High school DxD Tom 16 - rozdzial 3

Z High School DxD Wiki
Wersja 83.29.219.208 (dyskusja) z dnia 17:06, 21 kwi 2019

(różn.) ← poprzednia wersja | przejdź do aktualnej wersji (różn.) | następna wersja → (różn.)
Skocz do:nawigacji, wyszukiwania

Żywot 3: Łyknij ze mną trochę słońca[edytuj]

Część 1[edytuj]

Po stworzeniu w pokoju gościnnym specjalnej bariery, przeprowadziliśmy tajemną rozmowę.

Tak długo jak ten magiczny krąg jest aktywowany na tak dużą skalę, zarówno w zamku jak i poza nim, panują przygotowania do bitwy. Innymi słowy nie byłoby niczym dziwnym, gdyby frakcja od zamachu stanu, zaatakowała ten pokój gościnny w każdej chwili.

– Cóż, od kiedy grupa rządowa, która sprzymierzyła się z Carmillą, zaatakuje ten zamek, jestem pewien że skoncentrują większość swojej siły bojowej na walce z nimi. Jednak wciąż musimy uważać – Sensei powiedział coś takiego.

Miał rację, nie wyczuwałem, aby w naszą stronę zmierzali jacyś żołnierze.

Chociaż poza zamkiem rozlegają się odgłosy eksplozji i krzyki. ……To znak, że bitwa się już rozpoczęła.

Sensei wyjął mapę i rozłożył ją na podłodze. Była ręcznie narysowana.

– To mapa którą w sekrecie narysowałem. Popatrzcie no. Głęboko pod zamkiem jest duża przestrzeń. Ta piwnica jest naprawdę głęboka, ale podzielona na cztery piętra. Frakcja Tepes przeprowadza swój główny rytuał, związany z wampirami, na najniższym piętrze, które jest strefą rytualną—. Skoro ten magiczny krąg został aktywowany, mając zamek w swoim centralnym punkcie, to nie mam wątpliwości, że zamierzają przeprowadzić rytuał wydobycia Świętego Graala, na najniższym piętrze tego zamku.

– Brygada Chaosu też tam będzie, prawda? – zapytała Xenovia.

Sensei przytaknął.

– Zamieszane w ten zamach stanu wyższe sfery i ich gwardia królewska już muszą tam być. To także miejsce, do którego powinniśmy iść.

Nagle Kiba zaczął coś zaznaczać na mapie.

– Zauważyłem, że w ciągu ostatnich dwóch dni, żołnierze pełnili warty w tych miejscach. Sądzę że na wszelki wypadek mogę przygotować drogę do piwnicy, nie napotykając zbyt wielu żołnierzy. Tym co mam na myśli mówiąc, „na wszelki wypadek”, jest to, że obecna sytuacja nie należy do normalnych i rozmieszczenie posterunków mogło się zmienić.

Och, więc Kiba znikał czasami z pokoju gościnnego dlatego, bo robił zwiad w zamku. Skoro jest tak niesamowicie szybki, to żołnierze nie byli go w stanie złapać.

– Tak czy inaczej, tymi których spotkamy w tej piwnicy, będą silni wrogowie, niezależnie od tego, czy nam się to podoba, czy też nie.

Kiba uśmiechnął się odważnie.

Więc tak to będzie. Skoro wykonują swoje ważne zadanie wydobycia Świętego Graala, to będzie tam Marius oraz całe jego otoczenie z ważnymi dygnitarzami……no i tym Złym Smokiem.

Na ścieżce którą obejmiemy, będzie wielu silnych wrogów. Cóż, to zwyczajna bitwa dla Grupy Gremory.

Westchnąłem głęboko i podrapałem się po głowie.

– Z pewnością zbyt często pakujemy się w takie sytuacje.

Sensei położył mi dłoń na głowie.

– Cóż, to powód dla którego wszyscy doznaliście tak niezwykłego wzrostu oraz osiągnęliście siłę ognia i moc, aby przełamać te wszystkie przeszkody, które dopasowywały się do waszego wzrostu – powiedział Sensei, po czym popatrzył na nas. – Nasz plan to nie pozwolić na wydobycie Świętego Graala. Może to trochę okrutne mówić coś takiego, ale w najgorszym wypadku wciąż musimy dostać Mariusa, nawet jeśli jego plan się powiedzie. Co do pozostałych wampirów, nie licząc Mariusa, zajmujących wysokie stanowiska……to starajcie się ich w miarę możliwości oszczędzać. Jeśli więc o to chodzi, to możecie zabijać terrorystów bez litości. Pozwalam wam na to. Jeśli trafi się wam niebezpieczna sytuacja, że będziecie atakowani przez Złego Smoka, to ucieczka ze Świętym Graalem też jest opcją. Nie pchajcie się, aby go pokonać. Nie posunę się tak daleko, aby poprosić was o pokonanie Złego Smoka.

Łatwe i proste do zrozumienia. Więc jeśli Zły Smok się pojawi……możemy uciec, jeśli uznamy to za niebezpieczne.

Ten Crom Cruach jest kimś, z kim nie chcę walczyć za wszelką cenę. Nawet Ddraig mnie przed nim ostrzegał.

– Z-zamierzam odzyskać Valerie! – Gasper zerwał się z miejsca i powiedział to z odwagą.

Wszyscy się uśmiechnęli, gdy to zobaczyli.

[Oczywiście!]

Nasze słowa nałożyły się na siebie! Tak to jest!

Wstaliśmy razem i opuściliśmy pokój gościnny pełni entuzjazmu...


Schodziliśmy w dół po schodach, w stronę piwnicy.

Dzięki rozpoznaniu Kiby, nie napotkaliśmy silnego oporu. Tak jak się spodziewaliśmy, posterunki uległy zmianie. Chociaż jak dotąd, podczas naszej drogi, mieliśmy dwa łatwe starcia.

Słyszymy że na zewnątrz, toczy się jakaś potężna bitwa. Zamek doznał wielu uszkodzeń z powodu tej walki. Cóż, wątpię aby ich ataki dotarły do piwnicy, ale aż tutaj było czuć, że ziemia trzęsła się od ataków.

Po tym jak szliśmy przez chwilę schodami w dół, dotarliśmy na pierwsze piętro.

Otwarta przestrzeń. Jest tak wielka, że będzie w porządku, nawet jeśli sobie tu zaszalejemy. Sadząc po świetle emanującym z sufitu, sięga ono nawet do najdalszych zakamarków tego piętra. Jednak wciąż możemy zobaczyć, co dzieje się w ciemnych miejscach, jako że jesteśmy diabłami.

Są tu cienie rzucane przez grupę ludzi. Jest tu tak wielu wampirzych żołnierzy, ubranych w zbroje, że mogliby zapełnić połowę tego piętra. Każdy z nich był uzbrojony, a ich czerwone oczy świeciły się tak bardzo, że wyglądało to niebezpiecznie.

Jest ich……więcej niż setka. Są wampirami, które były poprzednio ludźmi. Mimo iż ich wampirze cechy są słabsze, niż u wampirów czystej krwi, to ich zdolności fizyczne są tak nadzwyczajne, że zwykły człowiek nie dałby im rady.

– A więc kto chce się nimi zająć? Skoro za tymi drzwiami czekają na nas silni wrogowie, to nie chcę tu niepotrzebnie tracić siły – powiedział Sensei, tworząc w dłoni świetlistą włócznię.

– Ponieważ będziemy mieli coś do zrobienia, kiedy już dotrzemy do Świętego Graala, to będziemy mieli kłopoty, jeśli stracisz tu swoją energię, Azazelu – powiedziała Akeno-san.

Dokładnie. Skoro Sensei jest kimś, kto opuścił linię frontu, lepiej będzie dla niego, jeśli podczas bitwy będzie stał za naszymi plecami i wydawał nam rozkazy.

Xenovia uniosła Durandala.

– Chciałabym uwolnić tu aurę Durandala, jako znak tego, że włączamy się do walki, ale lepiej by było, gdybym tego nie zrobiła, co nie?

Rias przytaknęła.

– Tak, to nie jest coś, czego można używać raz po raz, prawda? W tym przypadku lepiej będzie to zachować na Złe Smoki.

Widzicie? Tak to jest. Xenovia z pewnością myśli w ten sposób przez cały czas! Kiedy pomyślałem, że niedawno stała się doświadczona w używaniu Ex-Durandala, zaczęła się zachowywać w ten sposób!

– Xenovia, pomyślże trochę. Myślałam że byłaś w stanie używać technik, ale znów kończy się na tym, że walczysz używając mocy!

Xenovia przekrzywiła głowę.

– Nic nie potrafię na to poradzić, skoro Kiba jest z nami, to nic na to nie poradzę, że myślę, iż nie muszę robić nic skomplikowanego.

Kiba głęboko westchnął, kiedy to usłyszał.

– ……Nie, powtórzę się, ale twoja logika jest zła, Xenovia…… Spotkajmy się ponownie, kiedy już wrócimy do domu……rany.

……Mogę tylko współczuć Kibie, który jest takim samym Skoczkiem, co ona……

– Przepraszam, Kiba-kun. Xenovia jest taka już od dawna. Jeśli brakowało nam ludzi, to zawsze wysuwała się naprzód, aby wypełnić tą szczelinę, ale od kiedy wie, że mamy dość ludzi, została bez zajęcia – Irina przeprosiła Kibę w imieniu Xenovi.

Kiba przytaknął, zupełnie jakby to zrozumiał.

– Tak, początkowo myślałem, że była spokojną osobą, ale z czasem przestałem ją za takową uważać……

Twarz Xenovi przybrała nieprzyjemny wyraz i zmarszczyła czoło, co było oznaką gniewu.

– Jesteście niegrzeczni! Nie licząc mojego postępowania, używam mojej głowy każdego dnia!

To z pewnością niezbyt przekonywujące! Powiedzenie tego mogło zadziałać wtedy, gdy ją spotkałem, ale teraz nie brzmi to wiarygodnie!

– ……Cóż, co powinniśmy zrobić w obecnej sytuacji? Może byłoby mądrze, gdyby wszyscy się nimi zajęli – powiedziała Rias, przykładając dłoń do czoła.

Nagle dwójka ludzi wysunęła się do przodu.

– …………To nie będzie problemem.

– Cóż, to musi oznaczać, że nasza dwójka się nimi zajmie.

To Rugal-san i Bennia!

– Bennia! Rugal-san! Czy dla waszej dwójki, nie będzie to trochę za trudne?

Targały mną tego typu obawy—ale w dłoni Benni zmaterializowała się kosa, która była większa od niej samej.

– Nie byłoby sensu, gdybyście kazali nam tu przyjść i nie pozwolili nam odwalić naszej roboty~ – powiedziała, chociaż ton jej głosu nie brzmiał poważnie.

Mała Ponura Żniwiarz skoczyła do przodu!

Zamiast biec w ich stronę, sunęła w stronę grupy wampirów! To specjalna cech Ponurych Żniwiarzy, dzięki której porusza się tak szybko, że jej cień pozostaje w tyle za nią.

– Oto nadchodzi Ponura Żniwiarz! – krzyknęła z luzackim tonem.

Zaczęła tworzyć wiele swoich kopii i bawić się z żołnierzami! Nie mogli jej trafić mimo iż była tuż przed nimi! Chociaż wymachiwali mieczami na lewo i prawo, to trafiali tylko jej kopie; więc nie mogli trafić tej prawdziwej.

Kiba westchnął, zdumiony tym, jak Bennia się rusza.

– ……Możesz zauważyć jej cień, ale to coś stworzonego przez jej niesamowitą prędkością. To ruchy, których nie możesz spostrzec własnymi oczami, nawet jeśli próbujesz.

Więc to oznacza, że ma te same cechy co Kiba, kiedy za sprawą niesamowitej prędkości, zostawia swój cień za sobą.

Nie możesz jej spostrzec na własne oczy. —Ale to coś, czego nie będziesz w stanie trafić bezpośrednio, skoro potrafi stworzyć martwe strefy, dzięki temu, że jej cień znika.

Innymi słowy, potrafi robić takie same sztuczki co Kiba. ......Czy to Kiba jest niesamowity, skoro potrafi robić takie same rzeczy co Ponury Żniwiarz, czy to Bennia jest niezwykła, skoro potrafi się poruszać z podobną szybkością co Kiba, który jest silnym wojownikiem? Chociaż sam potrafię dojść do wniosku, że ta dwójka jest niesamowita……

– Zginiesz……Każdy go zobaczy moją kosę, zginie.

Bennia cięła żołnierzy swoją kosą. Jednak nie było śladu tego, aby żołnierze odnosili jakiekolwiek rany. Jednak każdy którego trafiła, bez wyjątku padał na ziemię.

Żołnierze przestawali się ruszać, jakby ktoś odebrał im dusze.

– To kosa śmierci. Ci którzy zostali nią trafieni, nie odnoszą żadnych zewnętrznych ran, ale zamiast tego, ich dusze zostają rozcięte. Rozmiar obrażeń, których dozna dusza, zależna jest od siły samej osoby…… To że Bennia jest w stanie pokonać jednym cięciem wampirzych żołnierzy, którzy są dodatkowo wzmocnieni Świętym Graalem, dowodzi że jej potencjał jest czymś, z czym trzeba się liczyć – powiedział Sensei.

Sami zostaliśmy już zaatakowani tą kosą. Tak, to miało miejsce w Zaświatach, kiedy zaatakowała nas Frakcja Bohaterów. Walczyliśmy z grupą Ponurych Żniwiarzy, których wysłał Hades.

– Ma siłę, która przerasta co najmniej średnioklasowego diabła. Z pewnością rusza się lepiej, niż ci Ponurzy Żniwiarze, z którymi walczyliśmy po teście.

To była moja szczera opinia. Rusza się znacznie szybciej, niż ci średnioklasowi Ponurzy Żniwiarze, z którymi wtedy walczyliśmy i tą kosą też ostro cięła.

Czego się w końcu można spodziewać po córce słynnego Ponurego Żniwiarza z Królestwa Umarłych. Kiba był głęboko poruszony.

– Jej szybkość również została zwiększona, dzięki temu, że jest Skoczkiem. To dobrze pasuje do jej natury. Xenovia, przyjrzyj się jej dobrze, okej?

– ……Czy to sarkazm?

Xenovia przymknęła oczy. Nie, ona też jest szybka. Ale pod względem prędkości, Bennia ją przerasta. Chociaż pod względem mocy to Xenovia zwycięża.

Kiedy Ponura Żniwiarz likwidowała przeciwników, Rugal-san zdjął z siebie płaszcz i rzucił go na ziemię. Nawet przez koszulę było widać jego dobrze wytrenowane ciało.

– …………Nadchodzę – mruknął.

Nagle najróżniejsze części jego ciała zaczęły drgać i stawać się większe!

Jego koszula nie potrafiła wytrzymać tych zmian i zaczęła pękać, wydając przy tym odgłos rozrywanego materiału.

Z ust Rugala-san zaczęły wyrastać ostre kły, a twarz zaczęła przybierać kształt wilczego pyska! Jego paznokcie zmieniły się w ostre i długie pazury, a ciało zaczęło porastać popielatym futrem!

Oooooooooooooooooooooooo……!

Po całej piwnicy rozniosło się wycie bestii—.

To brzmi jak wycie wilka! Nawet wyglądał jak człekokształtny wilk!

Tak, tym co pojawiło się przed naszymi oczami jest—pokryta popielatym futrem bestia, która powstała z człowieka! Więc Rugal-san jest wilkołakiem!?

Rugal-san, który się właśnie zmienił, zgiął swoją szyję.

– Też będę walczył, jako członek Grupy Sitri.

Wśród wampirzych żołnierzy zapanowała panika, gdy zobaczyli Rugala-san, który stanął naprzeciwko nich!

– Wilkołak!?

– Ku! Więc to wilkołak, którego wskrzeszono jako diabła!

Nic nie potrafiłem na to poradzić, ale byłem świadkiem, jak ich wzrok był pełen szoku i nienawiści.

– Wampiry i wilkołaki prowadzą ze sobą wojnę już od czasów starożytnych, więc darzą się wzajemnie olbrzymią wrogością – wyjaśniła mi Rias, kiedy byłem zakłopotany.

Rozumiem. Więc powód, dla którego wampiry z Frakcji Carmilla patrzyły koso na Rugal-san był taki, że widziały o tym, iż jest wilkołakiem.

– Jestem wprawiony w walkach z wampirami, więc nie będę się powstrzymywał – mówiąc to, Rugal-san ruszyła na wampirzych żołnierzy, bez trudu rozrywając ich na strzępy, zupełnie jakby byli zrobieni z papieru!

Słyszałem o tym już wcześniej, ale wilkołaki są najsilniejszymi pośród wszystkich bestii.

– Niech cię cholera!

Mimo iż żołnierze atakowali go mieczami i włóczniami—to trudno go było trafić, być może przez to kim był, a może ze względu na to, że jego cechy Wieży zwiększyły jego obronę, nie byli go w stanie nawet zadrasnąć. Zamiast tego, ich ostrza pękały.

– Brat Rugal nie jest zwykłym wilkołakiem – powiedziała Bennia, atakując jednocześnie.

Na obu ramionach Rugala-san pojawiły się znaki! Są identyczne z tymi magicznymi równaniami. Jego ręce otoczył ogień i zaczął po prostu walić pięściami na lewo i prawo!

Ognista pięść! Ciała wampirzych żołnierzy zaczęły płonąć. Ogień był tak mocny, że nawet ich zbroje zaczęły się topić! Mogę tylko powiedzieć, że to potężny, magiczny ogień!

– Więc potrafi używać ognia!

– Jest hybrydą wilkołaka i człowieka, spłodzonym przez słynną czarownicę i wilkołaka, który jest sławny z powodu swojego futra popielatego koloru – powiedziała Bennia, kiedy byłem w szoku.

