High School DxD:Tom DX3 Żywot DX1

Z High School DxD Wiki
Skocz do:nawigacji, wyszukiwania

Krzyżowy×Kryzys[edytuj]

Część 1[edytuj]

W pokoju treningowym pod Rezydencją Hyoudou, dwa miecze skrzyżowały ostrza.

Dwie dziewczyny, ubrane w treningowe stroje, walczyły ze sobą zupełnie tak, jakby tańczyły.

Czasami zadawały cięcia z gór do dołu, innym razem z dołu do góry. Od czasu do czasu zadawały też pchnięcia.

Unikały swoich ataków o włos, a potężne ciosy cudem przelatywały obok.

Mimo że żadna z nich nie mogła trafić drugiej, to obie uśmiechały się szeroko.

– Niezła jesteś!

– Nawzajem!

Ja, Shidou Irina toczę obecnie treningowy mecz z moją przyjaciółką i starą towarzyszką, Xenovią.

Normalnie tego nie robimy, ale dzisiaj jakoś tak wypadło.

Nie mogłam zasnąć dzisiejszej nocy, więc przyszłam potrenować i spotkałam Xenovię, która była tu przede mną. Tak więc skończyło się na tym, że stoczyłyśmy ze sobą treningową walkę.

Xenovia zamachnęła się swoim mieczem.

– Kiedyś często walczyłyśmy treningowymi mieczami! – oznajmiła.

– Co?! O co ci chodzi?!

Jak się nad tym zastanowić, to zarówno ja jaki i Xenovia stoczyłyśmy ze sobą wiele takich bitew, więc nie wiem o jaki czas jej chodzi.

– Chodzi mi o nasz pierwszy raz – powiedziała Xenovia zadając cios mieczem, który natychmiast odbiłam.

Kuu!

Przypomniałam sobie ten moment............

Część 2[edytuj]

Trzy lata temu.

Miałam wtedy czternaście lat. Po tym jak zostałam pobłogosławiona, jako posiadaczka świętego miecza, dla naszego Pana i Kościoła, oddałam wszystko, aby stać się mieczem naszego Boga.

Miecz który otrzymałam po błogosławieństwie, był jednym z siedmiu kawałków Excalibura, Świętym Mieczem Naśladownictwa… Excaliburem Naśladowania.

To była bardzo chwalebny i zaszczytny moment, że wybrano mnie na posiadaczkę świętego miecza, więc cieszyliśmy z tego nie tylko ja i moi rodzice, ale także ludzie z naszego otoczenia.

Wtedy Kościół miał sześć, z siedmiu mieczy, po dwa na Watykan, Kościół protestancki i prawosławny.

W każdym razie Kościół protestancki miał tylko dwóch posiadaczy Excaliburów. Zastanawiam się, czy to w porządku, że to właśnie mnie wybrano do takiej roli.

˜– Poszłaś w ślady swojego ojca i zostałaś użytkowniczką świętego miecza.

Słyszałam to wiele razy.

To prawda, mój tata był członkiem Kościoła i użytkownikiem świętego miecza, który był wcześniej na wielu misjach. Po tym jak dzięki wpływom mojego taty przenieśliśmy się za granicę, przeszłam rygorystyczny trening, aby zostać wojowniczką Kościoła.

Byłam więc szczęśliwa, kiedy wybrano mnie do tego zadania. Po tym jak podczas ceremonii otrzymałam Atrybut Światła, stałam się osobą, która używała Excalibura i walczyła z wrogami Kościoła.

Kiedy przyzwyczaiłam się do pracy jako wojowniczka, zostałam wezwana do Watykanu.

Kiedy szłam w stronę kaplicy, miałam smutne spotkanie. Czekałam w kościele, kiedy pojawił się dyrektor, będący mężczyzną w średnim wieku, który powiedział coś takiego:

– Wojowniczko Irino, wezwaliśmy cię, ponieważ mamy dla ciebie zadanie.

Kiedy patrzyłam na niego z wątpliwością, dyrektor kontynuował:

– Chcemy abyś była w parze z pewną wojowniczką.

W zależności od misji, współpraca pomiędzy różnymi frakcjami nie była niczym niezwykłym. Normalnie wojownicy z tej samej frakcji wolą działać razem, ale w zależności od szczegółów misji, jest wiele precedensów, gdzie drużyny są formowane z różnych frakcji.

To był pierwszy raz, gdy miała współdziałać z wojowniczką Kościoła katolickiego.

Słyszałam że mogą nastąpić tarcia pomiędzy różnymi frakcjami, więc aby tego uniknąć, ostrożnie przedstawiono mnie wojowniczce Watykanu.

Osobą którą przyprowadził mój przełożony, była… Długowłosa piękność.

Najwyraźniej była w podobnym wieku co ja, ale jej spojrzenie i aura były ostre niczym brzytwa.

Na pierwszy rzut oka poczułam że jest kimś, z kim trudno się dogadać. Otaczająca ją atmosfera z pewnością odstraszała wszystkich obcych.

– Wojowniczko Irino, to jest wojowniczka Xenovia, która podobnie jak ty, została posiadaczką Excalibura w młodym wieku…. – powiedział mój przełożony.

Ku.

Kiedy usłyszałam jej imię, od razu ją rozpoznałam.

Słyszałam że była użytkowniczka Excalibura, która podobnie jak ja, została posiadaczką Świętego Miecza w młodym wieku.

Nazywali ją Zabójczą Księżniczką, Demonem Zniszczenia i Okrutnicą Zesłaną przez Boga.

Wojowniczka Xenovia…

Osobą którą mi przedstawiono, była dziewczyna znana jako Ucieleśnienie Zniszczenia.

Byłam strasznie zdenerwowana, gdy zrozumiałam kogo mi przedstawiono. Słyszałam na jej temat mnóstwo złych plotek, na przykład że podczas walki zraniła swojego partnera, albo że prawie kogoś zabiła podczas zwykłej kłótni, lub że prawie zniszczyła wszystkie diabły, wraz z połową świata…

Przez te wszystkie złe plotki zaczęłam drżeć, jak tylko ją rozpoznałam.

