High School DxD - Tom 10 - rozdzial 1

Z High School DxD Wiki
Skocz do:nawigacji, wyszukiwania

Żywot 1: Przygotowania na szkolny festiwal![edytuj]

Część 1[edytuj]

- Fuuu…

Po zakończeniu większości scen z moim udziałem udałem się na przerwę za scenę.

Hmm, po zakończeniu tego show muszę powrócić do przygotowań do szkolnego festiwalu, który przygotowujemy w ludzkim świecie. W tym roku zamierzamy przygotować całkiem dużo atrakcji przez co brakuje nam siły roboczej, tak więc zarówno ja i Kiba codziennie dajemy z siebie wszystko podczas przygotowań.

[………Nadszedł czas na kącik pytań Smoka Oppai.]

“ “ “ “Uooooooooo!! Hellcat-chaaaaaaaaan!! ” ” ” ”

Wygląda na to, że “wielcy przyjaciele” Koneko-chan, która jest dzisiaj prezenterką kącika pytań, dopingują ją. Koneko-chan jest absurdalnie popularna wśród mężczyzn kochających dziewczyny loli. Słyszałem nawet, że są tutaj tacy, którzy przyszli tylko po to by ją zobaczyć……

Jakimś sposobem stajemy się coraz bardziej sławni w inny sposób niż przypuszczaliśmy. Powinienem być z tego zadowolony, jednak nigdy nie podejrzewałem, że „Chichiryuutei Smok Oppai” stanie się aż tak popularny ……. Ta sytuacja pokazuje jak bardzo w Zaświatach brakowało diabłom rozrywki przez co takie rzeczy muszą być dla nich nowe.

Program, który stworzył Sirzechs-sama, aby poruszyć Zaświaty można określić olbrzymim sukcesem.

W mediach Zaświatów, podczas wiadomości przedstawiono informacje dotyczące ataku Lokiego oraz incydentu w Kioto, podkreślając przy tym jak wielki udział w tych wydarzeniach miała grupa Gremory.

Być może właśnie z tego powodu, gdy przybyliśmy do Zaświatów w celu wzięcia udziału w programie, zostaliśmy otoczeni przez reporterów, którzy zaczęli robić nam zdjęcia.

Incydenty, w które się wdajemy muszą być nowością dla świata diabłów, w którym nie toczą się aktualnie żadne walki warte uwagi. Jednak jest to raczej dobre zjawisko, gdyż dzięki temu mogą dowiedzieć się o istnieniu terrorystów oraz sojuszy pomiędzy różnymi frakcjami, które nadal są dla wielu z nich niezrozumiałe.

[Smok Oppai! Kolejne osiągnięcie!]

Właśnie w ten sposób mój udział w walce został przedstawiony dzieciom w Zaświatach. Smok Oppai w telewizji i prawdziwy ja jesteśmy ze sobą łączeni. Innymi słowy, w dziecięcym umyśle ich bohater z telewizji jest tym, który walczył z Lokim i Brygadą Chaosu.

Westchnąłem chyląc głowę.

…….Jestem szczęśliwy, jednak mam co do tego również mieszane uczucia! Oczywiście! W świecie diabłów gdzie walki powinny być rzadkie, czemu jako jedyni zostajemy wciągnięci w wielkie pojedynki!? Naszymi przeciwnikami dotychczas były legendarne stworzenia, stary-Maou a nawet bóg!? Koniec końców skończyliśmy walcząc przeciwko potomkom Bohaterów! W jak wielu jeszcze straszliwych bitwach będziemy brali udział, jeśli tak naprawdę szanse na udział w takiej bitwie są niewielkie!?

Pokój! Pokój jest najlepszy! Wiecie, wszystko czego chcę to żyć w pokoju z Buchou, Asią i Akeno-san! Od czasu do czasu zdarzają się pewne pikantne sytuacje, jednak zdecydowanie wolałbym prowadzić bardziej niegrzeczne życie! Miłosna komedia! Moim marzeniem jest prowadzenie życia pełnego śmiechu i miłości!

Jednak w jaki sposób znalazłem się w tej spirali przemooooocy!

……Cóż, owacje które otrzymuję od dzieci uszczęśliwiają mnie. Dzisiejszy występ także był dla mnie świetną rozrywką.

Jednak te wszystkie zacięte walki wycieńczają mnie. Nie chcę umierać oraz nie chcę aby ktokolwiek z moich towarzyszy miał cierpieć. Jeśli ktoś z naszej grupy miałby umrzeć, na pewno pogrążyłbym się w depresji……

Nasza grupa stała się tym kim jesteśmy teraz, ze względu na udział w tych wszystkich walkach. To naprawdę skomplikowane. Dzięki nim otworzyliśmy się przed sobą. Możliwe, że aby stworzyć najlepszy zespół musimy przejść przez najgorsze sytuacje wspólnie….

Tak jak myślałem, to ze względu na cechę smoka…. Nie, to ze względu na cechę Niebiańskiego Smoka, który przyciąga tych, którzy mają moc. To z pewnością jest niepokojące….. Może te incydenty wydarzyły się przeze mnie? Moje podejrzenia odnośnie tego rosną z dnia na dzień.

Azazel-Sensei także powiedział, że wokół nas dzieje się zbyt wiele nienaturalnych rzeczy…..

……..

Powinienem przestać o tym rozmyślać. Im więcej się tym przejmuję, tym gorszy ma to na mnie wpływ. Powinienem zaakceptować rzeczy, które już się wydarzyły i pracować ciężko aby zapewnić nam przyszłość. To jest jedyne wyjście.

…….Phew…

Chcąc się odświeżyć udałem się do łazienki aby przemyć twarz.

Idąc korytarzem, po kilku minutach….. zacząłem słyszeć hałaśliwe głosy.

- Nieeeeeeeee!

Wyglądało na to, że jakieś dziecko bardzo głośno płacze. Kiedy wyjrzałem zza ściany, zobaczyłem matkę z dzieckiem, rozmawiającą z osobą z personelu.

- Chcę spotkać Smoka Oppai!

Dziecko nadeptywało na swoje stopy, a jego matka stała obok nie wiedząc co ma czynić.

- Przykro mi, sesja z autografami już się zakończyła…..

Osoba z personelu powiedziała to w ramach przeprosin. Ach, więc nie mieli pod ręką dosyć biletów na spotkanie. Wygląda na to, że rozdawali je przed rozpoczęciem show. Zaświaty zaadaptowały ten zwyczaj kopiując go ze świata ludzi, jednak dla diabłów, którzy wiodą inne życie i mają inną kulturę rozdawanie biletów na takie spotkania musi być czymś nowym.

- Przykro mi synku…… ten pan mówi, że bilety już się skończyły.

Kiedy matka powiedziała to swojemu dziecku, w jego oczach pojawiły się łzy i zaczął krzyczeć. W rękach ściskał zabawkową wersję mnie w formie zbroi. Nie mogłem pozostać niewzruszony widząc tę sytuację.

- Nieeeee!

………..

Rozpocząłem odliczanie, chociaż dezaktywowałem zbroję tuż przed chwilą.

Nie mogłem nic na to poradzić. Widząc dziecko, które stało się takie smutne, nie było szansy bym mógł odejść nic nie robiąc.

Wydzielając czerwone światło wszedłem ponownie w stan Balance Breaker. Następnie skierowałem się w kierunku tylnego wyjścia z opuszczoną maską.

- Czy coś się stało?

Wszyscy trzej odwrócili się słysząc mój głos.

- To Smok Oppai!