Co to u diabła ma być!? Więc jest wilkołakiem, który jest dobry zarówno w ataku, jak i w obronie, a do tego jeszcze zna się na magii!?

– ……Sona z pewnością uczyniła swoją Wieżą niesamowitą osobę.

Wygląda na to, że nawet Rias jest zdumiona umiejętnościami Rugala-san! Mimo iż zaczął atakować po Benni, która włączyła się do walki jeszcze przed nim, to wykończył więcej żołnierzy od niej!

Zwiększył siłę swojego ataku i obrony za pomocą magii, kiedy już była wzmocniona dzięki cechom Wieży! Ataki wrogów w ogóle go nie ruszały i nawet go nie zadrasnęli!

Pod względem szybkości i zwrotności, jego sposób poruszania również przypomina wilka. Przeciwnicy których nie zaatakował, zostali co do jednego pokonani przez Bennię, która go wspierała!

Dwie nowe twarze z Grupy Sitri zaprezentowały już porządnie swoje zdolności bojowe! Nic dziwnego że Sona-kaichou powiedziała, iż mogą być bardzo przydatni w kraju wampirów!

Nagle za naszymi plecami, usłyszeliśmy na schodach tupot stóp osób, które biegły do tego miejsca. Pozostali też to zauważyli. Złowroga aura. Najwidoczniej to posiłki nieprzyjaciela!

– Idźcie, Grupo Gremory. Bennia i ja zajmiemy się nimi – powiedział Rugal-san, rozrywając na strzępy kolejnych wrogów.

– Możemy wam więc pozostawić to miejsce?

– To także powód dla którego nas tu przysłano. Pokazywanie naszej siły, jako dwójki nowicjuszy, abyśmy mogli kupić trochę czasu dla głównych sił, też jest naszym obowiązkiem.

– Pewnie chciała, abyśmy jak najszybciej przywykli do bitwy jako diabły. Nasza pani jest dość surowa.

Pomimo tego z pewnością pokazaliście godne zaufania ataki! Jeśli tak to jest, to możemy wam zostawić posiłki nieprzyjaciela.

Skinęliśmy sobie głowami i ruszyliśmy przez pole bitwy, przebiegając obok walczących!

Dopadliśmy schodów prowadzących do piwnicy!

– Zostawiamy wam to miejsce, Bennia, Rugal – powiedziała Rias, odwracając się jednocześnie.

Bennia i Rugal-san odpowiedzieli, unosząc kciuki do góry.

Powierzamy wam to miejsce, nowe twarze Grupy Sitri!

Następnie zbiegliśmy w pośpiechu po schodach....


– ……Wzrost siły bojowej Grupy Sitri jest przytłaczająca. Czy jeśli trafi się nam kolejna Królewska Gra z nimi, to czy nie będziemy wtedy mieli jeszcze więcej kłopotów z ich grupą? – mruknęła Xenovia, kiedy biegliśmy po schodach.

– Pod względem ogólnej równowagi w grze, grupa Sony przerasta waszą grupę. Jeśli skoncentrujecie się tylko na sile ognia, to następne Królewskie Gry będą dla was ciężką przeprawą, Rias.

Moja ukochana westchnęła.

– Wiem o tym. Nigdy nie patrzyłam na Sonę z góry.

Ma rację. Nigdy nie patrzylibyśmy z góry na Sonę-kaichou. Podczas bitwy z magami, udowodniła nawet, że potrafi kontrolować zarówno Grupę Sitri, jak i Gremory.

Po tym jak zeszliśmy już po schodach, wybiegliśmy ponownie na otwartą przestrzeń.

Najgłębsze podziemia zamku składają się z czterech pięter. To jest drugie.

Tymi którzy stali naprzeciwko nas, byli—.

– Są tutaj. Tak jak powiedział król.

– Tak, słynna Grupa Gremory.

– Będą dobrymi przeciwnikami dla nas, którzy zostali wzmocnieni.

Wampiry otaczała aura, która pokazywała, że są zupełnie innego pokroju, niż ci żołnierze, z którymi starliśmy się piętro wyżej. Zamiast zbroi mają na sobie zwykłe ubrania, ale ciśnienie które wydobywa się z ich ciała, nie jest porównywalne z tym, które wydzielali żołnierze.

– Muszą być bezpośrednimi podwładnymi wyższych sfer, odpowiedzialnych za zamach stanu. Nie są czystej krwi wampirami, ale są wojownikami, którzy posiadają silne cechy wampirów – mruknął Sensei..

Więc mamy naprzeciwko siebie wzmocnionych wojowników huh. Więc kto się nimi teraz zajmie?

– W każdym razie, Łamacz Ładu.

Natychmiast przyzwałem moją zbroję. To prawdopodobnie najlepszy czas na to. Niebezpieczeństwo jest tym większe, im głębiej schodzimy po tych schodach.

– Więc co powinniśmy zrobić? Och tak, Kiba – zwróciłem się do mojego przyjaciela. – Co powiesz, abyśmy zaatakowali ich razem?

Kiba uśmiechnął się odważnie.

– Nie ma mowy abym odmówił po tym, jak dostałem od ciebie zaproszenie. Dobrze, zatańczmy wspólnie z Sekiryuuteiem i Świętym demonicznym mieczem.

Dobrze, zróbmy to w męskim gronie.

Kiedy ruszyliśmy naprzód.....

– My zrobimy.......

– …....Pierwszy ruch.

Tymi które przebiegły obok nas były—Xenovia i Irina! Duet wojowniczek Kościoła zaatakował jako pierwszy!

Po tym jak zmniejszyły dystans dzielący je od wrogów, zaczęły atakować, zadając skomplikowane ciosy świętym mieczem oraz masowo produkowanym Świętym-demonicznym orężem!

– Ku! Święty miecz!

Wampiry tylko jęknęły, zmieniając swoje ciała w mgłę i unikając pierwszego uderzenia. —Ale atak Xenovi i Iriny się na tym nie skończył, gdyż z ich mieczy wydobywała się święta aura!

Wampiry stojące z tyłu zmieniły się w nietoperze i uniknęły aury.

– Rozciągnij się!

Xenovia zadała drugi cios zmieniając ostrze Durandala w bicz i tnąc od dołu wampiry.

– Nuwah!

Wampir nie mógł tego uniknąć i został przez to trafiony……ale nie doznał tylu obrażeń, co od świętego miecza.

Normalnie wampiry, podobnie jak diabły, są słabe przeciwko świętym atakom. Skoro nie doznał od tego tak poważnych obrażeń, to oznaczało to, że dzięki Świętemu Graalowi musiał przezwyciężyć tą słabość.

Xenovia i Irina westchnęły.

– Hmm, mimo iż wymachujemy lekko naszymi mieczami, to nie czuję, aby Durandal działał na wampiry jak należy.

–Nie są jednak przeciwnikiem, którego nie możemy pokonać. Zdecydowanie możemy wygrać, jeśli będziemy atakować i atakować. …...Problemem jest to, że nie możemy tracić czasu.

Tak, dowiedzieliśmy się właśnie, że nawet wzmocnione wampiry nie są dla nas żadnym zagrożeniem. Tylko że, z powodu bycia wzmocnionym przez Święty Graal, nie ma wątpliwości, że są przeciwnikami, których zlikwidowanie będzie kłopotliwe. Uwzględniając jednak fakt, że jesteśmy w zamkniętej przestrzeni w piwnicy i jesteśmy w sytuacji, w której nie możemy tracić energii, musimy unikać używania jakichś popisowych ataków i zamiast tego atakować ich na proste sposoby.

– Jest taka opcja, abym został z tyłu i walczył……ale tam na dole jest najprawdopodobniej....

Kiba spojrzał w dół na posadzkę—wygląda na to, że próbuje przebić się przez nią wzrokiem.

Tak, tym który najprawdopodobniej tam na nas czeka, jest Zły Smok. Jest taka szansa, że jest tam Crom Cruach lub Lilith, która jest drugą połową Ophis i zawsze towarzyszy Rizevimowi.

Jeśli mamy walczyć z tą dwójką, to będziemy w kłopocie, jeśli Kiby z nami nie będzie. ……Nie wiemy nawet, czy możemy pokonać Crom Cruacha i czy druga połowa Ophis tam w ogóle jest……

Nie chcemy tu niepotrzebnie tracić sił. —Ale teraz mamy przed sobą kilku kłopotliwych przeciwników.

Jak więc opcję mamy? Kiedy zastawialiśmy się nad najlepszym wyjściem, Koneko-chan wysunęła się do przodu.

– ……Proszę, zostawcie to mi – powiedziała zamykając oczy i biorąc głęboki wdech. – ……Wygląda na to że to, czego nauczyła mnie Nee-sama, będzie tu bardzo przydatne.

Płytkie, białe światło zaczęło otaczać ciało Koneko-chan.

Zaczęło spowijać jej drobne ciało i uwalniać jej touki, zupełnie jakby odpowiadało na jej wezwanie.

Ciało Koneko-chan otaczało touki i emanowało z niego światło, które stawało się coraz silniejsze i większe. W końcu zaczęło przybierać kształt.

……Gdy światło się rozproszyło, naszym oczom ukazała się……Onee-san, która wyglądała jak Kuroka!

Miała na sobie białe kimono, wyrosły jej kocie uszy i dwa kocie ogony!

Ta Onee-san przemówiła:

– Gromadząc pobliskie naturalne ki urosłam, zmuszając je do synchronizacji z moim touki.

Naprawdę!? T-to jest głos Konekoooooo-chan!

– To technika senjutsu, która umożliwia Koneko tymczasowe dorośnięcie, więc może używać mocy nekomaty z własnej woli i robi to przejmując do swojego ciała ki z zewnątrz. Koneko powiedziała, że nazywa to trybem Shirone – powiedziała mi Rias, kiedy stałem cały oniemiały.

Zmusiła się do stania dorosłą kobietą, używając do tego senjutsu! I nazywa to trybem Shirone!

C-co więcej! są wielkie! Jej piersi są wielkie!

Są tak dojrzałe, że możesz to stwierdzić, nawet pomimo jej kimona! Są w tym samym rozmiarze, co wdzięki Kuroki! Ach, więc kiedy Koneko-chan dorośnie, to zmieni się w tak wspaniałą piękność!

Tryb Shirone Koneko-chan ruszył naprzód, nie robiąc przy tym żadnego dźwięku, zupełnie jakby była duchem.

Kiedy zmachała swoją prawą ręką, tym co się pojawiło, było wielkie koło.

Nagle koło pokryło się białymi płomieniami.

– To jedna ze zdolności nekomaty, kasha

Kasha! Znam przynajmniej nazwę tego! Nagle odezwał się Sensei:

– Kasha to youkai który wabi zmarłych do innego świata i nazywany jest inną formą nekomaty. Dla nich, którzy przebudzili się ze śmierci i stali się wampirami, ten płomień będzie dla nich krytycznym ciosem, ze względu na cechy swojej techniki. Problemem jest to, czy to na nich zadziała, skoro stracili swoją słabość……

Koneko-chan sprawiła, że w powietrzu pojawiło się mnóstwo kasha i posłała jest w stronę wampirów, które stały naprzeciwko niej!

Tom 16 (light novel) strona 155.jpg

Kasha obracały się w powietrzu bardzo szybko i pędziły z zawrotną prędkością w stronę wrogów!

– Nigdy nie widziałem takiego ataku, ale coś takiego jest....

Patrzył na jej atak z góry, bez odrobiny strachu—. Nawet jeśli uniknął ataku, to kasha zmieniło kurs i dopadło wampira!

– U-uwaaaaaaaaaach!

Wampir obrócił się w popiół, wrzeszcząc w agonii! Och, zdjęty jednym strzałem!

Jej przeciwnicy byli w szoku, kiedy to zobaczyli.

– D-dlaczego!? Dlaczego spłonął!? Mieliśmy przecież zyskać ciała, które miały być odporne na ogień!

Jeśli nagle zmienią się w popiół, mimo iż myśleli, że przezwyciężyli tą słabość, to chyba naturalne, że byli w szoku.

– To bezcelowe. Ten ogień nie zniknie, dopóki nie spali zmarłych. Zmieniłam jego naturalne ki na moc oczyszczenia, używając do tego mojego senjutsu. Tu nie chodzi o słabość. Tak długo jak nie zmienicie powodu i prawa swojego istnienia, ogień spali was was wszystkich – powiedziała Koneko-chan bezlitosnym głosem.

—Moc oczyszczenia.

Więc Koneko-chan zyskała taką zdolność, poprzez trening z Kuroką!

Sensei przytaknął.

– ……To przeciwieństwo przeklętych płomieni Sajiego. Jego moc przeklina cię na wieczność za sprawą negatywnej energii, a jej oczyszcza i sprawia, że znikasz z powodu pozytywnej energii.

Moc oczyszczenia! Hmm, pasuje to do Koneko-chanm, która jest taka surowa, kiedy chodzi o jakieś zboczone rzeczy!

– Więc musimy po prostu atakować!

Jeden z wampirów dał sobie spokój z unikaniem ataków i sam zaatakował Koneko-chan bezpośrednio!

—Jednak kiedy jego pięść ją dotknęła, natychmiast obrócił się w popiół!

– ……Teraz sama w sobie jestem mocą oczyszczenia. Wiecie że po prostu wyparujecie, jeśli mnie dotkniecie?

Znikną jeśli tylko ją tknął! To niesamowite, skoro to moc oczyszczenia!

– W-wow……

Przełknąłem ślinę.

– Wiesz że nawet taki diabeł jak ty, nie powinien jej dotykać? Inaczej zostaniesz oczyszczony. To działa skutecznie na tych, którzy mają złe intencje. Prawdopodobnie zadziała to też na Złe Smoki. Oczywiście najefektowniej będzie się zastanowić się nad tym, jak Koneko może zostać użyta…… Ale wygląda na to, że wzmocnione wampiry nie potrafią nic przeciwko niej zdziałać – powiedział mi Sensei.

Tak jak powiedział, liczne kasha kontrolowane przez Koneko-chan zaczęły eliminować jednego wroga po drugim.

– Choleraaaaaaaaaaaaaaa! – ostatni z nich obrócił się w popiół i zniknął z głośnym krzykiem.

Koneko-chan samodzielnie zajęła się wszystkimi wampirzymi wojownikami!

Po tym jak potwierdziła, że ich wszystkich zlikwidowała, Koneko-chan odetchnęła głęboko. Mogę stwierdzić, że jest zmęczona.

– To było niesamowite, Koneko-chan! Och, ale nie mogę cię teraz zbyt lekkomyślnie dotykać……

Mimo iż ruszyłem w jej stronę, to nie mogę dotknąć Koneko-chan, która emanuje białym światłem.

– ……Ise-senpai. ……Urosłam – powiedziała Koneko-chan z zaczerwienioną twarzą, kręcąc się w miejscu.

– Z-z pewnością……stałaś się większa.

Oczywiście że jej wzrost się zwiększył, ale zawłaszcza jej piersi urosły najbardziej! Uoo, więc Koneko-chan stanie się w przyszłości tak piękną dziewczyną z tak niesamowitym ciałem! Cóż, nic nie potrafię na to poradzić, że będę tego wypatrywał!

– ……Nie mogę wytrzymać w tej formie zbyt długo, ale pewnego dnia zdecydowanie się taka stanę i zostanę twoją panną młodą.... – powiedziała.

Nagle okrywające ją światło zaczęło znikać, a ona zaczęła wracać do swojej codziennej postaci i osunęła się na podłogę, jakby straciła całą swoją energię.

– ……Fue

Rias złapała ją, zanim upadła.

– Dobra robota, Koneko.

Rias pogłaskała ją po głowie.

W każdym razie to z pewnością było coś niesamowitego, Koneko-chan. I do tego ta moc oczyszczenia huh. Jeśli będzie ciężej trenować, to wygląda na to, że będzie też w stanie nieźle zaszkodzić Złym Smokom.

– To pierwszy raz, kiedy użyła w walce tej formy. Musiała więc stracić mnóstwo swojej wytrzymałości – ocenił Sensei.

Ale wygląda na to, że dzięki temu łatwo przebiliśmy się przez to miejsce.

Ruszyliśmy dalej po schodach, po tym jak zabraliśmy Koneko-chan.

Część 2[edytuj]

– —!

Zanim dotarliśmy na niższe piętro, wyczułem jego obecność.

……Z dołu wydobywała się znajoma aura.

Fala złej aury. Jest tak ciężka że aż czułem, jak przyklejała się do mojej skóry.

Kiedy otworzyliśmy drzwi prowadzące do trzeciej piwnicy, w powietrzu rozniósł się głośny śmiech.

[Guhahahahahaha! Dawno się nie widzieliśmy, Ddraig-chaaaaaan!]

Czarne łuski i srebrne oczy. To gigantyczny smok!

– Grendel!

Tak, tym który znajduje się na tym piętrze, jest Zły Smok, z którym walczyliśmy podczas ataku magów!

[Tak, racja, to Grendel-sama, który nic nie potrafi na to poradzić, że chce was wszystkich wyrżnąćććććć!]

Zaczął emanować wobec nas falami złych intencji, które od czasów naszego ostatniego spotkania, w ogóle się nie zmieniły.

[Skoro powiedzieli że mogę się trochę powygłupiać, przyszedłem tu, aby kontynuować to, co ostatnio skończyliśmy! Guhahahahahaha!]

……Skończyło się na tym, że spotkaliśmy kogoś, kogo wolałbym nigdy więcej nie oglądać!

Tak długo jak ten gość jest moim przeciwnikiem, nie ma sensu pozostawać w tej zbroi. Nie mam innego wyboru, niż użycie promocji!

– Ise, wciąż nie możesz użyć Prawdziwej Królowej – Rias zatrzymała mnie, kiedy już miałem wymówić zaklęcie.

