Linia 3: Źródło Marzenia

Z High School DxD Wiki
Skocz do:nawigacji, wyszukiwania

Źródło Marzenia[edytuj]

Po skończeniu swojej pracy w Akademii Auros oraz spotkania strategicznego dotyczącego przyszłego meczu, Saji Genshirou wrócił do domu na obiad.

– Wróciłem… – oznajmił przy drzwiach, gdy zmieniał buty.

– Witaj w domu, onii-chan! – przywitał go jego młodszy brat.

Saji zmierzwił mu włosy, gdy wszedł do salonu.

– Hej, czekaliście na mnie z obiadem, Gengo?

Obiad, zapach curry wypłynął z kuchni i dotarł do jego nozdrzy. Ponieważ skończył pracę i zebranie, był bardzo głodny.

– Witaj w domu, Gen-nii.

Jego młodsza siostra, Kaho, odpoczywała w salonie, ale gdy zobaczyła że jej starszy brat wrócił, zaczęła nakrywać do stołu.

– Czy coś nie tak? – zapytał Saji, gdy zauważył że jego siostra była zbyt cicha.

Kaho westchnęła, gdy zrozumiała że brat zauważył jej wahanie.

– Prawdę mówiąc, to Hyoudou Issei-san i Kaichou Xenovia przyszli tu wcześniej, ponieważ zapomniałeś dokumentów… – powiedziała.

Kiedy to mówiła, jej oczy przeniosły się na zdjęcie ich rodziców. To wystarczyło, aby Saji wydedukował, co się stało.

– Rozumiem, więc wiedzą…

Saji podrapał się po głowie. …Nie miał zamiaru ukrywać tego przed nimi, ale czuł że taki temat nie powinien wychodzić na jaw od tak sobie, dlatego nigdy nie mówił o swojej sytuacji rodzinnej z Hyoudou Isseiem i Xenovią, z którą pracował w Samorządzie Uczniowskim.

– Przepraszam. Nie wiedziałam że im nie powiedziałeś… czy to wpłynie na mecz? – zapytała Kaho zmartwionym głosem.

Wiedziała jak ważny będzie następny mecz dla jej brata, więc wolała zapytać. Saji uśmiechnął się krzywo i pokręcił głową.

– Nie, nie powinno. Ten gość nie powinien się wahać z atakiem. Takim właśnie człowiekiem jest. Ale kiedy spotkam go w szkole… lepiej będzie, jeśli z nim o tym porozmawiam.

…Tak, Hyoudou Issei właśnie takim rodzajem przyjaciela był. Był też towarzyszem broni i jego rówieśnikiem. Dlatego Saji zawsze starał się mu dorównać.

„Jeśli ten gość spróbuje się wahać, to przyłożę mu raz i drugi. To na pewno go obudzi.

Jednak jego siostra nadal miała wyrzuty sumienia, że przysporzyła takiego problemu.

– Naprawdę przepraszam – powiedziała.

– Już dobrze, chodźmy coś zjeść.

Saji poprosił siostrę, aby nakryła do stołu i umieścili na nim trzy nakrycia, po jednym dla każdej osoby.

– Itadakimasu.

Gdy cała trójka zaczęła zajadać curry, Saji przypomniał sobie przeszłość.

„Pięć lat temu moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym.”

Wydarzyło się to około pół roku po narodzinach Gengo. Jego ojciec był nauczycielem i kiedy skończył pracę, ruszył samochodem do domu, zabierając po drodze ich matkę. Gdy razem jechali, zderzyli się z ciężarówką, której kierowca zasnął i zginęli. Saji miał trzynaście lat i właśnie zaczął naukę w gimnazjum, podczas gdy jego siostra miała dziesięć i chodziła do czwartej klasy podstawówki….

W wyniku nagłej utraty rodziców, trójka rodzeństwa znalazła się w trudnej sytuacji, a ich opiekunem został dziadek ze strony ojca. Ich babcia zmarła wcześniej, ale dziadek zaopiekował się nimi, dzięki czemu mogli pozostać razem. Jednak nawet on zmarł z powodu choroby. Gdy leżał na łożu śmierci w szpitalu, poprosił pielęgniarkę, aby sprowadziła Sajiego.

– …Pierwotnie chciałem zobaczyć, jak wszyscy dorastacie… przepraszam, naprawdę przepraszam, Genshirou… – powiedział, płacząc z żalu.

