MAKSYMALNA Moc kontra MAKSYMALNA Technika Króla Lwów -Żelazny Cios kontra Longinus Bohatera-

Z High School DxD Wiki
Skocz do:nawigacji, wyszukiwania

MAKSYMALNA Moc kontra MAKSYMALNA Technika Króla Lwów
-Żelazny Cios kontra Longinus Bohatera-
[edytuj]

Oto początek bitwy pomiędzy Drużyną Cesarskiego Fioletu a Drużyną Włóczni Niebiańskiego Cesarza! Pole gry wygląda jak imitacja ruin z Zaświatów, znajdujących się na pustyni. Wielkość tego obszaru jest taka, jak Akademii Kuou i nie ma tu żadnych budynków, w których można by się ukryć, przez gracze szybko się ze sobą spotkają. Jak się nad tym zastanowić, nasz mecz z Raiserem też przebiegał szybko i równie szybko został zakończony.

– Limit czasowy tego meczu wynosi godzinę! – oznajmił komentator, Naud-san.

Zdarzały się mecze, które trwały cały dzień i noc.

– Zwycięży drużyna, która jako pierwsza pokona króla przeciwnej drużyny, lub, jeśli obaj królowie dotrwają do końca meczu, pokona większą liczbę wrogów pod względem wartości figur! – kontynuował Naud-san.

To były proste zasady. Gdyby obaj Królowie dotrwali do końca meczu, zwyciężyłby ten, kto zdobył więcej punktów, eliminując wrogich graczy. W przypadku, gdyby jednej z drużyn brakowało członków, a co za tym idzie miało to negatywne skutki, były zasady które wyrównywały dla nich szanse. Monitory w centrum kontrolnym pokazywały ruchy obu drużyn, oraz ich lokalizację. Królowie obu drużyn, Sairaorg-san i Cao Cao, wydali rozkazy swoim podwładnym i ruszyli w stronę środka pola gry.

– Ochh!Wygląda na to że bitwa zaczęła się po północnej stronie pola! – oznajmił Naud-san.

Kiedy skupiliśmy swoją uwagę na monitorze przedstawiającym walkę...zobaczyliśmy jak Skoczek Drużyny Cesarskiego Fioletu, Beruka Furcas-san walczy ze Skoczkiem z Drużyny Włóczni Niebiańskiego Cesarza, Perseuszem. Pierwotnie nie należał on do Frakcji Bohatera i Turniej był pierwszym wydarzeniem, podczas którego się pojawił. Mówili jednak, że był byłym członkiem tej organizacji i dołączył do drużyny Cao Cao z powodu turnieju...

– Jestem Beruka Furcas, Skoczek Parostwa Sairaorga Baela! Oczekuję uczciwej walki!

Zupełnie jak podczas walki z Kibą, Beruka-san ruszył na wroga z kopią w dłoni! Tego się można było spodziewać po Skoczku Sairaorga-san! Perseusz także wyglądał bardzo rycersko, z okrągłą tarczą w jednej dłoni i z długim mieczem w drugiej!

– Jestem Wielki Perseusz! Ja też się będę cieszył uczciwą walką! – oznajmił.

Zaraz potem zablokował atak Beruka-san i wycelował swój miecz w jeźdźca, jednak Blady Koń wycofał się, jakby próbował powiedzieć, że nie pozwoli tak łatwo pokonać swojego jeźdźca. To pierwsze starcie zaczynało się tak rozwijać, że wszyscy widzowie ekscytowali się coraz bardziej! Gdy Perseusz zrozumiał, jakie zdolności ma Beruka-san, zmienił swój wyraz twarzy na poważny.

– Nieźle, Skoczku Wielkiego Króla. Naprawdę nieźle. To właśnie na taką walkę czekałem!

Perseusz...odrzucił swoją okrągłą tarczę! W jego lewej ręce...aura zaczęła się w coś formować! Widziałem to w poprzednim nagraniu! To jego Boski Dar! Olbrzymia tarcza z wizerunkiem twarzy pośrodku! To była...twarz kobiety z wężami zamiast włosów. Kobiecy demon, którego nazwę znałem nawet ja...Meduza!

– Powstań, mój Boski Darze! Królewski rozkaz egzekucji, wydany przez Królową Węży! Mineralizacja Egidy! – oznajmił Perseusz.

Ledwie skończył mówić, oczy kobiety otworzyły się...Meduza otworzyła oczy! Beruka-san zrobił unik, zanim oczy w pełni się otwarły, więc przeżył, ale każdy kto oberwałby takim atakiem, natychmiast zmieniłby się w kamień.

– Perseusz jest wyjątkowym człowiekiem, gdyż używa Boskiego Daru, który jest powiązany z jego przodkiem, greckim herosem Perseuszem. W każdym razie oberwanie tym promieniem jest niebezpieczne – powiedział do mnie Kiba.

Beruka-san był bardzo zręczny. W przeciwnym razie już zmieniłby się w kamień... Poza tą dwójką, walka toczyła się na całym polu gry. W jego południowej części unosiła się gęsta mgła. To z pewnością robota Georga... Ta mgła miała zdolność blokowania ataków i dezorientowania wrogów. Więc ten gość powrócił z Królestwa Zmarłych. Słyszałem że trafił tam wraz z Cao Cao i tym dzieciakiem od Stwórcy Zniszczenia... Jednak Leonardo nie należał do drużyny. Czyżby znajdował się w rezerwie? Właściwie to trudno byłoby mu wziąć udział w turnieju, skoro miał na sumieniu ten incydent z potworami. Pewnie więc w ogóle go tu nie zobaczymy. ...Nagle coś się wydarzyło na monitorze, który pokazywał Regulusa i Sairaorga-san. Kiedy grupa Sairaorg-san zbliżyła się do ruin leżących pośrodku pola...olbrzymi mężczyzna zastąpił u drogę. Kiedy Sairaog-san go zobaczył, uśmiechnął się szeroko.

– Ach, więc ty jako pierwszy zastąpiłeś mi drogę.

– Heh, dawno się nie widzieliśmy.