– Ale Rias! Bardzo dobrze wiem, jak silny on jest! Nie ma szans, abym był w stanie z nim walczyć, bez użycia tej formy!

– Powinieneś użyć swojej mocy przeciwko Crom Cruachowi lub Rizevimowi Livanowi Lucyferowi, którzy mogą na nas jeszcze czekać. ……Nie mamy innego wyboru, niż walczyć z nim, jako drużyna.

……Przewidziałem że możemy spotkać tego gościa. Cóż, wampiry z frakcji Mariusa mogą mieć coś wspólnego z Brygadą Chaosu, ale nigdy bym się nie spodziewał, że ten gość może tu przybyć, skoro wpływ Crom Cruacha i Lilith wydzielany w moją stronę, był taki silny!

Nie, może powinienem to przewidzieć. Ten gość jest szalonym smokiem, dla którego jedynym celem istnienia, jest walka, więc nie ma w tym nic dziwnego, że pojawił się w miejscu, które może się zmienić w pole bitwy.

Rias dała wszystkim sygnał swoim wzrokiem.

……Powiedziała, że musimy walczyć z nim jako drużyna. Tak, powinniśmy walczyć z nim jako jedność. Inaczej nie będziemy w stanie wygrać!

[ODRZUTOWIEC!]

Tym który ruszył naprzód jako pierwszy, byłem ja. Pędziłem w jego stronę z olbrzymią szybkością, rozkładając moje smocze skrzydła.

[Och, och, och! Tak, to jest to! Nie mogę nic poradzić na to, że jestem taki szczęśliwy, skoro pędzisz prosto w naszą stronę.]

Grendel śmiał się ze szczęścia.

Był jednak ktoś, kto mnie doścignął i pędził tuż za moimi plecami. —To Kiba. Kilku Smoczych Rycerzy pojawiło się obok niego. Rycerze trzymali demoniczne miecze, które poprzednio należały do Zygfryda!

Kiba wsunął dłoń do innego wymiaru i wyciągnął stamtąd miecz, który okazał się być zabójcą smoków.

Demoniczny Cesarski Miecz Gram!

Miecz, który nazwano najpotężniejszym zabójcą smoków! Mój Ascalon nie był zbyt efektowny, ale jak to będzie z Gramem?

Xenovia i Irina podążały za nami, jakby nas śledziły.

Atak naszej czwórki miał miejsce w tym samym czasie!

– Haaaaaa!

– Toryaaaaaa!

Xenovia i Irina zadały swoimi mieczami ciosy, które budziły respekt, ale.....

[Za słabo!]

Tylko go lekko zadrasnęły!

– ……Więc nawet użycie olbrzymich ilość aury Durandala nie wystarczy, aby mu zadać obrażenia……!

Xenovia zgrzytnęła zębami, zirytowana faktem, że jej atak nie działa na niego.

Nie, nie ma nic złego w ataku Xenovi! Obrona Grendela jest szalenie wysoka! nawet teraz.....

– Oryach!

[Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!]

Walnąłem go w pysk, ale nawet nie drgnął. Zwykły Łamacz Ładu tu nie zadziała!

– Haaaa!

Irina rozłożyła w powietrzu swoje białe skrzydła i stworzyła w swojej dłoni olbrzymią ilość światła, którym strzeliła. Strumień światła trafił Grendela....

[Guhahahahahaha! To po prostu mnie pali!]

Cały ten atak tylko mu lekko przypiekł skórę.

To dość efektowne, ale skoro naszym przeciwnikiem jest ten gość, to jest to bezużyteczne!

Kiba, który zauważył u niego lukę w obronie, zaatakował Gramem!

– A masz!

Jego miecz ogarnęła fala złej aury, która cięła Grendela! Smoczy Rycerze, którzy podążają za rozkazami Kiby, też trzymają w dłoniach demoniczne miecze, którymi zaatakowali w tym samym czasie, co on!

Demoniczne miecze Smoczych Rycerzy cięły cielsko Złego Smoka, a Kiba zadał mu cios w głowę, od ramienia, do boku....

Ale nie doznał żadnych ran, które można by uznać za ciężkie. Niebieska krew, wraz z dymem, trysnęła z jego ciała, ale Grendel tylko się roześmiał.

– Mówicie mi, że nawet Gram nie jest go w stanie ruszyć!?

Kiba był tym, który był najbardziej zszokowany.

Grendel roześmiał się ohydnie, kiedy to zobaczył.

[Guhahahahahahahaha! To bolało! Jesteś naprawdę niezły, dzieciaczku z mieczykiem!]

– ……Niedobrze, mimo iż nie mogę go użyć z pełną mocą; Gram powinien być zabójcą smoków, który miał go zabić.

Nawet Kiba uśmiechnął się gorzko.

– Pod względem wytrzymałości, ten drań jest wszechpotężny. Tak jak myślałem, powinienem stać się Prawdziwą Królową…… – powiedziałem, kiedy mnóstwo strzał mających najróżniejsze właściwości, zaczęło wbijać się w jego ciało.

Spojrzałem w stronę z której nadleciały i zobaczyłem Rossweisse-san, która tworzyła w powietrzu magiczne kręgi.

—Jednak nawet swoimi magicznymi atakami, nie była w stanie zadać mu dużych obrażeń.

– Nawet najróżniejsze rodzaje magii nie mają na niego żadnego wpływu. ……Nieważne jak bardzo smocze łuski są odporne na magię, to jest nienormalne. Jego obrona przeciwko magii musiała zostać wzmocniona na maksa, w stosunku do jej pierwotnego poziomu.

Musi być tak, jak powiedziała Rossweisse-san. Łuski tego gościa są zbyt twarde!

Fakt że musiałem się stać Prawdziwą Królową, abym mógł mu przywalić, dowodzi, jak szalony jest ten gość.

– ……Mimo iż Ise nie walczy na poważnie, to z pewnością nienawidzę kogoś z tak silną obroną, że nasza siła ognia nie robi na nim najmniejszego wrażenia.

Wygląda na to, że Xenovia też jest zakłopotana. Irina westchnęła.

– Przepraszam, ale nie sądzę abym mogła mu zadać poważne obrażenia, skoro jest tak twardy. Chociaż wygląda na to, że Ise-kun wpadł w oko temu smokowi……

Tak, wygląda na to, że ten gość naprawdę się mną zainteresował. To dlatego, że te jego niebezpiecznie wyglądające oczy, są wpatrzone tylko we mnie.

[Coś nie tak, Ddraigu!? Zaatakuj mnie z pełną mocą! Zmień się w tą swoją szkarłatną postaććććć! Inaczej nie będziesz sobie w stanie ze mną poradzić!]

……Więc życzy sobie mojej Prawdziwej Królowej. Cóż, też zaczynam myśleć, że powinienem to zrobić.

Jeśli jest tak twardy, to nie możemy zadać mu decydującego ciosu. Mogę się promować do tej formy i stworzyć nam wszystkim ścieżkę odwrotu!

Kiedy się już zdecydowałem co mam zrobić, Rias nagle przemówiła:

– Jest jeden cios, którym możemy zadać temu smokowi poważne obrażenia.

– Rias, musiałaś zaplanować użycie tego – odpowiedziała Akeno.

– Tak, Akeno. Jestem pewna że to jedyny sposób. Jednak abym mogła tego użyć, potrzebuję najpierw trochę czasu. Nasze szanse na zwycięstwo wzrosną, jeśli zyskamy dla mnie trochę czasu, abym mogła zwiększyć moją demoniczną moc.

Musi jej pewnie chodzić o tą wielką kulę zrobioną z z mocy zniszczenia, którą pokazała nam wcześniej w przestrzeni treningowej! To z pewnością wyglądało na skandalicznie niszczycielską moc!

– Twoje życzenie jest dla nas rozkazem, Rias – odpowiedziałem.

Kiba stanął obok mnie.

– Tak, kupimy ci tyle czasu, ile tylko chcesz.

– Tak, jeśli Buchou ma plan, to powinniśmy jej zaufać. Nie możemy sobie pozwolić, na lekkomyślne marnotrawienie sił.

– Zróbmy to, Rias-san!

Xenovia i Irina też się zgodziły.

– A więc wszyscy, proszę was o współpracę

Po tym jak Rias to powiedziała, aktywowała pod swoimi stopami magiczny krąg i rozpoczęła zbieranie swojej demonicznej mocy!

W tym samym czasie nad jej głową zaczęła się zbierać moc zniszczenia. Jeśli będzie tego więcej, to prawdopodobnie zmieni się w tą kulę.

Dobra, a więc musimy jej teraz kupić trochę czasu!

– Ponieważ stworzyłem już barierę chroniącą Asię, Gaspera i Koneko, to też dołączę.

Sensei ściągnął z siebie kurtkę i też do nas dołączył.

Straż przednia ruszyła naprzód po tym, jak już wszyscy się zebrali!

Xenovia i Irina wykonały wspólny, łączony atak z flanek, kiedy ja atakowałem od frontu! Kiba ciął go miecz, gdy zauważył lukę w jego obronie, a Rossweisse-san uderzyła swoją magią, kiedy tylko miała na to szansę.

[Interesująąąąące! Dawajcie! No chodźcieeeeeeeee!]

Grendel zareagował z radością na nasz drużynowy atak i wyczyniał takie uniki, jakie w ogóle nie pasowały do jego wielkiego ciała! Po tym jak przyjął na siebie magiczny atak Rossweisse-san, nie próbując się w żaden sposób przed nim obronić, zamachem rąk walnął Xenovię i Irinę, które próbowały go ciąć. Kiba zamierzył się na jego stopy, ale Grendel podskoczył i zionął na niego ogniem z góry!

– Ku!

Kiba przeciął płomień na pół swoim Gramem. Sfrunąłem do poziomu podłogi, zabrałem Kibę i poleciałe do miejsca, gdzie były Xenovia i Irina.

W momencie gdy opuściłem go na podłogą, dotknąłem jego i Xenovi, przesyłając im pomnożoną moc.

– Kiba, Xenovia! Mam zamiar to przesłać! Więc przyjmijcie to!

[Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!]

[Transfer!!]

W momencie gdy przesłałem im moc, aury Kiby i Xenovi zwiększyły się!

– W porządku, to zadziała!

– Tak, ruszajmy! Szybko!

Kiba i Xenovia zacisnęli dłonie na rękojeściach mieczy i znów zaatakowali Grendela!

Ich dwójka ma Święty demoniczny miecz + Gram oraz Ex-Durandala—ale całkowicie zniknęli i jedyne co było słychać, to odgłos przecinanego powietrza!

[Ocho! Szybko! Jesteście naprawdę szybcy!]

Wygląda na to, że nawet Grendel nie mógł nadążyć za szybkością Kiby i Xenovi. Nie wygląda nawet na to, aby jego pięści były ich w stanie tknąć, więc Kiba i Xenovia cięli całe ciało Grendela bez jakiegokolwiek hałasu!

Z powodu tych ataków, jego czarne łuski zaczęły pokrywać się ranami. Pod względem ilości ataków i zadawanych obrażeń, Kiba i Xenovia rządzą. Oczywiście to będzie koniec dla Kiby, jeśli Grendel go trafi, gdyż ma słabą obronę.

Nawet jeśli, powodem dla którego nie wygląda na to, aby atak Grendela był w stanie trafić Kibę, jest duża szybkość jego oraz Xenovi, więc nie boimy się o nich.

Powód dla którego Xenovia jest w stanie dotrzymać kroku Kibie pod względem szybkości, jest zdolność Excalibura Szybkości. Nikt nie jest w stanie powstrzymać tańca ostrzy dwóch Skoczków, którzy dodatkowo zostali wsparci przez Dar!

Mamy absolutną pewność, że Grendel nie będzie ich w stanie tknąć nawet palcem!

[……O co chodzi z szybkością tych ludzi……! Moje ataki nie trafiają! Dlaczego nie mogę trafić!?]

Nawet Grendel objawia, że ma kłopoty z atakami Kiby i Xenovi.

Z ran na jego ciele zaczął się wydobywać dym. Może to ataki zadawane przez połączenie Grama + Świętego demonicznego miecza i Ex-Durandala, stworzyły efekt zabójcy smoków……? A może obrona Grendela też ma swoje granice?

Po tym jak Grendel mlasnął swoim językiem, odskoczył w tył i wessał całe masy powietrza, przez co jego brzuch stał się większy! Planuje dmuchnąć ogniem! Musiał zrezygnować z atakowania każdego oddzielnie i postanowił zaatakować nas wszystkich naraz!

Kiba i Xenovia stanęli obok siebie i opuścili swoją broń.

– Zróbmy to, Xenovia.

– Tak, nadszedł czas, gdy musimy użyć naszej niszczycielskiej mocy!

Ostrza Cesarskiego Demonicznego Miecza Grama oraz Ex-Durandala, okryły się szaloną aurą!

Obydwoje machnęli nimi w tym samym czasie, gdy Grendel zionął ogniem!

Fale energii, stworzone przez dwa legendarne miecze oraz wielka kula ognia, zderzyły się ze sobą! W momencie gdy obydwa ataki się ze sobą zetknęły, powietrze zawibrowało, co wywołało gwałtowny wstrząs, który rozszedł się po całej przestrzeni.

Fala stworzona przez tą dwójkę rozproszyła ogień Grendela i pochłonęła jego wielkie cielsko!

[Guoooooooooooooooooo!]

Grendel zaczął się drzeć! Gram i Ex-Durandal zaatakowały z siłą porównywalną do ostrzału dwóch ciężkich dział! Przeciwnik który jest po prostu silny, zostałby unicestwiony takim atakiem. Ale—wróg z którym obecnie się mierzymy, nie jest zwyczajnie silny.

Po tym jak atak wywołany przez fale się skończył, tym co się po tym wszystkim pojawiło był —Grendel, a z całego jego cielska wydobywał się dym.

Wciąż trzyma się na nogach!

Z całego jego ciała lała się niebieska krew, ale w ogóle nie zapowiadało się na to, aby miał upaść na ziemię i.....

Upadł z hałasem na kolana!

To działa! Atak Kiby i Xenovi z pewnością go dotknął! Ten atak musiał być naprawdę niesamowity, skoro Grendel, który jest taki twardy, upadł na kolana!

– Odsuńcie się, proszę!

Doszedł nas głos Akeno-san, więc oddaliliśmy się od Grendela. Trzy pioruny i błyskawice, mające smoczy kształt, poleciały w stronę Grendela i naelektryzowały całe jego ciało!

[Gagaagaagagagagagagagagagagagaga!]

Grendel został sparaliżowany! Po tym jak atak piorunów i błyskawic się skończył, z jego ust wydobył się dym.

Jego usta wciąż mają przerażający kształt.

[……To było dobre! Dawno mnie tak nikt nie pokiereszował i do takiego stopnia nie sparaliżował! To szalenie zabawneeeeeeeeeeeeeeeee!]

Mimo iż całe jego ciało jest pokryte ranami, nie przestawał się śmiać, mimo iż cały był poparzony!

My, Klub Okultystyczny, byliśmy zszokowani, gdy to zobaczyliśmy!

– ……Wciąż trzyma się na nogach, pomimo takich obrażeń……!

– ……Wygląda, jakby się z tego wszystkiego cieszył. Ten Zły Smok zaakceptowałby nawet swoją śmierć ze śmiechem huh……!

– ……Nic dziwnego że wszyscy radzili, aby unikać walki z nimi.

Wyrazy twarzy u Kiby, Xenovi i Akeno-san zesztywniały, z powodu nienormalnej fascynacji Grendela walką. On śmiałby się nawet z własnej śmierci! Nie potrafię nadążyć, jeśli ktoś taki jest naszym przeciwnikiem!

– A co powiesz na to?

Sensei stworzył gigantyczną włócznie światła i rzucił nią w brzuch Grendela!

[Ocho! Dawaj no to!]

Grendel próbował przyjąć ten atak wprost, ale zanim włócznia światła w niego uderzyła, rozproszyła się na wiele strzał światła, które go z kolei zaatakowały!

Mnóstwo strzał uderzyło w brzuch Grendela! Och, świetlista włócznia, która potrafi zmieniać kształt! Tego można było oczekiwać po byłym Naczelniku! Z pewnością nie rzuciłby zwykłą włócznią!

[Chi, cóż za sprytny upadły anioł!]

Grendel się skarży. Wciąż uśmiecha się odważnie, mimo iż jego ciało doznało tylu ran.

Stamtąd możemy wymieniać ataki i obronę przeciwko Grendelowi przez kilka minut! Wszystkie nasze ataki trafiają naszego wroga! Ale bitwa, której końca nie widzimy, skoro on się nie wycofuje. Nawet jego potężne ciosy, kopniaki i płomienie zmierzają w naszą stronę—.

– Solidna tarcza!

– Mur, który będzie nas bronił!

Rossweisse-san i Akeno-san stworzyła dla nas porządną obronę, swoją obronną magią i cechami Wieży!

[Obrona, obrona i jeszcze więcej obrony, aby się chronić! Jesteście jednak za wolni!]

Wykonał tak szybki ruch, że w ogóle to nie pasowało do jego wielkiego cielska i zawył, więc pozostali członkowie, oprócz Senseia i Kiby, którzy są niesamowicie szybcy, otrzymali jego ciosy i skończyli roztrzaskani na podłodze i ścianie!

– Leczenie!

Leczenie Asi dotarło do nas od razu tam, gdzie uniknęliśmy niebezpieczeństwa, ale nasza wytrzymałość nie powróci, mimo iż nasze rany zostały uleczone. Możemy zobaczyć że nasza umysłowość i wytrzymałość uległy przez ten cios zadraśnięciu.

Długa bitwa będzie działała na naszą niekorzyść! Tak długo, jak nie zadamy mu decydującego ciosu, będzie nas miał w szachu!

Nawet nie zwraca uwagi na własne obrażenia! Ten gość będzie trzymał się na nogach, dopóki nie zniszczymy jego duszy! I wciąż idzie w naszą stronę!