Dziewczyna o ostrym wzroku wpatrywała się we mnie w milczeniu, kiedy nagle otworzyła usta i wyciągnęła w moją stronę dłoń, w której coś trzymała…

– Chcesz banana? To dobra przekąska. Jak tylko go zjesz, natychmiast odzyskasz całą energię.

……

Wzięłam od niej banana z ogłupiałym wyrazem twarzy.

Po tym jak dyrektor popatrzył na mnie i Xenovię, skinął głową.

– Hmm, przepraszam że proponuję coś takiego ludziom, którzy dopiero co się poznali, ale chcielibyśmy, abyście stoczyły ze sobą szermierczy pojedynek. Nie ma lepszego sposobu na wzajemne zrozumienie, niż pojedynek.

Po tym jak udaliśmy się do hali sportowej, ja i Xenovia zaczęłyśmy walczyć na treningowe miecze.

– Hyaa!

Ta dziewczyna ruszyła na mnie od frontu. To odważne, ale ponieważ zaatakowała mnie, gdy identyfikowała mój ruch, to nawet gdybym zrobiła unik, dalej groziło mi oberwanie jej atakiem.

Xenovia miała wtedy ten sam energiczny i ekscytujący styl walki.

Nawet jedno uderzenie może mi zadać poważne obrażenia. Xenovia nie powstrzymywała swoich ataków, mimo że za przeciwniczkę miała dziewczynę w swoim wieku.

Atakuje bez wahania i sądząc po tym jak odpowiada na moje ruchy, odniosłam niemiłe wrażenie, że zdobyła takie doświadczenie w niezliczonej ilości prawdziwych bitew. To duża różnica, w porównaniu do mnie, gdyż zdobyłam moje doświadczenie poprzez treningi, ale nawet po kilku prawdziwych walkach, dalej używałam podręcznikowych przykładów. Ona jednak była w innej lidze.

Gdy unikałam ataków, zauważyłam lukę w jej obronie.

– Hyaaaa!

Wymierzyłam mój cios prosto w jej bok

Jednak Xenovia złapała mój miecz w dłoń, zanim ten ją trafił.

Wkrótce po tym jak zostałam rozbrojona, jej miecz ruszył w stronę mojej piersi.

– Ku..............!

Zanim jej atak zdążył mnie trafić, zrobiłam unik i złapałam jej miecz.

– … ….!

– ……..!

Patrzyłyśmy na siebie z niedużej odległości, trzymając się nawzajem za miecze. Czy przeciwnik mnie teraz kopnie, czy też może ja powinnam kopnąć ją, a może powinnam zadać jej cios głową… Kiedy przewidywałyśmy, o czym myśli druga, rozległ się głos kierownika, który przyglądał się naszej walce:

– O to chodziło!

Gdy to usłyszałyśmy, puściłyśmy nasze miecze i rozluźniłyśmy się. Po raz pierwszy się do mnie uśmiechnęła, oddychając jednocześnie i poprosiła mnie o uścisk dłoni.

– To pierwszy raz, gdy spotkałam kogoś w moim wieku, kto może mi dotrzymać kroku.

Nadal pamiętam jej jasny uśmiech. Chciała spotkać dziewczynę, która miałaby podobne umiejętności co ona.

Takie było pierwsze spotkanie między mną a Xenovią…

Część 3[edytuj]

– Posłuchaj uważnie Irino, należy niszczyć każdego złego ducha, który cię nie posłucha – powiedziała Xenovia, opierając o ramię swój święty miecz, Excalibur Zniszczenia.

Kilka dni później, po naszym spotkaniu, Xenovia i ja udałyśmy się na naszą pierwszą, wspólną misję. Naszym zadaniem był wyegzorcyzmowanie olbrzymiej ilości złych duchów, które opanowały pewien opuszczony dom w górach.

Dla zwykłych egzorcystów byłby to niemały orzech do zgryzienia, ale dla dwóch posiadaczek świętych mieczy była to bułka z masłem.

Od kiedy byłam z nią w parze, dowiedziałam się, że pomimo swojej chłodnej osobowości i nieskończonej wiedzy o diabłach i złych duchach, walczy w energiczny i odważny sposób.

Bez żadnych oporów wykorzystywała też moc Excalibura Zniszczenia.

Zanim spotkałam ją osobiście, słyszałam na jej temat straszne historie, więc spodziewałam się że będzie gruboskórną dziewczyną o dzikim wyglądzie, ale nigdy bym nie pomyślała, że będzie moją rówieśniczką.

Do tego była urocza. Nie zdziwiłabym się, gdyby chłopcy w naszym wieku zakochiwali się w niej. Ze względu na otaczającą ją aurę, z pewnością byłaby też popularna wśród dziewczyn.

– …………

Xenovia wstrząsnęła swoimi włosami, okrywając miecz tkaniną.

– Coś się stało? – zapytałam.

– Te włosy mi przeszkadzają.

…Narzekała na swoje włosy. Mówiła, że są tak długie, że przeszkadzają jej walczyć.

Dziewczyny które biorą udział w walce, wolą nosić krótkie włosy. Jeśli są zbyt długie, to istnieje szansa że przeciwnik może je złapać, albo podpalić, że o innych minusach nie wspomnę.

– Możesz je upiąć, tak jak ja.

Moje włosy też są bardzo długie. W przeszłości, kiedy mieszkałam w Japonii, lubiłam bawić się z chłopcem z sąsiedztwa i strzygłam włosy krótko. Ale kiedy moje ciało zaczęło dorastać, zapuściłam je dłużej.

Teraz upinam moje włosy w dwa warkocze.

Kiedy Xenovia przyjrzała się mojej fryzurze, westchnęła.

– …Gdybym potrafiła je tak upinać, to zrobiłabym to, ale nie jestem dobra w tego typu rzeczach. Do tego, nawet jeśli je tak upnę, to nie wyglądam wtedy najlepiej.

„Może więc zrobisz pojedynczy warkocz?” Chciałam powiedzieć coś takiego, ale znam ją dopiero od niedawna, więc nie wiedziałam czy to jej nie zdenerwuję, więc uznałam że lepiej siedzieć cicho.

Wtedy bardziej martwiłam się bojowym strojem, który odsłaniał całkiem sporo ciała. Wprawdzie powiedzieli, że wygląda tak, aby było w nim łatwiej się poruszać podczas walki, to odrzucało mnie to, że był taki obcisły.