Twarz dziecka natychmiast przybrała uśmiechnięty wyraz. Pracownik obsługi zaczął wyjaśniać mi co tutaj zaszło.

- Ah Hyoudou-san. Cóż, ta matka z dzieckiem nie zdołali dostać biletów na spotkanie.

Po zapoznaniu się z sytuacją, klęknąłem i spytałem chłopca.

- Jak masz na imię?

- …..Lirenkus. - Odparł.

- Lirenkus, dziękuję ci za przybycie. Umm, masz może coś do pisania?

Zwróciłem się się pracownika obsługi.

- T-tak mam… - Powiedział, po czym wyjął marker.

- Ta czapka, która ma mój design. Czy mogę się na niej podpisać?

Wskazałem na czapkę Lirenkusa, który pokiwał swoją głową trzy razy.

Moje brzydkie diabelskie litery. Im więcej razy się podpisuję, tym bardziej myślę, że "powinienem poprawić swoje pismo". To dlatego, że mam tak wielu fanów takich jak on, którzy są we mnie zapatrzeni.

Poczułem, że chcę stać się lepszym zarówno w walce jak i w pisaniu.

Podpisałem się na czapce i położyłem ją na głowie Lirenkusa. Z wielkim uśmiechem na twarzy Lirenkus wielokrotnie zdejmował i zakładał swoje nakrycie głowy.

- Dziękuję Ci bardzo! - Powiedziała matka chłopca przekazując swoje podziękowania.

Położyłem rękę na głowie Lirenkusa i powiedziałem.

- Lirenkus, mężczyzna nie powinien płakać. Musisz stać się tak silnym aby być w stanie obronić swoją dziewczynę. Bez względu na to jak wiele razy upadniesz musisz ciągle wstawać.

Po tym jak to powiedziałem, wstałem i odszedłem razem z pracownikiem personelu.

Pracownik ze zmieszaną miną powiedział.

- Hyoudou-san. Proszę powstrzymaj się od robienia takich rzeczy. Niemożliwym jest aby zajmować się tak wszystkimi…. Więc, jeśli dla jednej osoby zrobisz wyjątek to będzie nieco…..

……Ma rację. Również zdaje mi się, że zrobiłem coś bezmyślnie. Obsługa robi wszystko co w ich mocy, aby spełnić marzenie każdej osoby, jednak rozdawali bilety wiedząc o tym, że nie starczy dla wszystkich.

Jeśli zrobię wyjątek, to będę zdradzał uczucia wszystkich z personelu.

To jest….. coś co wiedziałem od początku. Mimo to, nie mogłem zostawić tego płaczącego chłopca….

Nie, to moja wina.

- Przepraszam. Od teraz będę bardziej uważać.

Przeprosiłem go, gdyż naprawdę czułem się źle z tym co zrobiłem. Zrozumiał i odszedł bez słowa.

Jest mi bardzo przykro. Jednak, ja...

- Wyglądałeś niesamowicie, tak jak można się było spodziewać po moim Ise.

Głos Buchou. Gdy się obejrzałem, Buchou stała za mną.

Podeszła do mnie, po czym zaczęła głaskać mój policzek.

- Byłeś trochę nieostrożny, jednak nadal byłeś w stanie ochronić marzenie tego dziecka.

- Buchou….

Buchou! Buchou rozumie mnie lepiej niż wszyscy! Samo to wystarczy, aby mnie uszczęśliwić. Tak, ta osoba naprawdę jest najlepszą kobietą.

Rozczulając się nad Buchou, która zawsze jest dla mnie dobra, zobaczyłem pewną znaną mi kobietę idącą po drugiej stronie korytarza.

- Ara? Jak się macie Rias, Issei-san. Co tutaj robicie?

Kobieta z kasztanowymi włosami, która wyglądała identycznie jak Buchou!

- O, Okaa-sama! I Millicas! Przybyliście?

Buchou najwyraźniej nie spodziewała się pojawienia tej osoby, przez co jej głos był nerwowy.

Tak, ta osoba o wyglądzie identycznym do Buchou jest nie kim innym jak jej matką!

- Rias-neesama, Ise-niisama, naprawdę dobrze bawiłem się podczas pokazu!

Obok niej stał chłopiec ze szkarłatnymi włosami, Millicas-sama. Jak zawsze wyglądał na inteligentnego i pełnego energii. Do tego nazwał mnie Nii-sama….. Jestem bardzo zaszczycony!

Matka Buchou powiedziała z uśmiechem.

- Choć raz z bliska chciałam przyjrzeć się imprezie zorganizowanej przez nasz dom. Millicas także był chętny to zobaczyć. Ise-san, na scenie robiło się naprawdę gorąco czyż nie? Myślę, że to było dobre widowisko.

Oh, więc obejrzeli występ, huh! Chociaż jestem zawstydzony, czuję się szczęśliwy. Dom Gremory jest tym, który jest właścicielem praw do rzeczy związanych ze Smokiem Oppai.

- Dz-dziękuję ci bardzo.

Przekazałem swoje podziękowania. Choć z zewnątrz matka Buchou wyglądała jak bishoujo, to czułem że nie jestem w stanie się jej sprzeciwić.

Matka Buchou podeszła do nas, hałasując przy tym swoimi obcasami.

- Tokusatsu show, oparty na Ise-san stanie się ważnym biznesem, który wspomoże finanse domu Gremory. Co więcej program ten stał się również czymś ważnym dla dzieci w Zaświatach. Twoja ciężka praca dla mojej córki, naszego domu oraz wszystkich w Zaświatach będzie bardzo pomocna.

- Oczywiście, Okaa-sama Buchou! Będę ciężko pracował mając w sobie ducha 'Funkotsusaishin'.

- Bardzo dobra odpowiedź. Jak się można było spodziewać po mężczyźnie należącym do naszego domu. Jednakże...

Matka Buchou gładziła moją brodę swoim palcem uśmiechając się subtelnie. Samo to sprawia, że moje serce bije mocniej, ponieważ czuję ponętność dorosłej kobiety!

- Nazywanie mnie "Okaa-sama Buchou" jest niedopuszczalne. Nie nazywaj mnie tak. Musisz nazywać mnie "Okaa-sama" albo "Hahaue".

Znowu to huh. Czego ona ode mnie chce?

- A-ale wydaje się to nieco niegrzeczne…….

- Nie ma przecież w tym nic niegrzecznego, wiesz? Przeciwnie, będzie wielkim wstydem dla całego rodu Gremory jeśli nadal będziesz mnie tak nazywał po tym jak we dwoje będziecie uczestniczyć w przyjęciach wyższych sfer.

Mina matki Buchou stała się surowa.

- Rias, czy według ciebie nie ma braków w twoim nauczaniu?

Buchou odpowiedziała, podczas gdy jej matka przyglądała się jej uważnie.

- Przepraszam Okaa-sama, ale...

- Że też powiedziałaś "ale"….. Wybierasz mężczyznę, który będzie ci towarzyszył w naszym domu. Więc dlaczego nie robisz tego bardziej odpowiednio? Co więcej, zdecydowałaś o kolejności? Dotyczy to co najmniej Asi-san i Akeno-san prawda?

Asia? Akeno-san? Co się tutaj dzieje?

