skoro nawet pospolite smoki są takie silne, to nie ma w tym nic dziwnego, że w różnych częściach świata są czczone niczym bogowie.

– Wśród smoków najsilniejsi i najbardziej dostojni są Smoczy Królowie. Silniejsi są tylko Smoczy Bogowie – dodała Akeno-san.

Królowie, a dokładniej rzecz biorąc Pięciu Wielkich Smoczych Królów. Bogowie, a ściśle rzecz biorąc obecna tutaj Nieskończony Boski Smok Ophis i Prawdziwy Boży Smoczy Czerwony Cesarski Smok Wielki Czerwony. Jak się nad tym zastanowić, to oboje mają „boga” w nazwie. Cóż Wielki Czerwony jest też nazywany Smokiem Smoków, Prawdziwym Smokiem, albo Smokiem Apokalipsy.

Ale dostojne…istoty, hę. Spojrzałem na Ophis.

– Hm?

Gdy loli Boski Smok zobaczył moje spojrzenie, przekrzywił swoją głowę, nad którą pojawił się znak zapytania…

Wiem że Ophis jest specjalna i bardzo silna, ale…

Oprócz mojego zaufanego partnera, Ddraiga, oraz jego rywala, Albion, jedyny smok którego spotkałem to były Smoczy Król, staruszek Tannin…

Inni Smoczy Królowie których znam to leń, gość który rzuca śmiertelne klątwy oraz dzikus i brutal… Nie ma jednak dostojnego Smoczego Króla! Już sam fakt, że staruszek Tannin, który przestał być Smoczym Królem, wciąż zachowuje się tak jakby nim był, sprawia że zastanawiam się, jakie są kryteria do stanie się kimś takim!

– Są jeszcze inne smoki, potężniejsze od Smoczych Królów, ale słabsze od Boskich Smoków, Dwa Niebiańskie Smoki – dodała Ravel.

Och, więc tak to jest z Dwoma Niebiańskimi Smokami.

Siedząca obok mnie Rias upiła łyk herbaty i zadała Ophis pytanie:

– Zważywszy na naszą pozycję, budowa świątyni może być kłopotliwa, ale mały chram… Hej, Ophis, chciałabyś mieć chram?

Kiedy nasz loli Boski Smok-sama usłyszała to pytanie, pokiwała głową z boku na bok. Zachowywała się tak uroczo zawsze wtedy, gdy się zamyśliła. Jej wyraz twarzy jak zwykle jest pusty, ale to bardzo słodkie!

Widząc jej reakcję, Rias uśmiechnęła się i kiwnęła głową.

– Normalnie Ophis mówi wprost „nie”, kiedy coś jej się nie podoba, ale skoro się tak zamyśliła, to najwyraźniej jest zainteresowana. To dobra okazja, zwłaszcza że mamy się skonsultować w pewnej sprawie. Więc o to też ich zapytamy.

Wprawdzie nie zrozumiałem o czym właśnie mówiła Rias, ale…

Tak więc skończyliśmy w ten sposób rozmowę i wróciliśmy do gry.

Tak oto…


Następny weekend.

Aby powitać gościa, który ma dzisiaj przybyć, zebraliśmy się w pokoju teleportacyjnym pod naszym donem (Kiba i Gasper też przyszli.)

Jestem pewien, że to ta osoba zamieszana w „pewną sprawę”, o której mówiła wcześniej Rias…

Kiedy usłyszałem od niej imię naszego gościa, zszokowało mnie. Żeby to była właśnie ona…

Kiedy się nad tym zastanawiałem, magiczny krąg rozbłysł i pojawiła się czerwona brama torii!

Och! Torii! Wyszła z magicznego kręgu! Zaraz, widział już to gdzieś! Tak, w Kioto…

Wraz ze światłem wydobywającym się z magicznego kręgu, przestrzeń wewnątrz bramy zniekształciła się. W tym samym czasie pojawiły się strużki dymu. Ach, zupełnie jak wcześniej.

Kiedy tak sobie myślałem, z torii wyszła…

– Dawno się nie widzieliśmy! Kunou, córka Yasaki, przybyła!

Osobą która wyłoniła się z torii, była blondwłosa dziewczynka w stroju miko. Kunou!

Była taka słodka, ze swoimi sterczącymi, zwierzęcymi uszkami i merdającymi ogonami.

Kunou jest księżniczką yuokai, której pomogliśmy, gdy drugoklasiści z naszej szkoły, włącznie ze mną, wybrali się do Kioto na szkolną wycieczkę. Jej matka szefuje youkai w Kioto i jest lisicą o dziewięciu ogonach… Yasaka-san! Dobrze ją pamiętam, skoro jest pięknością z wielkimi piersiami!

Kunou towarzyszyła grupka kapłanek o lisich uszach. Najwidoczniej są lisimi youkai, które spotkaliśmy już wcześniej. Ach, lisie onee-sama też są wspaniałe!

– Witaj, Kunou. To niegrzeczne z naszej strony, że rozmawiamy z tobą tutaj, więc może pójdziemy na górę? – powiedziałem do naszej małej księżniczki.

– Hmm! Więc przepraszam za to najście! – odpowiedziała energicznie.