To chyba oczywiste, prawda? Chodzę w końcu do gimnazjum i dorastam, więc byłam zawstydzona strojem, który odsłaniał tyle mojego ciała. Wprawdzie ta dziewczyna jest w podobnym wieku co ja, ale wydaje się w ogóle nie przejmować tym ubiorem.

Xenovia skończyła się modlić i rozciągnęła się.

– Cóż, skończyłyśmy bez żadnych incydentów. Jesteś głodna, Irino? – zapytała.

– T-tak.

Tak oto zakończyłyśmy naszą pierwszą wspólną misję.

Gdy wróciłam do kwatery głównej, zdałam raport z całej misji. Jednak przełożeni byli bardziej zainteresowani współpracą między mną i Xenovią, niż złymi duchami.

– …Więc wojowniczko Irino… Jak ci minęła misja z wojowniczką Xenovią?

Postawa ówczesnych przełożonych naprawdę wyryła mi się w pamięci nawet teraz.

– Ach.. W-więc… Ma dość energiczny styl walki i w ogóle… – odparłam.

Kierownik był zaskoczony taką odpowiedzią i zakaszlał sucho.

– Wojowniczko Irino, mamy nadzieję że od teraz będziecie ze sobą bardzo blisko.

Wtedy nie miałam pojęcie że ta chwila wpłynie na moją przyszłość… Nie, na całe życie.

Gdy wróciłam z misji, złożyłam report mojemu nadzorcy… Cezaremu Villiersowi-sama (obecnie jest Waletem Uriela-sama, jednego z Czterech Serafinów), który powiedział coś takiego:

– Wygląda na to, że Watykanowi się to spodobało. Prawdopodobnie powiedzieli coś w stylu „Wreszcie znaleźliśmy kogoś, kto może współpracować z tą awanturniczką”.

Dla ludzi w kwaterze głównej Xenovia była dość kłopotliwą dziewczyną. Podobno istniała duża szansa na konflikt pomiędzy nią, a innymi agentami, których jej przydzielano, co tworzyło jej złą opinię. Ponieważ walczyła za pomocą unikalnego stylu, sprawiało to problemy wszystkim jej dotychczasowym partnerom.

Możliwe że, nie, zdecydowanie ten odważny i swobodny styl walki sprawił, że została znienawidzona. Używając naśladowania, kryłam ją z tyłu, albo atakowałam wrogów, przebijając się przez ich szeregi...

Cecha Naśladowania, która zmieniała kształt ostrza zgodnie z wolą posiadacza, była dużą zaletą, podczas wykonywania tej misji.

Ale Xenovia jest utalentowaną osobą, która została wybrana na posiadaczkę świętego miecza w młodym wieku. Kościół musi więc chcieć wykorzystać ją na tyle, na ile to możliwe, więc na jej partnerkę wybrali mnie, gdyż także jestem w tym samym wieku co ona i zostałam wybrana na posiadaczkę świętego miecza.

– Wysłanie jej na misję w pojedynkę nie będzie kłopotem, ale wojownicy tak nie walczą. Będą wypadki, kiedy będzie trzeba ją wysłać w parze, albo drużynie. Co więc mają zrobić z awanturnicą, która będzie musiała być członkinią takiej pary, lub drużyny? Będą potrzebowali ogranicznika, prawda? Irino, ty jesteś takim ogranicznikiem – powiedział Cezary Villiers.

Racja, wybrano mnie na jej ogranicznik. Jeśli wziąć pod uwagę przyszłość, to Kościół pewnie chce, aby Xenovia nauczyła się pracy zespołowej i dlatego przydzielili ją do pary ze mną.

Zastanawiam się, czy to wyróżnienie, czy kara…

Pewnie jedno i drugie.

Jako wierzącym, walka dla naszego Pana przynosi nam dużo radości. Ale od kiedy zostałam wybrana na jej partnerkę… Najwyraźniej od teraz czeka mnie masa kłopotów.

Część 4[edytuj]

Kilka miesięcy później.

To się wydarzyło po tym, jak byłam z Xenovią na misji.

Po pokonaniu wygnanego diabła, który uciekł do pobliskiego kraju, odpoczywałyśmy sobie w hotelu.

Xenovia znów dotykała swoich włosów, zupełnie jakby były kłopotem.

– Dlaczego dalej masz długie włosy, mimo że tak na nie narzekasz? – zapytałam.

– Cóż, pewna osoba z mojego rodzinnego miasta ciągle mnie gnębi, mówiąc że powinnam być bardziej dziewczęca. Dlatego je zachowuję – odpowiedziała Xenovia, wzdychając jednocześnie.

Tą osobą jest Siostra Griselda, ale poznam ją znacznie później. Ta osoba już wtedy była bardzo surowa i najwyraźniej Xenovia przez cały czas uciekała od niej i jej wykładów.

– …Myślę że z krótkimi włosami będziesz wyglądała bardziej dziewczęco…

Z jej wyglądem będzie jej do twarzy nawet z krótkimi włosami.

Xenovia wyjęła z kieszeni starą szczotkę do włosów. To dość pospolite, że osoba w jej wieku nosi ze sobą coś takiego.

– Tak, żyłam moim życiem, nie wiedząc czym jest „piękno”. Jeśli mogę walczyć dla naszego Pana, to wystarczy mi to, aby być szczęśliwą – powiedziała Xenovia, przyglądając się szczotce.

– Ze mną jest tak samo, ale skoro jesteś dziewczyną, to nie powinnaś się ładniej ubierać?

– Czy to potrzebne dla naszej misji?

Jesteśmy dziewczynami. W przyszłości może może nam się trafić szpiegowska misja, podczas której będziemy musiały zachowywać się „dziewczęco”, gdyż są rzeczy, które tylko dziewczyny mogą zrobić.

– Skoro obie jesteśmy dziewczynami, to możemy być potrzebne na takich misji. Czy nie będzie lepiej, jeśli zadbamy o takie rzeczy podczas naszego prywatnego życia? – powiedziałam.

Xenovia przekrzywiła głowę.

– …Ta „piękność” to trudna sprawa.

Najwyraźniej jej system wartości jest daleki od „piękna”.

