High School DxD Shin.3 - Walijski Smok kontra Smok Półksiężyca

Z High School DxD Wiki
Skocz do:nawigacji, wyszukiwania
Diabły, upadłe anioły i nawet smoki są moimi towarzyszami, a to wspaniała rzecz.
A ja, Oppai Smok, jestem zarówno diabłem, jak i smokiem.
Pokonam wszystkich, którzy narażają dzieci na niebezpieczeństwo!

Walijski Smok kontra Smok Półksiężyca[edytuj]

Wydarzyło się to podczas meczu pomiędzy drużynami Sekiryuuteia Płonącej Prawdy oraz Rias Gremory.

Legendarny, Walijski Cesarski Czerwony Smok Ddraig, stanął naprzeciwko Legendarnego Smoka Zła Crom Cruacha. Obaj udali się do miejsca leżącego daleko od kopii Akademii Kuou, gdzie powinni obecnie przebywać Królowie ich drużyn, Rias Gremory i Hyoudou Issei. Obaj rozpostarli swoje skrzydła i polecieli w niebo, wpatrując się w siebie nawzajem. W przeciwieństwie do ciała Ddraiga, które należało do olbrzymiego smoka, Crom Cruach pozostał w swojej ludzkiej formie. Ddraig pomyślał, że w odległej przeszłości, jego przeciwnik pojawiłby się w swojej wspaniałej, smoczej formie. Jednak przez długie przebywanie w świecie ludzi uznał, że jego obecna postać jest najlepsza.

– Będzie ci łatwiej, jeśli wrócę do mojej pierwotnej postaci? – zapytał nagle Crom Cruach, zupełnie jakby odczytał myśli Ddraiga.

Ddraig był zaskoczony jego słowami i wyszczerzył w uśmiechu swoje kły.

– Z pewnością mówisz wspaniałe rzeczy, Legendarny Smoku Zła.

Obaj nadal się w siebie wpatrywali, gdy pozostawali na niebie. Skończyli wymawiać swoje imiona, co znaczyło, że pozostało im już tylko jedno. Obaj ruszyli na siebie jednocześnie i starli się ze sobą. Ich głowy zderzyły się!

BUUUUUUUUUUUUUUUUUUM!

Fala uderzeniowa była tak silna, że przebiła się przez niebo, a nawet dotarła do zabudowań pod nimi. Dachy i okna domów zostały zniszczone.

– Nadchodzę, Smoku Zła!

– A więc chodź, Niebiański Smoku!

Ich starcie przerodziło się w intensywną walkę na pięści. Nawet jeśli Ddraig zadawał ciosy pięściami, które były tak wielkie, jak ludzkie ciało Crom Cruacha, Legendarny Smok Zła nie odnosił żadnych obrażeń. Nie słabł, nie wycofywał się, a nawet nie został odepchnięty. Był całkowicie sprawny. Crom Cruach nawet nie zadrżał po otrzymaniu ciosów od najsilniejszego Niebiańskiego Smoka. Po prostu cieszył się z tego, uśmiechając się szeroko i zadając ciosy. Po tym jak Ddraig oberwał w twarz, rozniósł się nieprzyjemny dźwięk.

Ich policzki, nosy, usta, oczy, czoła i szczęki, musiały znosić lawinę straszliwych ciosów! Za każdym razem gdy Ddraig wyprowadzał cios, używał Wzmocnienia, będącego atrybutem Longinusa Daru Wzmocnienia. Niebiański Smok był naprawdę poruszony widokiem Crom Cruacha, który trwał niezłomnie, pomimo jego licznych, wzmocnionych ataków. Wprawdzie podczas pojedynku z Fafnirem Crom Cruach złamał rękę, ale zadawał ciosy tak, jak gdyby nic mu się nie stało. Liczne fale uderzeniowe, wywoływane przez ataki obu smoków, sprawiały że niebo się trzęsło, a budynki na ziemi waliły się, jakby je zbudowano z kart.

– Ha ha ha ha ha ha ha! – podczas tej walki Ddraig roześmiał się.

– Heh, podoba ci się to! Ale to w końcu zabawne!