Zaraz potem zaprowadziliśmy Kunou i jej towarzyszki do pokoju VIP-ów. Kiedy tam przybyliśmy, rozległo się głośne BUM!, a lisie onee-sama, po tym jak ukłoniły się nam i Kunou, zniknęły w kłębach dymu.

Osobą która ma do nas sprawę jest Kunou.

– Miło mi cię poznać, jestem Rias Gremory. Słyszałam że moi podwładni pomogli wam, podczas pobytu w Kioto – Rias pozdrowiła Kunou z uśmiechem na ustach.

Ach, jeśli się nie mylę, to jest to pierwsze spotkanie Rias i Kunou. Zresztą dla Akeno-san oraz pierwszoklasistów, Koneko-chan, Gaspera i Ravel też.

Kiedy Rias się z nią przywitała, Kunou ukłoniła się grzecznie i odpowiedziała:

– Nie, spotkanie z tobą to dla mnie zaszczyt. Jestem Kunou i od teraz będę pod waszą opieką.

Po tych słowach zaczęła się przypatrywać twarzy i ciału Rias, która widząc jej wzrok, zaczęła sprawdzać, czy wszystko w porządku z jej wyglądem, ale…

– Oho, plotki nie kłamały, naprawdę jesteś piękna! Tego się można było spodziewać po legalnej żonie! – powiedziała nagle Kunou podekscytowanym tonem.

Cóż, z pewnością jest piękna. W końcu to moja dumna pani!

Rias, jednak zakłopotała się, gdy usłyszała słowa Kunou.

– Dziękuję za twój komplement, ale l-legalna żona…?

Najwyraźniej te słowa nieco ją zdenerwowały.

Kunou pokiwała energicznie głową.

– Tak! Słyszałam że jesteś panią i ukochaną Iseia! Dla mnie jesteś więc jego legalną żoną! Moja mama powiedziała mi, że muszę ci służyć, jeśli chcę w przyszłości mieć dzieci z Niebiańskim Smokiem…. – dalszy potok słów Kunou przerwały lisie onee-sama, które znów się pojawiły i zakryły dłońmi usta małej księżniczki.

– Kunou-sama, jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o takich rzeczach!

– Najpierw powinno się zrobić dobre pierwsze wrażenie! Jeśli twoje relacje z legalną żoną i konkubinami będą złe, to nasz „Plan Spłodzenia Potomka Niebiańskiego Smoka w Kioto”, spali na panewce!

Kunou pokiwała energicznie głową, kiedy wciąż miała zakryte usta.

…Kiedy wpatrywaliśmy się w nie podejrzanym wzrokiem, roześmiały w stylu „Ho ho ho ho”, jakby celowo zamierzały ukryć prawdę. Chwilę potem zniknęły.

O-o co chodzi z tym całym planem…… Czy youkai z Kioto chcą czegoś ode mnie…? Do tego ta legalna żona i konkubiny….

– …Nie wiem jak to jest z Asią, ale ja też się zaliczam do konkubin, prawda? – zapytała Xenovia Irinę, wskazując palcem na samą siebie.

– Od teraz musimy być dobre dla Rias-san

Wygląda na to że obie się nad czymś zamyśliły, po tym jak usłyszały słowa Kunou.

Ravel i Koneko-chan też o czymś do siebie szeptały.

– …Koneko-san, jak jest z obecnym rankingiem?

– …Nawet jeśli nie mówimy o najwyższych miejscach, to wciąż są ludzie o których nawet nie wiemy, że mają wziąć w tym wszystkim udział, więc to skomplikowana sytuacja. Do tego wygląda na to, że to dziecko także….

….O co chodzi? Dziewczyny ignorowały mnie i rozmawiały między sobą…

W-w porządku, zostawmy na razie ten temat. W każdym razie wygląda na to, że po rozdzieleniu się z nami, Kunou ciągle wszystkich molestowała o to, aby mogła przyjechać spotkać się z nami. Ale ponieważ jest księżniczką youkai z Kioto, to nie może nigdzie jeździć z własnej woli.

Yasaka-san i youkai mieli kłopot co z nią zrobić, więc skontaktowali się z Rias…

W każdym razie najwyraźniej Kunou nie przyjechała tu tylko po to, aby się bawić, gdyż ma też coś do zrobienia.

Kiedy Kunou przygotowała się już psychicznie, wypięła pierś i zadeklarowała z dumą:

– Budujecie chram dla smoka, prawda? Ale słyszałam że skoro jesteście diabłami, to nie wiecie jak to zrobić! Teraz nie musicie się już martwić! Lisica o dziewięciu ogonach… Córka Yasaki jest tutaj! Nauczę was wszystkiego od podstaw!

Budowa chramu…… Oto zadanie, z powodu którego przybyła tutaj Kunou, a przy okazji świetna okazja zarówno dla Rias, jak i Yasaki-san, aby za jednym zamachem rozwiązać problem z chramem Ophis oraz dziecinnością Kunou.

Kunou rozejrzała się i zobaczyła Ophis.

– Hmm. Ta panienka jest jedyną osobą oprócz Iseia, od której wyczuwam smoczą aurę… Jesteś smoczycą, prawda?