Wygląda na to, że możemy sobie z tym poradzić, jeśli ja i Sensei zaczniemy walczyć na poważnie…… Ale potem możemy mieć kłopoty, jeśli nie odłożymy sobie na zapqs trochę energii. Jednak co to za różnica, jeśli tu zginiemy……!

Przynajmniej chcę, aby Sensei parł naprzód, jeśli trafi mu się taka szansa……ale Grendel przeprowadził sprytny atak, zionąc szeroką chmurą ognia i zadając ciosy ogonem!

– W każdym razie wezmę sobie jedno z twoich oczu.

Sensei który znalazł lukę w obronie Grendela, rzucił świetlistą włócznią, trafiając go prosto w lewe oko!

[Guo! Oooooooooooo!]

Z oka Grendela trysnęła fontanna niebieskiej krwi! Sądziłem że będzie załamany jego utratą, ale jego twarz przepełniła się ekstazą.

[W porządku! To dopiero coś! Bijatyka w której mamy się nawzajem pozabijać, nie będzie miała miejsca, jeśli coś takiego nie zacznie się w końcu dziać! W porządku; to z pewnością zmienia się w bitwę na śmierć i życie! Więc nie rezygnujcie, nawet jeśli któreś z waz zginie, cholerne gówniarzeeeeeeeeeeeeee!]

……Przełącznik tego gościa się włączył, gdy oberwał w oko!

Albo raczej mogę tylko myśleć, że jego ataki staną się ostrzejsze, a jego uwaga wzrasta, kiedy doznaje ran! Z pewnością nie potrafię sobie z tym poradzić. Taka to jest walka!

Kiedy zastanawiałem się, jaki następny ruch powinienem wykonać.....

– Dziękuję wam. Teraz w porządku. Moja technika jest kompletna.

.....Doszedł mnie głos Rias.

Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem że stworzyła gigantyczną kulę zniszczenia.

Rias westchnęła i ruszyła wraz z kulą w naszą stronę.

– Nie podoba mi się to, że jest tu tak wielu wrogów, przeciwko którym moje ataki nie działają. Jednakże nie mogę pokazać kiepskiej strony moim własnym sługom, prawda? Dlatego też zrobiłam jeden. To coś, co można nazwać specjalnym ruchem.

– Odsuńcie się wszyscy! Stańcie za plecami Rias! – krzyknęła Akeno-san.

Odskoczyliśmy wszyscy od Grendela i stanęliśmy za Rias.

– Przepadnij!

Rias pozwoliła olbrzymiej kuli zniszczenia polecieć do przodu!

Kula poruszała się powoli. Prędkość, którą wyczuwam, jako powolną. Ale to coś pokazuje, że jest silne, przesuwając się w powietrzu, w oddaleniu od podłogi.

[Huh? Co to u diabła ma być? To cholernie powolne!]

Nawet Grendel zareagował na to z idiotycznym głosem.

Ale—, wewnątrz tej kuli zaczęła wirować czarna i szkarłatna aura.

……Kiedy to obserwują, aby zobaczyć jaki ostatecznie będzie miało efekt, mogę powiedzieć, że cielsko Grendela jest przez to powoli przyciągane.

On też zauważył, że kula wciąga go do środka i próbował się opierać, ale nic nie zdziałał, a jego cielsko potknęło się i zostało pociągnięte kilka kroków do przodu.

Próbował nawet stawiać opór, opierając się na kolanach……ale całe jego ciało wciąż się poruszało.

[……Guo!? Jestem wciągany!? Cóż za moc atrakcji!]

Ostatecznie Grendel wszedł w kontakt z kulą.

Nagle jego wytrzymałe, czarne łuski—pękły!

[Guohooooooooooooooooooooooo!]

Wrzask Złego Smoka. Wielka kula zniszczenia bez litości okryła jego cielsko!

—! W-wow! Ciało Grendela zaczęło się rozpadać!

[Chii!]

Grendel mlasnął językiem i próbował odlecieć, rozkładając swoje skrzydła, ale uderzyła w niego błyskawica, mająca kształt smoka!

[Gugagagagagagagagagagagagagaga!]

Grendel załamał się gwałtownie.

Akeno-san, która rozłożyła swoje skrzydła upadłej anielicy, uśmiechnęła się w sadystyczny sposób.

– Ara ara, zostaniesz tutaj zabity, wiesz o tym?

– W mojej demonicznej mocy zaszły zmiany, z powodu wpływu mocy Iseia. Mogłabym to nazwać Gaszącą Gwiazdą. To moc zniszczenia, która zlikwiduje wszystko i nie ma żadnych słabych stron czy cech. Przepadnij! – powiedziała Rias, rozczesując swoje włosy.

Wielka kula zniszczenia zwiększyła swój blaski i pochłonęła Złego Smoka.

Kiedy już zniknęła, naszym oczom ukazał się—Grendel, który stracił połowę swojej głowy.

To straszne, ale Grendel wciąż żyje, mimo iż stracił część ciała!

Wciąż uśmiechał się w obrzydliwy sposób, mimo utraty części głowy.

[……Rozumiem. Zdecydowanie jest tak, jak powiedział ten drań Euclid. Te demoniczne moce posiadane przez krewnych Domu Bael, potrafią pozbawić przytomności i duszy nawet Złego Smoka. To z pewnością działa!]

Grendel zaczął się głośno śmiać.

[Guhahahahaha! To nic takiego, muszę tylko dostać zupełnie nowe ciało! Tak długo, jak moja dusza jest bezpieczna, mogę zmieniać ciała tyle, ile tylko chcę! Święty Graal z pewnością jest wygodnym przedmiotem!]

……Dostanie nowe ciało? Naprawdę? Więc może zmartwychwstać nawet w tym stanie, tak długo, jak jego dusza nie zostanie uszkodzona huh……

—!

Nagle to zauważyłem. Rozumiem, ze mną też tak było. Tylko moja dusza pozostała w Szczelinie Wymiarowej, ale powróciłem z nowym ciałem. Więc mówisz mi, że Święty Graal też potrafi czegoś takiego dokonać……

Mimo swojego stanu, Grendel wciąż szczerzył swoje kły i śmiał się odważnie.

[Ale wiecie co, mogłoby być zabawnie, gdybym wciąż walczył w tym stanie! Innymi słowy, nie uważacie że główna walka zacznie się dopiero teraz? Byłoby zabawnie zniknąć po tym, jak pogryzę tylu wrogów, ilu tylko będę mógł! Guhahahahaha!]

[…………!]

Wszyscy się cofnęli, widząc że Grendel wciąż nie traci zainteresowania walką.

Próbuje walczyć w takim stanie……! Nie ma już mowy, aby był szalony! On nie jest przy zdrowych zmysłach! Nie jest normalny!

Rias stanęła przed nami i stworzyła w swojej dłoni demoniczną moc zniszczenia.

– Nawet my nie chcemy już dłużej walczyć. Dla takiej złej istoty jak ty, lepiej będzie, jeśli zginie. Z moją obecną mocą powinnam być w stanie zniszczyć również twoją duszę. Nawet jeśli nie będę cię w stanie całkowicie zlikwidować, to na jakiś czas powstrzymam cię od wskrzeszeń.

Rias próbowała uderzyć swoim ostatecznym atakiem......

Ale....

Nagle ktoś się pojawił.

Wszyscy zauważyliśmy jego obecność i wydzielane przez niego ciśnienie, więc natychmiast spojrzeliśmy w tamtą stronę!

……Stał tam odziany na czarno mężczyzna. Crom Cruach. Smok o którym powiedziano, że jest najsilniejszy wśród wszystkich Złych Smoków.

– Od teraz trzymaj się z tyłu, Grendelu – powiedział mężczyzna idąc w naszą stronę.

Grendel zauważył jego pojawnie się.

[—! Więc to ty, szefie Crom. Chi! Zastawiałem się, jak daleko mógłbym się tu posunąć! Próbujesz mi wejść w drogę!?]

– W każdym razie twoje ciało nie wytrzyma zbyt długo. Pośpiesz się i je zmień.

[Zamknij sięęęęęęęęę! Nareszcie zaczęło być ciekawieeeeeeeee!]

Grendel wciąż pcha się do walki, mimo iż stracił połowę głowy. Jednak Crom Cruach spojrzał na niego koso.

– Żeby twoja racja zwyciężyła, najpierw musisz mnie pokonać. —Wiesz że może dojść do czegoś takiego? Będziesz ze mną walczył? Nie mam nic przeciwko, jeśli sprawy przybiorą taki obrót.

[…………!!]

Nie tylko my, ale także Grendel zaniemówił z powodu siły tego gościa.

Po chwili ciszy Grendel przemówił:

[Chi. Nie mam zamiaru walczyć tu teraz z tobą. Jeśli musiałbym, to wolałbym to zrobić wtedy, gdy będę w lepszej kondycji. Dobrze, zamienię się z tobą miejscami.]

……Grendel naprawdę go posłuchał.

To dowodzi tego, jak silny jest ten mężczyzna.

—!

Nagle mężczyzna zniknął. Byliśmy zszokowani i rozejrzeliśmy się dookoła. Crom Cruach pojawił się w pobliżu Grendela który stoi prosto przed nami, ale on sam tego nie zauważył.

Kiedy pstryknął palcami, pod Grendelem pojawił się magiczny krąg typu teleportacyjnego.

Planuje go teleportować!

Xenovia uwolniła aurę ze swojego świętego miecza, jakby chciała go zatrzymać, jednak została zablokowana przez Crom Cruacha.

Kiedy Grendel znikał w teleportacyjnym świetle, zaczął wyć:

[Oj, cholerne gówniarze! Z pewnością nie macie szczęścia. Nie będziecie w stanie pokonać szefa Croma, nawet jeśli zaatakujecie go wszyscy razem. Cóż, jeśli przeżyjecie, to powalczmy sobie znowu. Bitwa na śmierć i życie to jest to, wiecie o tym? Guhahahahahahahahahahahaha!]

Mówiąc coś takiego, Grendel zniknął wraz z teleportacyjnym magicznym kręgiem.

– Nie mogę wam pozwolić przejść – powiedział Crom Cruach, kiedy już pozostał sam.

……Przygotowaliśmy się do walki. Wygląda na to, że nie mam innego wyboru, niż zmienić się w Prawdziwą Królową. Albo raczej wygląda na to, że nie możemy nawet być uznani, za jego przeciwników!

Kiedy już miałem wymówić zaklęcie, stało się to. Poczułem silną obecność, pochodzącą z piwnicy!

[—! On tu jest, partnerze!]

Ddraig też zareagował! Dostał się tu, wlatując z wielką szybkością i niszcząc brutalnie drzwi!

Po tym przestronnym pokoju rozniosło się światło, które wirowało obok mnie! Kiedy już zniknęło, naszym oczom ukazał się— Vali! Miał już na sobie swoją zbroję.

Vali stał obok mnie i wpatrywał się w Crom Cruacha.

– Ty musisz być Crom Cruach.

– Zgadza się, obecny Hakuryuukou.

Obydwaj zaczęli się w siebie wpatrywać w milczeniu. Z ich ciał zaczęła się wydobywać niewytłumaczalna, bitewna aura, która zaczęła się stawać coraz gęściejsza.

– Spóźniłeś się Vali! Opuściłeś terytorium Frakcji Carmilla przede mną, ale dlaczego przybyłeś tak późno? – powiedział Sensei.

Jest tak jak powiedział Sensei. Powiedziano nam o Valim, zanim tu przybyliśmy. Czułem również wątpliwości, że go tu nie było.

– Wydarzyło się wiele rzeczy. Podczas mojej drogi tutaj natknąłem się na pewne przeszkody. Przez tego gościa od Lucyferiuszów, Euclida – powiedział Vali.

—!

Euclid Lucyferiusz! Czy powodem dla którego Vali nie mógł tu dotąd przybyć było to, że walczył z tym gościem?

– Gdzie Bikou i pozostali? – zapytał Sensei.

– ……Ta grupa wygnanych magów, Walpurgia, prawda? Zostałem złapany przez posiadaczkę Świętego Krzyża, która jest z nimi powiązana. Zajęli się więc tą kobietą.

– Więc Święty Krzyż też oficjalnie współpracuje z Brygadą Chaosu…… Naprawdę jestem zdegustowany słysząc, że relikwia jest zamieszana w taką sytuację. Teraz wszystkie relikwie pośród Longinusów są związane są z Brygadą Chaosu. Bóg z „Biblii”......! – Sensei powiedział to takim tonem, jakby naprawdę był obrzydzony.

……Więc nawet posiadaczka Świętego Krzyża z Walpurgii, współpracuje z Brygadą Chaosu! Wszystkie spośród nich, Święta Włócznia, Święty Graal i Święty Krzyż, są nadużywane!

……Chcę nawet, aby jeden z nich przeszedł na naszą stronę! Aby to się stało, nie możemy oddać Świętego Graala!

– Hyoudou Isseiu, masz pewność, że pokonasz Crom Cruacha? – zapytał Vali.

– Sądząc po aurze otaczającej jego ciało……Zdaję sobie sprawę z tego, że jest szalenie silny.

– W obecnym momencie, znacznie cię przerasta.

Tak, też tak uważam. Nie wiem dlaczego, ale strasznie wkurza mnie to, że ten facet mówi mi coś, co sam wiem.

– Można powiedzieć, że zarówno mam jak i nie mam szansy na pokonanie go.

……To rzadkość, żeby ten gość oceniał siebie samego tak nisko. To dowód tego, jak potężny jest ten człekokształtny smok przed nami.

– Ale ja……mam coś do załatwienia z kimś, kto pewnie będzie tu obecny po tym wszystkim. Nie chcę więc tracić więcej energii, niż jest to potrzebne. ……Też wypatrywałem tego smoka, ale to inna sprawa. Teraz chcę spotkać tamtą osobę. Dlatego....... – dodał Vali.

Czyli Vali tez nie chce tracić za dużo energii. Więc chce bardziej spotkać Rizevima, niż Crom Cruacha? To w końcu jego dziadek. Słyszałem już, że żywi wobec niego urazę.

Domyśliłem sie, co Vali chciał powiedzieć.

– Chcesz więc, abyśmy walczyli razem?

– A ty nie?

– Nie, to może być dobry pomysł. Miałem kłopoty z ocaleniem przyjaciółki Gya-suke. Prawda jest taka, że nie chcę stracić mojej wytrzymałości w starciu z tym gościem.

Szczerze powiedziawszy nie chcę walczyć ze Złym Smokiem. Pokój jest najlepszy. Moje ciało przepadnie, jeśli będę walczył z takim brutalnym smokiem, jak on.

Nie ma takiej szansy……Nie mogę pozwolić na coś tak głupiego, jak utrata mojego ciała, gdyż wciąż nie uprawiałem seksu z Rias, Akeno-san, Xenovią i Iriną!

Vali uśmiechnął się, zupełnie jakby wiedział, o czym pomyślałem.

– Czyli się dogadaliśmy.

Tak, z pewnością. Ostatnio się sprzymierzyliśmy, podczas walki z Lokim.

– ……Jeśli ci dwaj goście nie będą go w stanie pokonać, to nie będziemy w stanie nic zrobić. Rias, powinniśmy zregenerować naszą wytrzymałość, którą straciliśmy w walce z poprzednimi przeciwnikami. Pozostawmy to Dwóm Niebiańskim Smokom. Ta dwójka powinna użyć swojej siły! – powiedział Sensei.

– ……Wolałabym walczyć razem z nimi, ale lepiej będzie jeśli sobie odpocznę po moim ataku. W każdym razie, jeśli Dwa Niebiańskie Smoki zaczną szaleć, to nasze wsparcie będzie im bardziej przeszkadzać, niż pomagać – Rias zgodziła się niechętnie.

Po tym jak to potwierdziłem, zacząłem wymawiać inkantację. —Oto część, w której dam z siebie wszystko!

– Ja, ten który się przebudził, jestem Sekiryuuteiem, który trzyma prawdę Króla na wysokościach! Trzymając wieczną nadzieję i niezniszczalne marzenie, krocząc ścieżką prawości, stanę się Cesarzem Szkarłatnego Smoka! I poprowadzę cię ścieżką Nieba, świecącą Głębokim Szkarłatnym Światłem!

Moja zbroja stała się szkarłatna i przepełniła się siłą.

Dobrze, jestem teraz w pełni przygotowany! Ruszę na Crom Cruacha z pełną siłą!

Ten gość Vali……nie stał się srebrny. Cóż, słyszałem że ta jego forma zużywa więcej energii, niż w moim przypadku. Musi więc pewnie myśleć o tym, aby użyć jej przeciwko Rizevimowi.

– ……Przepraszam, Hyoudou Isseiu. Nie mogę użyć Niszczycielskiej Nadfurii. Wcześniej straciłem tyle wytrzymałości, że teraz nie mogę z tego skorzystać.

—! Naprawdę? Więc musiał już zużyć swoją wytrzymałość, używając tej formy, zanim tu przyszedł!

……W-więc, mówicie mi, że stracił tyle wytrzymałości podczas walki z Euclidem……?

– Och, cóż, obalmy więc tego Crom Cruacha.

……Możesz być pewny siebie, ale myślę, że mój niepokój wzrósł.

Cóż, wciąż mamy tutaj Dwa Niebiańskie Smoki. Jestem pewien, że siła naszej dwójki wzrosła od czasu, gdy walczyliśmy z Lokim!

Crom Cruach uśmiechnął się, gdy zobaczył że ja i Vali stoimy obok siebie.

– ……To z pewnością zabawne. Dwa Niebiańskie Smoki, które walczyły przeciwko sobie, teraz stoją naprzeciwko mnie, ramię w ramię. Nie będzie lepszej okazji niż ta. Muszę się więc z tego cieszyć.