Crom Cruach też był szczęśliwy, gdy odpowiadał na proste uderzenia, które trafiały w jego ciało. Obaj zaczęli broczyć krwią z nosów i ust. Ddraig uśmiechnął się, gdy przypomniał sobie swoje złote lata, sprzed czasów zapieczętowania w Boskim Darze. W tamtych odległych czasach smok, z którym teraz walczył, był silny ale słabszy od niego. Jednak kiedy Ddraig został zapieczętowany, Crom Cruach wmieszał się w świat ludzi, obserwował ich, trenował, wzmacniał i rozwijał samego siebie. Nagle Ddraig chwycił ciało Crom Cruacha w dłoń i zamierzał cisnąć nim o ziemię…. – Hmph. Crom Cruach w jednej chwili zwiększył swoją siłę i rozwarł palce Ddraiga. Nawet on był zaskoczony tą niedorzeczną mocą. Ten legendarny Smok Zła zdobył siłę, która pozwoliła mu przerosnąć samego siebie! Ddraig ponownie próbował uderzyć go głową, ale Crom Cruach uniknął tego ataku i zadał swojemu przeciwnikowi kopniaka w brzuch.

Buuum!!!!!!! Trzask!!!!!!!!!!!!

Kopniak Smoka Zła wbił się głęboko we wnętrzności Ddraiga. Na jego twarzy pojawił się wyraz bólu, kiedy zgiął się wpół. Crom Cruach poszedł za ciosem i uderzył przeciwnika w szczękę, przez co ten prawie stracił przytomność.

„Niedobrze, jeśli stracę teraz przytomność, to Crom Cruach spełni swoje plany!”

Ddraig, którego ciało trzęsło się z powodu urazu, zacisnął zęby i wziął się w garść. Zaraz potem zacisnął pięści i zadał cios. Smok Zła skrzyżował ramiona i próbował się bronić, ale w momencie uderzenia atak nie zranił jego rąk, a rdzeń ciała.

– Gaha!

Crom Cruach wypluł krew i oddychał głęboko z powodu brutalnego ataku. W momencie uderzenia, Ddraig użył mocy Przeniknięcia, która była jedną z jego specjalnych zdolności. Przesłał uderzenie z rąk przeciwnika do samego rdzenia jego ciała. Ta technika zadawała poważne obrażenia większości przeciwników już przy pierwszym ataku. Jednak Ddraig musiał zachować czujność, ponieważ jego przeciwnik był nadprzyrodzoną istotą, która pomimo tego, ataku doznała tylko lekkich ran.

Zaatakuję w najlepszym momencie, kiedy przeciwnik sam będzie chciał uderzyć i zaprezentuje lukę w obronie!

Crom Cruach nie zapomniał o Przeniknięciu. Atakował Ddraiga i wreszcie poczuł odpowiedź. Dlatego właśnie Przeniknięcie stało w sprzeczności z jego oczekiwaniami. Podczas walki, chęć do kontrataku sprawia, że traci się czujność i opuszcza gardę. Przeniknięcie było efektywne właśnie dlatego, bo niespodziewanie trafiało przeciwnika. Ddraig nauczył się tego ze swoich niezliczonych bitew. Zaraz potem napompował swój brzuch powietrzem i zionął ogniem w stronę Crom Cruacha! Oczywiście Smoka Zła nie stał w miejscu jak głupi, tylko szybko pozbierał się po ataku zadanym przez Przeniknięcie i zmienił swoją prawą rękę w smoczą, owijając ją jednocześnie potężną ilością aury.

– Nie pozwolę ci!

Crom Cruach żwawo wymachiwał na boki owiniętą aurą ręką, dzięki czemu potężny ogień Ddraiga został rozproszony. Tym razem to Smok Zła próbował napompować swój żołądek i zionąć ogniem. Z drugiej strony Ddraig też próbował to powtórzyć!

Naprzóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóód!

Oba smoki zionęły tak potężnymi płomieniami, że wszystko dookoła stanęło w ogniu. Ich moc była taka sama… Nie, Crom Cruach był potężniejszy, gdyż jego płomienie zaczęły powoli spychać ogień Ddraiga!

Styl walki, który wykorzystuje tylko jego własną wytrzymałość, aurę i ogień. Dzięki temu ten Zły Smok może się w ogóle ze mną mierzyć. Dodatkowo siła jego ognia jest większa i nawet musiałem użyć wzmocnienia. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że jestem zaskoczony.