To był...Herakles! Nie widziałem tego osobiście, ale słyszałem że podczas ataku olbrzymich potworów, ta dwójka stoczyła pojedynek w Lilith!

– N-n-niemożliweeeeeeeeee! Osoba na którą natknął się Sairaorg-sama, to Herakleeeees!!! Herakles, który w przeszłości walczył z Sairaorgiem-sama, zastąpił mu drogę, zanim dotarł do Cao Cao!!! –darł się Naud-san do mikrofonu.

Wielu ludzi wiedziało, że Sairaog-san był tym, który pokonał Heraklesa podczas ataku gigantycznych potworów, więc walka pomiędzy tą dwójką była jak przeznaczenie. Herakles podrapał się po policzku.

– Nadal pamiętam, jak od ciebie oberwałem. Tego bólu nie da się do niczego porównać.

Herakles ściągnął bluzę i zaprezentował swoje umięśnione ciało.

– Nigdy wcześniej nie czułem strachu, ale wtedy po raz pierwszy poczułem dreszcze – powiedział prężąc mięśnie i prezentując muskulaturę. – Byłem przerażony...i jednocześnie przerażony... Aż dotąd czułem się słaby. He he, mówię jak dziewczyna, prawda?

Nagle przybrał bojową pozę.

– ...Dlatego...pozwól mi na odwet.

Po tych słowach Herakles ruszyła na Sairaorga-san z dużą szybkością, której nie można się było spodziewać po kimś o takiej budowie ciała. Sairaorg-san zareagował na to i rozpoczął z nim walkę. Kiedy cios Heraklesa trafił Sairaorga-san w twarz...cóż to była za eksplozja! Więc to był jego Boski Dar! Ale Sairaorg-san nie padł, ani się nie cofnął. Kryjąc się w dymie, stworzonym przez eksplozję, zbliżył się do Heraklesa i przyłożył mu w twarz! Tak po prostu ci dwaj zaczęli tłuc się nawzajem po twarzach! Ile mocy w to wkładali! Obu im ciekła krew z nosa, ale najwyraźniej nie przeszkadzało im to. Byłem pewien, że Sairaorg-san nie użył jeszcze całej swojej siły, ale najwyraźniej Herakles nieźle się rozwinął, skoro po atakach Sairaorg-san doznał tylko krwotoku z nosa.

– ...Obrona Heraklesa jest znacznie lepsza niż wcześniej. Wcześniej ten sam cios zadał mu znacznie poważniejsze obrażenia – powiedział Kiba.

Ponieważ widział ich poprzednią walkę, mówił mi jak bardzo się zmienili... Herakles najwyraźniej zdobył więcej siły.

– Ech, powinienem ci powiedzieć... Nie jestem tu na rozkaz mojego przywódcy. Jestem tu z własnej woli – powiedział Herakles, rozciągając szyję.

– Zapewne. Nietrudno byłoby się tego domyśleć, skoro to ty – odparł Sairaorg-san.

Herakles uśmiechnął się kwaśno.

– Mózg tego gościa naprawdę pracuje w nietypowy sposób...

Sairaorg-san nie był przejęty spotkaniem z Heraklesem, ale wyraźnie się z niego cieszył.

– Ruszajmy, Regulusie. Najwyraźniej nie będę w stanie wygrać bez twojej pomocy – powiedział do Regulusa.

– Zrozumiałem!

Zamaskowany młody chłopak zmienił się w olbrzymiego lwa i skoczył w stronę Sairaorga-san! Kiedy tych dwoje się ze sobą zderzyło...wybuchła aura, która pochłonęła całe otoczenie.

[[[Łamacz Ładu!!!]]]

Zaraz potem pojawił się Sairaorg-san, ubrany w swoją lwią zbroję! To było odpowiednie dla spadkobiercy Wielkiego Króla, znanego jako Król Lwów.

– LWIEEEEEEEEEEEEEE-SAAAAAAN!!!!

– WAAAAAAAAAAAAAAALCZ!!!

Kiedy Sairaorg-san założył swoją lwią zbroję, wszystkie dzieciaki na widowni zaczęły mu kibicować. Nagle Sairaorg-san, z którego ciała wydobywała się potężna aura, zniknął! Herakles...najwyraźniej potrafił podążyć wzrokiem za Sairaorgiem-san, gdyż za każdym razem unikał jego ataków. Jednak z powodu olbrzymiej mocy ciosów Sairaorga-san, fale uderzeniowe pozostawiały siniaki na ciele Heraklesa. Nawet jeśli nie oberwiesz bezpośrednio, to ciśnienie ciosu skonsumuje twoją wytrzymałość. Nawet jeśli Herakles nie mógł się wycofać z walki...to uśmiechał się szeroko przez cały ten czas.

– Więc wreszcie walczę przeciwko tobie i twojej zbroi! Przedtem, gdy zostałem znokautowany przez ciebie, gdy nie miałeś swojej zbroi, czułem się jak idiota! – powiedział Herakles.

– Ciągle trenowałam po tym wydarzeniu, ale ty najwyraźniej też. Możliwe nawet, że więcej ode mnie! – odparł Sairaorg-san, gdy zadawał ciosy i kopniaki.

Delikatnie poruszając swoim ciałem, Herakles unikał bezpośrednich ciosów Sairaorga-san. Ale jego ciało było mocno nadwyrężone z powodu ran, które zadały mu fale uderzeniowe. Ataki Heraklesa od czasu do czasu trafiały Sairaorga-san, ale...nie zadawały mu zbyt wielu obrażeń, gdyż jego zbroja nie była nawet zarysowana. Ostatecznie, kiedy cios Sairaorg-san trafił Heraklesa w brzuch, jego ciało zgięło się o dziewięćdziesiąt stopni. Zaraz potem oberwał kopniakiem w twarz. Wprawdzie nie pochłonęło go jeszcze światło odsyłające, ale padł na ziemię...

– Nokauuuuuuut!!! Herakles nie mógł przetrwać ostatniego ataku i teraz leży na ziemi!! – oznajmił podekscytowany komentator.