Ki otaczające człekokształtnego smoka wzrosło. ……Jest przygotowany do walki.

Skoczyłem naprzód z miejsca w którym stałem, poruszając się w powietrzy zygzakiem i przykopałem mu!

– Oryah!

Mój kopniak, którego moc wzrosła wraz z moim krzykiem, trafił go z boku—ale uniknął go, robiąc lekki krok i walnął mnie w plecy!

– Kaha……!

Oberwałem w plecy! Poczułem szok, pomimo mojej szkarłatnej zbroi i rozbiłem się o podłogę!

……Obrażenia nie są zbyt poważne, ale ten pojedynczy cios zadany gołymi dłońmi, miał potężną siłę! Czy ten gość nie jest czasem najgorszym przeciwnikiem, z jakim mieliśmy do czynienia?

Nagle, Vali, który zaszedł tego gościa od tyłu, stworzył w swoich dłoniach magiczny krąg.

– A masz.

Jego niesamowita demoniczna moc strzeliła, niczym jakieś działo! Z pleców mężczyzny wyrosły gigantyczne smocze skrzydła, które otoczyły całe jego ciało! Więc planuje się za ich pomocą ochronić przed demoniczną mocą!

Demoniczna moc Valiego uderzyła w jego skrzydła! Normalny człowiek natychmiast zostałby przez to zabity! Taką wagę miał ten atak!

Po tym jak pył opadł, tym co zobaczyłem, był mężczyzna, który zablokował atak swoimi skrzydłami.

……Sądząc po tym jak wygląda, nie doznał żadnych obrażeń. Nawet Vali kiedy to zobaczył, odpowiedział sarkastycznie „Och jejku”.

Cóż, w takim razie czas na kolejny ruch!

– Vali, mam plan. Wesprzyj mnie, to moje ataki będą go w stanie trafić.

– Hou, to brzmi interesująco – Vali zgodził się na moją propozycję.

Po tym jak na to przystał, poleciał prosto w jego stronę, zmniejszając dzielący ich dystans i rozpoczął z nim intensywną walkę.

Lecąc blisko podłogi, wymierzyłem w niego jedno z moich dział, ulokowanych w moim lewym skrzydle. Wtedy przetransferowałem moc do Ascalona, umiejscowionego w lewej rękawicy! Następnie wzmocniłem moc zabójcy smoków i przeniosłem ją do działa!

Szkarłatny Niszczyciel, który ma moc zabójcy smoków, został do niego załadowany! Strzelę wprawdzie tylko z jednego z nich, ale dzięki temu zobaczę, jak daleko będę się mógł posunąć!

Przede wszystkim jest to technika, którą wymyśliłem, jako środek przeciwko Grendelowi, w formie mojej Prawdziwej Królowej. Pierwotnie planowałem strzelić tym do tego twardego jak skała smoka! Chociaż muszę tym zaatakować, kiedy zebrałem moją energię i utrzymać mój cel, aby uniknąć zniszczenia tej piwnicy.

Vali strzelił masą demonicznej mocy, ale Crom Cruach po prostu machnął rękoma na boki i odbił atak bez żadnego trudu.

Nagle pocisk demonicznej mocy, który został odbity, zakreślił łuk, zupełnie jakby miał własną świadomość i poleciał prosto w lukę, którą w swojej obronie miał Crom Cruach. Więc ten gość, Vali, kontroluje pociski demonicznej mocy! On z pewnością jest zręczny!

Jednakże Crom Cruach użył nawet mocy stworzonej od jego obrotowego kopniak, aby odkopnąć pocisk! Ale to szansa! Nie ma odpowiedniej postawy, skoro blokuje wszystkie ataki Valiego!

Chwyciłem działo moją lewą dłonią! Przesłałem do niego moją moc!

– Szkarłatny Niszczyciel + Ascalon!

[Wzmacniacz Niszczycielskiego Kła!]

Zgromadzona szkarłatna aura, wystrzeliła z działa i poleciała prosto w stronę wroga!

Jeśli nie odniesie żadnych obrażeń, to nie będzie mi do śmiechu, ale jak to jest!?

Crom Cruach ponownie owinął się swoimi gigantycznymi, smoczymi skrzydłami!

Mój Szkarłatny Niszczyciel uderzył w niego! Wystrzelony z działa pocisk aury pochłoną człekokształtnego, Złego Smoka.

Kiedy błysk, stworzony przez efekt trafienia, już zgasnął, moim oczom ukazał się.......

Crom Cruach, którego jedno ze skrzydeł, było wyrwane z korzeniami! Jeśli się ostrożnie przyjrzeć, to z prawej części jego ciała wydobywał się szkarłatny dym. Z powodu trafienia pociskiem, jego skóra jest cała porozrywana i mogę pod nią zobaczyć czarne łuski.

Skóra z połowy jego twarzy również była zdarta i można było spod niej zobaczyć złote, smocze oko oraz ostre kły. Cóż, pozbawienie go jednego ze skrzydeł to wielkie osiągnięcie. Cieszę się, że technika którą wymyśliłem przeciwko Grendelowi, jest taka skuteczna.

Jeśli tak to jest, to gdy następnym razem będę z nim walczył, będę mu w stanie dołożyć.

……Ale zauważyłem to podczas tego krótkiego starcia.

—Ten gość to przeciwnik, który jest w zupełnie innej lidze niż ja.

Nawet jeśli był to Szkarłatny Niszczyciel z jednego z moich skrzydeł, to wciąż stoi sobie jak gdyby nic się nie stało, mimo iż dodana do tego została moc zabójcy smoków……

Więc jest dokładnie tak, jak powiedział Vali. To istota, która obecnie zdecydowanie mnie przerasta. Sam nie dałbym sobie z nim rady. Potrafi nawet uniknąć ataku, który przed chwilą przeprowadziłem.

– Odkładając Sekiryuuteia na bok, domyślam się, że Hakuryuukou wciąż nie zaprezentował pełni swoich możliwości. Pytanie tylko, dlaczego? ……Nie, może po prostu nie możesz? Powiedziałeś już wcześniej, że nie chcesz marnotrawić sił.

– Dlaczego nie ujawniłeś swojej prawdziwej formy? Przecież jesteś wielkim smokiem, prawda? – zapytałem, celując w niego palcem.

Tak, jestem pewien, że ten gość przybrał po prostu postać człowieka. Jego prawdziwą formą musi być gigantyczny smok.

Przypuszczam, że jest smokiem, który pod względem rozmiarów dorównuje staruszkowi Tanninowi i Grendelowi.

Crom Cruach zaśmiał się nosowo.

– Jeśli pytasz się mnie o to, czy moje siły w mojej obecnej postaci i w mojej poprzedniej formie, czymś się od siebie różnią, to mogę ci powiedzieć, ze nie ma za dużej różnicy. To ciało jest wygodniejsze, kiedy trzeba robić małe rzeczy. Chociaż moja pierwotna postać, jest lepsza pod względem intensywności…… ……Ale to był dobry atak. Jednakże wciąż brakuje ci siły ognia, aby przełamać mnie, nazywanego Smokiem Ciemności.

……Też dobrze to zauważyłem. Ale nawet mnie, zwanemu potężnym idiotą, powiedziano, że „Brakuje ci siły ognia”. W takim razie chcę go zapytać, ile mocy będę potrzebował, aby walczyć z nim jeden na jednego.

– Słyszałem że z powodu interwencji Chrześcijaństwa, twoi wyznawcy stracili wiarę w twoje istnienie i zostałeś zniszczony, ale nigdy bym nie pomyślał, że zechcesz być wskrzeszony przez Świętego Graala, za sprawą którego można zyskać taką władzą – powiedział Vali.

Słysząc słowa Valiego, Crom Cruach spojrzał na niego podejrzanym wzrokiem.

– Zniszczony? Nie, odkładając pozostałe Złe Smoki na bok, ja nigdy nie zostałem zniszczony. Chociaż to prawda, że porzuciłem mój kraj, gdyż uznałem wtargnięcia tam Chrześcijaństwa za kłopotliwe.

Tym razem Vali przekrzywił głowę.

– Nigdy nie zostałeś zniszczony? Więc co dotąd robiłeś? Nie powiesz mi chyba, że przyjąłeś na siebie atak Hyoudou Isseia, bez żadnego wzmocnienia, na swoje naturalne ciało?

– Po prostu sobie podróżowałem tu i tam, obserwując świat ludzi i Zaświaty, traktując to jako część mojego treningu i zdobywanie doświadczenia – Crom Cruach udzielił jednoznacznej odpowiedzi.

– Więc trenowałeś ciężko swoje ciało i inteligencję w świecie ludzi i Zaświatach!

Wygląda na to, że Vali jest naprawdę zszokowany. Ale—po prostu się roześmiał.

– Kukuku. Ha ha ha ha ha ha ha ha. Rozumiem, nic dziwnego że nazywają cię smokiem, który rządzi bitwami. Wygląda na to, że był smok, który pragnął walki jeszcze bardziej niż ja. Przypuszczam że jesteś z Rizevimem po to, abyś mógł walczyć z silnymi wrogami, prawda?

Crom Cruach uśmiechnął się, słysząc słowa Valiego.

– Chcę zobaczyć miejsce, gdzie smoki osiągają swój koniec.

– Więc jesteś podobnym typem co ja. Teraz jestem nawet tobą więcej zainteresowany, Crom Cruach

……Podobne typy huh. Z pewnością tego nie cierpię. Facetów, którzy myślą tylko o walce…… Domyślam się, że ten gość również nie interesuje się kobietami, prawda? Nie ma mowy, naprawdę tego nie lubię!

I zawsze kończy się na tym, że ci goście zaczynają się interesować mną! Dajcie mi odetchnąć! Odpowiada mi po prostu zboczone i zabawne życie z dziewczynami z Klubu Okultystycznego!

Cóż, odłóżmy to na bok.

Ani nie został zniszczony, ani tym bardziej wzmocniony przez Świętego Graala. Więc powód dla którego ten atak zadziałał jest po prostu taki, że nie potrafił przezwyciężyć mocy zabójcy smoków.

Nagle Ddraig do mnie przemówił:

[Ale partnerze, doznał tego typu obrażeń, bez żadnego wzmocnienia. Pomimo faktu, że masz na sobie szkarłatną zbroję. Wkradał się do świata ludzi i Zaświatów nawet po tym, jak ja i Albion zostaliśmy zapieczętowani w Boskich Darach, aby kontynuować swój trening. Szczerze mówiąc, nie potrafię ocenić, jak silny on teraz jest. Nie został wskrzeszony po swojej śmierci i wciąż żył oraz trenował w tej erze. Jest szansa, że zbliżył się do klasy Niebiańskiego Smoka. ……Więc walczyć z nim teraz nie byłoby mądrze.]

Nawet jeśli mówisz coś takiego, nie możemy posunąć się do przodu, jeśli go nie pokonamy, wiesz o tym?

Cholera……tak jak myślałem, mogę spróbować z nim walczyć, razem ze wszystkimi. Chociaż mamy Valiego, który walczy w dobrej kondycji. Chociaż moim największym problemem jest to, czy on mnie w ogóle posłucha……

Nagle za moimi plecami usłyszałem rozmowę wszystkich:

– Więc to bezcelowe, nawet z Iseiem i Valim.

– Na to wygląda, Xenovio. Jeśli to nadejdzie, to nawet my będziemy musiały ruszyć naprzód!

– Oczywiście, Irino.

Wygląda na to, że ta dwójka jest chętna do walki i nie są wcale osłabione przez energię, którą straciły podczas walki z Grendelem.

– ………Więc takie są konsekwencje używania Grama w walce. W tym stanie, nie mogę go w pełni używać……

Kiba oddychał gwałtownie, jego ręce się trzęsły. Krwawił nawet z nosa.

Więc uboczny efekt Demonicznego Cesarskiego Miecza zaczął się objawiać na jego ciele! Nie możemy go teraz zmuszać, aby się przemęczał!

Chcę pozwolić moim towarzyszom, aby byli się w stanie przebić przez to miejsce, a ja i Vali im to umożliwimy, ale Crom Cruach okazał się być lepszym przeciwnikiem, niż Grendel. Skupił na sobie uwagę wszystkich obecnych tu ludzi.

– Żeby Ise-san i Vali-san mieli kłopoty w walce……! – powiedziała Asia-san zmartwionym głosem.

Nagle Sensei położył dłoń na ramieniu Asi.

– Chi, Nie możemy sobie pozwolić na dalszą stratę czasu, Asiu!

– T-tak!

– Cóż, użyjmy ostatniej deski ratunku! Wezwij go! Wezwij Fafnira!

Z-zamierzasz go wezwać!? Czy ten majtkowy drań będzie przydatny w tej sytuacji!?

– T-tak! Z-zrozumiałam!

Asia zgodziła się na to posłusznie i aktywowała magiczny krąg, świecący się na złoto. To Smocza Brama.

– Odpowiedz na moje wezwanie, Złoty Królu. Czołgaj się po ziemi, a otrzymasz ode mnie nagrodę. Wyjdź proszę, Gigantyczny Smoku! Fafnirze-san! – wymówiła zaklęcie przyzywające, więc magiczny krąg zaczął się świecić jeszcze jaśniej.

Wraz z blaskiem światła pojawił się wielki smok, pokryty złotą łuską.

Pierwszą rzeczą którą powiedział było:

[……Czas na majtusie?]

Hmm, już na sam początek~. Mój nastrój się pogorszył.

– Nie, jeszcze nie—, t-to znaczy tak! Czas na majtusie! – Asia próbowała powiedzieć nie, ale nagle powiedziała tak!

– ……Co to takiego ma być!?

Vali zainteresował się tym i odwrócił.

– N-nie powinieneś się tym interesować, Vali! Nie powinieneś w ogóle zwracać na niego uwagi!

Czuję, że nie mogę pozwolić Valiemu tego zobaczyć, więc próbowałem go powstrzymać przed odwróceniem się.

[Albion, nie słuchaj go! Umrzesz, twoje serce spotka coś takiego!]

Ddraig ostrzegł Albion.

[C-co masz na myśli, czerwony……? Nie powiesz mi chyba, że to piersi!? To one!? Haahaa……Nie mogę oddychać……]

Wygląda na to, że Albion też jest w trybie wentylacji! Więc oni rónwnież mają kłopoty!

[N-nie, to coś innego, równie okropnego…… To już nie ten sam Fafnir, którego kiedyś znaliśmy!]

Ddraig z pewnością mówi okrutne rzeczy! Rozumiem, więc dawny Fafnir-san był inny!

– Fafnirze! Kiedy zwarłem z tobą pakt, dałem ci różne rzeczy, prawda? Pośród nich powinna być replika magicznego pocisku Tathluma[1]! Przynieś go! Skoro mamy tutaj Crom Cruacha, przedmiot pochodzący z tej samej mitologii powinien na niego zadziałać! – powiedział Sensei do Fafnira.

Hmm, przedmiot użyty do zawarcia paktu. Jeśli dobrze pamiętam, to słyszałem że Sensei dał Fafnirowi najróżniejsze przedmioty, kiedy zawarł z nim pakt. To naprawdę pomocne, mieć jakąś rzecz, która może być użyta przeciwko Crom Cruachowi!

Fafnir odpowiedział na żądanie Senseia:

[Tak, ale chcę pewną rzecz.]

– Tak, majteczki! Racja, Asiu! Daj mu swoje cenne majtki! Jeśli dzięki temu możemy pożyczyć Tathluma, to to naprawdę mała cena! Fuhahahaha! W przeszłości, kiedy zawierałem z nim pakt, dałem mu tony przedmiotów z mojej kolekcji! Więc Asia może używać różnych, legendarnych przedmiotów, za jedną parę majtek!

– T-tak!

Asia zaczęła przeszukiwać swoją torbę i wyjęła z niego parę majtek.

Jak tylko Fafnir jes zobaczył, jego twarz przybrała nieprzyjemny wyraz.

Co jest, dlaczego jesteś niezadowolony!? Czyż to nie są bezcenne majteczki Asi-chan!?

[Nie, nie jestem w nastroju na majtki.]

Niemal wszyscy tu obecni byli tak zaskoczeni jego odpowiedzią, że mało im oczy nie wyskoczyły z orbit!

Więc nie chce majtek! Czy to zależy od jego nastroju!?

– Naprawdę!? W-więc czego u diabła chcesz!? Stanika Asi!?

Sensei doznał właśnie największego szoku podczas dzisiejszego dnia. Wygląda na to, że był to dla niego zaskoczeniem!

– H-hej, Azazel! Nasza Asia nie jest jakimś sklepem z bielizną, wiesz o tym!? Jej majtki i biustonosz nie są czymś, czym możemy tak łatwo rzucać na lewo i prawo!

– Ona ma rację! Myślisz że czym jest kobieca bielizna!?

Rias i Akeno-san skrytykowały Azazela-sensei! Miłość którą ta dwójka darzy Asię, którą uwielbiają jak młodszą siostrę, jest naprawdę wielka!

Jednak przyszedł mi do głowy pewien pomysł!

– Nie, Sensei. Jeśli moje przewidywania są trafne, to zażyczy sobie tych majteczek, które Asia ma obecnie na sobie! Gdybym ja nim był, to zażądałbym czegoś takiego!

Więc jak, Fafnirze!? Pewnie chcesz majtek, które....

[Chcę szkolnego kostiumu kąpielowego Asi-tan.]

…………

W-więc chce czegoś takiego huh~. Z pewnością mogłem to przewidzieć~. Jesteś taki zboczony~. Poddaję się~. Z pewnością powinieneś zostać zniszczony, zboczony Smoczy Królu!

Oprócz tego, że to nie jest ani plaża, ani basen miejski! Wiesz że to zamek wampirów!? Nawet nie zabraliśmy ze sobą kostiumów kąpielowych!

– Ty idioto! Nie ma takiej szansy, abyśmy mieli tu ze sobą szkolne kostiumy kąpielowe......