Obaj posiadacze Boskich Darów, Hyoudou Issei i Vali Lucyfer, walczyli już przeciwko Crom Cruachowi. Kilka razy walczył też z Niebańskimi Smokami, więc to oczywiste że stał się silniejszy. Ddraig użył nagle mocy Przeniknięcia i znacząco wzmocnił jej siłę, dzięki czemu jego płomienie zaczęły przebijać się przez ogień Crom Cruacha i zbliżać do ciała Smoka Zła. Jednak on to najwyraźniej przewidział, gdyż przestał ziać ogniem i próbował zrobić unik. Ddraig natomiast dalej atakował i ścigał Smoka Zła. Płomienie których Crom Cruach unikał, spadały na ziemię oraz budynki i podpalały je. Zabudowania topiły się i nawet ziemia ulegała zeszkleniu…

Kiedy Crom Cruach nadal robił uniki, lecąc jednocześnie po niebie z olbrzymią szybkością, szukał także luki w obronie swojego przeciwnika, gdyż zebrał już dostateczną ilość aury. Ddraig uniknął ataków wroga, nadal zionąc ogniem, a pociski aury które go nie trafiły, uderzyły w ziemię, wywołując duże eksplozje. Jeśli poleci jeszcze klika takich pocisków, to pole gry zostanie poważnie uszkodzone. Masa aury, która uderzyła w grunt, utworzyła w nim olbrzymi krater. Co gorsza, na tym się nie skończyło, a ich ilość dalej rosła. Pewnie będzie to trwało, póki jeden z nich nie zostanie pokonany, pole gry nie zniszczone, albo… zakończy się pojedynek pomiędzy Rias Gremory i Hyoudou Isseiem?

Ddraig zamknął paszczę i przestał ziać ogniem, gdy zobaczył że jego atak daje niewiele i tylko niszczy ple gry. Zaatakował Croma z przodu, używając Przeniknięcia, i posłał go na dół. Natychmiast ruszył za nim i próbował wdeptać w palącą się ziemię. Crom Cruach w ostatniej chwili umknął spod stóp Ddraiga i zadał mu szybkiego kopniaka w prawe ramię. Ddraig odpowiedział, przyjmując obronną postawę, ale…

Pęknięcie…

Ddraig usłyszał nieprzyjemny dźwięk, co oznaczało że jego prawa ręka została złamana. Nie miał jednak czasu się tym przejmować! Natychmiast odpalił ze swojej ręki kulę aury, podobnej do Smoczego Strzału, którym posługiwał się jego partner, Hyoudou Issei. Jednak korzystanie z tego typu ataków było dla Ddraiga normą w czasach, kiedy jeszcze żył. Crom Cruach odbił ją jednak za pomocą prawej ręki. Gdy to zrobił, odbity pocisk pomknął prosto w niebo. Ddraigowi to jednak nie przeszkadzało i dalej atakował Croma kolejnymi pociskami, które on odbijał obiema rękami… Jak się można było spodziewać, z powodu rany lewej ręki nie mógł czasem nadążyć i kule aury trafiały w jego ciało, jednak on nie zwracał na to uwagi i zmniejszał dystans dzielący go od Ddraiga. Odbijane pociski Walijskiego Smoka leciały we wszystkie strony, wywołując potężne eksplozje i demolując okolicę. Dla Ddraiga były to zwykłe kule aury, ale dla ziemi było to ucieleśnienie zniszczenia. Były dostatecznie potężne, aby unicestwić grupę wysokoklasowych diabłów. Dodatkowo, Ddraig używał czasem Przeniknięcia na niektórych swoich pociskach, kiedy atakował jednocześnie normalnymi. Robił to naturalnie, więc przeciwnik nie miał o tym pojęcia. Nagle rozległa się potężna eksplozja.

– O choler…!

Smok Zła oddychał ciężko, przygnieciony tymi atakami. Kule aury obdarzone mocą Przeniknięcia dosięgły Crom Cruacha. Wymieszanie jednego takiego pocisku z mnóstwem innych było bardzo skuteczne. Wprawdzie doświadczony wojownik rozpoznałby różnice po sposobie w jaki przeciwnik odpala pociski, co pokazywało, że zdolność obserwacji była bardzo przydatna. Dlatego Ddraig każdą kulę aury posyłał w taki sam sposób. Gdyby ktoś był amatorem, zostałby rozgryziony przez doświadczonego przeciwnika, dzięki sposobowi w jaki używa swojej siły, jak porusza oczami lub źrenicami, albo w jaki sposób przepływa aura w jego ciele, podczas korzystania z mocy. Jego partner, Hyoudou Issei, nie opanował tego jeszcze, gdyż podczas korzystania z Przeniknięcia, używał dużej ilości aury i siły. Jednak walka z potężnymi istotami, takimi jak Crom Cruach czy bogowie, to już inna historia. Pociski aury połączone z Przeniknięciem, które niczym nie różniły się od zwykłych, dawały Crom Cruachowi nieźle popalić, ale… w końcu jednej z nich uniknął. To nie był zresztą przypadek, bo następnych też uniknął, mimo że ruchy Ddraiga, podczas odpalania pocisków z Przeniknięciem, niczym się nie wyróżniały. W końcu ilość kul aury których unikał była większa niż ta, która w niego trafiała!