Ale uważam że to marnotrawstwo, skoro jest taka ładna i nie ubiera się tak, jak powinna.

To się nie zmieniło nawet teraz. Figura Xenovi-licealistki także jest piękna.

Gdy wróciłam do hotelu, wzięłam prysznic i miałam się już rzucić na łóżko, kiedy odezwał się nasz służbowy telefon.

To był telefon od mojego przełożonego.

– Tu Irina, o co chodzi? – zapytałam.

– Zauważyłem że właśnie zakończyłyście swoją misję, ale mamy kolejne zadanie, które chcielibyśmy wam powierzyć – odpowiedział głos w słuchawce.

To było zwykłe wezwanie nas na kolejną misję. Nie było w tym nic dziwnego, że zaraz po wykonaniu jednego zadania, przydzielano nam drugie.

– W kraju A miał miejsce wypadek. Miasto B, które obserwujemy, zostało opanowane przez wampira, który zmienia ludzi w nieumarłych.

Wampiry… To istoty które Kościół uważał za swoich arcywrogów.

Były istotami mroku, tak jak diabły, ale w przeciwieństwie do diabłów, które zawierały z ludźmi kontrakty w zamian za określoną nagrodę, wampiry wykorzystywały ludzi. Nie byłoby przesadą powiedzieć, że atakowały ludzi i wysysały im krew.

W przeszłości istniały wampiry, które zdobyły olbrzymią moc w swojej ojczyźnie.

Normalnie osiedlają się w odludnych miejscach, aby kultywować swoją tradycję, ale od czasu do czasu pojawiał się ktoś, kto chciał rozszerzyć swoje wpływy na pobliskie ludzkie miejscowości. Tak jest prawdopodobnie i w tym przypadku.

Do tego w ten incydent są zamieszani nieumarli. Kiedy człowiek, który ma słabą wolę przeciwko wampirom, zostanie przez jednego z nich ugryziony, to zmienia się w żywego trupa… Nieumarłego.

Nieumarły atakuje żywego człowieka i zjada go żywcem, a wtedy ugryziona osoba sama staje się nieumarłym i tak w kółko. Jeśli coś takiego dzieje się na gęsto zaludnionym obszarze, to liczba nieumarłych gwałtownie wzrośnie.

….Zmieniają ludzi w nieumarłych… Ciarki mnie przeszły, gdy pomyślałam, ilu z nich spotkał taki los…

Aby rozwiązać tą sytuację, jakiś egzorcysta musi sobie poradzić z nieumarłymi, albo ich twórca, wampir, musi zostać zabity.

– Trójka agentów, którą wysłaliśmy aby zrobili porządek, zginęli męczeńską śmiercią – odezwał się głos w słuchawce.

………

Zaniemówiłam. Skoro trójka Kościoła agentów zginęła, to ten wampir musi być czystej krwi wysokoklasowcem.

Wampiry są jednymi z najbardziej zaawansowanych złych istot. A jeśli chodzi o te czystej krwi… To nie będzie ich łatwo pokonać.

– Jesteście jedynymi agentami wysokiej klasy, którzy znajdują się w pobliżu wioski. Poradzicie sobie z tą sytuacją? Wampir już prawdopodobnie przechodzi do ofensywy… Całe miejsce musi już być pełne ludzi, których zmieniono w żywe trupy.

…………

Zamknęłam oczy, wzięłam głęboki wdech i powiedziałam „Tak”.

Xenovia, która się pakowała, patrzyła na mnie.

– O co chodzi z naszą następną misją, Irino?

– No więc…

Powiedziałam jej o informacjach, które właśnie otrzymałam.

– Cóż, chodźmy więc i zobaczmy co możemy zrobić. Musimy zabić tego wampira, zanim zniszczenia wymknął się spod kontroli – Xenovia podeszła do misji w taki sposób.

– Ja i Xenovia zajmiemy się tą sprawą. Ale kim jest ten wampir, z którym mamy się rozprawić? – odpowiedziałam mojemu przełożonemu do słuchawki.

– …Najwyraźniej to wampir z Rodu Manthar. Według naszych danych, ten wampir trafił do wioski po tym, jak został wygnany przez swoją frakcję – odpowiedział przełożony zaniepokojonym głosem.

Manthar…

Słyszałam już to nazwisko. Ten klan należy do Frakcji Tepes, jednej z dwóch wampirzych nacji.

Tak jak się tego spodziewałam, naszym przeciwnikiem jest wampir czystej krwi.

To pierwszy raz, kiedy dostajemy tak ważną misję po tym, jak zostałyśmy użytkowniczkami Excaliburów… Oraz tak ważną po tym, jak zostałyśmy zespołem.

…Ale czy to trochę nie za wiele dla dwóch czternastolatek?

Nie, musimy poradzić sobie z tą misja, skoro zostałyśmy wybrane przez Excalibury. Xenovia i ja jesteśmy wprawdzie młode, ale nie mamy zamiaru rezygnować z tego zadania.

Ruszyłyśmy po tym jak skończyłyśmy przygotowania.

Miejscem do którego zdążałyśmy, była wieś w pewnym kraju. Było to ciche miejsce, leżące daleko od głównych miast, otoczone przez pola pszenicy.

Wprawdzie dzięki Kościołowi wielu mieszkańców wsi zostało już ewakuowanych, ale słyszałyśmy, że równie wielu zostało poświęconych.

To się wydarzyło wkrótce po tym, jak weszłyśmy do wioski.

Poczułam nieprzyjemne uczucie, zupełnie jakby ktoś się na mnie gapił, do tego całą wieś wypełniła tak gęsta mgła, że nie widziałam nic na wyciągnięcie własnej ręki. Po zmroku ta wieś zmienia się nienaturalne miejsce.

…Szkoliłam się, aby być świadomą czającego się wokół mnie zagrożenie, a także abym była w stanie poruszać się swobodnie w całkowitych ciemnościach. Gdyby to była normalna misja, to wtedy nie byłoby problemu.

Ale to zupełnie inny przypadek… Gęsta, wilgotna i nieprzebyta mgła całkowicie otępiła moje zmysły. Najwyraźniej to wampir ją stworzył, gdyż kontrolowanie mgły jest ich specjalnością. Dla nich mgła pełni funkcję bariery oraz zmysłu czucia.