– Teraz to prawdziwa bitwa. Jeśli jego przodkiem naprawdę był grecki heros, to wstanie na nogi. Jeśli tego nie zrobi, to znaczy że tylko podszywa się pod potomka bohatera – oznajmił Śiwa.

To były okrutne słowa... Herakles najwyraźniej nie był w stanie wstać szybko na nogi, ale nagle coś zmieniło się wśród widzów.

– Wujjjjkuuuuuu!

W rogu widowni kilku małych chłopców wstało z miejsc.

– Wujku Heraklesie! Walcz!

– Wstań!

To były...głosy dzieci, które kibicowały Heraklesowi. Wiedziałem że ochraniał przedszkole w Lilith, ale...może one były właśnie z tego przedszkola? Gdy te głosy do niego dotarły, zaczął się powoli podnosić z ziemi! Otarł krew z twarzy i uśmiechnął się kwaśno.

– ...M-m-mówiłem wam dzieciaki...żebyście nie nazywał mnie wujkiem… – oznajmił, po czym uśmiechnął się pewnie i zaczął mówić. – Pokażę ci moją kartę atutową.

Po tych słowach wyjął coś z zanadrza. To było...kilka kart kolekcjonerskich. Przedstawiały one sceny z „Oppai Smoka”. Herakles pokazał je Sairaorgowi-san.

– To rzadkie karty...a ta tutaj jest najrzadsza. Dostałem je od tych dzieciaków...to coś jak amulet na szczęście. Powiedzieli mi że wzmocnią wiele razy twoją moc, tak jak to robi Oppai Smok. Haaaaaa, pewnie dostały je dopiero po tym, gdy namówiły rodziców, aby im je kupili, a teraz dali je komuś takiemu jak ja – powiedział, po czym z powrotem schował karty do kieszeni.

Potem wzmocnił swoją aurę i ruszył naprzód... Kiedy atakował, otaczała go aura, której nie dało się porównać do niczego, co czułem wcześniej. Wstrzymałem oddech.

– Dzieciaki które dały mi te karty, oglądają mnie teraz... Teraz moja moc wzrosła setki razy, tak jak w przypadku Oppai Smoka!

Oczywiście w tych kartach nie było żadnej mocy, ale...poruszyły mnie jego słowa. Jeśli te dzieciaki dały mu te karty, to z pewnością będzie w stanie wyciągnąć na wierzch swoją własną siłę! Z dłoni Heraklesa wystrzeliła brutalna aura. Sairaorg-san uśmiechnął się, gdy to zobaczył.

– Więc te karty umożliwiają ci wydostanie z siebie najsilniejszych ataków.

Zamiast zlekceważyć słowa Heraklesa, Sairaorg-san wziął je na poważnie.

– ...Nie tylko to...!! Jestem taki wściekły...!! Są...ludzie którzy twierdzą, że jesteś fałszywym bohaterem!!

– Naprawdę bym chciał, aby oberwali twoją pięścią!!! Nie ma mowy aby brutalny gość, który wie tylko jak zadawać ciosy, miał bystry mózg, który potrafił używać przedmiotów, wzmacniających moc!! – wrzasnął z cała mocą Herakles.

Nagle ruszył tak szybko, jak nigdy wcześniej i z całej siły zaczął okładać Sairaorga-san pięściami. Sairaorg-san próbował się bronić, ale nagle rozległa się potężna eksplozja! Zobaczyliśmy że z lewej ręki Sairaorga-san cieknie krew! Atak Heraklesa przebił jego zbroję i zadał mu ranę! Dodatkowo zaczęła pękać, mimo że wcześniej nie było na niej nawet rysy!

– Rozwaliłem mój Łamacz Ładu i naprawiłem od początku! Dałem sobie spokój z tymi atakami pociskami! Zamieniłem ja na takie, które koncentrują się niszczeniu w punkcie uderzenia!! – wrzasnął Herakles.

Herakles zniszczył zbroję na prawym ramieniu pojedynczym ciosem, który wywołał eksplozję.

– Tym mogę wzmocnić moje ataki!!!

Herakles rozwalił swój Łamacz Ładu i zmienił go tak, że mógł skoncentrować niszczycielską moc swojej własnej siły! Mimo że zbroja Sairaorga-san została zniszczona, a z jego ciała ciekła krew, zignorował to i dalej zadawał kopniaki i ciosy Heraklesowi! Ostatecznie, gdy otrzymał z powodu walki wiele ran i stresu, stał w miejscu i oddychał ciężko.

– ...Twoje ciosy nadal bolą...

Nawet jeśli cała jego twarz była opuchnięta, to Herakles uśmiechał się, jakby był szczęśliwy. Najwyraźniej naprawdę cieszył się tym pojedynkiem. Ostatecznie po zablokowaniu ostatniego ataku swojego przeciwnika, Sairaorg-san zadał dobrze wymierzony cios w twarz Heraklesa. Wokół areny rozbrzmiał czysty dźwięk. Brzmiał jak ostatni atak w tym meczu.

– Dziękuję ci, dziedzicu duszy herosa Heraklesa. Będę dumny, jeśli znów będę mógł z tobą walczyć – powiedział Sairaorg-san do upadającego przeciwnika.

– ...Hm, nie zrobiłem nic, aby zasłużyć na takie pochwały… – odparł Herakles leżąc na ziemi.

Nagle jego ciało pochłonęło światło odsyłające.

– Wieża Drużyny Włóczni Niebiańskiego Cesarza została wyeliminowana z walki…

Mecz jednak nadal trwał. Ponieważ był to szybki mecz, informacje o nokautach nadpływały jedna po drugiej:

– Goniec Drużyny Cesarskiego Fioletu został wyeliminowany z walki.

– Dwa Piony Drużyny Włóczni Niebiańskiego Cesarza zostały wyeliminowane z walki.

– Skoczek Drużyny Cesarskiego Fioletu został wyeliminowany z walki.

– Trzy Piony Drużyny Włóczni Niebiańskiego Cesarza zostały wyeliminowane z walki.