Kiedy Saji widział jak jego dziadek ciągle przeprasza, nie był nic w stanie powiedzieć, a łzy po jego policzkach płynęły w milczeniu. Przez cztery lata opiekował się nimi, w miejsce ich rodziców. Niezłomnie pełnił swoją ciężką funkcję, radząc sobie z ich niedorzecznymi żądaniami. To dzięki niemu udało mu się dostać do liceum, a jego młodszej siostrze do gimnazjum. Ich dziadek brał nawet udział w szkolnych zawodach, w miejsce ich rodziców. Zawsze kiedy jechali na wycieczki, lub mieli zawody sportowe, robił dla nich pudełka z posiłkami. Dobrze się też opiekował Gengo…

– Genshirou… Gengo… będzie rósł nie znając rodziców… chciałem zaopiekować się twoim rodzeństwem w miejsce waszego ojca i matki… więc Genshirou, jako starszy brat Gengo musisz zająć miejsce swojego ojca – mruknął dziadek ochrypłym głosem.

To była prośba ich dziadka do mężczyzny o imieniu Genshirou.

– Nigdy bym nie pomyślał, że powierzę ci takie zadanie, kiedy sam nadal będziesz dzieckiem… jeśli masz mieć do kogoś urazę, to niech będę to ja…

Jego dziadek uniósł swoją kruchą i słabą rękę, aby dotknąć policzka Sajiego, a zaraz potem zmarł. Trójka rodzeństwa została sama i bez pomocy. Wprawdzie Saji chciał aby ktoś opiekował się jego młodszym rodzeństwem, ale nie miał na to środków finansowych. Rzeczywistość, w której licealista nie potrafi sobie poradzić z taką sytuacją, mocno przygnębiła Sajiego. Największym problemem był brak opiekunów, co oznaczało, że trójka rodzeństwa mogła zostać rozdzielona. Kiedy Saji czuł się kompletnie zagubiony, a jego serce pełne niepewności, spotkał Sonę. Przez przypadek dostał ulotkę na dworcu, a gdy wrócił do domu i wyraził lęk o przyszłość, ulotka zabłysła i wyłoniła się z niego przewodnicząca Samorządu Uczniowskiego. Poznał wtedy jej prawdziwą tożsamość i wyjaśnił swoją sytuację. Sona przebadała wtedy jego ciało i odkryła „to”.

Boski Dar, Linę Absorpcji.

Gdy Saji dowiedział się, że taka moc istnieje w jego ciele, przyzwał ją i zawarł kontrakt z Soną, zostając jednym z jej sług. Jednocześnie wstąpił do Samorządu Uczniowskiego i zdobył determinację do pracy ze wszystkich sił. Dzięki wsparciu Rodu Sitri, był w stanie przeprowadzić się do tego mieszkania. Wszyscy którzy mieszkali w tym budynku, byli w jakiś sposób powiązani z Domem Sitri. Mieszkańcy, którzy byli świadomi sytuacji, byli mili dla Sajiego i jego rodzeństwa. Pieniądze które zarabiał Saji, jako członek Parostwa Sitri, były przeznaczone na wspieranie Kaho i Gengo, a także jako oszczędności na przyszłość. Wprawdzie przeszli burzliwy okres i stanęli w obliczu różnych trudności, to teraz ich rodzina cieszyła się stabilnym życiem.

Kiedy Saji zajadał curry, zastanawiał się nad swoim wcześniejszym życiem. Nagle zauważył plastry na kolanach i twarzy swojego młodszego brata. Od razu domyślił się powodu.

– Gengo, przegrałeś bójkę? – zapytał.

Wprawdzie Gengo pierwotnie się uśmiechał, ale nagle zrzędła mu mina.

– Acchan jest taki wielki, że moje ciosy w ogóle nie działają – powiedział przygnębionym tonem.

Saji słyszał, że tamtego chłopca wychowuje tylko matka. Jego sytuacja była więc równie skomplikowana co ich rodziny. Zdając sobie z tego sprawę, chłopiec chciał pozbyć się przykrych uczuć i uciekał się do pięści. Saji potrafił mu jednak współczuć. Odłożył łyżkę na bok.

– Posłuchaj, Gengo. Twój brat też czasami wdaje się w walki z silniejszymi wrogami, ale nigdy nie płacze, za to zawsze posuwa się naprzód. Wiesz dlaczego? – zapytał.