- Jeśli on tego pragnie, to twoją rolą jest zajęcie się tym. Jeśli ta sytuacja ma się nasilić to będziesz musiała podjąć odpowiednie działania. W przypadku twojego ojca, to ja przejęłam kontrolę. To normalne dla kobiet, że jesteśmy przyciągane przez czarujących i silnych mężczyzn. Sirzechs jest tylko z Grayfią, ponieważ jest Maou, jednak „on” nie pragnie nim zostać, czyż nie? Tak więc nie ma problemu…… Czy może chodzi o to, że jesteś niezdecydowana? Oh… Myślałam, że odziedziczyłaś po mnie tę nachalność, jednak stałaś się słaba w kluczowym momencie….. Gdy stworzysz związek, możesz zyskać autorytet od otaczających go kobiet. Rias, czy bez udziału mojego i Grayfii nie jesteś w stanie ruszyć naprzód z tym związkiem?

Wygląda na to, że Buchou jest zawstydzona słowami swej matki. Aaah, tak jak Grayfia-san, matka Buchou także zaczęła wypluwać słowa jak z karabinu ponieważ czuła się nieusatysfakcjonowana. Wygląda na to, że obie czegoś oczekują od Buchou.

Brzmiało to tak jakby rozmawiały o ich rodzinie….. Ja…ja także jestem wspomniany…….. prawda?

H-Hmm….. Nie pojmuję tego.

- Ise-san, to również twoja wina. Po pierwsze musisz nauczyć się jak powinieneś nazywać ludzi z domu Gremory. Teraz zapomnij o mnie, a skup się na Rias. To, że ciągle nazywasz ją "Buchou"…… to najważniejsza i najbardziej decydująca część.

Matka Buchou powiedziała to z palcem wymierzonym w mój nos.

- Czy lubisz Rias?

- T..tak! Oczywiście! Podziwiam ją i jest dla mnie kimś ważnym! Będę ją chronił do końca moich dni nawet kosztem mojego życia!

Szczerze powiedziałem jej co czułem. To było dla mnie oczywiste!

Twarz Buchou stała się czerwona. Eeeh, coś tak oczywistego tak na nią wpłynęło?

Matka Buchou pokiwała głową i kontynuowała.

- Bardzo dobrze. Z pewnością doświadczyłam już waszej pięknej relacji mistrz-sługa. Jednak powinniście zrobić krok naprzód. Gdy jesteście sam na sam, kim jest dla ciebie Rias? Proszę przemyśl to.

Kim dla mnie jest Buchou, huh?

Cóż, to oczywiste. To kobieta która zdobyła moje serce, osoba którą kocham.

Dlatego pragnę ją chronić. Nie, jest coś więcej niż to….

Chcę być z nią razem…

Jednak teraz jest to dla mnie rzeczą bardzo przerażającą.

--- Umarłbyś dla mnie?

Kobieta, która pojawiła się w mojej głowie. Potrząsnąłem głową, by pozbyć się tej myśli.

Gdy skończyliśmy rozmawiać matka Buchou odeszła. Millicas-sama pomachał mi ręką na pożegnanie, na co odpowiedziałem tym samym.

Buchou, która stała obok mnie z rumieńcem na twarzy kaszlnęła.

- …. Gdy wrócimy, musimy wznowić przygotowania do szkolnego festiwalu, ok?

- Tak!

W każdym razie muszę przygotować się do wydarzeń, które są przede mną. Szkolny festiwal zbliża się bardzo szybko!

Była również inna ważna sprawa, którą musiałem się zająć.

Część 2[edytuj]

Następnego dnia, stałem przed klasą pierwszego roku. Była to klasa Koneko-chan i Gaspera.

Dzisiaj Ojou-sama z domu Phenex – Ravel, w końcu się do nas przeniosła. Ravel jest większą Ojou-sama niż Buchou. Będzie pierwszy raz uczęszczać do szkoły dla zwykłych ludzi.

Czy będzie w stanie poradzić sobie ze stylem życia prowadzonym w tej szkole? Byłem tym zaniepokojony. Przyszedłem tutaj podczas przerwy, martwiąc się o nią, lecz…..

- …….Czy to aby nie ten potwór-senpai z drugiego roku….?

- …….Oh nie. Słyszałam plotki, że zostaniesz zahipnotyzowana poprzez samo spojrzenie na niego, podczas gdy on będzie robił z tobą co tylko zechce…..

- Co więcej użył tego na wszystkich naszych szkolnych idolach, aby zmienić ich w swoje zabawki….. Boję się……

…….Spojrzenia, które przesyłają mi pierwszoklasistki są straszne….. Nie, to nie jest dla mnie nic nowego! Nie powinienem się tym martwić!

Z moich oczy płynęły nie łzy, lecz pot z mojego serca!

- Ara, Ise także przyszedł zobaczyć co u niej?

Głos Buchou. Gdy się obróciłem nasze spojrzenia spotkały się.

- Buchou też?

- Tak, byłam o nią trochę zmartwiona.

Kiedy razem z Buchou zajrzeliśmy do sali, Koneko-chan i Gasper (który specjalnie stał w miejscu, w którym nie zwracał na siebie większej uwagi) rozmawiali w kącie klasy, natomiast Ravel stała…… Oh, znalazłem te kręcone, powalcowane włosy! Tam jest. Heh, mundurek szkolny jej pasuje.

- Phenex-san, masz już swoje podręczniki?

- Phenex jest rzadkim nazwiskiem. Brzmi świetnie!

- Cieszę się, że do naszej klasy przybył kolejny uczeń z zagranicy po Gya-kun!

Tak po prostu, została otoczona przez dziewczyny. Dzięki temu, że dopiero co się przeniosła nic nie można poradzić na to, że jest otaczana przez koleżanki. Jeśli bishoujo z zagranicznego kraju przeniosłaby się, to dzisiaj byłaby traktowana jak idol.

[O-ho-ho-ho-ho-ho! Pytajcie mnie o co tylko chcecie! Odpowiem na wszystko]

Ze względu na to, że Ravel często się wywyższa, myślałem że nie będzie mogła się z nimi dogadać. Jednak...

Wyglądała jakby była zakłopotana i nie wiedziała co ma powiedzieć czy zrobić.

Była tak zakłopotana, że była w stanie wykrztusić z siebie tylko "U-Umm…." oraz "Aaah…."! Jej spojrzenie wędrowało po sali jakby nie wiedziała do kogo ma się zwrócić.

W końcu zauważyła mnie i Buchou. Ze względu na przybycie Buchou, pierwszoroczne dziewczyny, które były jej fankami zaczęły tworzyć rakietę, co musiało ją zaciekawić.

Następnie wstała szybko z miejsca mówiąc "przepraszam" i podeszła do nas.

Ravel wzięła mnie i Buchou za rękę i zaczęła nas za sobą ciągnąć. Puściła nasze ręce dopiero, gdy skręciliśmy w korytarz…..

- Co się dzieje, Ravel?

Gdy zapytałem z obawą, jej twarz zarumieniła się.

- ……T-to pierwszy raz, gdy przenoszę się do innej szkoły, więc…… n-nie wiem jak nawiązać kontakt ze wszystkimi….. Ja..Ja jestem diabłem, więc trudno mi znaleźć temat na który mogłabym porozmawiać z ludźmi…..

Ravel jest diabłem oraz wysoko-klasową Ojou-sama, która dopiero co przeniosła się do szkoły w ludzkim świecie, więc musi być dla niej trudno znaleźć jakiś temat do rozmowy. Jeśli się nad tym zastanowić, to jest to normalne.

Jednak w odróżnieniu od jej zwykłego wyniosłego charakteru, jej reakcja była słodka.

- Nie chodzi o to, że nie chcesz z nimi rozmawiać, prawda? - Zapytała Buchou.

- ……O-oczywiście. N-nawet ja dojrzewam! Czuję, że poznawanie ludzi, którzy nie są arystokratami i uczenie się od nich zwykłego stylu życia jest ciekawym doświadczeniem!