Bitwa toczyła się po całym polu, a gracze z obu drużyn zostali przetrzebieni.

– Ku! Wyssali moją mgłę!? Przecież stworzyłem ją za pomocą nowej magii!

Georg próbował stworzyć barierę za pomocą mgły, ale Królowa Sairaorga-san, Kuisha-san, użyła specjalnej zdolności swojego rodu, Dziur, aby wyssać mgłę.

– Mogę zrobić przynajmniej tyle. Jestem w końcu Królową Rodu Bael.

...Nagle!

– Interesujące!

Pojawił się olbrzym dosiadający wielkiego, ryżego konia, który próbował ściąć Kuishę-san swoją halabardą, jednak ona uniknęła tego ataku, chowając się w swojej dziurze. Pojawiając się gdzieś za pomocą swojej zdolności, stworzyła więcej Dziur i nie robiąc nawet kroku w tył, zaczęła walczyć z Georgiem i Guan Gongem. Była znacznie silniejsza niż w czasach, gdy walczyliśmy ze sobą. Ale mimo tego, walka z tą dwójką była dla niej zbyt poważną sprawą. Możliwe że po prostu starała się dotrwać do końca meczu... Nagle do walki dołączył kolejny członek Drużyny Cesarskiego Fioletu, co zaostrzyło walkę. Jednak podczas tego wszystkiego, dwójka ludzi stała naprzeciwko siebie pośrodku pola. Cao Cao, który przybył tu jako pierwszy, uderzał swoją Świętą Włócznią w ramię, uśmiechają się jednocześnie do Sairaorga-san, który miał na sobie zbroję.

– Najwyraźniej spotkaliśmy się pośrodku pola walki, tak jak obiecałem. Chcę walczyć z Królem Lwem będącym w pełni mocy, ale...Herakles chciał sprawdzić swoją determinację – powiedział Cao Cao.

Sairaorg-san pokręcił głową.

– Nie, jest w porządku. W rzeczywistości jestem wdzięczny... Dzięki walce z tym gościem, jestem bardziej pewny siebie niż kiedykolwiek.

Jakby chcąc udowodnić swoje słowa, z całego jego rannego ciała wylała się aura. Kiedy Cao Cao to zobaczył, uśmiechnął się.

– Tak, wiem. Ty i Hyoudou Issei jesteście tacy sami... Znaczy się, to może być twoja najlepsza kondycja, prawda? – oznajmił, kręcąc swoją włócznią. – Przemyślałem olbrzymią ilość strategii, jak z tobą wygrać, nie walcząc wprost. Odrzuciłem jednak setki zwycięskich scenariuszy. Wiesz dlaczego?

Cao Cao wymierzył włócznię w Sairaorga-san.

– Ponieważ każda z tych metod wypadała blado, przy możliwości bezpośredniej walki z Królem Lwem jeden na jednego.

Podczas tej swobodnej rozmowy, walka się zaczęła. Cao Cao zmniejszył dystans dzielący go od Sairaorga-san i zadał mu kilka ciosów. On jednak uniknął ich wszystkich i sam próbował przebić się przez obronę Cao Cao, jednak on odskoczył w tył na większą odległość. Sairaorg-san roześmiał się, gdy zrozumiał, że przeciwnik rozgryzł już zasięg jego ataków.

– Fufufu, widzę że masz interesujące pomysły.

– Każdy kto walczył z Hyoudou Isseiem, wie jak się zachować w takiej sytuacji.

– He he he, najwyraźniej obaj byliśmy źli po tym, jak od niego oberwaliśmy.

Cao Cao i Sairaorg-san kontynuowali swoją rozmowę. Ci dwaj z radością rozmawiali o rzeczach, które tylko oni mogli zrozumieć, podczas gdy nawzajem się atakowali i robili uniki. ...Jestem wdzięczny, że rozmawiają o mnie, ale ja też oglądam ten mecz! Każdy z ataków zadawał przeciwnikowi poważne obrażenia. Święta aura włóczni z pewnością przebije lwi pancerz Sairaorga-san i spali jego ciało. Cao Cao miał ciało człowieka, dlatego jeśli zostanie trafiony przez atak Sairaorga-san, otrzyma poważne obrażenia.

...Nie byłoby przesadą powiedzieć, że wygra ten, kto trafi pierwszy. Wszyscy obecni w tym pokoju wiedzieli o tym, a komentatorzy, Naud-san i Śiwa, zastanawiali się, kto będzie tym pierwszym. Podczas każdego ataku zadawanego przez Cao Cao, powstawała święta aura, która wywoływała masywną falę uderzeniową. Kiedy Sairaorg-san ich unikał, dosięgały jakiegoś odległego zakątka mapy i wszystko niszczyły. Sairaorg-san utrzymywał dystans, aby uniknąć fal świętej aury i jeszcze nie oberwał nimi bezpośrednio. Cao Cao także widział że ataki Sairaorga-san mogą go pokonać, więc unikał ich jak diabeł święconej wody. Podobnie jak Herakles, Cao Cao próbował unikać fal ciśnienia od ciosów jak i fal aury. Świetnie mu to wychodziło, mimo że był jednooki... Ci dwaj prowadzili świetną, bezkontaktową walkę.

– ...To jak walka bogów. Ci dwaj widzieli swoje ataki tylko na nagraniach, ale w tym meczu tylko ich unikają i żaden z nich jeszcze nie oberwał… – mruknęła Rias, gdy się temu przyglądała.

– Sairaorg musi używać doświadczenia i wiedzy, które zdobył podczas licznych bitew i treningów, podczas gdy Cao Cao...używa naturalnego zmysłu. W tym momencie wygra ten, kto jako pierwszy przebije się przez obronę wroga, ale… – powiedziała Sona-senpai, wpatrując się w monitor.

Kiedy wszyscy to oglądali, Cao Cao zadawał ciosy i kręcił się, zupełnie jakby tańczył, kiedy nagle za jego plecami pojawiła się aureola. ...Aktywował Łamacza Ładu, poruszając się płynnie jak woda! Zrobił to podczas atakowania przeciwnika. Zrobił to tak umiejętnie, że wszyscy byli pod wrażeniem.