Ophis przekrzywiła głową i weszła w swój tryb zamyślenia. Będą kłopot, jeśli ujawni kim naprawdę jest.

Nikt postronny nie powinien zresztą wiedzieć o naszym Nieskończonym Smoku-sama. Dlatego powinna być ostrożna wobec ludzi z zewnątrz.

Zanim Ophis zdążyła cokolwiek powiedzieć, szybko wyjaśniłem wszystko za nią.

– T-tak! To O.......nie, smoczyca o imieniu Phis. Z różnych powodów mieszka w moim domu! Skoro jest potomkinią słynnego smoka, to zastanawialiśmy się, czy powinniśmy zbudować dla niej chram… Właśnie tak – szybko powiedziałem to, co mi przyszło nagle na myśl.

– Aha. Mówisz że budując chram chcecie oddać cześć tej smoczycy, Phis, jako Boskiemu Smokowi!

Ach, Kunou uwierzyła we wszystko co jej powiedziałem i to bez żadnych podejrzeń. Co za ulga.

– Myślałam że zbudujemy świątynię dla Iseia, ale… Cóż, niech będzie! Gdzie zamierzacie zbudować ten chram?

Poszliśmy na dach po tym, jak Kunou zadała to pytanie.

Na dachu jest nasz wspólny ogród. Są tu donice z kwiatami, a nawet mały ogród warzywny. Były tu też krzesła i stół, więc podczas dni wolnych, czas spędzała tu przynajmniej jedna osoba.

Ponieważ w narożniku dachu nic nie ma, postanowiliśmy że chram stanie właśnie tutaj.

Kunou raz po raz kiwała głową, kiedy oglądała to miejsce.

– I co myślisz? – zapytałem.

Kunou uśmiechnęła się szeroko w odpowiedzi i uniosła kciuki w górę.

– Hm! Możemy tutaj zbudować mały chram! Dobrze! Skoro już wiemy gdzie ją zbudujemy i dla kogo, zdobądźmy szybko narzędzia i materiały budowlane!

Kunou dwukrotnie zaklaskała i wraz z głośnym „bum” oraz chmurą dymu, lisia onee-sama znów się pojawiła, po czym wręczyła Kunou drewniane pudło.

Błyszczało i miało elegancki wygląd. Kiedy je otworzyła, zobaczyliśmy narzędzia, takie jak dłuto, hebel, drewniany młotek i piłę.

– To historyczne narzędzie, przekazywane od pokoleń. Użyjemy ich do obróbki materiałów przeznaczonych do budowy chramu!

Aha, więc tych narzędzi używano do budowy świątyń.

…. Nie, ale nie wiem…włącznie ze mną….. Wszystkie diabły które zobaczyły te narzędzia, dostały dreszczy. Nic nie dolegało tylko posiadaczom świętych mieczy, takim jak Kiba, Xenovia i Irina.

– Może te narzędzia emanują świętą aurą dlatego, gdyż używano ich do świętego celu. Diabły takie jak my mogą spłonąć, jeśli ich dotkną. Może będzie dobrze, jeśli użyjemy magii relaksacyjnej, ale… Lepiej będzie się zastanowić, czy użyjemy ich, czy też nie – powiedziała Rossweisse-san.

Ma rację; te narzędzia wydzielają świętą aurę. Więc dlatego dostawaliśmy dreszczy. Wprawdzie nie tak wielkich jak w przypadku świętych mieczy czy krzyży, ale nasze ciała z pewnością doznają obrażeń, jeśli ich dotkniemy. W takich przypadkach bycie diabłem jest wyjątkowo kłopotliwe.

Jak się nad tym zastanowić, to budowa chramu dla Boskiego Smoka też jest bożym rytuałem.

Kiedy Kunou to usłyszała, jej twarz przybrała zawstydzony wyraz.

– Ach, nie pomyślałam o tym… Hmm, ja mogę ich używać bez problemu… Jak się nad tym zastanowić, to wśród mojego gatunku też jest tylko kilka osób które mogą ich używać.

Kunou wzięła je do rak bez problemów, ale dla nas byłoby to za wiele. Gdyby był tutaj Azazel-sensei, to pewnie coś by nam doradził. Zawsze bawiły go tego typu rzeczy. Jednak z jakiegoś powodu ostatnio w ogóle nie mogliśmy go spotkać.

– Sensei jest bardzo niezawodny w takich sytuacjach… – powiedziała Xenovia.

– Azazel-sensei Jest chwilowo niedostępny. Powiedział że mają „Trzysta szesnasty turniej mahjonga przywódców upadłych aniołów”… Doprawdy, że też nawet wciągnął w to mojego ojca. Kiedy się już tak napali, nic nie może go powstrzymać…! – powiedziała Akeno-san z niechęcią w głosie.

Zaraz, konkurs mahjonga?! Z przywódcami upadłych aniołów?!

Są chyba zbyt spokojni, zważywszy na fakt, że skoro to już ponad trzechsetny turniej, to musiał się rozgrywać już na wiele lat przed zawarciem pokoju między Trzema Frakcjami… Skoro wśród szefów upadłych aniołów jest tylu maniaków, to nie w tym nic dziwnego, że tak lubią mahjonga.