Oh, ona jest wspaniała. Jest zupełnie inna niż jej brat Raiser.

Tak zwany Raiser wpadł w depresję po przegranej ze mną, jednak jakoś udało nam się sprawić, że stanął na nogi po tym jak Ravel przyszła się z nami skonsultować. Dzięki temu jego fobia dotycząca smoków została wyleczona i był w stanie powrócić do normalnego stylu życia. Słyszałem również pogłoski, że niedługo może powrócić do występów w Rating Games.

Ten facet nie jest ohydną osobą. Jest po prostu sukebe, tak jak ja.

Oh, wracając do Ravel. Hmm, jej problemem jest to, że nie wie jak rozmawiać i zachowywać się pośród ludzi, jednak myślę, że jeśli chociaż raz spróbuje to będzie w stanie zrozumieć…..

Zastanawiałem się nad tym przez chwilę po czym klasnąłem w ręce. Tak, jest tylko jedno wyjście.

- Poczekaj chwilę, Koneko-chan może-

Gdy zamierzałem wrócić do klasy Koneko-chan i Ravel usłyszałem.

- …….Wzywałeś mnie?

Koneko-chan stała tuż obok mnie! Oh, Gasper również. Musieli za nami pójść.

- Koneko-chan, mam do ciebie prośbę.

- ……O co chodzi?

- Ravel ma problem z…….. Właściwie to chciałbym abyś pomogła jej przystosować się w szkole. Obydwie jesteście na tym samym roku oraz w tej samej klasie prawda? Proszę.

Koneko-chan jest jedną ze szkolnych idolek. Słyszałem także, że swobodnie dogaduje się z koleżankami z klasy. Jeśli Ravel miałaby rozpocząć rozmowę razem z Koneko-chan to myślę, że byłoby jej łatwiej dogadać się z resztą!

Jednak Koneko-chan wygląda na trochę niezadowoloną. Jej brwi drgnęły, a usta przybrały kształt trójkąta. Wyglądała ślicznie jednak zachowywała się podejrzanie. Czy powiedziałem coś nieodpowiedniego?

Po chwili namysłu.

- …………… …………..Jeśli Ise-san tak mówi, to w porządku………

Tak mi odpowiedziała! Można było się tego spodziewać po Koneko-chan!

- Więc ustalone Ravel. Koneko-chan będzie-

- ……..Hetare Yakitori-hime [1]. - Powiedziała Koneko-chan zagłuszając mnie.

……………..

Chwila ciszy. Żyły pojawiły się na czole Ravel. Z drżącym głosem powiedziała.

- J-jak ty mnie właśnie nazwałaś……?

- ……Hetare [2].

Koneko-chan powiedziała to bez zająknięcia! C-Co się dzieje!?

Nagle zaczęły się sprzeczać, pozostawiając mnie zdezorientowanego!

- T-t-tyy! Odzywać się w taki sposób do córki domu Phenex……!

- ...... Skoro mówisz w taki sposób, to czy nie stajesz się hetare w najważniejszych chwilach? Myślałam, że przybyłaś do świata ludzi z silną determinacją ....... zamartwiać Ise-senpai ...... ciemna Yakitori-hime.

TRZASK!

Usłyszałem jakiś trzask ze strony Ravel! Zaczęła emitować straszną aurę, podczas gdy jej wałkowane włosy wykręcały się!

Koneko-chan również nie miała zamiaru odpuścić i wpatrywała się w Ravel ze ślicznym uśmiechem!

- Mmmmmmmm! Ja…..ja nie robię tego aby martwić Ise-sama…….! T-Ta Nekomata…..!

Tom 10 (light novel) strona 27.jpg

- ……Yakitori!

W..Wygląda jakby kot i ognisty ptak atakowały się spojrzeniami!

- Auuuuuuuu…….B-Boję się!

Gasper przestraszył się dziewczyn i schował się za moimi plecami! Mi również nie jest do śmiechu!

- H-hej wy dwie! Czemu nagle się tak na siebie patrzycie!? Dogadajcie się! Obie jesteście przecież w tej samej klasie!

Stanąłem pomiędzy nimi próbując je powstrzymać….. jednak bałem się tej walki kota i ptaka!

- Już, już, uspokójcie się Koneko-chan, Ravel. Nie jestem zmartwiony, więc obydwie możecie rozmawiać ze mną tak długo jak chcecie.

" "Po której stronie jesteś!?" "

Zapytały mnie jednocześnie. N-nawet jeśli tak mówią….

- ……..Jesteś naprawdę miły, Ise. - Wymknęło się z ust Buchou …..

- Ah.

Gdy sytuacja stawała się coraz gorsza jedna z dziewczyn z pierwszego roku upuściła obok nas duży plik kartek na ziemię! Ah, upuściła je bo patrzyła się w inną stronę.

Spróbowałem je podnieść, jednak Ravel była ode mnie szybsza. Schyliła się i zaczęła zbierać rozrzucone kartki.

- Wszytko w porządku? Jeśli dobrze pamiętam, jesteś z tej samej klasy co ja? Masz na imię….. właściwie to jeszcze cię o to nie pytałam.

- Dz-dziękuję ci bardzo…… Rozpoznałaś mnie Phenex-san. Mam na imię Murota.

- Mów mi Ravel, Murota-san.

Oh, miło z twojej strony Ravel! To, że pomogła koleżance jest dowodem, że jest dziewczyną o dobrym sercu. Co więcej, poznała swoją koleżankę z klasy pomimo tego, że dopiero co się przeniosła! Masz u mnie plusa, Ravel! Nawet ta dziewczyna jest poruszona!

Koneko-chan i Gasper również pomogli.

Spojrzenia Koneko-chan i Ravel spotkały się, gdy podnosiły kartki z ziemi.

" "Hmph!" "

Moje dwie juniorki odwróciły się od siebie…..

………………….Hahaha, to jest zupełnie niesłychane.

Później dowiedziałem się, że dzięki tej sytuacji Ravel zaczęła dogadywać się z koleżankami z klasy. Co więcej, Koneko-chan także zaopiekowała się nią.

Czuję, że szkolne życie Ravel zaliczyło dobry start.


Część 3[edytuj]

- Zaczynamy przygotowania.

[Taak!]

Wszyscy energicznie odpowiedzieliśmy na rozkaz Buchou.

Po przyjęciu Ravel jako nowego członka Klubu Okultystycznego rozpoczęliśmy przygotowania do szkolnego festiwalu.

Tym, co będziemy przedstawiali w tym roku jest…… "Okultystyczny Pałac"!

Zadecydowaliśmy, że użyjemy do tego zarówno starego szkolnego budynku i obecnego co zapewni wiele rozrywki. Przygotowujemy Obake-yashiki [3], kącik wróżb, kawiarenkę oraz kącik okultystyczny. Postanowiliśmy wykorzystać wszystkie pomysły na jakie wpadliśmy.

Klub Okultystyczny był zarządcą całego starego budynku, więc postanowiliśmy nie ograniczać się i wykorzystać go do granic możliwości. Znajdują się w nim pokoje, których nie używamy na co dzień lub które służą nam jako składziki. Dzięki nim otworzymy nawiedzony pałac, pokój wróżb oraz kawiarenkę.

Właśnie jesteśmy w trakcie przygotowywania starego szkolnego budynku na potrzeby festiwalu. Z użyciem naszych demonicznych mocy mogliśmy zaprowadzić zmiany bardzo szybko, jednak Buchou zdecydowała, że chce zrobić to własnymi rękoma na tyle na ile to możliwe. Wszyscy się z nią zgodzili, po czym wzięliśmy się do pracy.