Gdy Cao Cao aktywował swój Łamacz Łdu, aura i ciśnienie wydostające się z jego ciała znacznie wzrosło, a szybkość jego włóczni i świętej aury też się zwiększyły. Nagle święta aura dosięgnęła miejsca, którego Sairaorg-san nie przewidział, więc nie mógł uniknąć tego ataku a jego zbroja doznała poważnych uszkodzeń. Z jego ciała wydobywał się dym. Musiał odczuwać też silny ból, ale jego wyraz twarzy się nie zmienił. Święta aura zada diabłu poważne obrażenia i wyczerpie jego wytrzymałość. Po użyciu Łamacza Ładu, Cao Cao nie przyzwał swoich kul, ale...

– Tym razem nie zamierzam korzystać z moich Siedmiu Skarbów, gdyż zamiast tego wolę skoncentrować moją moc w włóczni. Doszedłem do wniosku, że w walce z takimi ludźmi jak ty i Hyoudou Issei, zamiast używania specjalnych ataków, najlepiej będzie cię pokonać prostymi atakami.

Aura z włóczni...wzrosła niesamowicie do tego stopnia, że czuliśmy ją przez monitor. Teraz musiała przenikać przez zbroję Sairaorga-san i palić jego ciało. Więc był w stanie stworzyć tak straszną aurę, koncentrując ją we włóczni, w miejsce przyzywania tych kul. Diabeł z pewnością zostanie wyeliminowany z gry, jeśli oberwie bezpośrednio tą aurą, ale inne rasy też nie przetrwają tego bez ran. Sairaorg-san wziął głęboki wdech.

– Regulus!! Uwolnienie!! – wrzasnął.

– Zrozumiałem!!

Wraz z tym krzykiem...złota i fioletowa aura wylała się z ciała Sairaorga-san! Sairaorg-san i lwia głowa na jego piersi zaczęli inkantację:

– To ciało, ta dusza, nawet jeśli wpadną w nieskończony wąwóz!

– Pan mój i ja wyczerpiemy to ciało oraz duszę, aby powstała nieskończona, królewska droga!

Zbroja Króla Lwa zmieniła się w niesamowitą i ofensywną formę!

– Burz, triumfuj, baw się i lśnij!

– To ciało Demonicznej Bestii!

– Na pięści złożono wspaniałą, cesarską władzę!

Otoczenie zostało zniszczone przez aurę i ciśnienie. W podłożu na którym stał Sairaorg-san, też pojawił się olbrzymi dół! Ziemia rozstąpiła się, powietrze wibrowało i nawet na monitorze zaczęły się pojawiać zakłócenia. Fala uderzeniowa była tak duża, że zatrzęsła całym polem gry! Sairaorg-san i Regulus wykrzyczeli ostatni fragment razem!

– Załamanie Bestii, Wespnij Się!!!!!!!!!!

Nastąpiła potężna eksplozja aury, po czym pojawił się Sairaorg-san w swojej fioletowej i złotej zbroi, otoczony przytłaczającą aurą. Oto Załamanie Bestii!! Widząc tą formę, czułem się zaszczycony że zobaczyłem coś, co znałem wyłącznie z plotek, ale jednocześnie byłem przerażony! Za każdym razem gdy Sairaorg-san robił krok, ziemia pod jego stopami pękała, a na monitorze pojawiały się zakłócenia. Jednak z ust Sairaorga-san...ciekła krew. Więc noszenie tej zbroi przysparzało aż tyle stresu! Odniósł obrażenia jeszcze zanim zaczął walkę!

– Nadchodzę.

Sairaorg-san zniknął nie robiąc żadnego hałasy. Było to tak szybkie, że ziemia na której stał zapadła się i stworzyła dół. Cao Cao jednak wyczuł go i zobaczył, więc uniknął ciosu Sairaorg-san, który pojawił się za jego plecami! Ale najwyraźniej źle ocenił dystans, gdyż z nosa ciekła mu krew! Aura samego ciosu zadała mu obrażenia! Fala aury której uniknął Cao Cao, trafiła w ziemię i dotarła na krańce pola. Nawet ja nie przeżyłbym takiego ataku, gdybym nim oberwał! Miał dość siły aby zniszczyć pole jednym ciosem. Kiedy Ddraig to zobaczył, odezwał się:

[Tak, ten cios to odpowiednik twojego Szkarłatnego Podmuchu, Partnerze. Możliwe że jest nawet potężniejszy.]

To znaczy że nie będę mógł się mierzyć z Załamaniem Bestii Sairaorga-san, za pomocą mojej Szkarłatnej Królowej. Zapewne nie obeszłoby się bez użycia Diabelskiego Smoka... Sairaorg-san zadawał Cao Cao ciosy i kopniaki z przerażającą szybkością. Za każdym razem gdy to robił, pole deformowało się, jakby krzyczało w bólu. Na monitorze widzieliśmy jak trzęsie się całe podłoże. Był to tak silny atak. Ale mimo tego…

– Nie trafiają! Te ataki w ogóle nie trafiają! Wszystkie intensywne ataki Sairaorga-sama nawet nie zadrapały Cao Cao! Unika nawet aury pochodzącej z ciosów!!! – oznajmił Naud-san.

Miał rację, ataki Sairaorga-san nie zadały Cao Cao żadnych poważnych obrażeń!!! Ten drań...!! Nie mogłem w to uwierzyć! Sairaorg-san poruszał się obecnie szybciej niż Kiba, że nawet ja nie mógł bym mu dorównać, chyba że użyłbym mocy Boskiego Smoka! Ale Cao Cao perfekcyjnie unikał tych ataków, zupełnie jakby się z nim bawił!!

– Nawet jeden cios będzie oznaczał zwycięstwo Sairaorga-sama. Oto jego potęga. Jeśli przeciwnikiem Sairaorga-sama byłby Ise-sama, to stałoby się to walką na pięści, w której obaj przeciwnicy ciągle trafialiby się pięściami. Ale właściciel Świętej Włóczni...unika ich jakby były niczym – powiedziała Ravel.