– Mam go! Przyniosłam go ze sobą! – krzyknęła Asia głosem łamiącym się od płaczu.

Wyjęła z torby swój szkolny kostium kąpielowy! Jego czarującym punktem jest jej imię, „Asia” zapisane hiraganą! Zakładała go również, gdy korzystała z naszego basenu!

[Co!?]

Wszyscy byli zszokowani, gdy o tym usłyszeli! Po co ona go tu przyniosła!?

Xenovia chwyciła Asię za ramię i zapytała ją poważnym tonem:

– Dlaczego, Asiu!? Dlaczego zabrałaś tu swój szkolny kostium kąpielowy!? Planowałaś tu popływać!?

– ……Zanim tu przyjechałam, Sona-kaichou mi powiedziała, aby go ze sobą zabrała.

[Najprawdopodobniej tym, czego Fafnira zażąda, jako następnego skarby, będzie twój kostium kąpielowy, Asiu-san. Wtedy w basenie, złoty Smoczy Król patrzył na ciebie nienormalnym wzrokiem. Nie ma więc wątpliwości co do tego, że to czego najbardziej obecnie pragnie, jest twój szkolny kostium kąpielowy. Weź go więc ze sobą, bo z pewnością będzie potrzebny.]

Było coś takiego wtedy, gdy powiedział coś obrzydliwego, w stylu, „Chcę wypić wodę z basenu, w którym pływała Asia-tan”.

Od tamtej chwili ten zboczony Smoczy Król pożąda szkolnego kostiumu Asi.

A Sona-kacihou zobaczyła że się to zbliża! Przewidziała to! Wiedziała o tym!

– ……Tego można się było spodziewać po Sonie! Była w stanie przewidzieć coś takiego……! Mogę ją w ogóle przewyższyć!? – mrunęła Rias.

Wyglądała na zazdrosną.

Stojąca obok niej Xenovia wydała z siebie okrzyk podziwu:

– Tego się można było spodziewać po przewodniczącej Samorządu Uczniowskiego! Cóż za spokojne i dokładne porady!

– Zamierzam podziwiać Sonę-kaichou~!

Nawet Irina była tak głęboko poruszona, że aż łzy jej ciekły z oczu.

Co to diabła. To z pewnością jest okropne! Wiecie że jesteśmy w środku walki z legendarnym, Złym Smokiem!?

– Więc Fafnir chce sobie popływać.

I do tego wygląda na to, że Crom Cruach coś źle zrozumiał~!

Rossweisse-san westchnęła.

– Ja nawet nie potrafię tego skomentować. Wystarczy jedno słowo, okropieństwo.

Tak, to naprawdę jest……

– Dam ci to!

Asia wręczyła swój kostium kąpielowy Fafnirowi.

Fafnir zbliżył swoją wielką głowę i.......

[Szkolny kostium kąpielowy Asi-tan, mniam.]

Zaczął zjadać strój—. Przeżuwa go!

[Łagody i świeży smak.]

Mam już raz na zawsze dosyć tego Smoczego Króla! Niech tu ktoś sprowadzi zabójcę smoków i niech go on zamorduje!

Głos Albiona stał się jeszcze poważniejszy.

[……M-majtki……majtki, tyłeczek, tyłeczek! Nie jestem Ketsuryuukou……!]

[Weź się w garść! Uspokój się, biały!]

Ddraig próbował przywrócić Albionowi zdrowy rozsądek, ale ten odezwał się ochrypłym głosem.

[……Posłuchaj, Ddraig. To nie miejsce ani czas na mówienie tego, ale……]

[O co chodzi, Albion?]

[Nie jesteś jedynym, który cierpi z powodu „Oppai Smoka”. Mnie też to boli.]

[Uu, biały! Z-zrozumiałeś mnie……!?]

Huh, nasz Ddraig-san, z jakiegoś powodu zaczął płakać, będąc głęboko poruszonym emocjonalnie……

[Tak, oczywiście że tak. Piersi i tyłeczki, dlaczego my, zwani Dwoma Niebiańskimi Smokami, musimy tak bardzo cierpieć z powodu tego typu rzeczy? W pewnym momencie żywiłem urazę do ciebie oraz Hyoudou Isseia, ale zarówno Hyoudou Issei jak i Vali, nie są jedynymi, którzy tu zawinili. Najwidoczniej obecna epoko jest zła dla Dwóch Niebiańskich Smoków.]

[Uu, wiem! Potrafię to zrozumieć! Tak! Ta era jest zbyt gorzka dla nas, legendarnych smoków! Nawet Fafnir jest w tym stanie!]

……Czy mi się wydaje, czy ci dwaj zrozumieli się nawzajem?

Obydwaj podzielili się swoimi opiniami, głosem łamiącym się od płaczu.

[Tak, porozmawiajmy sobie, dopóki nasze serca są uleczone.]

[Tak, to może być dobry pomysł. ……Rozumiem, więc nie jestem jedynym, który cierpiał.]

Huh, czy tylko mi się wydaje, czy też to wygląda na to, że pomiędzy tą dwójką ma miejsce jakaś umowa……?

– ……Zachowują się tak, jakbyśmy to ja i Vali byli tu wszystkiemu winni.

Na wszelki wypadek wyraziłem moje zdanie, ale Ddraig odezwał się do mnie chłodnym tonem.

[Przepraszam partnerze. Pozwól mi przez chwilę porozmawiać z Albionem. Obecnie ta rozmowa jest dla mnie naprawdę ważna.]

[Tak, ja też bym chciał, abyś dał mi na chwilę spokój, Vali. Są rzeczy, które mogą zrozumieć tylko smoki.]

– Rozumiem……cóż. Tak przy okazji, o co z tym w ogóle chodzi?

Vali, który jest szybki w myśleniu, wskazał swoim palcem Fafnira.

Legendarny smok, który zjada szkolny kostium kąpielowy.

– Nie pytaj. Są rzeczy, na które nawet mi jest trudno odpowiedzieć.

Naprawdę, nie wypytuj mnie o to. Rozpłaczę się…… Po tym wszystkim tez się będę musiał zatroszczyć o serce Asi. Nasz legendarny smok sprawia za dużo kłopotów.

Xenovia i Irina przytuliły Asię.

– ……Skoro wyszłam za mąż, za Iseia-san, to chcę mieć z nim piątkę dzieci. Ufufu, rany, tato, żebyś znowu grał w eroge, naprawdę jest z ciebie nieprzyzwoity ojciec……

– Asia zaczęła uciekać od rzeczywostościiiii! Uu, Asiuuuu!

– Asiu-san, weź się w garść! Rana którą masz, nie jest poważna!

……Asiu! Przyłożę potem Fafnirowi, więc proszę, wytrzymaj to!

Fafnir, który skończył już jeść, otworzył szeroko swoją paszczę.

[Aan. Zaskakujący i szokujący przedmiot tego tygodnia, teraz odpalamy.]

Po tym jak to powiedział, z jego paszczy wyłoniła się wielka lufa.

Sensei wziął ją do rąk i oparł na swoim ramieniu. Wyglądało to jak bazooka.

– Fufufu, to replika Tathluma. A więc teraz strzelę sobie z tego, aby zobaczyć, jak bardzo to zadziała przeciwko Crom Cruachowi!

Sensei wycelował i z lufy wyleciał jasny pocisk!

Po tym jak został wystrzelony, leciał w powietrzy zygzakiem, zupełnie jakby miał własną wolę i pędził prosto w stronę Crom Cruacha!

– Hou, Tathlum huh. To przywodzi na myśl wspomnienia. Magiczny pocisk, który z pewnością trafi. No i nie można go uniknąć. W przeszłości byłoby to dla mnie groźne. Jednak dla mojej obecnej postaci.....

Crom Cruach przybrał postawę z obydwoma swoimi ramionami. Obydwie jego kończyny gwałtownie pogrubiały i zmieniły się w ręce gigantycznego smoka!

Stanął naprzeciwko pędzącego prosto na niego pocisku i przybrał taką pozę ze swoimi rekami, jakby chciał rozgnieść muchę.

W momencie gdy próbował złapać pocisk, ten zmienił kierunek, unikając schwytania i pędził prosto w Crom Cruacha!

W miejscu na jego podbródku, gdzie miał lukę w obronie, uderzył go pocisk, wywołując przy tym odgłos eksplozji! W tym samym momencie, cała przestrzeń wokół nas wypełniła się złotym światłem!

Z powodu tej jasności, zamknąłem moje oczy…..kiedy światło zniknęło, moim oczom ukazał się Zły Smok, z głowy którego wydobywał się dym, niczym po jakiejś eksplozji.

……Czy to zadziałało? Pocisk Tathlum trafił go celnie. Jednak jak duże obrażenia mu zadał?

Kiedy dym się rozproszył, zobaczyliśmy że Crom Cruach zatrzymał pocisk, gryząc go w swoim olbrzymim, smoczym pysku!

Sensei westchnął, jakby był zszokowany.

– ……Więc to zatrzymał……

Po tym jak Crom Cruach wypluł Tathluma na ziemię, jego pysk i ręce wróciły do ludzkiego kształtu.

Obrażenia których dotąd doznał, dotycząc tylko jego ubrań oraz skrzydła.

– …………Nadszedł czas. Wygląda na to, że już – powiedział Crom Cruach po tym, jak odetchnął.

Odwrócił się i oparł o pobliską ścianę. Jego motywacja do walki też całkowicie zniknęła.

– Zamierzasz odejść? – zapytał Vali podejrzanym tonem.

– Powiedziano mi, abym kupił przynajmniej dziesięć minut czasu. —Kiedy następnym razem się z wami spotkam, to chciałbym wtedy powalczyć na poważnie.

Po tym Crom Cruach przestał mówić i zapanowała cisza. Intensywna walka którą ze sobą prowadziliśmy, skończyła się, jak gdyby nic się nie stało.

Po tym jak spojrzeliśmy na siebie, szybko opuściliśmy to miejsce.

Nawet nas nie ścigał.

Kiedy rzuciłem na niego okiem, zobaczyłem, że wpatrywał się w Gaspera……

……Złe Smoki, nie, myślę że jest wiele spraw, związanych ze smokami, których nie potrafię zrozumieć.

Część 3[edytuj]

Biegliśmy po schodach w dół.

– Valerie, wkrótce tam będę!

Nagle Gasper wyforsował się przed nas. Musi czuć, że Valerie jest tuż poniżej.

Kiedy szliśmy dalej po schodach, przed nami pojawiły się wielkie drzwi wykonane z kamienia i bogato zdobione.

Otworzyliśmy je.

Wnętrze wyglądało, jakby służyło do przeprowadzania rytuałów. W najróżniejszych częściach pokoju stoją przerażające posągi oraz półki zapełnione zwojami.

– ……Gas……Gasper……? – nagle usłyszeliśmy głoś Valerie.

Kiedy spojrzeliśmy w stronę z której nadleciał, zobaczyliśmy łóżko umieszczone pośrodku magicznego kręgu, narysowanego na podłodze, w którym spała Valerie.

Magiczny krąg emanował strasznym światłem, które nagle zaczęło pochłaniać Valerie.

– Valeriiiiiiiiiie! – Gasper wykrzyczał jej imię i zbliżył się do magicznego kręgu, ale nie mógł przejść z powodu bariery, która blokowała mu drogę.

Gasper zauważył mężczyznę, Mariusa, który kontrolował zaklęcie wewnątrz magicznego kręgu.

– Przestań! Proszę, przestaaaaaaaaań! Proszę, nie znęcaj się już bardziej nad Valerie! Proszę, uwolnij jąąąąąą!

Ten drań Marius uśmiechnął się w ohydny sposób, w odpowiedzi na bolesne życzenie Gaspera.

– Tak, dlatego próbuję ją „uwolnić”. Spójrz, wkrótce będę w stanie wydobyć jej Święty Graal, który pożera zarówno jej umysł jak i duszę~.

– Iyaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! – wydała z siebie bardzo głośny krzyk i wyglądało, jakby z jej ciała próbowało się coś wydostać.

– Ku!

– Nie możemy tego przeciąć!

Xenovia i Kiba próbowali przeciąć barierę magicznego kręgu, ale nie mogli jej nawet zadrasnąć.

Ja też próbowałem przywalić w barierę, wkładając mnóstwo siły w moją pięść, kiedy nagle Marius przemówił, uśmiechając się ohydnie.

– Och, proszę wszystkich o powstrzymanie się od zbędnych ataków. Jeśli wpłynie to na zaklęcie, to wtedy zarówno Święty Graal, jak i jego posiadaczka nie będą bezpieczni. To bezużyteczne, nawet jeśli były naczelnik ma jakiś plan. Byłem w kontakcie z tym Świętym Graalem dłużej, niż ktokolwiek inny i prowadziłem nad nim badania. Jestem w pełni świadomy metody, jak go wydobyć bardzie, niż ktokolwiek inny.

Sensei aktywował magiczny krąg pomiędzy swoimi palcami i sprawdził zaklęcie Mariusa i wkrótce mlasnął językiem.

– Ku! Ten ochronny kod jest……jest własnością biblijnego Boga! Dlaczego znasz kod, którego ja nawet nie znam!? To też jedna z informacji, którą dostałeś od Rizevima!? – zapytał.

Marius uśmiechnął się.

– Podzielił się ze mną mnóstwem informacji. Dzięki temu, moje badania nad Świętym Graalem posunęły się jeszcze dalej, dzięki czemu byłem w stanie wskrzesić złe istoty, które powinny być martwe. Co ważniejsze, wygląda na to, że Święty Graal Valerie ma więcej wybitnych aspektów niż wszyscy jego dotychczasowi posiadacze. Jest zwłaszcza znakomita, w usuwaniu ze stworzeń ich słabych cech.

……Więc wampiry były wzmocnione, a Złe Smoki stawiały opór zabójcy smoków dlatego, bo Valerie wzmocniła ich pod tym względem.

Nagle Marius przestał kontrolować zaklęcie.

– Fufufu, dzięki temu skończyłem to bezpiecznie.

Zaklęcie magicznego kręgu błysnęło mocniej, obejmując ciało Valerie!

……Nagle w mojej głowie błysnęło wspomnienie, które było jak nocny koszmar. ……Spotyka ją to samo co Asię, kiedy jej Boski Dar został jej odebrany przez Raynare!

– Użyję więc mojego Smoczego Strzału!

Rias mnie jednak powstrzymała!

– Stój, Ise! Nie wiemy co się stanie, jeśli z powodu lekkomyślnego użycia potężnego ataku, zaklęcie zacznie szaleć!

– A-ale nie możemy znów pozwolić na coś podobnego……!

Nie chcę znowu tego oglądać……!

Chociaż nie mogłem utrzymać mojej pięści na celu, to z ciała Valerie wyłonił się mały puchar, który śmiecił się na złoto—. To Święty Graal, który jest jednym z Longinusów, a także relikwią.

– ……Aa……

Po tym jak odebrano Valerie jej Boski Dar, straciła całkowicie poczucie że żyje i padła na łózka jak martwa.

Marius zabrał Valerie Święty Graal i uniósł go wysoko.

– Oto Longinus, Graal Sefiry. To arcydzieło, które osiągnęło już wymóg do uzyskania Łamacza Ładu.

……Zaklęcie magicznego kręgu wygasło i bariera również zniknęła, więc Gasper pobiegł w stronę ciała Valerie.

– …………To dziwne. W przypadku odebrania Longinusa, to jest……

Tylko Sensei miał dziwny wyraz twarzy, kiedy to zobaczył. ……Najwidoczniej coś go musi trapić.

– ……Valerie…… – Gasper wymawiał imię Valerie, tuląc jej pozbawione życia ciało.

Valerie otworzył oczy, jakby odpowiadała na jego głos i spojrzała w oczy Gaspera, a potem pogłaskała jego twarz.

– ……Z pewnością jest z ciebie beksa, Gasper…… ……Płakałeś zawsze, od kiedy byłeś dzieckiem……ale teraz stałeś się silniejszy, dobrze……?

Gasper chwycił jej dłoń i się rozpłakał.

– ……Przepraszam……Ja……nie byłem cię w stanie ochronić……

– ……Nie, ocaliłeś mnie…… A teraz na sam koniec……Byłam cię w stanie znów zobaczyć….. ……Mój jedyny przyjacielu……i rodzino…… ……Hej, Gasper……

– ……O co chodzi?

Valerie spojrzała na sufit.

Nie, ona nie patrzy na sufit. Musie się wpatrywać w coś, ponad nim.

– ……Naprawdę chciałam…...zobaczyć słońce……i gdybym mogła……pójść ze wszystkimi na piknik……

– ……Możesz je zobaczyć. Zabiorę cię tam. Chodźmy też na piknik.

……Mówicie mi, że coś takiego znów się stało……?

Asia, która nie mogła już znieść tej sytuacji, przytuliła się do mnie. Trzęsła się w bardzo smutny sposób. ……To dlatego, bo ona również przeżyła wcześniej coś podobnego……

Ja……zresztą też. Nie mogę znieść widoku Gaspera, który przeżywa coś identycznego co ja……

Po tym jak Valerie pogłaskała Gaspera po twarzy, położyła mu dłoń na piersi.

– ……Tutaj jest……twoja inna część…… ……Muszę więc po raz ostatni go o coś poprosić…… – powiedziała coraz bardziej słabnącym głosem. – ……Chce też przemówić do ciebie…… Ty też jesteś Gasperem, więc też musisz rozmawiać ze wszystkimi…… ……Jest dla ciebie miejsce, gdzie zostaniesz uznany……

Dłoń Valerie straciła siłę i opadła w dół.

– ……Chciałabym, abyś mógł się ze wszystkimi dogadać……

To były jej ostatnie słowa.

– …………!

Gasper kręcił swoją głową na lewo i prawo i cały czas przytulał ciało Valerie.