Miejsce to było bazą grupy Gremory, jednak była to także część szkoły, której byliśmy uczniami. Z tego powodu zdecydowaliśmy, że przygotujemy to wydarzenie tak jak zrobiliby to zwykli uczniowie.

Dziewczyny zajęły się głównie przygotowywaniem strojów oraz zmianą wystroju pokoi. Ich zadaniem było stworzenie kostiumów do kawiarenki i nawiedzonego pałacu oraz przystrojenie nieużywanych klas na potrzeby festiwalu. Ravel, która dopiero co dołączyła do klubu był to pierwszy raz, gdy mogła się przydać. Była trochę zaniepokojona, jednak ciężko pracowała razem z dziewczynami.

Kiba i ja zajęliśmy się pracami budowlanymi z tego względu, że byliśmy jedyną męską siłą roboczą. Z użyciem narzędzi przygotowywaliśmy drewniane konstrukcje.

Dziewczyny także byłyby w stanie wykonywać nasze czynności, gdyż będąc diabłami mają o wiele więcej siły niż normalni ludzie. Jednak z tego powodu, że zajmowaliśmy się tym jako uczniowie staraliśmy się zachować pozory. Z tego powodu w pocie czoła razem z Kibą zajmowałem się drewnem.

- Ise-kun, mógłbyś tam przytrzymać.

- Ok.

Azazel-sensei i Rossweisse-san byli na nauczycielskiej naradzie, która odbywała się po zajęciach. Wygląda na to, że decyzje co do niektórych, mniej ważnych części festiwalu nie zostały jeszcze podjęte. Moim zdaniem dyskutują teraz o ważnych punktach, na których mają skupić się opiekunowie podczas festiwalu.

Moi rodzice także się pojawią, jednak przychodzą jedynie po to aby zobaczyć Asię.

Pamiętam, że podczas sportowego festiwalu pojawili się rodzice Buchou. Ciekawe czy teraz również przybędą? Możliwe, że nie będziemy w stanie poradzić sobie z Sirzechsem-sama i Leviathan-sama w tym samym czasie.…. Wygląda na to, że będziemy musieli pozostawić ich samorządowi uczniowskiemu.

Gdy cięliśmy drewno, Kiba przemówił.

- Przy okazji Ise-kun. Znasz może Diehausera Beliala?

Kiba wspomniał jakieś imię.

Zdecydowanie wydawało mi się znajome. Czasami słyszałem jak Buchou i Akeno-san rozmawiały o tej osobie. Zdaje się, że Buchou szukała o nim informacji i oglądała nagrania z jego udziałem.

- Tylko jego imię. Jest mistrzem prawda? Mistrzem Rating Game. - Kiba skinął głową słysząc moją odpowiedź.

- Tak, zajmuje pierwsze miejsce w oficjalnym rankingu Rating Game. Obecny mistrz - Diehauser Belial. Jest głową rodziny i pierwszym potworem od czasu utworzenia domu Belial. To prawdziwy król gry, który zajmuje pierwsze miejsce już od dłuższego czasu. Jego przydomek to Cesarz Belial.

- Cesarz, Belial.

- Cesarz huh. To niesamowity tytuł dla kogoś kto nie jest Maou. - Powiedział Kiba kontynuując pracę.

Drużyny z miejsc od 20 i powyżej mają podobno moc na zupełnie innym poziomie, a gdy jesteś w pierwszej 10 mógłbyś nawet zostać nazwany herosem. Pierwsza piątka jest uznawana za przeciwników nie do ruszenia. Zajmują czołowe pozycje, które nie uległy zmianie przez długi czas. Zwłaszcza, Bedeze Abaddon zajmujący 3 miejsce, Roygun Belphegor, który jest 2 oraz obecny mistrz Diehauser Belial. Wszyscy trzej są diabłami najwyższej klasy, których moc jest porównywalna z mocą obecnych Maou. Jednakże, nie podejmują żadnych akcji o ile nie przydarzyłaby się wojna na wielką skalę.

Ze względu na cechy gry, dużo o nich wiadomo. Są oni bardzo respektowani przez innych graczy. Są tak zwanymi „rezultatami”, które wynikły ze względu na rozegranie wielu meczy.

"Rezultaty” utworzone dzięki Rating Game. Musi to oznaczać, że są niemożliwie silnymi diabłami. Zaraz! Posiadają moc porównywalną obecnym Maou!? Czy takie osoby są w ogóle dopuszczone do udziału w Rating Game!?

Jeśli się nad tym zastanowić to nie byłoby to takie dziwne. Staruszek Tannin także jest diabłem najwyższej klasy, a z tego co słyszałem wcześniej uczestniczył w Rating Game i był nawet w pierwszej dziesiątce. Nie zrezygnował z niej, jednak teraz z tego co wiem koncentruje się na szkoleniu młodych smoków.

- Abaddon i Belphegor są domami, których nazw dotychczas nie słyszałem. – Powiedziałem mu swoje wątpliwości. Nie kojarzę nazwisk uczestników zajmujących drugie i trzecie. Z pewnością nie są to nazwiska z 72 filarów, które zapamiętałem.

- To prawda. Ostatecznie są oni dodatkowymi diabłami. Ich domy nie chcą być zamieszane w działania obecnego rządu, więc są oni szczególnymi przypadkami. Wygląda na to, że po prostu zerwali więzi ze swoimi rodami, aby uczestniczyć w grze. - Odpowiedział Kiba.

Hmm, a więc są diabły, które uczestniczą w grze mając tak złożone problemy. Chcą uczestniczyć w grze tak bardzo, że są gotowi nawet opuścić swoje rody. To oznacza, że Rating Game jest aż tak atrakcyjne.

Mówi się, że dzięki grze możesz spełnić jakiekolwiek marzenie jakie posiadasz: zdobycie autorytetu, fortuny, kobiety, statutu społecznego czy zaspokojenie żądzy walki poprzez uczestnictwo w grze i wygranie jej. Mnie także bardzo przyciąga.

To jest marzenie, które obecny rząd dał diabłom. Ambicja.

- Jednak wiesz, że jeśli Sirzechs-sama lub inni Maou mogliby uczestniczyć w grze to ranking byłby inny. – Powiedziałem do niego.

- Nic nie można na to poradzić. Ze względu na zasady gry, Maou nie mogą uczestniczyć. Co prawda nie ma takiego ograniczenia dla sług Maou, jednak oni nie są zainteresowani udziałem. Wygląda na to, że marzeniem Yondai [4] jest kontynuowanie służby u Maou. Gra może być zarazem podobna jak i różna od prawdziwych bitew. Została stworzona po to, aby zaspokoić chęć diabłów do walki , jednak różni ją od niej to, że istnieje w niej wiele specjalnych zasad. Dlatego też taktyki i strategie używane podczas gry jak i podczas prawdziwej bitwy różnią się od siebie. Myślę, że ci którzy odnoszą sukcesy w prawdziwych bitwach mogliby mieć trudności z poprawieniem swojej pozycji w rankingu gry.

Dzielenie się swoimi przemyśleniami tak jak teraz jest rzadkie dla Kiby. Czy to oznacza, że zaczyna się przede mną otwierać?

Jednak, jeśli Kiba ma rację, to możliwość tego, że w grze zespół obecnego mistrza jest silniejszy od zespołu Maou jest wysoka.