Ach, Maou-sama też są maniakami! Przywódcy obu frakcji są po prostu bandami dziwaków!

– Zapytam o te narzędzia moją starą przyjaciółkę. W mojej ojczyźnie są wydziały, które zajmują się tego typu sprawami – powiedziała Rossweisse-san, tworząc mały magiczny krąg komunikacyjny.

Oto nasz walkiria, która służyła nordyckiemu bogu! Jak się nad tym zastanowić, to właśnie Rossweisse-san musiała być osobą, która widziała najwięcej tego typu rzeczy.

– Przyjaciółka nauczyła mnie pewnej magii. Powiedziała że jeśli użyjemy jej na rękawicach, to będziemy mogli bez żadnych problemów korzystać z tych narzędzi – oznajmiła nam Rossweisse-san po tym, jak skończyła rozmowę przez magiczny krąg.

Świetnie znają się na magii, a ponieważ są takie miłe, narzędzia przyniesione przez Kunou nie zmarnują się!

Kunou kiwnęła głową i podniosła energicznie rękę do góry.

– Hm, następne są więc materiały! Chodźmy po drewno!

Postanowiliśmy się rozdzielić i poszukać materiałów do budowy.

Zastanawiam się, jakiego typu chram to będzie.....

Część 2[edytuj]

Miejscem do którego trafiliśmy ja, Rias, Xenovia i Kunou, był las. Przybyliśmy tutaj za pomocą magicznego kręgu teleportacyjnego, ale…

Wszystkie drzewa w tym lesie są niesamowite i wyglądają jakby rosły od stuleci… Były tak wysokie, że nawet nie widzieliśmy ich koron.

Zresztą nie tylko drzewa, ale i sama cisza panująca w lesie emanowała duchową atmosferą. Może dlatego że jesteśmy diabłami, nasze zmysły rezonansują z nimi. Do tego nigdzie w pobliżu nie ma ludzi.

– Tutaj mieliśmy trafić, prawda? – zapytała Rias Kunou.

Kunou kiwnęła głową i poszła kilka kroków naprzód.

– Zgadza się. Tak jak się spodziewałam, legalna żona-sama jest niesamowita. Przybyliśmy dokładnie tutaj, gdzie powinniśmy. Porozmawialiśmy już z bogiem góry i uzyskaliśmy pozwolenie na zabranie jednego, wiekowego cedru.

Oho, więc już rozmawiali z bogiem tej góry… Możemy więc zabrać jedno z tych imponujących drzew. Jesteśmy wdzięczni za hojność, ale jednocześnie uważamy że byłaby to strata, zużyć jedno z tych drzew na coś tak nagłego.

– Czy to naprawdę w porządku, że przerobimy jedno z tych wspaniałych drzew na materiały budowlane? – zapytałem.

Skoro te drzewa są takie stare, to nie byłoby nic dziwnego w myśleniu, że niektóre z nich mogły rozwinąć własną świadomość. Moja japońska mentalność mówi mi, że przedmioty mogą mieć własną duszę, więc wolę najpierw zapytać.

– Nie martw się Ise. Powiedzieli mi, że podczas ostatniej nawałnicy jedno z drzew się złamało, więc dostaliśmy specjalne pozwolenie na zabranie go – odpowiedziała mi Kunou.

Kiedy przyszliśmy na miejsce…Zobaczyliśmy wielkie drzewo, które złamało się na pół.

– Słyszałam że to drzewo żyło od około czterystu lat. Pozwolili nam zabrać złamaną część, ale resztę musimy zostawić.

Czterysta lat! N-n-niesamowite! To całkiem dobrze wyglądające drzewo!

Xenovia położyła na nim swoją dłoń.

– A więc je zabieramy? Myślałam że po prostu któreś zetnę moim Durandalem – powiedziała.

– Ciągle myślisz nie o tym co trzeba! – skrytykowałem ją.

Diablica która za pomocą świętego miecza ścina kilkuset letnie drzewo w świętych górach… To tak dziwne, że aż myślę, iż powinniśmy to zrobić, aby zobaczyć co się wtedy stanie!

– A więc bierzmy się do dzieła – wzięliśmy się do pracy pod nadzorem Rias.

Najpierw Kunou odprawiła rytuał, aby podziękować zarówno bogowi góry, jak i samemu drzewu. Wtedy ja założyłem moją zbroję Łamacz Ładu i uniosłem pień drzewa. Następnie Xenovia pocięła go magicznym mieczem (który został przygotowany zawczasu), biorąc pod uwagę notatki z wytycznymi Kunou.

Wreszcie Rias odesłała całe drzewo za pomocą magicznego kręgu.

Miejscem do którego ma trafić, jest piwnica Rezydencji Hyoudou, gdzie czeka już ekipa stolarska, która je obrobi.

Tymczasem na dachu grupa budowlana zajmuje się już fundamentem pod kaplicę.

Jednak kiedy wkładałem drzewo do magicznego kręgu, naszły mnie pewne niemiłe przeczucia.

Czy będziemy w stanie zbudować chram, skoro nigdy wcześniej nie zajmowaliśmy się stolarką? To coś innego niż budowa zwykłej chaty.