W zasadzie, jak tylko weszliśmy na ten teren, nasza obecność została ujawniona wrogowi, więc nie ma potrzeby się już ukrywać.

Ta mgła pełni funkcję tarczy przed ich największą słabością, światłem słonecznym. Wprawdzie już wieczór, ale dalej blokuje słońce.

Do tego… Dookoła unosi się zapach zwłok. Smród rozkładających się ciał ubódł boleśnie mój nos.

Zakryłam mój nos kawałkiem szaty i szłam naprzód razem z Xenovią.

…Xenovia zachowywała się, jakby nic się nie stało. Nawet nie zakryła nosa.

Musiała przywyknąć do tego zapachu. To pewnie pokazuje, przez jakie koszmary już przeszła.

Nagle zmarszczyła brwi i zaczęła wpatrywać się w mgłę przed sobą.

– Są tutaj...... – powiedziała, ściągając tkaninę z miecza.

Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaach……

Słychać było cichy i złowieszczy dźwięk, a następnie nad mgłą rozległ się jęk.

Z mgły wyłonili się… Odmienieni mieszkańcy wsi. Krew ciekła ze wszystkich części ich ciał, z których mięso odpadało płatami. Ożywione zwłoki wlekły za sobą jelita po ziemi, gdy zmierzały w stronę żywych ludzi.

Ci ludzie są już martwi i teraz pragną tylko posmakować ciał żywych ludzi, aby zaspokoić głód, który będzie ich trapił już na zawsze.

Bez chwili wahania, Xenovia przecięła najbliższego zombiaka na pół.

Zabity natychmiast rozsypał się w proch. Święta moc Excalibura ma olbrzymi wpływ na istoty mroku, jest wręcz dla nich największym wrogiem.

Gdy zobaczyłam jak zombi idą w moją stronę, przygotowałam się.

– Muszę ich zabić.....

…Jednak wciąż miałam wątpliwości w moim sercu, gdy zaciskałam w dłoni mój miecz.

Powód był prosty. Byłam na wielu misjach, ale nigdy nie zabiłam człowieka… Lub jak w tym przypadku, nieumarłego.

Gdyby to był zły duch, albo wygnany diabeł, który przysparzał ludziom cierpień, to wtedy nie miałabym żadnych skrupułów.

Ale jeśli wrogiem jest człowiek, albo istota która kiedyś była człowiekiem… To był pierwszy raz.

– Nigdy nie zabiłaś drugiego człowieka? – zapytała Xenovia, gdy zobaczyła moje wahanie.

Kiedy to usłyszałam, zrozumiałam że ma w tym doświadczenie.

– ……

Nigdy nie zabiłam człowieka… Ale skoro jestem wojowniczką, to w końcu będę musiała to zrobić. Skoro wyznaczono cię do takiej roli, to musisz być na to przygotowana.

Mimo tego… Bałam się wtedy zabić człowieka.

Koniec mojego miecz trząsł się, gdy moje ręce drżały.

Xenovia, patrzyła na mnie kątem oczu, podczas gdy posuwała się do przodu, zabijając jednego zombi za drugim.

– W takim razie możesz osłaniać moje tyły, podczas gdy ja się nimi zajmę!

Bez chwili wahania Xenovia atakowała nieumarłych swoim mieczem.

Zombiaki natychmiast rozsypywały się w proch.

…Tymczasem jedyne co mogłam robić, to kopać lub odpychać nieumarłych.

…Jestem taka żałosna.

Byłam zszokowana moim brakiem determinacji. Myślałam że dam z siebie wszystko, jako wojowniczka naszego Pana, ale najwyraźniej jeszcze nie jestem prawdziwą wojowniczką.

Natomiast dziewczyna która walczyła obok mnie była… Prawdziwym mieczem Boga. Ona jest prawdziwą wojowniczką Kościoła.

Jednocześnie bałam się. Bałam się Xenovi.

Dla mnie ta dziewczyna, która bez wahania zabijała istoty, będące poprzednio ludźmi… Nie wyglądała w tym momencie jak człowiek.

Po zabiciu mieszkańców wsi, którzy zmienili się w nieumarłych, dotarliśmy do ratusza, o którym słyszeliśmy już podczas odprawy.

Według naszych informatorów, znajdowało się tam silne nagromadzenie mrocznej aury.

Wampir musi się tam znajdować.

– Naprzód!

Xenovia oczyściła dla nas ścieżkę, zabijając nieumarłych.

Wdarłyśmy się do ratusza i zabarykadowałyśmy drzwi.

Teraz nieumarli nie dostaną się do środka.

Po zablokowaniu drzwi zaczęłyśmy przeszukiwać budynek.

…Próbowałyśmy włączyć światło, ale nie dało się, najwyraźniej elektryczność została odcięta.

To się stało, gdy dostałyśmy się na drugie piętro.

Po budynku rozniósł się czyjś głos.

– Hmm, psy Kościoła huh… Najwyraźniej ci idioci wysłali święte miecze, ale żeby dać je takim gówniarom…

Wraz z tym głosem zauważyliśmy mroczną aurę. Wszystkie pory naszych ciał zamarzły, a potem oblał nas zimny pot. Zrozumieliśmy przez to, że nasz wróg jest niesamowicie silny.

– Gorzko tego pożałujesz, jeśli uważasz na za zwykłe dzieciaki – oznajmiłam niewidzialnemu wrogowi.

– Zaakceptuj swój koniec, wampirze.

Xenovia była spokojna. W przeciwieństwie do mnie, która nadrabiała miną, ona powiedziała to w naturalny sposób.

Nagle usłyszałyśmy kpiący śmiech.

– Kekeke… Najwyraźniej nie wystarczyło im wygnanie mnie z mojego kraju, ale muszę jeszcze wysłuchiwać czegoś takiego od gówniar ze świętymi mieczami…

Nagle mgła zebrała się w jednym miejscu i przybrała kształt człowieka.

Pojawił się mężczyzna w szacie, który wyglądał jak szlachcic w średnim wieku. Miał nawet pelerynę.

Nasz przeciwnik miał schludny wygląd. Nie byłoby przesadą nazwanie go urodziwym. Wyglądał zupełnie jak lalka.