– Moc, obrona, szybkość. Sairaorg jest ponad nimi. Ale Cao Cao potrafi wszystkiego uniknąć, używając samych zmysłów... Używając talentu danego mu przez Niebiosa, walczy z Sairaorgiem Baelem – Bina-san, moja cicha Królowa, odezwała się po raz pierwszy.

...To był talent geniusza. Nawet jeśli Cao Cao miał najpotężniejszego Longinusa, to nadal był człowiekiem. Jego zdolności fizyczne mogły być większe niż w przypadku zwykłych ludzi, ale jego ciało nadal było zwykłe. ...Ale mimo tego Załamanie Bestii Sairaorga-san nadal na niego nie działało...!!! Twarz Sairaorga-san wykrzywiała się za każdym razem, gdy zadał cios. Jego Załamanie Bestii mocno nadwyrężało ciało. Nagle, podczas tej walki nastąpiła zmiana. Cao Cao zadawał teraz ciosy, unikając jednocześnie ataków przeciwnika. Na początku zadał pojedynczy atak pomiędzy unikami, ale teraz zadawał dwa lub trzy ataki. Trafił Sairaorga-san w ramię, kontratakując w odpowiedzi na jego straszne ciosy.

!!

Sairaorg-san zawył z bólu. Jego zbroja została zniszczona. Z rany ciekła krew, a z powodu intensywnej świętej aury, wydobywał się też z niej dym. Na jego twarzy pojawił się zimny pot. Cao Cao nie przejął się tym i dalej zadawał ciosy włócznią! Teraz to Sairaorg-san robił uniki. Cao Cao atakował Sairaorga-san, zadając ciosy w miejsca, których jego przeciwnik bronił najsłabiej. Zbroja Sairaorga-san zaczęła si rozpadać, kawałek po kawałku i w końcu uległa zniszczeniu. Jednocześnie ilość ran na jego ciele się zwiększyła. Obrażenia kumulowały się razem i Sairaorg-san wykaszlał olbrzymią ilość krwi. To pewnie zarówno z powodu Załamania Bestii, jak i świętej aury.

Kiedy Saji na to patrzył...miał zmieszany wyraz twarzy.

– ...To...w ogóle możliwe!? Mimo całego tego wysiłku nie mógł ani razu trafić wroga, a teraz sam obrywał raz po raz!

...Myślę tak samo, Saji. Wiem jak ciężko pracował Sairaorg-san. Nie, pewnie trenował jeszcze ciężej. Mimo tego... Mimo tego...! ...Nie możesz pokonać naturalnego geniusza. Zbroja Sairaorga-san rozpadła się jeszcze bardziej i nawet kiedy ją naprawił za pomocą swojej aury, znów zniknęła. Teraz jego ciało dymiło i całe było pokryte krwią. Dyszał jak miech i nie mógł złapać oddechu. Jego ciosy były coraz słabsze i teraz Cao Cao unikał ich bez trudu. Dobrą stroną było to, że potrafił powstrzymać Cao Cao przed zbliżeniem się do siebie, poprzez emisję aury ze swojego ciała, jednak kwestią czasu było, kiedy się przez nią przebije. Kiedy aura zacznie słabnąć, Cao Cao zakończy walkę jednym ciosem włóczni. Mimo tego Sairaorg-san nie miał zamiaru się poddawać, a jego ataki stały się nawet odważniejsze i nie tracił rytmu ataków.

Kiedy już myślałem, że Sairaorg-san przegra, coś się stało... Wydarzyło się że...atak Sairaorga-san prawie trafił. Myślałem że mi się zdawało, ale...kilka sekund później jego atak znów prawie trafił Cao Cao. Wszyscy tu obecni to zauważyli. Gdy skupiliśmy się na tym, co się właśnie stało... Na twarzy Cao Cao pojawił się zimny pot. Jego oddech także był nieregularny. Było jasne, że się zmęczył! Nawet teraz Sairaorg-san pędził w jego stronę z pełnią mocy i atakował. Cao Cao robił uniki, ale...potknął się i prawie zarobił kopniaka od Sairaorga-sa. Jakoś go jednak uniknął, ale...sapał ciężko niczym miech.

– Zaczął dotrzymywać kroku Cao Cao! – oznajmiła podekscytowana Xenovia, wskazując palcem na monitor

Rias także nie mogła oderwać wzroku od ekranu.

– Wytrzymałość... Pod względem siły fizycznej, Sairaorg jest znacznie lepszy od Cao Cao.

Wytrzymałość... Siła fizyczna... Nagle coś sobie przypomniałem.

„...Trening fizyczny... To coś, co musisz robić regularnie. To jedyny trening, któremu najbardziej ufam...”

Biegał dzień po dniu... Nawet pomimo całej krytyki, którą skierowano przeciwko niemu, zbudował swoją siłę poprzez bieganie... ...Nawet jeśli wiele razy przegrywał i upadał, to nadal trenował swoje ciało. ...Myślał jednak że następnym razem wygra i dlatego parł do przodu. ...Aż mógł dosięgnąć tą pięścią wszystkiego, dzięki swoim ciągłym treningom. Wstałem z miejsca i dałem upust wszystkim uczuciom, które wypełniały moje serce.

– Wygraj... Wygraj, Sairaorg-san...! – wrzasnąłem z całych sił.

Nawet Saji zerwał się z miejsca i zaczął wrzeszczeć:

– Wygrajjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjj! Musisz wygrać, mój panie!!!!

Ciosy Sairaorga-san powoli zbliżały się do Cao Cao. Próbował bronić się swoją włócznią, ale Sairaorg-san ją odepchnął. Cao Cao był jednak geniuszem. Kręcąc swoim ciałem, zadał cios. Wyraz twarzy Sairaorga-san wykrzywił ból, a z jego brzucha, z którego ciekła już krew, zaczął się wydobywać kłąb dymu. ...Nagle nogi Cao Cao zaczęły drżeć. Ponieważ podczas walki zużył więcej energii niż myślał, zaczął słabnąć. Wkrótce wziął się w garść, ale Sairaorg-san nie odpuścił tej szansy. Ponownie zadał cios w twarz Cao Cao.