Nie tylko musimy przerobić drzewo na drewno budowlane, a kiedy będzie już gotowe, to i tak nie mamy doświadczenia aby zbudować chram. Skoro jesteśmy diabłami, to możemy wspomóc się magią, ale w sprawach technicznych i tak będziemy potrzebowali pomocy profesjonalistów…

– Twój orszak zna się na tego typu sprawach, prawda? – zapytała Rias Kunou.

– Tak, przeszły odpowiednie szkolenie. Mamy już nawet plany budowlane. Drzewo jest obecnie przerabiane na materiał budowlany.

Ach, więc to tak. Czyli te lisie onee-sama są profesjonalistkami w tego typu sprawach, więc nie muszę się martwić. Powinny już się wszystkim zająć i kierować pracą Klubu Okultystycznego.

Xenovia i ja możemy się odprężyć oraz odesłać drzewo na miejsce.

Kiedy pracowaliśmy oboje w ciszy, usłyszeliśmy rozmowę pomiędzy Rias i Kunou.

– Kunou jest ciekawa, jak legalna żona-sama utrzymuje tak wspaniałą figurę.

– Szczerze mówiąc nie robię niczego specjalnego. Poza tym, Kunou-chan, cóż…. Ten zwrot „legalna żona-sama”…jest trochę kłopotliwy.

– Naprawdę?! W-wybacz mi więc! … W takim razie może powinnam nazywać cię „madam”?

Rias roześmiała się cicho, kiedy to usłyszała.

– Nie o to mi chodziło. Mówi mi po prostu RIas. Ise też mnie tak nazywa, prawda? Ja też będę nazywała cię po imieniu, tak jak Ise, dobrze?

Twarz Kunou rozjaśniła się, gdy to usłyszała. Była nieco spięta podczas rozmowy z Rias, ale teraz całe napięcie ją opuściło, jak rękę odjął.

– Zrozumiałam, Rias-sama! Proszę więc, nazywaj mnie od teraz Kunou!

– Oczywiście, Kunou.

Och, wygląda na to, że Kunou i Rias nagle bardzo się do siebie zbliżyły! Jak się spodziewałem po kobiecie którą kocham, obłaskawiła jednym uśmiechem księżniczkę o dziewięciu ogonach!

Kiedy ta dwójka dogadywała się ze sobą, Xenovia powiedziała coś:

– …Tak jak można się było tego spodziewać po legalnej żonie, hierarchia ustala się tak naturalnie. Dobrze że dołączyłam tak wcześnie – wymówiła te słowa, patrząc na Rias z szacunkiem. Nagle zaczęła energicznie rąbać drzewo. – Ise! Ostatnio myślę, że powinnam zwiększyć moją kobiecą moc! Wtedy wygram nieuniknioną wojną między dziewczynami z Klubu Okultystycznego!

Czy ty czasem nie mylisz kobiecej mocy z czymś innym?! Bowiem kobieca moc to nie to samo co twoja siła fizyczne, tylko określenie twojego kobiecego uroku!

Cóż, jednak taka wypowiedź pasuje do ciebie, więc tego nie skomentuję.

Nie przeszkadza mi to, że jesteś potężną idiotką, ale kontroluj się trochę! Kiba, który stawia technikę ponad moc, rwałby sobie w tym momencie włosy z głowy!

W każdym razie wróciliśmy do pracy, aby zbudować chram dla Ophis.


W warsztacie umiejscowionym pod Rezydencją Hyoudou, drzewo zostało przerobione na materiał budowlany i rozłożone na podłodze.

Po tym jam my (ja, Rias, Xenovia i Kunou) wróciliśmy z gór, postanowiliśmy pomóc w pracy. Orszak/profesjonalistki sprowadzone przez Kunou dokładnie nam wszystko wyjaśniły, więc stworzenie ogólnego obrazu chramu nie było zbyt trudne.

Czekamy też, aż cement wylany pod fundament zastygnie.

Pozostała już tylko brama torii i słomiany sznur do zawieszenia na kaplicy, ale ponieważ zamówiliśmy je wcześniej, to pozostaje nam tylko poczekać na dostawę. Ponieważ zbudowanie chramu w jeden dzień jest niemożliwe, postanowiliśmy że przez resztę dnia odpoczniemy.

Moje ciało jest obolałe, gdyż od dawna nie używałem moich mięśni.

Obecnie jedliśmy obiad w salonie, wraz z Kunou oraz jej orszakiem.

– Jestem Kunou. Ise i jego przyjaciele bardzo pomogli mnie oraz mojej mamie, podczas ich wizyty w Kioto, więc…

Moi rodzice byli zaskoczeni, że pomimo swojego wyglądu Kunou jest taka grzeczna. Ta dziewczynka ma swoją energiczną i samolubną stronę, ale jest w końcu księżniczką youkai, więc najwidoczniej nauczono jej stosownej etykiety.

Do tego przywieźli masę prezentów, w postaci typowego dla Kioto inari sushi.

Orszak Kunou zapomniał ukryć swoje lisie uszy i ogony, ale kiedy moi rodzice je zobaczyli…

– Ara, co za słodkie uszka! Wasze przyprawione ogony też są urocze!