- Gra jest także jakby symulacją, dlatego, że nie jesteśmy obecnie w stanie wojny, jednak oznacza to, że powinniśmy podchodzić do gry w inny sposób niż taki jak w prawdziwych bitwach prawda? - Kiba skinął głową na moje słowa.

- Tak, możemy mieć dużo doświadczenia w prawdziwych walkach, jednak jak dotąd w ogóle nie przywykliśmy do specjalnych zasad gry. Potwierdził to nasz mecz z domem Sitri. Uczestnicząc w grze możemy spotkać różne zasady. Oznacza to, że musimy mieć inne podejście od tego kiedy uczestniczymy w prawdziwych walkach. – Ciągle pracując Kiba kontynuował.

- Tak czy inaczej, jeśli ty i Buchou dążycie do tego aby zostać w przyszłości mistrzem, to Diehauser Belial jest przeszkodą, której nie możecie uniknąć. Jeśli planujecie zdobywać pozycję w świecie diabłów, to może okazać się dobrym podejściem obranie obecnej czołówki za swój przyszły cel. Jako Skoczek Buchou również będę musiał zaangażować się w świat Rating Game.

Udział Buchou w oficjalnych rozgrywkach będzie miał miejsce po tym jak zakończy edukację na uniwersytecie. Oznacza to, że pozostało nam około cztery, pięć lat. Jest to zarówno bardzo odległa jak i bardzo bliska data.

Jak bardzo jesteśmy w stanie się rozwinąć w tym czasie? Czy będziemy w stanie podjąć walkę z Cesarzem…..?

- Najpierw muszę skupić się na tym co jest przede mną. - Potrząsnąłem głową i podniosłem wysoko piłę. - Teraz jest to mecz przeciwko Sairaorgowi-san.

Kiba również ciężko skinął głową. Wszyscy razem ciężko trenujemy w oczekiwaniu na ten dzień. Nie możemy pozostać w tyle za drużyną Bael.

- Informacje dotyczące naszej grupy są im do pewnego stopnia znane. Są w stanie rozpoznać nasze umiejętności dzięki nagraniom z rozgrywek młodych diabłów. To o czym zapewne nie wiedzą, to nowa technika Ise-kuna oraz Ex-Durandal Xenovii.

Nagrania z pojedynków są publicznie dostępne, także to normalne, że nasi przeciwnicy sprawdzą informacje o nas.

Tak więc zarówno mój Balance Breaker jak i Kiby zostały przez nich dokładnie przeanalizowane.

- Oni także powinni starać się zdobyć jak najwięcej informacji o nas, prawda? - spytałem.

- Oczywiście, że powinni. Jeśli przystąpiliby do walki z nami bez uprzedniego przygotowania to ich notowania z pewnością by spadły. Dlatego my także staramy się zdobyć o nich jak najwięcej informacji…….

W trakcie naszych przygotowań analizowaliśmy nagranie z meczu przeciwko domowi Glasya-Labolas.

Wiedzieliśmy jednak o tym, że nagranie nie ukazuje ich aktualnej siły. Podobnie do nas ich drużyna często trenuje.

Powinniśmy założyć, że przeciwnik zaatakuje nas z mocą znacznie przekraczającą tą z czasu walki z Yankee.

- Wygląda na to, że wiedzą czego mogą się po tobie spodziewać. Twój sparing z Sairaorgiem-san dał mu pojęcie o twojej sile. Dlatego też będą ostrożni w walce z tobą. Kluczowe dla użycia tej techniki będzie odpowiednie wyczucie najlepszego momentu. Zachowanie tej techniki przed nimi w tajemnicy przez jak najdłuższy czas pozwoli na zmaksymalizowanie efektu.

Także wydawało mi się, że Sairaorg-san zrozumiał coś po walce ze mną, którą stoczyliśmy w domu Gremory przed wyruszeniem na szkolną wycieczkę.

Musiał założyć, że opanowałem nową technikę podczas wycieczki.

Jak również szczegóły tej zdolności…..

- Każda z form wyróżnia się w jakiejś dziedzinie, więc pewnie nie będę w stanie użyć ich przeciwko Sairaorg-san więcej niż dwa razy.

Nielegalny Ruch Triaina(którego nazwę skróciłem i nazwałem Triaina) ma zarówno silne jak i słabe strony ze względu na bycie specjalną wersją każdej z szachowych figur.

Welsh Sonicboost Knight daje boską prędkość, jednak drastycznie obniża obronę ze względu na zmniejszenie pancerza. Mogę odbudować jego słabą obronę poprzez zmianę formy w Welsh Draconic Rook, jednak zwiększy to moją konsumpcję wytrzymałości. Powtarzanie tego będzie trudne.

Welsh Blaster Bishop może strzelać ogromną ilością demonicznych mocy, jednak skumulowanie mocy zajmuje trochę czasu, a rozpoczęcie tym atakiem narazi mnie na kontratak jeśli nie zdołam trafić.

Welsh Dragonic Rook drastycznie zwiększa zarówno ofensywę jak i defensywę, jednak zmniejsza moją prędkość ze względu na zwiększenie grubości pancerza.

Każda z form jest bardzo potężna jednak ich słabości są oczywiste. Słabość danej formy jest tym bardziej oczywista im bardziej zwiększona jest jej moc. Używając kombinacji mogę zniwelować te słabości, jednak w rezultacie konsumpcja wytrzymałości wzrośnie.

- Używając kombinacji, możesz pozbyć się słabości każdej z form, jednak twoja wytrzymałość będzie narażona na drastyczne obniżanie. Nie będziesz w stanie przetrwać bez zastosowania kombinacji, więc nie powinieneś wahać się jej użyć, jednak….. walka przez długi czas będzie dla ciebie niebezpieczna. – Odparł Kiba.

- Tak, ta technika sama w sobie jest przeznaczona do krótkich walk. Powinienem oszczędzać ją na tyle na ile mogę.

Dlatego walka na jeden atak byłaby lepsza. Powodem, dla którego byłem w stanie mieć przewagę w bitwie przeciwko Cao Cao w Kioto było to, że przeciwnik nigdy wcześniej nie widział tej techniki.

Pokazanie tej umiejętności chociaż raz umożliwi przeciwnikowi przewidzenie charakterystyki innych figur.

[Ah, jeśli to jest specjalna forma Skoczka, to muszą istnieć również specjalne formy innych figur?] W taki sposób przebiegłaby dedukcja. Z pewnością zadałbym wielkie obrażenia, gdybym zaatakował nieświadomego przeciwnika za pomocą kombinacji.

Jednak największym problemem pozostaje czas kumulowania energii Gońca Triaina.

Tak czy owak, muszę w jakiś sposób oszczędzać tę technikę. Cóż, jeśli znajdę się w sytuacji gdzie będę zmuszony jej użyć, to nic nie będę mógł poradzić……

- Tak jak myślałem, będę musiał pokonać ich z użyciem kombinacji…… Będę musiał wyczekać na odpowiedni moment oraz postarać się użyć jej jak najwięcej razy…..

Odpowiednia kolejność form jest bardzo ważna dla kombinacji. W Kioto udało mi się zwyciężyć pomimo, że rozpocząłem Gońcem Triaina. Jednak ta forma nie jest odpowiednia do wykorzystania jako pierwsza. Potrzeba skumulowania energii stawia mnie w niekorzystnej sytuacji. Być może mógłbym wykorzystać cechy innych form zmniejszając dystans po wystrzeleniu energii za pomocą Skoczka Triaina, a następnie zadając ostateczny cios za pomocą Wieży Triaina?