……Scena która jest zbyt smutna, aby na nią patrzeć. Jest jednak jedna osoba, która zachowuje się w niewłaściwy sposób, klaszcząc w obecnej sytuacji.

Marius Tepes uśmiechał się, trzymając w dłoni Świętego Graala.

– Rias Gremory-sama, proszę, strzel do mnie swoją mocą zniszczenia – powiedział, uśmiechając się odważnie.

Kiedy Rias to usłyszała, na jej czole zaczęła pulsować żyłka i zgromadziła w swojej ręce tyle demonicznej mocy zniszczenia, że aż było to zbyt niebezpieczne.

– ……Tak, nie będę się już więcej powstrzymywała. Nawet ja nie potrafię już tego wytrzymać.

Demoniczna moc zniszczenia ruszyła prosto w stronę Mariusa!

– Przepadnij!

To tak silne, że aż niebezpiecznie jest przyjąć na siebie ten atak, bez żadnej obrony.

Nie, nawet zwykła obrona będzie bezużyteczna. To dlatego, że zostaniesz zmieciony z powierzchni ziemi, wraz ze swoją obroną przeciwko temu atakowi.

Jednak Marius nie pokazał żadnych oznak do tego, aby próbował się w jaki sposób bronić i pozwolił się pochłonąć demonicznej mocy zniszczenia.

……Tym co z niego pozostało, to unoszący się w powietrzu Święty Graal oraz dolna połowa ciała Mariusa. Górne partia jego ciała całkowicie wyparowała.

To już koniec……? Tak w każdym razie myślałem, ale nagle z jego okaleczonej, dolnej partii ciała, zaczęły wyrastać mięśnie, odbudowujące okaleczone części i formujące kształt. Po chwili naszym oczom ukazał się kompletnie wskrzeszony Marius.

Wyglądał dokładnie tak, jak wtedy, zanim Rias strzeliła do niego demoniczną mocą zniszczenia.

– Tak, popatrzcie proszę. Mam cechę, która umożliwia mi natychmiastowe odrodzenie. To dzięki temu, że Święty Graal po wyciągnięciu z jej ciała, był w stanie uwolnić moc bez żadnych oporów, jak wtedy, gdy był w ciele swojej posiadaczki. Kiedy górna część mojego ciała została zdmuchnięta, myślałem, że nawet moja dusza została zniszczona……ale tak długo, jak jej część pozostała w dolnych partiach mojego ciała, wygląda na to, że mogę się odrodzić z tak prostych ran.

……Więc to jest zdolność Świętego Graala! Wciąż może się odrodzić, mimo iż jego ciało zostało zniszczone!

……Nic dziwnego że Grendel powiedział coś w stylu „może zdobyć nowe ciało, jeśli jego dusza pozostanie”.

Widząc tą sytuację, ktoś zaczął klaskać. Nie był to ani nikt z nas, ani Marius.

Z mrocznego kąta wyłoniły się liczne cienie.

– Tak jak myślałem.

– Twoje zdolności regeneracyjne się poprawiły.

– Jesteś jak feniks!

Tymi którzy się pokazali, byli mężczyźni w średnim wieku lub starsi. Wszyscy zachowywali się z godnością.

Najwidoczniej są czystej krwi wampirami. Muszą być członkami rodziny królewskiej, albo być z nią powiązani. Wszyscy oni muszą być po stronie Mariusa.

Marius uśmiechnął się widząc tych ludzi.

– Och, czyż to nie mój drogi wuj. Przygotowania są gotowe. Co teraz zrobisz? Chcesz abym cię teraz dalej wzmacniał? – zapytał Marius.

– Wampiry, które są wiecznymi mieszkańcami nocy, to istoty z wieloma słabościami – powiedział mężczyzna takim tonem, jakby mówił do nas.

– Światło słoneczne, krzyż, woda święcona…… Mimo tego są lepszym gatunkiem niż ludzie, a my honorujemy ich dobrobyt, pomimo tych słabości.

……Chcą powiedzieć, że wampiry są najlepsze?

Westchnąłem gdy to usłyszałem, ale zaczęli mówić więcej nonsensów.

– Za sprawą Świętego Graala, odrodzimy się jako nowe istoty, które przerastają wampiry!

– Musimy podbić świat i zastąpić ludzką rasę. Po podbiciu przez nas, będących wyższymi istotami, ludzie będą w stanie otrzymać swoje pragnienia, gdy staną się naszym inwentarzem!

……Inwentarzem huh. Zastanawiam się, jak daleko posuwają się, w patrzeniu na innych z góry. Tak jak w przypadku niektórych rodów diabelskich czystej krwi, nie mogą sobie pomóc sami, ale jest dla nich ważne, aby patrzeć na innych z góry.

Jeden z mężczyzn westchnął, jakby nad czymś ubolewał. Wyższe sfery w tym samym czasie kontynuowały:

– Mimo iż nie mogliśmy pomóc w wzroście naszego inwentarza, który został sam. Z pewnością dawno go tu nie mieliśmy.

– Zgadzam się. Jednakże świat zmienił się do obecnego stanu.

– Jedyne co nam zostało, to pozbyć się obecnego króla Frakcji Carmilla, aby rozpocząć tworzenie nowego świata. Wtedy będziemy mogli przejść do finałowej fazy naszego planu, odtworzenia wszystkich mieszkańców tego kraju.

– Mimo iż ten kraj był w stanie otrzymać Świętego Graala, to nasz król zażądał aby wszystko było jak dotąd i odrzucił ideę ewolucji wampirów. Był zbyt głupi.

Marius przytaknął i uśmiechnął się do nas.

– No i cóż, wyższe sfery podążyły za mną i moimi ideami. Zależy mi tylko na kontynuowaniu moich dalszych badań nad Świętym Graalem.

……Ten gość jest na swój sposób szalony. W tym celu sprowadził do tego kraju Brygadę Chaosu, zamieszał w to tych wszystkich staruchów i rozpoczął zamach stanu.

Wszystko z powodu jego własnych badań nad Świętym Graalem......

I nawet zabił Valerie, którą uznał teraz za bezwartościową.

Azazel-sensei zmrużył oczy.

– ……Naprawdę macie teraz brutalną osobowość. Ale wiesz, Longinus jest naprawdę skandalicznym arcydziełem. Już same narodziny jego posiadacza mogą zburzyć porządek tego świata.

Sensei spojrzał na mnie i Valiego.

– Ja też?

Wskazałem palcem na siebie. Twarz Senseia przybrała zszokowany wyraz.

– Może nie zauważyłeś, ale już złamałeś wiele reguł tego świata.

Cóż, jeśli stawiasz to w taki sposób, to może to być prawdą……

– ……Będzie niebezpiecznie, jeśli tacy ludzie jak ci, będą w posiadaniu Boskiego Daru. Chciałabym, abyś zwrócił nam Święty Graal. W zależności od tego, jaka będzie twoja odpowiedź, może się tu rozpętać bitwa – Rias ostrzegła Mariusa w taki sposób.

– Wy też używacie Boskich Darów i Longinusów, jak tylko wam się podoba…… Nie myślicie, że nie potrafimy nawzajem dojść do zgody tylko z powodu różnic kulturowych i moralnych? – powiedział Marius.

– Więc przekaż to nam, Grigori. Badania nad nimi to nasza specjalność. Możemy go odpowiednio zabezpieczyć, a nawet zapieczętować. Jeśli naprawdę nie chcesz go nam oddać, to możesz go przekazać Odynowi, lub Zeusowi. Jednakże byłoby to niebezpieczne. Ze względu na swoje cechy, jest to coś, co powinniśmy obserwować, lub trzymać z daleka. Wątpię jednak żebyś mnie posłuchał, nawet jeśli powiem coś takiego – odparł mu Sensei.

Nawet on się uśmiechnął głupio, z powodu swoich własnych słów.

Marius uśmiechnął się słabo. Oczywiście nie ma takiej szansy, aby wręczył nam szczerze Świętego Graala.

– Po prostu już go nam oddaj! Mamy już wszyscy dość waszej wampirzej dumy, wartości i ideałów! Święty Graal jest zbyt niebezpieczny, aby go do nich używać! – powiedziałem robiąc krok do przodu.

Nie mogę im pozwolić tego więcej nadużywać! Skoro nie słuchają zdrowego rozsądku, to odbierzemy im go siłą!

– Siostro Maou i były Naczelniku Upadłych Aniołów. Nawet w świecie diabłów szlachta czystej krwi zajmuje uprzywilejowaną pozycję, podczas gdy inni podążają za nimi od czasów starożytnych. Taka powinna być prawda – powiedziały wampiry do Rias i Senseia.

– Wasz gatunek również wykorzystuje ludzi, jako źródło życia. Dla nas ludzie są pożywieniem, ale idea jest w sumie podobna.

– Rias Gremory-dono, skoro jesteś szlachcianką czystej krwi, powinnaś być w stanie nas zrozumieć, różnice pomiędzy arystokracją, a resztą......

– Fufufu……fufufufufufufufufufufufu……śmiecie……to zbyt niedorzeczne……

Nagle rozległ się straszny śmiech, który przerwał wampirom w dalszej konwersacji.

Wszyscy rozejrzeli się po pokoju i utkwili spojrzenie w jednym punkcie.

To Gasper.

Z jego ciała zaczęła się wydostawać ciemność i okrywała ona najróżniejsze części tego pokoju.

Gasper który wstał, patrzył się na Mariusa i wampiry z wyższych sfer oczami, które świeciły się tak niebezpiecznie, że nie potrafiłem o nich myśleć, jako o pochodzących z tego świata.

– Szlacha……i inne istoty stoją za ich plecami……?

Cały pokój został okryty ciemnością.

Nie ma więc szansy, aby ktokolwiek był go tu w stanie powstrzymać.....

– Pokażcie mi moc tak zwanych istot wyższych, o których mówiliście.....

Ciemność……stała się jeszcze czarniejsza……i mroczniejsza…… Pokój został pochłonięty przez ciemność, która pożarła wszystko i zmieniła w miejsce, w którym nie można było zauważyć nawet odrobiny światła.

Zmiany zaszły także w Gasperze, który stworzył tą ciemność.

Okrywała ona bowiem całe jego ciało i zaczął przez nią tracić kształt człowieka, a przybierał kształt jakiegoś stwora.

Obydwie jego ręce stały się grubsze i dłuższe, a z palców zaczęły wyrastać ostre szpony. Jego plecy stały się większe i zaczęły wyrastać z nich liczne skrzydła. Jego nogi miały również odwrócone stawy.

Jego głowa także zaczęła przybierać kształt, który przypominał smoka. Miał wiele ostrych kłów oraz rogi, a jego czerwone oczy świeciły się w straszny sposób.

– Koooooooooooooooooooooooo……!

Po całym tym świecie ciemności rozległo się wycie bestii........

…...Tym co się pojawiło, był wielki potwór, mający jakieś pięć metrów wzrostu, a z całego jego ciała wydobywała się aura ciemności.

……Mówicie mi, że to jest prawdziwa postać Gaspera……?

Ja.......nie, my, Grupa Gremory, możemy tylko na to patrzeć, trzęsąc się jednocześnie.

Vali był jedynym, który przyglądał się temu cicho ze skrzyżowanymi ramionami……

– ……To zjawisko jest……

Nawet Azazel-sensei, który miał bogatą wiedzę na temat Boskich Darów, przyglądał się temu poważnym wzrokiem.

– T-to jest……!

– Co to do cholery ma być!?

Nawet wampiry były wstrząśnięte, gdy to zobaczyły.

Tylko Marius pozostał spokojny i wpatrywał się w Gaspera bardzo ostrożnie, jakby próbował go zbadać.

– ……Proszę, uspokójcie się moi wujowie. To musi być prawdziwa postać Gaspera Vladi, o której mówił nam Euclid-dono. Nie ma się jednak czego bać. To byłoby śmiesznie, gdybyśmy my, wampiry które ewoluowały, przegrały w starciu z mocą posiadaną przez zwykłego mieszańca.

Wampiry którym powiedziano coś takiego, pokiwały tylko energicznie głowami.

– R-rozumiem. Słusznie.

– Jesteśmy wampirami, które dzięki Świętemu Graalowi, osiągnęły przerost mocy. My, mający rozpocząć następny etap, nie możemy przegrać ze zwykłym mieszańcem......

Nagle jeden z wampirów został pożarty przez wielką paszczę, przypominającą krokodyla, która wyłoniła się z ciemności na samym dole......

– O co chodzi z tym……następnym etapem?

Gasper, który śmiał się ostro……a może powinienem powiedzieć, jego pierwotna postać.

Z najróżniejszych części pomieszczenia, wyłoniły się czarne stwory, których nigdy wcześniej nie widziałem. Trzy-ręki smok, motyl, który wyglądał jak jaszczurka, potwór który wyglądał jak smok i kwiat oraz jednooki gigant…… Z najróżniejszych części tego pomieszczenia wyłoniły się takie potwory i ruszyły w stronę wampirów.

Wampiry zaczęły się trząść, widząc coś podobnego. Tylko Marius zachowuje się spokojnie, ale jeden z mężczyzn przybrał zły wyraz twarzy i zaczął tworzyć ze swojego ciała robaki oraz bestie.

– Taka technika nie jest tylko twoją zdolnością! Zwykła bestia zrodzona z ciemności nie może....

ŚWIST

Mężczyzna który krzyczał, został nagle porwany przez ptasiego potwora.

Ptak zabrał go do miejsca, gdzie został otoczony przez potwory i.......

– P-przestaaaaaaaaaaaaań!

Pożarty, zanim był w stanie cokolwiek zrobić......

……Co to u diabła jest. ……Gasper, ty to robisz……? Potrafisz tworzyć nawet tak przerażające rzeczy……?

Więc to jest prawdziwa moc Gaspera i jego prawdziwa postać....

Nie potrafię przestać się trząść, ale potwory ciemności pomnożyły się i pokryły kąt z wampirami.

Jednak stwory nie wykazały żadnej chęci do skrzywdzenia nas.

– Hii!

– N-niemożliwe! Nasze moce nie działają, mimo iż ewoluowaliśmy!

– C-co to jest!?

– Czym ty do cholery jesteś!?

Wampiry broniły się rozpaczliwie, ale potwory powracały z ciemności, niezależnie od tego, ile razy nie były pokonywane.

– Wiecie dlaczego wasze wampirze zdolności nie działają prawidłowo? To dlatego powstrzymałem wasze moce, które zostały wzmocnione przez Święty Graal.

Powstrzymał ich zdolności!? M-może nawet zrobić coś takiego!? W-więc to normalne dla tych wampirzych staruchów, że jest im ciężko!

W końcu ich nogi zostały uwięzione, a ich ciała pokryła ciemność, aby się upewnić, że nie zmienią swoich ciał.

– Ku! Obrzydliwa „imitacja” ludzkiego łona gaaaaaa!

– Nie podchodź bliżej! Ty plebjuszuuuuuuuu! J-jesteśmy szlachtą……i mamy tak długą historię oraz tradycję, że nie jesteś sobie nawet tego w stanie wyobrazić.......

– Zróbcie to, pożryjcie ich.

Wampiry wysokich rodów zostały pożarte przez potwory z ciemności, gdy tylko otrzymały ten znak.

Z powodu tej okropnej strony, Asia zamknęła oczy i zasłoniła uszy.

Po tym jak wampiry zostały pożarte przez potwory z ciemności, pojedynczy człowiek zaczął klaskać.

Pomimo tej całej sytuacji, twarz Mariusa wyrażała pewność siebie.

– Cudownie. Ostatnimi czasy rodzi się mnóstwo mieszańców z nienormalnymi mocami. W większości są posiadaczami Boskich Darów……ale ty jesteś wśród nich wyjątkiem. Widzę że masz w sobie potencjał, który z powodzeniem może konkurować ze Świętym Graalem. Więc co powiesz na to? Pomożesz mi z moimi badaniami?

Jego ambicja do badań musi być szalona, skoro pyta o coś takiego nawet w takiej sytuacji.

Ale Gasper zareagował ze złością.

– …………Po tym wszystkim co zrobiłeś Valerie?

– Czy to cię złości? Cóż, wysłuchaj mnie proszę. Przede wszystkim badania nad Świętym Graalem to....

Szum wiatru'

Gasper rozłożył swoje ramiona i skrzydła na całą szerokość.

Marius nie potrafił zareagować na taką szybkość i stracił lewą rękę.

– Och, och jejciu…… Z pewnością jesteś brutalny. Jednakże, coś tak pospolitego jest bezużyteczne przeciwko mojemu ciału, które zostało wzmocnione przez Święty Graal.....

Ale jego lewa ręka, która powinna odrosnąć, nie chciała się zregenerować, mimo iż Święty Graal świecił się na złoto.

Nawet Marius był tym tak zaciekawiony, że aż przekrzywił głowę.

– …………Huh? Co u licha. Moja ręka nie odrasta…… Czy moc Świętego Graala osłabła? Niemożliwe. Więc co do cholery……

– …………

Gasper zamachnął brutalnie rękami w ciszy.

Marius odskoczył jak najdalej od tego miejsca, aby tego uniknąć, ale z ziemi wyłoniła się paszcza krokodyla i wgryzła się w jego nogę.

Ramię Gaspera dosięgła go i wyrwała mu prawą nogę.

– Ku!

Marius upadł na tyłek.

– ……Więc tym razem wziąłeś sobie moją nogę. Ale to nic......

– Mimo iż Święty Graal się świecił, to jego noga nie chciała się zregenerować. Ręka którą wcześniej stracił zresztą też.