Gengo pokręcił głową.

– To dlatego, bo chcę aby przeciwnik wiedział że nie przegram, choćby nie wiem jak silny był. Dlatego też musisz im pokazać swoją siłę, Gengo. Jeśli ktoś uderzy cię dwa razy, to będzie w porządku, jeśli oddasz mu raz. Jeśli otrzymasz trzy ciosy, oddaj dwa. Dzięki temu, nikt cię nie uzna za słabego, Gengo.

Tego doświadczył dotąd Saji i takie było jego podejście do walki. Odpowiedź i sposób myślenia, który miał wobec silnych wrogów. …Dokładnie, Saji czuł się, jakby został wiele razy pokonany przez Hyoudou Isseia. Nie tylko w bitwie, ale także jako rówieśnik, towarzysz i diabeł. Różnica między nimi była tak duża, że czuł się jakby już został pokonany…

Na dzisiejszym spotkaniu strategicznym, Saji zgłosił się do swojej pani z rzadką prośbą.

– Kaichou, mam prośbę. Jeśli warunki meczu na to pozwolą… to chciałbym stoczyć pojedynek jeden na jednego z Hyoudou.

Jego prośba dotyczyła pojedynku z Hyoudou Isseiem. Saji był świadom tego, jak niekorzystne i nierozsądne było to dla ich meczu. Aż do momentu w którym o tym wspomniał, próbował się przed tym powstrzymać i zniechęcić. Ale… nie był w stanie dać sobie z tym spokoju. Nie mógł powstrzymać własnych uczuć.

„Chcę walczyć z tym gościem.”

Takie myśli krążyły mu po głowie, od kiedy ogłoszono termin ich meczu, a teraz osiągnęły taki poziom, że nie mógł się już dłużej kontrolować i poruszył to w rozmowie z Soną. Ostatecznie zbeształa go za to Shinra Tsubaki, która była Królową i prawą ręką Sony.

– Saji! To bardzo ważny mecz! Dodatkowo Drużyna Hyoudou jest częścią Parostwa Gremory, a nasza walka z nimi jest potrzebna, aby odpłacić się za to upokorzenie sprzed roku!

Nawet jeśli zastępczyni przywódcy skarciła go w taki sposób, to Saji wpatrywał się prosto w oczy Sony, czekając na odpowiedź.

– Kaichou, możesz spełnić prośbę Gen-chana? – powiedziała Hanakai Momo, podnosząc rękę.

Okazała szacunek wobec nadziei Sajiego.

– Nawet ty mówisz takie rzeczy, Momo!?

Z kolei Shinra Tsubaki była zaskoczona… jednak Hanakai nie była jedyną, która unosiła rękę.

– Kaichou, Tsubaki-san, ja też wspieram Genshirou-senpai – dodała kouhai Sajiego, Nimura Ruruko.

– Nawet ty, Ruruko! Czy wy wszyscy rozumiecie, jak ważny jest nasz następny mecz!?

Głos Shinry Tsubaki był wymieszany ze złością i niedowierzaniem, ale liczba ludzi, którzy przyznawali im rację, rosła.

– Jeśli Momo-chan i Ruruko są za, to i ja się zgadzam.

– Więc i ja przyznaję im rację.

Kusaka Reya i Tomoe Meguri także je poparły.

– Reya i Meguri też!?

W miarę jak liczba osób popierających Sajiego rosła, Shinra Tsubaki była coraz bardziej zakłopotana. Jako osoba, która starała się zachować spokój bardziej, niż ktokolwiek inny, poparcie członków parostwa dla samolubstwa Sajiego, była dla niej kompletnym szokiem.

– Wspieram Genshirou od samego początku, ponieważ od dawna chce on dorównać Hyoudou. Myślę że każdy tutaj może to dostrzec – przyznała w końcu Yura Tsubasa.

Saji nigdy by nie pomyślał, że poprze go każda osoba z parostwa, oprócz Sony i Shinry Tsubaki. Sona westchnęła ciężko.

– Jesteś sprytny, Saji. Prosisz o coś takiego, mimo że wiesz, że taktyka naszej drużyny może zawieść… czy naprawdę tak pragniesz walki z Iseiem-kun? – zapytała.