Nie czuliśmy w nim żadnego życia. Cała jego twarz była biała, jak u trupa, a z ciała biła mroczna aura.

Mężczyzna wpatrywał się w nas szkarłatnymi oczami.

– A więc psy Kościoła, zapewne jesteście dziewicami? Wygląda na to, że dzisiejszej nocy urządzę sobie ucztę nie tylko z waszej krwi, ale i z ciał.

Wampir uśmiechnął się strasznie. Część jego ciała zmieniła się w pająka i zaatakowała nas!

Xenovia i ja próbowałyśmy zaatakować pająka naszymi mieczami, ale gdy tylko uniosłyśmy ramiona do ciosu, pająk plunął siecią!

Odskoczyłyśmy i uniknęłyśmy pajęczej sieci. Potknęłam się jednak o coś, co leżało na podłodze, straciłam równowagę i upadłam na kolana.

Pajęcza sieć pokryła cały korytarz. Jak tylko dotknęła podłogi, wszystko dookoła niej się stopiło. Najwyraźniej ta sieć topi wszystko, czego tylko dotknie.

Nie ma mowy, abyśmy przeżyły, jeśli zostaniemy trafione.

– HA HA HA HA HA! POZWÓLCIE MI CIESZYĆ SIĘ TĄ WALKĄ, PSY KOŚCIOŁA! – krzycząc te słowa, wampir rozpłynął się w powietrzu.

– Nic ci nie jest?

Xenovia wyciągnęła w moją stronę swoją dłoń, ale…

– Ku......!

Uniknęłam jej dłoni. To dlatego, ponieważ wcześniej się jej bałam.

Widząc moją reakcję, Xenovia cofnęła swoją rękę.

Wstałam bez słowa. W jednej chwili atmosfera pomiędzy nami zgęstniała, ale nie miałyśmy czasu, aby czekać tu cały dzień. Ruszyłyśmy więc w pościg za wampirem.

– Zatrzymaj się natychmiast!

Przecięłyśmy pająka na pół i goniłyśmy wampira.

Z kąta korytarza wyłoniły się nie tylko pająki, ale też olbrzymi parecznik oraz nietoperze.

Wampiry mogą rozmnażać owady i nietoperze, a nawet zmieniać w nie części swojego ciała.

Każde zwierzę/roślina, które stworzą, mają groteskowy kształt, a ich naturalne instynkty są zupełnie inne, niż w przypadku normalnych istot, więc możemy je łatwo niszczyć świętymi mieczami…

Niezliczona ilość potworów wyłaziła z każdego kąta!

Xenovia zabiła wiele potworów jednym cięciem swojego Excalibura Zniszczenia, podczas gdy ja zmieniłam mojego w cienki bicz i biłam nim kogo popadnie, zabijając wiele stworów.

Miejscem do którego dotarliśmy po przebiegnięciu przez drugie piętro… Były podwójne drzwi wejściowe.

Najwyraźniej znajdowało się tutaj miejsce zebrań, lub imprez. Było przestronne, z podium i ławkami ustawionymi w rządki.

Na podium pojawiło się kilka niebieskich płomieni, a zaraz potem zmaterializował się tam wampir. Miał ten irytujący uśmiech na twarzy.

– Jesteście lepsze niż się spodziewałem. Więc mimo takiego wieku władacie już świętymi mieczami, hę.

Mężczyzna odrzucił pelerynę i wezwał olbrzymią ilość potworów.

…Stosuje działania opóźniające, hę. Wygląda na to, że posyłał na nas te wszystkie potwory po to, abyśmy się zmęczyły i nie miały siły do walki.

Cóż, w końcu mamy najniebezpieczniejszą broń przeciwko wampirom. Nie ma wśród nich takiego, który nie bałby się świętego miecza.

A więc posłał na nas te wszystkie sługi, aby uniknąć ciosu świętym mieczem.

Do tego ten wampir jest lepszym taktykiem od nas.

Jeśli szybko go nie wykończymy, to już długo nie wytrzymamy.....

Kiedy chciałam zapytać Xenovię, jak powinnyśmy sobie z tym poradzić…

Otworzyła szeroko oczy i spojrzała w tył… Coś jest za moimi plecami?

– UWAŻAJ!

Nagle pociągnęła mnie za rękę. Odciągnęła mnie od tej istoty, zanim ją zauważyłam.

Miejsce w którym przed chwilą stałam, zostało pokryte pajęczyną, a cała podłoga się stopiła. Zanim zauważyłam, zostałyśmy otoczone… Gdybym stała tam chwilę dłużej, nie zostałby ze mnie nawet kawałek kości.

Xenovia przecięła pająka na pół i pociągnęła mnie za ławki, a by się ukryć.

Schowałyśmy się, aby jak najbardziej ukryć naszą obecność.

Xenovia przyglądała się wszystkiemu zza ławki.

– …Dlaczego mnie uratowałaś? – zapytałam.

Przedtem odtrąciłam jej rękę.

Innymi słowy odrzuciłam Xenovię, ale ona uratowała życie takiej partnerki.

– Hmm? Chwilowo to nieważne. Teraz musimy się zastanowić, jak zabić to coś… Ty też, Irino… – powiedziała Xenovia nieprzyjemnym tonem.

– Ja.. Myślałam że jesteś straszna…! Osoby, które zabijają ludzi zmienionych w zombiaki, są straszne. Nie jesteś taka jak ja! Ale dlaczego mnie uratowałaś….? Po moim zachowaniu zauważyłaś co myślałam, prawda? Więc dlaczego mnie uratowałaś?! – odparłam, zbierałam całą moją siłę woli.

Musiała być zszokowana, musiała czuć się przykro i musiała myśleć, że mi nie wybaczy.

Ja… Nienawidziłam samej siebie. Nienawidziłam siebie za to, że jej unikałam. Nie mogłam wybaczyć samej sobie.

Nawet jeśli myślałem o niej, jako o mojej partnerce, to unikałam jej. Niem musiała mnie ratować. Mogła mnie po prostu zostawić na śmierć, ale dlaczego mnie uratowała?

Jej oczy były szeroko otwarte i była szczerze zszokowana…. Drapała się po policzku i zachowywała się niezręcznie.