– Hmm, wasze stroje kapłanek nie są takie złe.

Cóż, najwyraźniej uznali że dziewczyny przebrały się za kapłanki i doczepiły sobie sztuczne uszy i ogony. Od kiedy spotykają coraz dziwniejszych ludzi, ich zdolności psychiczne stają się coraz silniejsze.

Tak oto Kunou skończyła posiłek z moimi rodzicami i wróciła do swojego pokoju.

– Ta da! Założyłam szkolny mundurek!

Kunou, która na chwilę zniknęła, wróciła ubrana w dziewczęcy mundurek Akademii Kuou!

To zdecydowanie nasz szkolny mundurek, nawet jeśli niezbyt na nią pasuje i jest trochę za duży!

– Skąd go masz? – zapytałem.

– Zamówiła przez telesklep. Słyszałam że takie mundurki są bardzo popularne wśród młodych kobiet w Zaświatach – odparła Kunou, wypinając dumnie pierś.

Tak, zdaję się że już o tym słyszałem.

Podczas Królewskiej gry pomiędzy Rias i Soną Kaichou, obie grupy nosiły szkolne mundurki, co miało duży wpływ na młodych widzów oglądających całe starcie w telewizji.

Nie zdziwiłbym się, gdyby to właśnie Dom Gremory sprzedawał te mundurki. W końcu znają się na interesach.

Jednak mundurek Kunou powinien być w mniejszym rozmiarze. Mimo że rękawy są trochę za długie, to wygląda w nim uroczo na swój własny sposób!

– Pasuje ci i założę się, że będzie świetnie na tobie leżał, gdy trochę podrośniesz – powiedziałem.

Gdy Kunou to usłyszała zarumieniła się i zaczęła kręcić się w miejscu.

– H-hmm! Stanę się kobietą która będzie świetnie wyglądać w tym mundurku, więc wyczekuj tego!

– Będę.

– Kiedy zostanę licealistką, zapiszę się do liceum Akademii Kuou! Mama już mi to obiecała!

– Akademii Kuou?

Ciekaw jestem jak długo to potrwa. Wyobraziłem sobie Kunou jako licealistkę… Tak, będzie taka piękna! Sądząc po wyglądzie Yasaki-san, p-p-piersi jej córki również będą wielkie! Ach, nie mogę się już tego doczekać!

– … Myślisz o czymś zboczonym, prawda? – ostre słowa Koneko-chan ubodły moje ciało.

Ravel zachichotała.

– Ach Ise-sama. Proszę, nie ruszaj małych dziewczynek, które są jeszcze mniejsze niż Koneko-san.

– …Nie jestem dzieckiem. Już niedługo będę miała piersi równie wielkie co moja onee-sama.

– Nie ma pewności, że młodsza siostra będzie równie olśniewająca, co starsza.

– Uuuuuuu, moje piersi na pewno staną się większe! Większe nawet od twoich Ravel!

Arrra, Koneko-chan i Ravel znów się zaczęły kłócić. Cóż, nie ma w tym nic niezwykłego i już niedługo się pogodzą.

– Ja też to założyłam.

….Nasz Boski Smok-sama także miał na sobie mundurek naszej szkoły!

I to w mniejszym rozmiarze, który idealnie do niej pasował.

– Dobrze wyglądam?

– Tak, wyglądasz uroczo – odparłem głaszcząc ją po głowie. Ucieszyło się z tego.

– Ja też chcę założyć ubranie Phis-sama.

– A ja strój kapłanki.

Wygląda na to, że te dwie dobrze się ze sobą dogadują, a obecna atmosfera jest wspaniała.

Kiedy nasza księżniczka o dziewięciu ogonach i Boski Smok-sama skończyły wymieniać się ubraniami, Irina wróciła, przynosząc ze sobą pudełko.

– Skoro już zjedliśmy obiad i zaprezentowaliśmy pokaz szkolnych mundurków, to pograjmy teraz w gry! Uczcijmy w ten sposób wizytę Kunou-chan! Mamy gry planszowe z Zaświatów i przyniosłam nawet te z Nieba!

– Mamy też karty i UNO.

– Oraz karute[1]!

Zarówno Xenovia jak i Asia przyniosły swoje gry!

Cóż, Kunou przyjechała aby spędzić tu razem z nami czas, więc zabawmy się wszyscy razem!

– A więc ogłaszam Całonocną Sesję Gier Rezydencji Hyoudou! – oznajmiłem podnosząc rękę do góry.

Wszyscy odpowiedzieli z entuzjazmem „Ochhhh!”! Tak oto rozpoczęliśmy całonocną zabawę z Kunou oraz jej orszakiem.

…Nagle Akeno-san odebrała telefon i westchnęła.

– ……Wygląda na to, że konkurs mahjonga też wszedł w nocny tryb.

Najwyraźniej oni też są w podobnej sytuacji…

Cóż, spokojny dzień to dla nas bezcenna rzecz!

Część 3[edytuj]

Następnego dnia

Po pracy przez cały weekend, budowa chramu weszła w ostatnią fazę.