– …Kiedy spotkałem go po raz pierwszy, myślałem że to zwykły zboczeniec, zaś Rias-senpai wybrała go tylko przez przypadek i tylko przez łut szczęścia stał się Sekiryuutei – oznajmił Saji, zaciskając mocno dłonie.

Kiedy dowiedział że że członek Zboczonego Tria stał się diabłem, Saji patrzył na niego z pogardą. Jednak w miarę upływu czasu, jego opinia ulegała zmianie. Za każdym razem kiedy coś się działo, Hyoudou Issei robił wszystko dla swojego parostwa i bez wahania walczył z o wiele silniejszymi wrogami oraz brnął przez wszelkie trudności, pogłębiając więzi ze swoimi towarzyszami.

– Ale się myliłem. Jego spotkanie z Rias-senpai, Asią-san i Xenovią-san było nieuniknione. I choć było to zaskakujące… to był w stanie pokonać wszystkie trudności dzięki swojej ciężkiej pracy! Zawsze stawiał na szali własne życie! Dawał z siebie wszystko! Wszystko było wynikiem jego wysiłku! Jeśli… byłbym Sekiryuuteiem i byłbym na jego miejscu, nie przeżyłbym pół roku.

…Zrozumiał to, ponieważ zbliżył się do niego na tyle, że sam to zauważył. Podróż Hyoudou Isseia była pełna piekielnych wydarzeń. Nie byłoby niczym dziwnym gdyby zginął, ale przeżył… został nawet awansowany na średnioklasowego diabła przed Sajim, a z czasem na wysokoklasowego.

– Racja. Ise-kun bez wątpienia jest bohaterem. Jest ucieleśnieniem wysiłku oraz cudów i robił wszystko, aby zyskać obecny status. W obliczu takiego przeciwnika, ty… – zaczęła Sona.

– Chcę go pokonać… jesteśmy rówieśnikami. Zostaliśmy diabłami w tym samym czasie. I obaj równie mocno pracowaliśmy. Razem walczyliśmy z wrogami i razem ryzykowaliśmy własnym życiem. A ja nadal nie mogę go pokonać! Im dalej posuwam się naprzód, tym bardziej odnoszę wrażenie, że zostałem w tyle! Nawet jeśli stanę się sto razy silniejszy, to ten gość będzie silniejszy o tysiąc razy! – wrzasnął głośno Saji, przerywając Sonie.

Hyoudou Issei był źródłem cudownych zjawisk, a dzięki ciężkiej pracy, stawał się silniejszy i silniejszy. Saji był tego świadomy. Ale mimo tego był jego rówieśnikiem. Zostali diabłami w tym samym czasie. Obaj posiadali smoczą moc, stali się sługami wysokoklasowych diablic i dołączyli do Drużyny DxD. Wysiłki Sajiego oraz jego bitewne doświadczenie też nie było gorsze. Również w swojej diabelskiej pracy nie przegrywał z Hyoudou Isseiem. Ale pomimo tego wszystkiego, nie był w stanie wygrać ze swoim przyjacielem i rówieśnikiem, Hyoudou Isseiem.

– Ale mimo tego, ja… nie chcę zostać w tyle za tym gościem. Nie mogę z nim przegrać, jeśli chcę stanąć na tej samej scenie i oświadczyć z dumą „Jestem rówieśnikiem tego gościa, a także towarzyszem i przyjacielem”!

Właśnie dlatego że byli przyjaciółmi, nie chciał zostać w tyle… Choć niechętnie wyrażał swoje uczucia słowami, były to jego serdeczne emocje. Nie chciał pozostać w tyle za swoim przyjacielem. Chciał stać się silniejszym od niego. Chciał stać u jego boku.

– Nareszcie mam szansę, aby zmierzyć się z tym gościem na oczach opinii publicznej… Chcę z nim walczyć jeden na jednego. Chcę dokończyć naszą niezałatwioną sprawę z tamtego dnia, zakończyć bitwę z tamtego roku i zemścić się! Chcę mu dołożyć, aby zobaczył że z nim nie przegram!