– ………

– …Jesteś jedyną osobą w moim wieku…która ze mną rozmawiała, więc byłam szczęśliwa… – odparła po długim milczeniu.

….

Kiedy to usłyszałam, nie mogłam nic powiedzieć.

Xenovia, która dotąd miała spokojny wyraz twarzy, uśmiechnęła się i kontynuowała.

– Możesz mnie nienawidzić; przywykłam do tego. Myślisz że to przerażające, jak zabijałam ludzi, prawda? W porządku. Ja…myślę że to coś, co muszę robić, jako miecz Pana.

– Dlaczego…? Dlaczego posuwasz się tak daleko…?

Kiedy Xenovia usłyszała moje pytanie, zmrużyła oczy i spojrzała na swój miecz.

– …Jedyne co umiem dobrze robić, to wymachiwać tym mieczem. We wszystkich innych sprawach, poza władaniem świętym mieczem, jestem beznadziejna. Przepraszam, Irino. Mimo że taka jestem… To ja…. – w tej chwili spojrzała mi prosto w oczy. – Uważam cię za moją pierwszą przyjaciółkę.

……

……

Zaniemówiłam. Ona… Uważała mnie za soja przyjaciółkę. To dlatego mnie uratowała. Mimo że ją odrzuciłam, to mnie ocaliła.

Skinęła głową i ruszyła przed siebie.

– Więc przepraszam! Jeśli to wszystko, to ja...........

…Dlaczego ona przeprasza?

Nie miałam racji, gdy ją odrzuciłam. To ja powinnam być osobą, która miała zabić nieumarłych. Ja byłam osoba, która wkroczyła na pole bitwy bez odpowiedniej determinacji. Osobą, która uważała się za wielką wojowniczkę, chociaż nie umiała sobie poradzić, także byłam ja.

…Dlaczego mnie przepraszasz? Nie zrobiłaś nic złego…!

Po tym jak zabiła potwory wampira, wreszcie znalazła się blisko niego.

Jednak zanim został trafiony mieczem, zmienił się w mgłę i zniknął.

Mgła otoczyła Xenovię i łatwo unikała ciosów jej miecza.

Gdy w obronie Xenovi pojawiła się luka, wampir zmaterializował się za jej plecami.

Wampir złapał ją za jej długie włosy i objął ją tak, że nie mogła się ruszyć!

Niedobrze! Wampiry są silniejsze od zwykłych luci, więc trudno jest wyrwać się z ich uścisku!

Wampir wybuchnął śmiechem.

– Mam cię ha ha! Myślałyście że możecie wygrać z czystej krwi wampirem! Ha ha ha ha! Nawet jeśli władacie świętymi mieczami, to nie dacie rady mnie pokonać!

Mimo że Xenovia została złapana przez wampira, to nie miała zamiaru się poddać.

– …Hmmp, skoro jesteś czystej krwi, to dlaczego wygnali cię z twojego kraju i nie możesz przeżyć bez znęcania się nad zwykłą, ludzką wioską…? Bez żartów!

Gdy wampir to usłyszał, wściekł się.

– …Doprawdy, chyba czas uciszyć twoją niewyparzoną gębę…!

Obnażył swoje kły i spojrzał na szyję Xenovi.

W tym tempie wypije jej krew!

Ja…ruszyłam w ich stronę!

– Xenovia! – krzycząc jej imię zmieniłam mój miecz w bicz i chlasnęłam nim wampir!

Krwiopijca uniknął ataku w ostatniej chwili, ale stracił równowagę i puścił Xenovię.

Gdy Xenovia się uwolniła, stanęła obok mnie.

– Dlaczego mi pomogłaś? Ja… Jestem straszna, prawda? – zapytała smutnym tonem.

Zmusiłam się do uśmiechu.

– Ja… Jestem wojowniczką i użytkowniczką świętego miecza Excalibura…! Jesteś moją przyjaciółką…! Dlatego nie mogę ci pokazać mojej słabej, głupiej strony! – oznajmiłam.

Kiedy wygłosiłam tą żałosną proklamację, Xenovia przybrała zdziwioną minę, ale zaraz potem się uśmiechnęła.

– Więc to tak…

Po tej rozmowie skupiłyśmy swoją uwagę na wampirze.

Po tym jak na niego ruszyłyśmy, uderzyłyśmy z lewej i prawej.

Xenovia zamachnęła się swoim Excaliburem Zniszczenia, ale wampir łatwo uniknął ataku. W tym momencie mój Excalibur Naśladowania wystrzelił do przodu, zupełnie jakby miał własną wolę, aby przebić wroga.

W tej samej chwili Xenovia cięła z góry!

Nareszcie miecz zadrasnął pierś wampira!

Gdy moc miecza przeszła przez ranę, zaczął się z niej wydobywać dym.

Najwyraźniej doznał obrażeń, w jego twarz spochmurniała. Ale mimo tego dalej uśmiechał się w straszny sposób.

– …Hmm, tak jak się spodziewałem, walka z dwoma przeciwnikami jest trudniejsza niż myślałem…. Jednak dalej brakuje wam mocy i doświadczenia!

Miał rację. Nasz przeciwnik już ocenił skalę naszych ataków i zdolności. W tym wypadku będzie trzymał się od nas z daleka oraz posyłał na nas swoje sługi, lub atakował z dystansu.

Tak jak myślałam, jeśli pozwolimy mu grać na zwłokę, to marnie się to wszystko skończy. Nie ma mowy abyśmy my, ludzie, poradzili sobie z taką taktyką.

Przeciwnikiem jest w końcu ktoś, kto żyje wiecznie…

Gdy Xenovia usłyszała jego słowa, uśmiechnęła się z pewnością.

– Naprawdę? Więc może powinnam pozwolić ci posmakować tej „mocy”, jeśli tak bardzo tego pragniesz? – powiedziała, po czym wyciągnęła rękę i zaczęła coś recytować. – Święty Piotrze, święty Bazyli Wielki, święty Dionizy, święta Mario Panno. Proszę, usłyszcie me wołanie.

Miejsce przed nią zafalowało i w jednej chwili coś się tam pojawiło. To był… Wielki miecz.

– Durandal! – krzyknęła Xenovia, biorąc do reki oręż, który emanował świętą aurą.