Składając razem wszystkie materiały, umieściliśmy chram w przewidzianym przez nas miejscu. Kunsztowność materiałów jest tak wspaniała, że udało nam się zbudować małą chram poprzez samą pracę według planów budowlanych. Następnie umieściliśmy go na czubku gotowego fundamentu i umocniliśmy.

– Skończyliśmy – westchnął Kiba.

W miejscu w które się wpatrywał… Stał piękny, drewniany chram!

– Woach!!! – wyrazili wszyscy swoje uznanie.

– Torii właśnie przybyła.

Xenovia przyniosła czerwoną bramę, która pojawiła się poprzez magiczny krąg. Była dostatecznie duża, aby niosła ją jedna osoba. Ustawiliśmy ją na miejscu i powiesiliśmy słomiany sznur, który przybył wraz z nią.

– Zrobiłyśmy to z resztek drewna.

Jedna z lisich onee-sama postawiła przed chramem drewnianą skrzynię.

…To skrzynia na datki! Teraz chram wygląda tak jak powinien!

Ostatnią ozdobą były dwa małe posągi.

Zamiast komainu [2], po obu stronach chramu postawiono posągi dwóch smoków, czerwonego i białego.

– To Dwa Niebiańskie Smoki? – zapytałem Rias.

– Tak, kiedy zapytałam O…. Nie, gdy zapytałam Phis jakie posągi by chciała, odpowiedziała że białego i czerwonego smoka – odparła.

Hmm, to mamy być ja i Vali?

Kiedy się nad tym zastanawiałem, Ophis pacnęła dłonią posąg czerwonego smoka. Przekrzywiła głowę, więc coś podejrzewa!

– Wielki Czerwony? Pokonam cię.

Nie bij go! To jesteśmy ja i Ddraig! Nie pokonuj mnieeeeee! Czy czerwony smok zawsze musi oznaczać Wielkiego Czerwonego?! Daj mi odsapnąć, Boski Smoku-sama…

Chram został uzany za gotowy po tym, jak Kunou pomodliła się w nim! Ophis-sama była bardzo szczęśliwa, gdy stanęła na jego szczycie.

– Ceremonia była krótka, ale powinna wystarczyć. Gdyby odprawiono ją w pełni, to moc chramu byłaby zbyt silna dla was, diabłów, a wtedy moglibyście odnieść obrażenia – powiedziała nagle Kunou.

Mówiła prawdę, nie czułem żadnej mocy która sprawiała, że moje ciało trzęsło się ze strachu. W takim wypadku nie będzie żadnych kłopotów z tym, że ten chram stoi na dachu.

Akeno-san coś sobie nagle przypomniała

– Ufufu, może powinniśmy poprosić o coś Phis, aby uczcić tą budowlę? – powiedziała.

Och, to brzmi zabawnie!

Tao oto zaczęliśmy modlić się do naszego Boskiego Smoka, Ophis-sama!


Życzenie Asi

– Niech na świecie panuje pokój.

– Pokój… Skąd się w ogóle bierze pokój na świecie……?

To bardzo zastanawiająca odpowiedź.


Życzenie Koneko-chan

– …Chciałabym aby Ise-senpai był mniej zboczony.

– Może w następnym życiu.

A w tym to niemożliwe?!


Życzenie Xenovi

– Chciałabym zwiększyć moją kobiecą moc.

– Uczyń więc Ex-Durandal swoim.

Nie na tym polega kobieca moc!


Życzenie Akeno-san

– Chciałabym gotować jeszcze lepiej.

– Chciałbym żeby ci się udało.

I ja też!


Życzenie Ravel

– Niech mi urosną jeszcze bardziej.

– Pij codziennie mleko.

Czy to niezbyt prosta rada?!


Życzenie Iriny

– Zastanawiam się czy to w porządku, że chrześcijanka modli się do Boskiego Smoka…

– Jestem znacznie potężniejsza niż Michał.

O co chodzi z tym nielogicznym rozumowaniem?! I dlaczego jesteś taka zadowolona z tego?!


Życzenie Kiby

– Chciałbym mieć jeszcze więcej moich diabelskich zleceń.

– …zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz…

Ona śpi! Spełnij przynajmniej życzenie Kiby!


Życzenie Rossweisse-san

– Życzę sobie pieniędzy i chłopaka.

– Żałosne.

Żałosne!


Życzenie Gaspera

– Chciałbym być bardziej męski, niż kobiecy.

– Mil-tan

Co?! Skąd ona go zna?!


Życzenie Kunou

– Wprawdzie mam wiele życzeń, ale jestem szczęśliwa tak długo, jak w Kioto panuje spokój!

– Dziękuję za chram.

Obie dobrze się spisałyście!


Życzenie Rias

– Nie pragnę tego tak mocno jak Asia, ale chciałabym aby wszyscy w tym mieście żyli w szczęściu.

– W takim razie ochronię je.

Jeśli Ophis zrealizuje swój zamiast, to nikt nie ośmieli siego zaatakować!


…Cóż, wszyscy wyrazili już swoje życzenia i pozostałem tylko ja.

– To chyba jasne że zażyczysz sobie czegoś zboczonego.