Nawet wyraz twarzy Mariusa się zmienił i zaczął mówić pełnym wątpliwości głosem:

– ……Dlaczego? Dlaczego one się nie regenerują? Moja ręka i noga! Dlaczego to nie może mnie uzdrowić!? Mnie jako wampira nie spotkała żadna zmiana! Dlaczego nie mogę się zmienić w nietoperza, robaka, ani nawet w bestię!? Czy to dlatego, bo wszystkie moje zdolności zostały zatrzymane!? To niemożliwe! W przeciwieństwie do moich wujów, trzymam Świętego Graala bezpośrednio, więc coś takiego jak zatrzymanie moich umiejętności, nie powinno mieć miejsca……

Był zszokowany, widząc swoje rany.

To dlatego że jego ręka i noga zaczęły być pożerane przez coś czarnego, co wychodziło z jego ran.

– ……M-moje rany……zostały zbezczeszczone przez ciemność……? Ciemność powstrzymała moją regenerację……? Nie, coś takiego nie mogło się stać……! Mówisz mi, że przerastasz nawet Świętego Graala?

– Coś nie tak? Jeśli zamierzasz się zregenerować, to się lepiej pośpiesz. Mogę cię po prostu ponownie okaleczyć.

Gasper zbliżał się do niego krok po kroku.

Marius zaczął panikować i próbował uspokoić Gaspera:

– Z-zaczekaj. Uspokój się. ……Wiem! Co powiesz na to, jeśli za pomocą Świętego Graala, zrobię dla ciebie klona Valerie! Mogę też również użyć jakiejś metody, aby odnaleźć jej duszę! To nie jest zła umowa, prawda? Więc wróć do Japonii zabierając ze sobą jej klona. Powinno cię to zadowolić!

W jego słowach było coś, co poruszyło Gaspera jeszcze bardziej.

– ……Nie mów już więcej. Możliwość ożywienia Valerie i powód abyś sam przeżył, to nie to samo. Powinieneś tu po prosu umrzeć – powiedział do Mariusa cichym, ale ciężkim tonem.

Gasper zbliżył się do niego jeszcze bardziej. Marius próbował uciec, czołgając się po podłodze.

Na jego twarzy nie było nawet śladu wcześniejszej pewności siebie. Tylko jego rozpacz stała się większa.

– O-odejdź.

Wyciągnął Świętego Graala przed siebie i zaczął krzyczeć w stronę Gaspera:

– Odejdźźźźźźźźź! Plugawy mieszańcuuuuuuuuuuuuuu!

Wszystkie potwory stworzone w tej przestrzeni otoczyły Mariusa.

– Rias Gremory, w pobliskiej przyszłości spotkają cię pewne ograniczenia w używaniu twoich sług. I nie mówię tu o Hyoudou Isseiu. Gasper Vladi jest od niego o wiele bardziej niebezpieczny – powiedział Vali, kiedy patrzył na to wszystko.

– …………

Rias nie potrafiła odpowiedzieć mu w żaden werbalny sposób.

– Jesteś jedynym, któremu nie mogę pozwolić, aby zostawił w tym świecie choćby kawałek swojego ciała. Twoja dusza także zostanie pożarta i umrze – powiedział Gasper Mariusowi wprost, stając naprzeciw niego.

Te słowa były sygnałem, więc wszystkie potwory skoczyły w stronę Mariusa, aby go pożreć.

– A, a, aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!

Tylko jego krzyk rozniósł się echem po całym pomieszczeniu......

Część 4[edytuj]

Na najniższym piętrze piwnicy, która była miejscem odprawienia rytuału, ciemność zaczęła znikać.

Po tym jak wszystkie wampiry odpowiedzialne za zamach stanu zostały przez nię pochłonięte, zaczęła znikać i jedyne co zostało, to zmieniony w potwora Gasper.

Sensei ruszył Valerie z pomocą, po tym jak Marius i pozostałe wampiry zginęły i aktywował magiczny krąg, aby sprawdzić jej stan.

– ……Jest coś, co mnie gryzie.

Sensei miał jakieś wątpliwości na temat zaklęcia z wcześniej. Po tym jak zbadał jej ciało, zatrzymał swoją rękę.

– ……Rozumiem, wygląda na to, że znalazłem odpowiedź na moje podejrzenia.

– Co masz na myśli? – zapytała Rias.

Sensei wskazał palcem Valerie.

– Wygląda na to, że ten Święty Graal od początku był podgatunkiem. Istnieje kolejny, kiedy pierwotnie powinien być tylko jeden. Więc jeszcze jeden wciąż jest w ciele tej dziewczyny. Uznałem to za dziwne. Nawet jeśli go jej odebrano, to odbyło się to zbyt cicho. Według moich badań, wydobycie Longinusa powinno zrobić więcej hałasu.

[—!?]

Wszystkich zszokowały słowa Senseia!

Naprawdę!? Więc jej Longinus jest podgatunkiem i są dwa Święte Graale!?

– A-ale myślałem, że nie może być więcej, niż dwóch takich samych Longinusów? – zapytałem.

Tak mi w każdym razie powiedziano. To oznacza, że nie może istnieć inna rękawica Sekiryuuteia, poza moją.

Sensei przytaknął.

– Tak, słusznie. Więc oto co się stało, myślę że ma swój podgatunek i obydwa są uważane za jeden. Ponieważ jak dotąd nic podobnego nie miało miejsca, muszę to dogłębnie zbadać. W każdym razie nie umarła i jeden z nich pozostał w jej ciele. Powróci więc do normalnego stanu, jeśli oddamy jej to, co jej skradziono. ……Doprawdy, nie potrafię zrozumieć posiadaczy Longinusów.

Sensei westchnął.

[Och.]

Wszyscy odetchnęli z ulgą.

Cieszę się! Więc Valerie nie zginęła! Cholera! Skoro znów musiałem oglądać podobną scenę, ja……cieszę się…… Znienawidziłem to, jak byłem bezsilny, kiedy Gasper i Valerie doświadczyli tego samego smutku co ja.

– Tak się cieszę……

Nawet Asia płakała ze szczęścia.

– Przynieście mi Świętego Graala.

Sensei zaczął skandować zaklęcie, aby umieścić Święty Graal w ciele Valerie.

Jednakże aby posiadała dwa Święte Graale……to dlatego, bo jej psychika była w złym stanie?

Kiedy myślałem o tego typu rzeczach—spojrzałem na Gaspera, który zmienił się w czarną bestię. Zmieniony Gasper przyglądał się wskrzeszeniu Valerie.

– Niesamowite…… – powiedziałem, przełykając ślinę.

Gasper roześmiał się cicho.

– Myślałem, że już wiesz, Sekiryuutei.

Wiem……? Co on ma na myśli?

Odkładając na bok mnie, który zaczął mieć wątpliwości, Rias zadała mu pytanie:

– ……Ty nie jesteś Gasperem, prawda?

– Tak. Jestem Gasper. Mogę chyba powiedzieć, że zarówno nim jestem, jak i nie jestem. Tym co opętało tego chłopca, kiedy był w łonie matki, był fragment świadomości Balora, która została rozbita.

Słysząc to, wyraz twarzy Senseia zmienił się z powodu szoku.

– Balor!? Mówisz że jesteś Bogiem Zła Balorem, z irlandzkiej mitologii!?

Balor? Bóg zła? Balor przewija się także w nazwie Boskiego Daru Gaspera, prawda?

– Sensei, czy pomiędzy Boskim Darem Gaspera, a tym bogiem, jest jakiś związek? – zapytałem.

– ……Balor to bóg który słynął ze złych oczu. Słynął również z tego, że był bogiem, który kontrolował Crom Cruacha. Słyszałem że Boski Dar, Zabroniony Widok Balor, został nazwany jako odniesienie do niego. ……Ale nie mogę uwierzyć, że obecny Balor w nim zamieszkał. Czy powodem dla którego Tathlum nie odpowiedział wcześniej Balorowi było to, że był repliką? – odpowiedział Sensei z podekscytowaniem

– To dlatego mówię ci że jestem fragmentem świadomości Balora. Utraciłem już moją boskość i pozostała mi tylko moja moc zła. Obecny Balor zginął w końcu z ręki boga Lugha. Jestem Balorem, ale i nim nie jestem. Jestem Gasper Vladi. Boskie dary to z pewnością interesujące przedmioty. Mogą posiadać zarówno coś z legendarnych smoków i potworów, a nawet moc boga zła. Biblijny Bóg który stworzył Boskie Dary, z pewnością musiał być przerażającą istotą.

……N-nie rozumiem tego, ale wygląda na to że Sensei tak, więc kiwnął głową i powiedział „Teraz pojmuję.....”.

C-cóż, poproszę go potem o to, aby wyjaśnił mi to w jakiś prosty sposób.

– Co miałeś na myśli, kiedy powiedziałeś, że powinienem już wiedzieć o tym wcześniej?

– Kiedy wpadłeś w szał, potomek dawnego Maou został na chwilę zatrzymany w czasie, prawda? To dlatego, bo połączyłem się z twoim wzrokiem. Rozumiesz, właśnie tak......

—!

Nagle zmienił się widok przed moimi oczami. Hej, czy ja patrzę……na samego siebie!? Patrzyłem na samego siebie! Na siebie w zbroi!

– Teraz zamieniłem nasze spojrzenia. Dlatego możesz zobaczyć wszystko z mojej perspektywy.

……W-wow…… W-więc może nawet robić coś takiego. Jeśli się nad tym zastanowić, to słyszałem że użyłem zdolności podobnej do tej, którą dysponuje Gasper Gasper, przeciwko Shalbie, kiedy wpadłem w szał w trybie Niszczycielskiej Furii. Chociaż myślałem wtedy, że była to część ukrytych mocy Sekiryuuteia…… Więc moc Gaspera przebudziła się wraz z mocą Sekiryuuteia.

—Ach, mój wzrok powrócił do normalności.

Kiba, którzy przysłuchiwał się temu stojąc obok mnie, zachowywał się, jakby był przekonany.

– Więc to zjawisko było wywołane przez fragmenty mocy zarówno Iseia-kun, jak i Gaspera-kun……!? Aby wpaść w rezonans z Niszczycielską Furią…… To coś wiarygodnego, skoro to Dwa Niebiańskie Smoki i bóg zła, który już raz kontrolował Crom Cruacha……!?

Odkładając na bok Kibę, który cały się trzęsie, Xenovia i Irina zbliżyły się do Gaspera ze strachem.

– T-to naprawdę ty, Gasper?

– Stałeś się trochę większy……więc byłem przerażona.

Obydwie zachowywały się, jakby przywykły już do tej postaci, a cały ich strach z wcześniej uleciał. Cóż, nawet ja już przywykłem do tego wyglądu…… Od kiedy wydarzyło się tyle rzeczy, moje zmysły zdziwaczały.

Gasper, który w żaden sposób nie odpowiedział dziewczynom, zmierzał w stronę Valerie.

Dłoń Gasper, która cała się zmieniła, pogłaskała nieprzytomną Valerie po policzku.

– Z jakiegoś powodu czułem, że musiałem ocalić tą dziewczynę, która posiadała Świętego Graala. Bardzo silnie. To było inne uczucie w porównaniu do mojej mojego innego ja, który czuje się jej dłużny. ……Czy to moja wdzięczność wobec niej? Nie wiem o tym za wiele, ale najwidoczniej, ona używała swojej mocy nieświadomie, jeszcze zanim się całkiem przebudziła. Nawet fragment świadomości Balora to coś, co przyzwała za pomocą Świętego Graala……i stworzyła mnie za jego pomocą……?

– Mówisz, że kiedy Valerie była jeszcze dzieckiem, była w stanie dać coś takiego Gasperowi, jeszcze zanim się narodził……? Wiec powodem dla którego Rias była w stanie go wskrzesić, było to, że fragment Balora utracił swoją boskość…… A powód dla którego Gasper urodził się z Zabronionym Widokiem Balor, był taki, że przyciągnął moc Balora……? To z pewnością jak jakiś żart, aby mieszkało w nim coś takiego, mimo iż jest to jednocześnie imitacją. Dlaczego Crom Cruach nie odpowiedział mu wcześniej w żaden silny sposób? Ale to jest.....

Wygląda na to, że Sensei dochodził do różnych wniosków i bełkotał coś pod nosem.

– Ta forma—to przynajmniej coś stworzonego z połączenia Boskiego Daru i Balora. W pewnym sensie to Łamacz Ładu, ale i jednocześnie nie. Tak. —Równie dobrze mogę to nazwać Zabronionym Wtargnięciem Bestii Balora – powiedział Gasper do Senseia.

Więc nawet to nazwałeś! Są chwile, kiedy coś takiego, jak nazwa jest wysyłana z Boskiego Daru do mózgu……ale jeśli to ktoś, kto osiągnął podgatunek Łamacza Ładu, to słyszałem że odrzucają te nazwy i wymyślają własne.

Chociaż moją Prawdziwą Królową nazwał Sairaorg-san.

Sensei popatrzył na stan Gaspera i mruknął ponownie:

– ……To może być coś, co już wkrótce będzie można nazwać klasą Longinusa. Nie, to już jest na tym poziomie, gdzie można go tak sklasyfikować. To stało się Boskim Darem, który jest inny od Zabronionego Widoku Balor.

Naprawdę!? Więc jest czternasty!? Jak dotąd odnotowano istnienie trzynaście Longinusów, ale wygląda na to, że nie ograniczają się do tej liczby. To po prostu oznacza, że jak dotąd na tym świecie objawiło się ich tylko trzynaście.

Dlatego nie ma w tym nic dziwnego, aby istniał jeszcze czternasty. Ale mówicie mi, że to Gasper……?

– ……Mówisz że to nowy Longinus……? – zapytała Rias Senseia, biorąc przy tym głęboki wdech.

– Cóż, kiedy wrócę do Grigori, sprawdzę kilka faktów – odpowiedział Sensei prosto.

Nagle ciemność Gaspera uleciała.

– ……Och jejku, wygląda na to, że osiągnąłem mój limit. Zostawię więc wam resztę i trochę się prześpię.

Ciemność zaczęła zanikać i powrócił do postaci Gaspera, który przemówił z uśmiechem, kojarzącym się z paszczą bestii:

– Klubie Okultystyczny, jestem istotą, która splugawi wszystko ciemnością. Obiecałem jednak, że za wszelką cenę postaram się nie zrobić wam krzywdy. Moje drugie ja miało na was oko.

Drugi Gasper popatrzył na nas wszystkich.

– Rias-buchou, Akeno-san, Koneko-chan, Yuuto-senpai, Asiu-senpai, Xenovia-senpai, Irina-senpai, Ravel-san, Rossweisse-san, Azazel-sensei i Sekiryuuteiu—Ise-senpai. Jesteście w końcu moimi cennymi towarzyszami....

Po tym jak skończył to mówić, ciemność całkiem zniknęła i Gasper padł bez przytomności na podłogę.

Rias objęła Gaspera, który wrócił do swojej prawdziwej postaci. Jej oczy szkliły się od łez.

– ……Wiem. Nie obchodzi mnie to, czym jesteś. Jesteś w końcu moim sługą. zgadza się, Gasper……

Widząc taka poruszająca scenę, wszyscy członkowie klubu przytaknęli, roniąc przy tym łzy.

Tak, Gasper jest naszym cennym towarzyszem! Jest moim cennym kouhai!

Kiedy zdecydowanie sobie tak myślałem, Sensei oświadczył nagle, że zaklęcie wskrzeszające Valerie jest gotowe.

Emitując jasną aurę, Święty Graal, który został skradziony Valerie, powrócił do jej ciała.

– Powinna dzięki temu otworzyć oczy…… – powiedział Sensei.

Po usłyszeniu tego, spojrzeliśmy na nią wszyscy…… Ale nie zaczynała się budzić. Sensei zaniepokoił się i zaczął ją badać.

– ……Dziwne, przecież oddycha. Ale przytomność jej nie wraca……? Czyżby czegoś brakowało?

Sensei przekrzywił na bok głowę, ale nagle rozległ się głos, który należał do kogoś obcego:

– Ach, prawdopodobnie przytomność którą straciła nie wróci, dopóki nie zwrócicie jej także tego~.

Twarz Valiego przybrała pełen wściekłości wyraz, gdy zobaczył tą osobę.

– Naprawdę chciałem cię zobaczyć, Rizevimie Livanie Lucyferze!

Tym który się przed nami pojawił, był stary mężczyzna, który mówił z dziwnymi manierami i uśmiechał się głupio.

Obok niego— unosił się pojedynczy puchar, który przypominał Świętego Graala. Wszyscy otworzyli szeroko oczy, gdy to zobaczyli!

Mężczyzna, Rizevim, kontynuował swoją przemowę z uśmieszkiem na ustach:

Tom 16 (light novel) strona 237.jpg

– Zgadza się, tych Świętych Graali, które posiadła ta Valerie-chan—jest dokładnie trzy. To podgatunek Longinusa, który jest niezwykły, skoro zawiera żz trzy w jednym~. Pozwoliłem sobie już wcześniej wydobyć jeden z nich~. Chociaż wygląda na to, że Marius-kun nie zauważył, że jest ich aż kilka. To sprawia że chce mi się śmiać z tego samozwańczego badacza Świętego Graala!

—! Są trzy……Święte Graale!? Wyjął już jednego z nich!?

Rizevim, który śmiał się wulgarnie, nagle przestał i pozdrowił Valiego.

– Uncha♪ Uhyohyo~! Wiesz że to twój dziadziuś, Rizevim~? A od teraz będziemy się ze sobą bawić~. Więc wszystkie dobre dzieciaczki, słuchajcie tego starszego pana, dobrze?☆

—Jego złe intencje miały się dopiero zacząć.


Odnośniki tłumacza[edytuj]

  1. Tathlum był magicznym pociskiem wystrzelonym przez celtyckiego boba, Lugha.


Cofnij do rozdziału drugiego Powróć do Tom 16 Przejdź do Rozdziału czwartego
Źródło „http://hsdxd.usermd.net/w/index.php?title=High_school_DxD_Tom_16_-_rozdzial_3&oldid=13976