Prawie go jednak uniknął, gdy wyciągał włócznię...prawie. Ale prawie robi wielką różnicę. Nie był w stanie uniknąć ataku tej aury! Kiedy go trafiła, z jego nosa strzeliła fontanna krwi, a nogi znów zaczęły drżeć. Wyglądał, jakby dostał wstrząsu mózgu. Sairaorg-san czekał na ten moment. Tylko jeden cios. Jeśli go trafi jeszcze raz... Wysunął swoją pięść w stronę Cao Cao, który trząsł się, cały pokryty krwią... Kiedy zobaczyłem ten atak, nie mogłem przestać płakać. Tak oto Cao Cao przeleciał przez całe pole. Kilka razy odbił się od ziemi i...przestał się poruszać. Na polu gry zapadła cisza. Wszyscy przyglądali się temu w milczeniu i nagle…

– Paaaaaaaaaaaaaaaaadł!!! Cao Cao padł!!!!! – darł się Naud-san do mikrofonu!

– WOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOAAAAAAAAAAAAAAAAAACH!!!

Nawet publiczność hałasowała głośniej niż dotąd! Trafił... Trafił, trafił, trafił!!! Saji płakał teraz męskimi łzami, zakrywając oczy dłońmi. Ronił łzy radości. Bez względu na to, jakich obrażeń doznał po otrzymaniu tego ciosu...

– To jeszcze nie koniec – powiedziała Bina-san zimnym tonem.

Kiedy wszyscy to usłyszeli, znów spojrzeli na monitor.

– ...Fufufu.

Leżący Cao Cao wydał z siebie krótki śmiech. Wstając na nogi, starł z ust krew. Cały się trząsł, a nogi, na których się wspierał, też drżały. Wyglądało to tak, jakby doznał poważnych obrażeń, ale wstał na nogi po otrzymaniu takiego ciosu!

– ...Zanim oberwał, użył swojej włóczni jako tarczy i nie otrzymał bezpośredniego ciosu – powiedziała Bina-san, kiedy byliśmy zaskoczeni tym, co się właśnie stało.

...!! N-nie możliwe! Zupełnie jak w Kioto, kiedy użyłem zdolności Wieży, wykorzystał swoją włócznię jako tarczę...

– ...Legendarna broń, Longinus, Święta Włócznia, święta relikwia... Przez ten cios poczułem, jakby była bezwartościowa – powiedział Cao Cao, gdy ciekła mu krew z ust, po czym spojrzał w niebo i kontynuował. – ...Patrzcie uważnie, diabły wszystkich klas i starożytne. Osoba która opanowała Świętą Włócznię i która was przerażą...jest silna dzięki ciągłym treningom, których sami nie przeprowadzaliście przez tysiące, dziesiątki tysięcy lat. Zrozumcie że są limity, których nie możecie przekroczyć swoimi próżnymi argumentami, więc patrzcie uważnie na bitwę pomiędzy moją Świętą Włócznią a dziedzicem Wielkiego Króla!

.........

...Nie tylko mnie zaskoczyły te słowa, ale też Rias i Sonę.

– Dlaczego mówisz takie rzeczy? – zapytał z ciekawością Sairaorg-san.

– ...Nie lubię gdy osoba która przyparła mnie do muru, niezależnie od tego, czy to ty czy Sekiryuutei, patrzy na mnie z góry z powodu niepotrzebnych podejrzeń lub bezużytecznej dumy, skoro obaj jesteście moimi rywalami – powiedział Cao Cao, patrząc pewnie na Sairaorga-san.

...

...Nie miałem pojęcia czy wiedział, w jakiej sytuacji znajdował się obecnie Sairaorg-san, ale ... Nie, to dlatego bo znał sytuację, o której wspomniał, Nigdy bym się nie spodziewał, że Cao Cao powie coś takiego... Kiedy o tym myślałem, coś się zmieniło w loży komentatorów. Zauważyliśmy że pojawił się tam jakiś znajomy diabeł, podobny do Sairaorga-san...to jego młodszy brat, Magdaran Bael-san. Chwycił mikrofon i zaczął mówić do wszystkich widzów:

– Dziedzic Wielkiego Króla, Sairaorg-san...walczy tylko za pomocą siły fizycznej. A to dlatego, bo nie odziedziczył najcenniejszej umiejętności Rodu Wielkiego Króla, Mocy Zniszczenia... W porównaniu do poprzedniego Wielkiego Króla, będzie miał mniejszą siłę polityczną. Nawet kiedy coś działo się na terenach naszej rodziny, sam udawał się tam zrobić z tym porządek, zamiast wysłać żołnierzy, więc zdecydowanie brakuje mu też zdrowego rozsądku.

Wszyscy nadstawili uszu, gdy usłyszeli że Magdaran-san mówi o swoim starszym bracie.

– Nawet gdy zakłada kostium maskotki i sprzedaje specjalności naszego regionu, robi rzeczy, których żaden szlachcic by nie zrobił. A jeśli chodzi o prośby obywateli, nawet jeśli zgłaszają je dzieci, wysłuchuje wszystkich i stara się jak może, aby je spełnić. Z pewnością robi wszystko, co w jego mocy – powiedział Magdaran-san patrząc na swojego brata, podczas gdy ciekły mu łzy z oczu. – Ale mimo tego, będę za nim podążał bez chwili wahania... Sairaorg Bael jest prawdziwym dziedzicem Wielkiego Króla!!

Kiedy skończył mówić, ktoś wśród publiczności zaczął klaskać. Stopniowo robiło to coraz więcej ludzi. ...Jednak słyszano też krytyczne głosy. Byli jednak i tacy, którzy znali Sairaorg-san. Zarówno jego przeciwnicy, jak i wrogowie, wiedzieli jaki był potężny.