Hmm…… Tak samo było w Kioto. Z pewnością nie posiadam różnorodności w moich atakach……

- Ja także chcę nadal z tobą trenować. Mam zamiar wypróbować nową technikę.

Oh? O co może chodzić?

- Nowa technika? Naprawdę? Masz już na nią jakiś pomysł? - Spytałem.

- Tak, jestem nastawiony pozytywnie. Przy okazji, czy Ddraig ma się dobrze? Ostatnio nie widziałem, żeby dużo z tobą rozmawiał.

Gdy to powiedział, sprawiłem że rękawica natychmiastowo pojawiła się na mojej ręce i przemówiłem do Ddraiga, który pozostawał niemy od dłuższego czasu.

- ……Ddraig, nadal nie czujesz się dobrze?

Odpowiadając, Ddraig podniósł swój ton tak aby nawet Kiba mógł go usłyszeć. Jego głos przypominał głos osoby pozbawionej energii.

[……Tak, ostatnio wiele myślę nad pewnymi sprawami……. Haaa…….]

Sekiryuutei-dono głęboko westchnął…..

Wygląda na to, że Ddraig nie czuje się dobrze odkąd powróciliśmy z Kioto. Najwyraźniej zaczął dużo rozmyślać o moim okropnym sposobnie na wzmacnianie się.

…….Płakał przez całą drogę. Słyszałem wiele opinii mówiących, że dla Niebiańskiego Smoka płacz jest dosyć poważną sprawą. Przepraszam za bycie sukebe[5], partnerze…..

- Oh, tajemnicze pogawędki chłopaków. Sekiryuutei na pewno nie kwestionuje płci swojej ofiary.

Osobą, która pojawiła się żartując w ten sposób był Azazel-sensei.

- Sensei, daj mi spokój. Spotkanie rady dotyczące festiwalu zakończyło się już?

- Wyszedłem tłumacząc się złym samopoczuciem. Rany, może to z powodu zagranicznych studentów, istnieje tutaj tak wiele zasad ostrożności. Wymieniali tyle różnych spraw na ten temat. Cóż, pozostawiłem to Rossweisse i uciekłem.

Okrutny! Jak można się było po nim spodziewać był surowy i nieszczery w tych sprawach! Jednakże Rossweisse-san jest przystosowana do takich spotkań, więc bez względu na to co powie nie powinno być źle…….

Sensei przemówił następnie do mojej rękawicy.

- Ah tak, Ddraig, tak jak prosiłeś znalazłem niezawodnego doradcę.

[Rozumiem, Przepraszam za to…..]

Słysząc tę konwersację wydałem z siebie zszokowany głos.

- Cz-czekaj sekundę! Co rozumiesz przez doradcę!?

Doradca! Czy dzieje się coś czego nie jestem świadom!?

- Cóż, Ddraig wysłał do mnie prywatną wiadomość poprzez klejnot Fafnira. Najwyraźniej ostatnio często płacze nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Wygląda na to, że czuje się zdołowany coraz częściej oraz że czuje jakby jego serce było rozrywane na części za każdym razem gdy słyszy słowo "oppai", "cycki" lub "piersi". - Odparł Sensei drapiąc się w policzek.

Kiedy to usłyszałem odebrało mi mowę. ……..Co do……..!?

Spytałem o to Ddraiga.

- Coo! Naprawdę…….?

Ddraig powiedział głęboko wzdychając.

[To prawda. Przykro mi partnerze. Naprawdę, nie mogę znaleźć motywacji….. Nie będziesz miał przez to problemów ze zwiększaniem swojej mocy…….. Haa……]

……Coś, niewyobrażalnego dla mnie stało się Ddraigowi! Ucierpiała głównie jego psychika!

- W-więc to nie przez to, że wkroczyłem głęboko w Sacred Gear czy też rozmyślałem o nowej technice……? - Zapytałem, podając znane mi możliwe powody jego złej kondycji, jednak Sensei pokręcił głową.

- Nie, myślę że problemem jest to, że sprawiłeś cuda za pomocą "oppai". To go zszokowało i przez to nabawił się stresu. Wiesz przecież, że pomijając to że jest istotą, której dusza rezyduje w Sacred Gear to jest również jednym z dwóch Niebiańskich Smoków. Jeśli ucieleśnienie potęgi i dumy wzmacnia się dzięki cyckom, to nie dziwię się, że może się załamać.

---! Zszokowany upadłem na kolana.

J-jak to możliwe……! Z powodu mojego wzmacniania za pomocą oppai, serce Ddraiga ucierpiało! Jeśli się nad tym zastanowię, to muszę się z tym zgodzić. Ddraig zawsze płakał, gdy byłem zmuszony wzmacniać się dzięki piersiom.

Ja…ja nigdy nie spodziewałem się, że miał w sobie tyle stresu…..

- Cóż, później przekażę ci numer kontaktowy do doradcy. Na pewno dużo przeszedłem aby go odznaleźć. W każdym razie, będę się już zbierał. - Sensei odszedł machając do nas na pożegnanie.

Będąc w szoku związanym ze stanem mojego partnera pogłaskałem rękawicę.

- ……..Przepraszam, Ddraig. Ty, który zawsze mi pomagałeś, wpadłeś przeze mnie w taki stan…. Co więcej, powodem tej sytuacji są moje zboczone moce…..

Poszukiwałem mocy różniącej się od Juggernaut-Drive, która mną nie zawładnie, jednak w rezultacie sprawiłem, że sytuacja Ddraiga stała się jeszcze bardziej godna politowania……

[Nie, twoje wzmocnienie nie jest takie złe partnerze….. Jest ono całkiem dobre….. po prostu mój duch jest słabszy niż myślałem….. Przepraszam…..]

Nie mów tak! Byłeś po prostu bardziej delikatny niż myśleliśmy…..! Zapewnienie ci opieki psychologicznej także należy do moich obowiązków….!

- Nie przepraszaj! To ja jestem tutaj jedynym, którego można winić! Myślałem tylko o sobie, nie zastanawiając się nad twoimi uczuciami! Pytałem się o twoją pomoc tylko wtedy, gdy jej potrzebowałem, a teraz nie mogę nawet nic dla ciebie zrobić. Jestem porażką jako twój partner!

[……..Partnerze…..]

Wygląda na to, że emocje Ddraiga wzięły górę, gdy powiedział to płaczliwym głosem.

- Zdecydowanie się tobą zajmę! Nawet jeśli nadal moim wzmocnieniem będą cycki to od teraz będę zwracał większą uwagę na twoje samopoczucie! - Powiedziałem to obejmując moją lewą rękę.

[Tak, moje serce będzie cierpieć jeszcze bardziej, jednak zostawiam się pod twoją opieką aż do mojego końca…..]

Uwaaaaaaaaaaaaaaa! Ddraiiiiiiiiiiiiiiiig! Przepraszam!

Będąc świadkiem takiej sceny, Kiba uśmiechnął się gorzko nie wiedząc co ma zrobić.

-Następnie-

- Ise, wy wciąż pracujecie. - powiedziała Buchou, pojawiając się przed nami.

- Czy coś się stało? Wygląda na to, że ta robota jeszcze trochę nam zajmie…… Przepraszam. Więcej czasu spędziliśmy rozmawiając niż pracując. - Odpowiedziałem z pewnymi wątpliwościami na co Buchou odparła.

- Kamerdyner Sairaorga przekazał mi, że ma on do nas prośbę Ise.

To było coś czego się nie spodziewałem.


Część 4[edytuj]

Następnego dnia.