W momencie gdy ogłoszono ich mecz, w głębi jego ciała wybuchł szał. W jego umyśle istniała tylko bitwa z Hyoudou Isseiem z Królewskiej Gry sprzed roku oraz jego własna porażka. Wiele razy o tym marzył i przypominał to sobie zawsze, kiedy był sam. Za każdym razem gdy przewijało się to przez jego myśli, czuł żal. Saji był w pełni świadomy tego, że emocje gnębiące jego serce znikną dopiero wtedy, gdy stoczy rewanżową walkę z tym gościem. Była szansa, że wynik tej konfrontacji sprawi, że poczuje się jeszcze bardziej niezadowolony niż przedtem. Ale nie przeszkadzało mu to.

„Nawet jeśli tak jest, to chcę aby cały ten zapał dotarł do tego gościa. Chcę aby zrozumiał, że ja też stałem się silniejszy. Chcę wyzwać Hyoudou do walki bez żadnych zmartwień czy obaw.

Kiedy Saji wyraził na głos swoje myśli Sonie, Loup Garou, milczący wilkołak, przemówił:

– Pani, powinnaś pozwolić, aby Saji stoczył pojedynek z Sekiryuuteiem.

Wszystkich zaskoczyło, że taki powściągliwy człowiek powiedział coś takiego. Nawet Sona była zdumiona.

– Nawet ty, Loup Garou?

Loup Garou położył dłoń na ramieniu Sajiego.

– Potrafię to zrozumieć, ponieważ obaj jesteśmy wojownikami… nie, potrafię to zrozumieć, ponieważ obaj jesteśmy mężczyznami. To w ogóle nie ma sensu. Taktyka i strategia z pewnością są ważne dla bitwy, ale nie można wszystkiego rozwiązać tylko za ich pomocą – powiedział do Sony, patrząc ostrym wzrokiem, po czym uderzył lekko Sajiego pięścią w pierś. – Każdy mężczyzna ma kogoś, z kim nie chce przegrać. W takiej sytuacji niezbędna jest bitwa. Nie da się inaczej rozwiązać tych uczuć, niż przez bitwę.

Pełne pasji słowa Loup Garou sprawiły, że z oczu Sajiego popłynęły łzy.

– Loup Garou-san…

Kiedy nowy członek ich drużyny, Hoderi Yukihiko, zobaczył tą scenę, pokiwał zmieszany głową…

– Czuję że rozumiem i jednocześnie nie rozumiem… ale czuję pasję w słowach Sajiego-senpai! Sądzę że reakcja tłumu będzie o wiele bardziej energiczna, jeśli poślemy smoka, aby poradził sobie ze smokiem.

Powiedział to w energiczny sposób, co pokazało że wyrobił sobie zdanie na ten temat. – Mimo wszystko Saji-niisan jest jedynym, który może się zmierzyć z Oppai Smokiem, prawda? – powiedziała nagle Bennia.

Od czasu do czasu zdarzało się, że powiedziała coś mądrego. Miała jednak rację, a wszyscy inni doszli do podobnego wniosku, podczas tego zebrania. Jedynym, który może powstrzymać w bitwie Niebiańskiego Smoka Hyoudou Isseia,jest Smoczy Król Saji. Kiedy Shinra Tsubaki wysłuchała opinii każdego członka drużyny, westchnęła tylko i wróciła na miejsce. Czego by nie powiedziała, reszta ludzi najwyraźniej jej nie słuchała, więc ostateczna decyzja należała do ich pani. Gdy Sona wysłuchała opinii Sajiego i pozostałych osób, uśmiechnęła się.

– …Doprawdy, Saji i wy wszyscy, a także nasz przeciwnik Issei, jesteście takimi głupiutkimi dziećmi – oznajmiła, po czym milczała przez chwilę. – W gruncie rzeczy zamierzam postępować zgodnie z planem, o którym dyskutowaliśmy… ale i tak nikt poza Sajim nie będzie potrafił powstrzymać Iseia-kun. Dodatkowo, skoro wie że bierzesz udział… Sekiryuutei też przyjmie wyzwanie od Smoczego Króla Sajiego Genshirou. Nie sądzę aby członkowie jego drużyny mu w tym przeszkodzili. W takiej sytuacji powinniśmy posłać cię do walki. To będzie też dobra rozrywka dla widzów. Jeśli nasze działania będą sprzeczne z życzeniami widzów, to wtedy może to być naszym błędem. Jestem pewna że większość widzów wyczekuje pojedynku między tobą a Iseiem-kun.

Po tych słowach Sona wybuchła śmiechem.