– To była świetna przemowa. Tak, król diabłów miałby obsesję na punkcie zniszczenia, albo linii krwi. Cóż, nie mnie komentować kostiumy diabłów, ale potrafię ocenić, kto jest bohaterem... To ktoś, kogo wszyscy chcą mieć i ktoś, kogo imię chcą wszyscy zapamiętać. Dodatkowo siła fizyczna także jest prawdziwą i właściwą formą destrukcji, zwłaszcza te pięści, które są rezultatem jego niezliczonych treningów. Niełatwo takie znaleźć, a wiem coś o tym, ponieważ jestem Bogiem Zniszczenia. Jeśli ktoś jednak w to wątpi, mimo że widział coś takiego, to znaczy że jest po prosu zazdrosny – oznajmił Śiwa.

Było tak jak powiedział komentator, aby stłumić niechęć wobec Sairaorg-san, która panowała w Zaświatach. ...Dla tego boga, pod względem zdolności unicestwiania przedmiotów, Moc Zniszczenia albo siła fizyczna, były takie same. Ostatecznie obie moce miał zdolność niszczenia… Nie wiadomo czy słowa Magdarana-san i Śiwy dotarły na pole gry. Ale mimo tego, intensywna walka pomiędzy Sairaorgiem-san i Cao Cao ponownie się zaczęła. Walka pomiędzy pięścią a włócznią znów toczyła się pełną parą!

– ...Z pewnością jesteś dziwakiem... Ale podoba mi się to! – powiedział Sairaorg-san, unikając ciosów.

– Jesteś kimś, kogo warto pokonać!! – odparł Cao Cao, zadając ciosy i unikając kopniaków.

– To ja zwyciężę!!

Teraz starły się ze sobą ich wole. Ponieważ byli w pełni mocy, poruszanie się dookoła wyczerpywało ich wytrzymałość i dodatkowo nikt z nich nie potrafił trafić przeciwnika. Mimo tego obaj się do siebie uśmiechali podczas walki. Przegrasz, jeśli oberwiesz, wygrasz, jeśli trafisz. To nie jest rodzaj walki, który często oglądasz. Obaj najwyraźniej bardzo się cieszyli tym starciem. Kiedy walka trwała, zbroja Sairaorga-san została całkiem zniszczona i...

– Pion Drużyny Cesarskiego Fioletu został wyeliminowany z walki!

Regulus odpadł z walki! Ze względu na utratę siły podczas Załamania Bestii i ran zadanych przez włócznię, Regulus odpadł pierwszy. Kiedy Sairaorg-san stracił zbroję, ruszyła na Cao Cao półnagi! Cao Cao też zdawał się mieć za mało siły, aby utrzymać swój Łamacz Ładu, więc walczył w swojej oryginalnej postaci. Sapali, jakby mieli zaraz wyzionąć płuca, strumieniami lały się z nich krew, pot i łzy, ale dalej zadawali sobie potężne ataki lub stosowali równie niedorzeczną obronę. W końcu jednak limit czasu dobiegł końca.

– ...Czas minął!! Mecz skończony! Zwycięstwo odnosi...

Ponieważ limit czasu dobiegł końca, zwycięstwo odniesie drużyna, która pokonała większą ilość przeciwników! Obaj Królowie żyją, więc jestem ciekaw kto zgarnął więcej punktów...

– ...Drużyna Włóczni Niebiańskiego Cesarza, Cao Cao, wygrywa!!!! – oznajmił sędzia.

...! Kiedy spojrzeliśmy na tablicę wyników, okazało się że Drużyna Cesarskiego Fioletu miała dziewiętnaście punktów, a Drużyna Włóczni Niebiańskiego Cesarza dwadzieścia pięć. Drużyna Cao Cao z pewnością zdobyła więcej punktów. ...Więc bitwa pomiędzy ich parostwami o wszystkim zdecydowała... Cóż, skoro Guan Gong tu był... To frustrujące, ale takie są właśnie zasady Królewskich Gier. ...Sairarog-san przegrał... Kiedy zwycięzca został ogłoszony, ramiona Sairaorga-san unosiły się i opadały, gdy ciężko oddychał. Cały stres związany z walką w końcu go dopadł.

– Więc przegrałem.

Sairaorg-san podszedł do Cao Cao.

– ...Nie, jeśli walka trwałaby dalej... Jednak to chyba niestosowne, mówić teraz takie rzeczy?

– Tak, ostatecznie to wynik o wszystkim decyduje. Cóż, jestem zadowolony... Będziemy mieli jeszcze okazję powalczyć, prawda?

– ...Ja tam jestem ciekaw, jakie będą zasady naszego następnego meczu?

– Hmm, będzie zabawnie, jeśli następnym razem trafią się nam jakieś trudniejsze zasady.

– Jestem pewien. Doprawdy, za każdym razem gdy walczę z tobą, lub Hyoudou Isseiem, czuję jakby z mojego ciała odsączano życie.

– Nic na to nie poradzę. Zarówno ja, jak i on, nie mamy żadnego innego talentu poza walką.

– Teraz oczekuję jeszcze więcej po tym gdy to usłyszałem.

Niesamowita walka pomiędzy dwoma Królami... Dzięki temu więź pomiędzy nimi się pogłębiła. Kiedy cała widownia oklaskiwała obie drużyny, Saji do mnie podszedł.

– To było niesamowite. Dzięki temu czuje, że będę w stanie walczyć z tobą ze wszystkich sił.

– ...Tak, niech nasz mecz będzie równie zdumiewający co ten.

W rogu stadionu, na którym panowały takie emocje, Saji i ja jasno wyraziliśmy nasze uczucia. Niedługo po tym meczu nadejdzie czas na mecz pomiędzy drużyną moją, a...Sony Sitri.

Cofnij do <<< Powróć do DX4 Przejdź do >>>
Źródło „http://hsdxd.usermd.net/w/index.php?title=MAKSYMALNA_Moc_kontra_MAKSYMALNA_Technika_Króla_Lwów_-Żelazny_Cios_kontra_Longinus_Bohatera-&oldid=14137