– ….!

Ddraig nie potrafił ukryć zdumienia. Był zaskoczony zdolnością Crom Cruacha do adaptacji i reagowania. Istniała możliwość, że rozpoznał ataki Ddraiga dzięki samemu instynktowi i dopasował do niego swoje ruchy. Ale nawet jeśli by go o to zapytał, to pewnie otrzymałby tylko odpowiedź w stylu „Moje ciało po prostu samo zareagowało w ten sposób”.

Zmysł który miał od urodzenia.

Rozumiem, więc osiągnął już poziom Niebiańskiego Smoka.

Tak właśnie pomyślał Ddraig. W takim razie, nawet taki geniusz jak Vali Lucyfer nie byłby go w stanie pokonać, gdyż ten facet ciągle doskonali swoje zmysły podczas walki.

– Ostrzegałeś mnie, Ddraig! Więc jak? Nie mam nic przeciwko, abyś użył swojego Spopielającego Ognia Piekielnego! – oznajmił szczęśliwym głosem Smok Zła, którego twarz była pokryta krwią.

To był zakazany ogień Ddraiga, zdolny do spalenia wszystkiego. Kiedy coś podpalił, nie można było tego ugasić i palił wszystko na popiół. Ddraig nigdy go nie używał, jeśli nie było to naprawdę konieczne, gdyż wywoływał ogromne zniszczenia. Niebiański Smok uśmiechnął się.

– Nie mam nic przeciwko użyciu go na jakimś idiocie którego nienawidzę! Nie jest to jednak coś, z czego można korzystać w uczciwej walce! – oznajmił.

Crom Cruach roześmiał się, gdy usłyszał te słowa.

– Ha! Więc nie darzysz mnie nienawiścią! Sądzę że uznam to za komplement!

– Tak, po prostu jesteś głupkiem!

Crom Cruach roześmiał się szczerze.

– Ha ha ha ha ha! Temu nie mogę zaprzeczyć!

Crom Cruach śmiał się jak dziecko. Smok Zła, który zwykle nie okazywał żadnych uczuć, wył teraz ze szczerego śmiechu pośrodku pola bitwy. Jednocześnie jednak zmniejszył dystans dzielący go od Ddraiga i zadał mu cios prosto w twarz, mimo że zasypywał go deszcz pocisków! Kilka kłów, które Ddraig nosił z dumą, zostało złamanych i wypadło z jego paszczy na ziemię. Smok Walijski odpowiedział, zadając pięścią cios w głowę Croma. Wprawdzie Smok Zła zachwiał się na nogach, ale dalej stał wytrwale w miejscu i nie padł na ziemię. Jednak najwyraźniej też stracił kilka kłów, gdyż wypluł je na ziemię. Mimo tego zachował spokój i nie zmąciło to jego zadowolenia. Nagle zerwał z siebie swój czarny płaszcz.

– Wprawdzie nie chcę zniszczyć pola gry, ale potrzebujemy mocy do walki – oznajmił.

Gdyby w ogóle nie dbali o otoczenie, mogliby walczyć swobodniej. Dodatkowo, gdyby toczyli ze sobą walkę na poważnie w Podziemiu, albo świecie ludzi, bez trudu zrównaliby z ziemią całe miasto. Olbrzymie ilości aury, które emanowały z ich rąk, bez trudu unicestwiłby wszystko dookoła. Co nie znaczy, że nie mogliby walczyć bez niszczenia terenu, tak jak teraz.

– Cóż, powinniśmy się więc tym cieszyć, próbując jednocześnie nie zniszczyć pola gry.

Gdy Ddraig zionął ogniem, Crom Cruach próbował przedrzeć się przez płomienie i zaatakować przeciwnika. Smok to najsilniejsza istota na ziemi. Ci dwaj byli potężnymi potworami nawet wśród swojego gatunku i właśnie odnaleźli równego sobie przeciwnika. Od tego momentu kontynuowali swoją walkę za pomocą ognia, aury i pięści….