– Powiedziałam chyba coś płytkiego. Zszargałoby to moją dumę, gdyby mój najdumniejszy sługa odniósł porażkę i nie mógł odpłacić Iseiowi-kun. Saji, niezależnie od wyniku bitwy, musisz pokazać wszystkim swoją mocną stronę. Musisz pokazać wszystkim frakcjom, jak silny jest diabeł o imieniu Saji Genshirou. Dzięki temu nikt nie będzie patrzył z góry na ciebie lub na nas.

Kiedy Saji wysłuchał opinii swojej pani, zaczął ronić męskie łzy. Jego pani… Sona Sitri zgodziła się na jego żądanie.

– Jednak to ja zdecyduję, kiedy zaczniemy atak na Iseia-kun. Dobrze, Saji? – powiedziała Sona.

– Tak!

Sona i jego towarzysze zaakceptowali jego samolubne życzenie, przez co był im naprawdę wdzięczny.

Gdy wspominał swoją wcześniejszą rozmowę, skończył obiad z Kaho i Gengo.

Później, po kąpieli ze swoim młodszym bratem, Saji zaczął się modlić przed zdjęciami swoich rodziców i dziadków.

„Tato, mamo, dziękuję wam, że daliście mi Boski Dar.”

System Boskich Darów był zasadniczo uważany za dzieło biblijnego Boga. Mimo tego, Saji nadal wierzył że otrzymał tą moc od rodziców, dzięki którym przyszedł na świat, i dziadkowi, który go wychował. Dzięki mocy danej mu przez członków rodziny, był w stanie zapewnić swojemu rodzeństwu żywność oraz dach nad głową. Od kiedy stał się diabłem, nie mógł już trafić tam gdzie dusze jego zmarłych rodziców i dziadków. Dlatego wiedział, że nigdy już ich nie zobaczy. Ale mimo tego zdecydował o swojej ścieżce. Wybrał świat dla którego będzie diabłem.

„Chcę utrzymać tę rodzinę, chcę dalej żyć z Kaho i Gengo.”

…Jednak to że stał się diabłem, oznaczało że jego brat i siostra zestarzeją się i umrą przed nim. Oznaczało to, że będą z nim żyli najwyżej osiemdziesiąt lat.

„Czy kiedy zobaczą, że w miarę upływu lat mój wygląd dalej się nie zmienia, dalej będą mnie nazywali bratem i rodziną?”

To było coś, czego Saji zawsze się bał, ale teraz uznał, ze nie ma to już dłużej znaczenia.

„Nawet jeśli nie będą mnie chcieli potem znać, to nie będzie mi to przeszkadzać, tak długo jak mogą dobrze żyć i wyrosnąć na porządnych dorosłych. Nie ważne przez co muszę przejść, jest dobrze dopóki Kaho i Gengo mogą dobrze żyć.”

Jednak pomimo tych myśli, Saji nadal miał swoje własne cele.

„Ojcze, ja też chcę zostać nauczycielem. Gdybym wiedział o tym wcześniej, zapytałbym cię, dlaczego wybrałeś ten zawód. Zawsze tego żałowałem… Więc jeśli zostanę nauczycielem, będę w stanie trochę zrozumieć twoje uczucia? Czy w ten sposób pokażę to Gengo?”

Jednocześnie w głębi jego ciała narastał pewien zapał.

„Ale wiecie, tato, mamo, dziadku, babciu, następny mecz jest czymś, czego niecierpliwie wyczekuję, tak samo jak moich marzeń.”

W myślach Sajiego pojawiła się postać niezawodnego towarzysza i bliskiego przyjaciela z tego samego pokolenia co on, którego chciał pokonać.

– O co się modlisz? – zapytała nagle jego siostra.

– Obiecałem że jutro dołożę Hyoudou.

– Po tym, jak zabiorę jutro Gengo do tej miłej staruszki z sąsiedztwa, znajdę trochę czasu aby obejrzeć twój mecz. Sona-san dała mi transportowy krąg magiczny.

– …Jeśli ta staruszka się zgodzi, to w porządku.

– Nie przegraj zanim się pojawię.

– Oczywiście.

Saji wypatrywał jutrzejszego meczu…

Ponieważ znów chciał stoczyć pojedynek z tym gościem…

Cofnij do <<< Powróć do DX4 Przejdź do >>>
Źródło „http://hsdxd.usermd.net/w/index.php?title=Linia_3:_Źródło_Marzenia&oldid=14140