– Durandal..........!

Zarówno ja jak i wampir byliśmy w szoku.

– …!! D-Durandal?! N-niemożliwe! Możesz go używać?!

Nic dziwnego, że jest zaskoczony.

Durandal… To jeden z legendarnych mieczy, które posiada Kościół. Tak jak Excalibur, miał olbrzymią moc.

…. A Xenovia go właśnie przyzwała!

– Zostałam wybrana na posiadaczkę Durandala i dostałam Excalibura jako broń dodatkową. Teraz pozwolę ci posmakować mocy, której mi brakowało. Ten miecz jest jeszcze bardziej zabójczy i niebezpieczny, niż Excalibur Zniszczenia. Choćbyś nie wiem jakiej rasy był, zginiesz od jednego ciosu – powiedziała Xenovia trzymając miecz, który emanował agresywną aurą.

Kiedy mówiła te słowa, zabójcza aura emanująca z miecza niszczyła podłogę, sufit, ławki i wszystko co znalazło się w pobliżu.

Nawet ja, która zostałam wybrana na posiadaczkę Excalibura, nie mogę się zbliżyć do tego miecza.

…Została więc wybrana na użytkowniczkę Durandala. To znaczy że ma za sobą więcej ciężkich walk, niż mogłam się tego spodziewać.

Ona jest… Geniuszem któremu nie dorastam do pięt.

Kiedy wampir poczuł moc emanującą z Durandala, na jego twarzy pojawił się strach.

– T-ta gówniara jest… Użytkowniczką Durandala?! T-to pies Bogaaaaaaaaa!

Wampir przyzwał ze swojego ciała masę nietoperzy i pająków, ale trzymająca Durandala Xenovia szybko sobie z tym poradziła.

– To mój jedyny talent. Patrz uważnie.

Silna aura która emanowała z jej ataków wypełniła całe pomieszczenie!

Jasne światło rozbłysło mi w oczach. Po otrzymaniu tego silnego ataki, ciało wampira zaczęło rozpadać się w proch.

– … J-ja… Mimo że jestem czystej krwi, zostałem… – wampir nie był w stanie zaakceptować swojej porażki i zaczął chichotać. – Kekeke… Więc krew przeszłości przybyła do przyszłości i wybrała hybrydę… Oba moje rody i Frakcja Carmilla… Kekeke, upadną, zanim zauważą co ich zniszczyło… Przez… Moc tych hybryd…! Kahahahahahahaha!

Wampir zmienił się w pył, śmiejąc się przy tym jak szaleniec.

To były jego ostatnie słowa…

Część 5[edytuj]

– I tak to było.

Po skończeniu naszego treningu siedziałyśmy na podłodze i wspominałyśmy przeszłość.

– To miejsce zostało zniszczone dzięki mocy Durandala.

Racja. Teren dookoła budynku został zniszczony dzięki mocy uwolnionej przez Durandala. Xenovia zrobiła coś, co potwierdziło, że zasługiwała na swój przydomek Demona Zniszczenia.

W tamtych czasach Xenovia nie mogła używać Durandala tak swobodnie jak dzisiaj, więc ilość świętej aury która była uwalniana, gdy używała miecza, była niesamowita.

Dlatego nigdy nie używała Durandala, jeśli nie dostała na to pozwolenia.

Ostatecznie pokonałyśmy wampira, ale ponieważ Xenovia użyła Durandala bez pozwolenia, musiała się tłumaczyć swoim przełożonym. Najwyraźniej została też skarcona przez siostrę Griseldę.

Marszcząc brwi, Xenovia opowiedziała mi, co się wtedy wydarzyło.

– Cóż, po tym incydencie coraz częściej wyruszałyśmy na wspólne misje – powiedziałam.

Najwyraźniej przełożeni uznali, że mogę ją zaskoczyć w każdej misji, na którą pojedzie i dlatego zostałam wybrana na jej partnerkę.

To trwało aż po dziś dzień i w końcu zostałyśmy najlepszymi przyjaciółkami.

– Siostra Griselda była wtedy na mnie naprawdę zła.

Uśmiechając się kwaśno, dotknęła kosmyka włosów, który był ufarbowany na zielono.

Właściwie do tej historii nie ma przypisów. Jakiś czas po tej misji byłam zaskoczona, gdy zobaczyłam Xenovię po dłuższym czasie.

– … X-Xenovia, to…

Zauważyłam że zmieniła fryzurę.

Ścięła włosy na krótko.

– Pamiętasz jakie miałam kłopoty, gdy wampir mnie za nie złapał? Nie sądzę aby długie włosy do mnie pasowały.

Cóż faktycznie ją za nie złapał, ale… Bardziej chodziło mi o jej zielone pasemko.

– Ach, próbowałam ufarbować włosy na zielono. Jak myślisz? Wygląda fajnie, prawda?

Najwyraźniej Xenovia próbowała dać z siebie wszystko w tym stylu. Kiedy zapytała mnie o zdanie…

– Pfft.

…Nie potrafiłam powstrzymać śmiechu.

– Dlaczego ufarbowałaś swoje włosy? Do tego tylko częściowo.

Jej rozumienie mody jest zabawne, nie mogłam nie śmiać się jeszcze głośniej, chociaż wiedziałam, że to niegrzeczne.

– Kuuu! Zrobiłam to po naprawdę długich przemyśleniach! Rany, jesteś taka wredna!

Narzekała i pokazywała że jest zła.

– Nie złość się! Myślę że ci to pasuje! – powiedziała, ale dąsała się jeszcze przez chwilę.

– Pasuje czy nie pasuje, od teraz zamierzam tak wyglądać! Słyszysz!

Przepraszałam ją raz po raz, mówiąc „Przepraszam, więc rozchmurz się!”.

Potem pokazała mi najróżniejsze emocje i wyrazy twarzy.

Racja, jest moją rówieśniczką, więc zarówno śmieje się, jak i złości.

Hej, Xenovia, będziemy najlepszymi przyjaciółkami już na zawsze, prawda?


Cofnij do <<< Powróć do DX3 Przejdź do >>>
Źródło „http://hsdxd.usermd.net/w/index.php?title=High_School_DxD:Tom_DX3_Żywot_DX1&oldid=14127