Koneko-chan jest ostra jak zwykle! Prawie zażyczyłem sobie jakichś zboczonych przygód z dziewczynami! W każdym razie teraz moja kolej.

– Wprawdzie w kółko zostajemy wmieszani w jakieś kłopotliwe incydenty, ale chciałbym żyć w spokoju razem ze wszystkimi!

Ciągle wpadamy w jakieś tarapaty, więc nasze codzienne życie może zostać łatwo przerwane. Dlatego chciałbym, abyśmy mogli żyć w spokoju, a jeśli będzie się działo coś zboczonego, to nie będę miał nic przeciwko!

– Nie martw się Ise, zawsze będę nad tobą czuwała. Zawsze ci pomogę. Ponieważ jesteś moim przyjacielem.

… He he, to pocieszające. Będę jednak wypełniał mój obowiązek „przyjaciela”, aby mieć pewność, że Ophis nie trafi na pierwszą linię walki.

Kiedy tak sobie myślałem, na dachu ktoś się pojawił.

– Haaaam~ światło słoneczne jest naprawdę upierdliwe, gdy nie spało się przez całą noc…

To był Azazel-sensei! Najwyraźniej całonocny konkurs mahjonga dobiegł końca.

– I kto wygrał? – zapytałem.

– Barakiel! – wrzasnął Sensei.

Stojąca obok Akeno-san, pokręciła z niedowierzaniem głową.

– Oho, więc to jest chram Boskiego Smoka. Ładny. Jak się można tego było spodziewać, Kunou jest księżniczką o dziewięciu ogonach – pochwalił Sensei.

– Oczywiście – odparła Kunou i wypięła dumnie pierś.

– Wszyscy sobie czegoś zażyczyli – powiedziałem.

Sensei zbliżył się wtedy do Ophis i złożył razem dłonie.

– Więc i ja sobie czegoś zażyczę! Hmm, proszę, niech ten drań Semyazza stanie się bardziej wyrozumiały. Proszę, uczyń Barakiela bardziej elastycznym i niech więcej ładnych anielic upadnie, ponieważ nie mamy żadnego kierownictwa, i najlepiej nich to będzie Gabriel. Ten drań Michał daje nam wszystko, co mogą zrobić w swojej frakcji, więc najlepiej będzie, jeśli wszyscy w Niebie upadną. Król Niebios jest taki kłopotliwy, więc mam nadzieję że potknie się i coś sobie zrobi!

Sensei nie spał wprawdzie całą noc, ale wyrecytował całą to wypowiedź, niczym automat!

Byłoby świetnie, gdyby Gabriel-san upadła! Będzie niesamowicie, jeśli taka piękność o wspaniałym ciele, a do tego jeszcze niezbyt bystra, stanie się uwodzicielską, upadłą anielicą!

Gdy Sensei wyraził swoje życzenie, moja wyobraźnis zaczęła szaleć.

Nagle niebo pokryło się ciemnym chmurami, z których strzelały błyskawice. Chwilę potem….

BUM!

Z nieba uderzył piorun!

Trafił prosto w Sensei, który życzył sobie coś złegooooooo! Ach, mnie też się dostałoooooo!

Oberwaliśmy obaj!

– Uuuuuuuuugh!

– Kyaaaaaaaaa!

Obaj zostaliśmy spaleni na węgiel.

– ?

Ophis wpatrywała się w nas i nie rozumiała, co nas potkało.

…Niebo ma obiekcję wobec zboczonych życzeń naszej dwójki i postanowiło nas za nie ukarać…

Ostatecznie obu nam się dostało, ale chram Ophis został skończony bez żadnych kłopotów.


Nadszedł czas się pożegnać.

Po wykorzystaniu wymówki co do budowy chramu i przenocowaniu u nas, Kunou wraca już do domu. Wszyscy zebraliśmy się wokół podziemnego kręgu teleportacyjnego.

Wszyscy przynieśliśmy wielkie bagaże Kunou, pełne kupionych przez nią prezentów i przygotowania były już gotowe.

– Dziękuje ci Kunou.

– Odwiedź nas jeszcze kiedyś.

Ja i Rias pożegnaliśmy Kunou i chociaż była rozczarowana, że musiała już wracać do domu, to odpowiedziała nam energicznym głosem „Hm, było zabawnie! Dziękuję wam za waszą opiekę!”.

– Chciałabym, żebyś znów przyjechała się ze mną pobawić – powiedziała Ophis

Kunou uśmiechnęła się szeroko, kiedy to usłyszała.

– Hm, jesteśmy teraz przyjaciółkami, więc znów się pobawmy!

Kunou, księżniczka o dziewięciu ogonach. Odnoszę wrażenie że odtąd często nas będzie odwiedzać.

Zastanawiam się, jaką ku temu znajdzie „wymówkę” w przyszłości......


Odnośniki tłumacza[edytuj]

  1. Karuta to japońska gra karciana.
  2. Komainu to posągi lwa-psa, które zwykle chronią wejścia do shintoistycznych chramów.


Cofnij do <<< Powróć do DX2 Przejdź do >>>
Źródło „http://hsdxd.usermd.net/w/index.php?title=High_School_DxD:Tom_DX2_Żywot_4&oldid=14114