– Gaaaaaaaaaaaaaaaa!

– Haaaaaaaaaaaaaaaa!

I kiedy pojedynek pomiędzy nimi trwał dalej…..

– Król oraz Goniec Drużyny Rias Gremory zostali wyeliminowani z gry! Drużyna Sekiryuuteia Płonącej Prawdy odnosi zwycięstwo!

Komentator ogłosił taką wiadomość, i to tuż przed tym, jak Crom Cruach i Ddraig trafili się nawzajem pięściami w twarze. Obaj cofnęli cicho swoje ręce. Komunikat oznaczał zwycięstwo partnera Ddraiga, Hyoudou Isseia.

– A więc przegraliśmy, hmm? – powiedział Crom Cruach, biorąc głęboki wdech. – Która drużyna by nie wygrała, oznacza to koniec walki z Niebańskimi Smokami?

Jego słowa odnosiły się do Białego Cesarskiego Smoka, Valiego Lucyfera. Fakt że jest zarejestrowany w drużynie i bierze udział w Turnieju oznaczał, że nie miało znaczenia czy nadal jest w stanie walczyć, skoro mecz skończył się wraz z klęską Króla. Mimo tego zarówno Crom Cruach jak i Ddraig zostali ciężko ranni. Nawet jeśli nadal byli w stanie walczyć, doznali rozległych obrażeń. Ich kości były połamane, lub popękane, a w skrzydłach mieli pełno dziur. Ddraig dawno się tak nie namęczył. Całe jego ciało było pokryte ranami, a serce waliło tak, jakby miało zaraz wyskoczyć z piersi. Siła Crom Cruacha z pewnością nie była żartem. Jeśli chodziło o surową moc, to był on najsilniejszy ze wszystkich uczestników Turnieju. Czy na widok tej walki pomiędzy najsilniejszymi smokami, bogowie i inne niższe istoty wezmą udział w następnym Turnieju?

– „On” nie jest jeszcze dostatecznie dorosły, prawda? – zapytał Crom Cruach, podnosząc z ziemi swój płaszcz.

Smok Zła patrzył w stronę miejsca, gdzie rozegrał się pojedynek pomiędzy Hyoudou Isseiem i Rias Gremory. „On”, musiał oznaczać Hyoudou Isseia.

– Ten dzieciak to cud, stworzony przez połączenie mocy Ophis i Wielkiego Czerwonego. Niezwykła istota. Jednak najwyraźniej tylko moc Ophis się zamanifestowała – dodał Crom Cruach.

– A ty nadal chcesz z nim walczyć? – zapytał Ddraig.

Smok Zła uśmiechnął się odważnie.

– Tak, chcę z nim walczyć. Jedak coś, co musi być waszym wpływem, każe mi mieć na niego oko.

Ddraig pokręcił głową.

– Nie, inne potężne istoty, świadomie lub nieświadomie, też gromadzą się wokół partnera.

Poczynając od Azazela, Ajuka Belzebub, pierwszy Sun Wukong, a nawet Śwakra. Ci silni ludzie przyglądali się z zainteresowaniem początkom Isseia i jego wzrostowi.

– Jeśli mam się z nim zmierzyć, zrobię to wtedy, gdy obudzi się to, co nadal jest w nim ukryte. Pomóż przebudzić mu moc Wielkiego Czerwonego – powiedział Corm Cruach, po czym ruszył w swoją stronę.

– Co zamierzasz teraz robić? – zapytał Ddraig.

– Nadal jestem dłużnikiem Tannina, księżniczki Gremory i pani Fafnira. Pojawię się, jeśli zaczną się jakieś kłopoty – odparł Crom Cruach, nie odwracając się za siebie.

Kiedy Ddraig to usłyszał, zamyślił się.

„Najwyraźniej kobiety partnera mają coś, co przyciąga silne istoty, takie jak on sam.”

Dodatkowo Ddraig uznał że fajnie jest, kiedy najsilniejszy Smok Zła jest dłużnikiem kilku osób.

Cofnij do Ilustracji Powróć do Shin 3 Przejdź do Żywot 0
Źródło „http://hsdxd.usermd.net/w/index.php?title=High_School_DxD_Shin.3_-_Walijski_Smok_kontra_Smok_Półksiężyca&oldid=14293