Buchou i ja przybyliśmy na terytorium Sitri we dwójkę. Jechaliśmy wspaniałą limuzyną podziwiając leśną drogę. Razem z Buchou siedziałem na tylnym siedzeniu trzymając w ręku kwiatek wręczony przez Buchou.

- Tym razem to zadanie przydzieliła nam strona mojej Okaa-sama. – Powiedziała Buchou podczas jazdy.

Najwyraźniej jest coś, o czym kamerdyner Sairaorga chciałby z nami porozmawiać, dlatego też wysłał prośbę do domu Gremory, którą matka Buchou zaakceptowała.

Koniec końców ona pochodzi z domu Bael. Prawdopodobnie ze względu na te więzi, musiała zaakceptować prośbę kamerdynera.

- Odrzucając na bok powód dla którego zostaliśmy wezwani, to pierwszy raz gdy jestem na terytorium Sitri, które znane jest z obfitości w przyrodę.

- Tak, pośród kilku terytoriów należących do wysoko-klasowych diabłów, terytorium rodu Sitri posiada największe tereny zajmowane przez naturę. Jest tutaj wiele miejsc ze wspaniałymi krajobrazami. Następnym razem musimy przybyć tutaj razem.

Hmm, a więc to terytorium jest obdarzone wspaniałą naturą. Widząc te góry, które mijaliśmy będące otoczone przez różnokolorowe drzewa byłem w stanie wykrztusić z siebie jedynie "wspaniałe".

Kiedy wyglądałem przez okno Buchou kontynuowała.

- Jest to także jeden z terenów na których znacznie rozwinęły się obiekty medyczne.

- Medyczne, huh.

- Tak. Miejsce, do którego zmierzamy to jeden z najsławniejszych szpitali w Zaświatach.

- Sz…szpital…. A więc jedziemy do szpitala?

Zupełnie się tego nie spodziewałem. Szpital…..? Sairaorg-san….. Czy to ma coś wspólnego z kimś z krewnych Buchou? K…ktoś jest w szpitalu…..? Nie ma możliwości, aby to Sairaorg-san był hospitalizowany prawda? Ze względu na to, że jesteśmy tuż przed rozgrywkami, to musi mieć to coś wspólnego z jego treningiem czy coś….?

Oniemiałem, gdyż rozpoczęliśmy rozmowę, w której nie mogłem naciskać aby uzyskać więcej odpowiedzi. Po chwili limuzyna wjechała na otwartą przestrzeń.

Przed nami zarysowało się przestronne miejsce, w którym pracowało wielu ludzi. W rzędzie stało wiele budynków blisko których znajdowała się wielka budowla. Więc to jest szpital?

Jechaliśmy limuzynę jeszcze przez około 10 minut. Zatrzymaliśmy się przed wejściem do szpitala i wysiedliśmy.

- Oczekiwałem was.

Osobą, która nas przywitała był mężczyzna w średnim wieku w stroju kamerdynera. Ukłonił się przed nami z wielką gracją. Wytwarzał atmosferę, która sprawiała, że byłeś pewien, że jest w stanie wykonać każde zadanie perfekcyjnie.

- Tak, proszę prowadź.

Słysząc słowa Buchou kamerdyner zaczął nas prowadzić mówiąc "Proszę tędy". Razem z Buchou udaliśmy się za nim. Przeszliśmy przez przestronny hol i weszliśmy do windy. Następnie Buchou zapytała mnie cicho.

- Ise, wiesz, że moja matka pochodzi z domu Bael prawda?

- Tak. Sairaorg-san jest dla ciebie kuzynem prawda?

- Tak, to prawda. Moja matka jest starszą siostrą Otou-sama [6]Sairaorga, który jest głową domu Bael. Jednak urodziły ich inne matki. Otou-sama Sairaorga jest synem żony, a moja matka jest córką kochanki.

Starsza siostra urodzona przez inną matkę, huh. Rozumiem, obecna głowa rodu Bael i matka Bouchu są rodzeństwem. Jednak ich sytuacja musi być skomplikowana przez to, że jedno z nich jest synem żony a drugie jest córką kochanki…..

- A Oba-sama[7]….znaczy się Okaa-sama Sairaorga pochodzi z dawnych 72 filarów i jest z rodu wysoko-klasowych diabłów - rodu Vapula. To wielki i szlachetny dom, który panuje nad lwami.

- Vapula…… Lew……

Lew huh. To z pewnością wygląda na rodowód Sairaorga-san.

Winda zatrzymała się przerywając naszą rozmowę. Kiedy przekroczyliśmy drzwi wkroczyliśmy na piętro z wieloma salami. Szliśmy korytarzem przez kilka minut, gdy w końcu znaleźliśmy się przed pewnym pokojem.

- To ten pokój, Rias-sama.

Buchou z kamerdynerem weszli. Gdy podążyłem za nimi, moim oczom ukazała się piękna kobieta śpiąca na łóżku.

- ……Jak się miewasz, Oba-sama?

Buchou spojrzała na śpiącą kobietę oczami przepełnionymi smutkiem.

Chwilę, Oba-sama? Wnioskując po naszej rozmowie, to musi być…..

Kamerdyner potwierdził moje przypuszczenia, biorąc ode mnie kwiatek.

- …….Ta osoba to Misura Bael-sama. Matka Sairaorga-sama.

- ! Tak jak myślałem.

Spała będąc podłączona do czegoś przypominającego respirator…… Urządzenie obok jej łóżka było czymś co widziałem po raz pierwszy w życiu, jednak musi ją utrzymywać przy życiu? Jej kształt różnił się od odpowiednika ze świata ludzi, więc nie byłem pewien zasad jej działania.

Jeśli znajduje się w szpitalu, to coś musi być z nią nie tak.

Kamerdyner trzymając kwiatek……. uronił z oczu łzę.

- ……To jest właśnie powód dla którego zostaliście wezwani. Rias-sama, Sekiryuutei-dono, czy możecie……. pomóc nam wybudzić tę osobę, Misura-sama, z jej snu?

Stałem zmieszany widząc płaczącego kamerdynera. Buchou zaczęła opowiadać mi historię.

- Opowiem ci trochę o tym, tak abyś nawet ty mógł zrozumieć, Ise.

To co chciała mi opowiedzieć było wstrząsającym losem pewnej matki i jej syna.

Sairaorg-san był synem ojca, który jest głową domu Bael oraz matki, która pochodziła ze wspaniałego domu Vapula.

Wyglądało na to, że ludzie wokół nich uradowali się z narodzenia dziedzica.

Jednak Sairaorg-san niemal natychmiast poznał szokującą prawdę.

Nie posiadał praktycznie żadnych demonicznych-mocy oraz specjalnej cechy domu Bael, mocy zniszczenia.

Każde pokolenie dziedziców było obdarzone demonicznymi siłami, a posiadanie mocy zniszczenia było koniecznością. Jednak Sairaorg-san urodził się bez niej.

Ojciec Sairaorga-san, który był w rozpaczy skierował swój gniew na żonę.

[Gdzie zatraciłaś naszą rodową moc zniszczenia dając życie takiemu defektowi?]

Defekt.

Tylko ze względu na to, że urodził się bez demonicznych mocy i mocy zniszczenia, Sairaorg-san został porzucony przez ojca. Jego matka również została wzgardzona.

Została nazwana wstydem domu Bael, który dał życie defektowi.

- ……To był straszny incydent. Oprócz mnie i przedstawicieli domu Vapula, większość członków domu Bael dyskryminowała i gardziła Sairaorgiem-sama i Misura-sama. – Powiedziała Buchou mając łzy w oczach.

- Dom Gremory także słyszał te pogłoski, więc moja matka starała się sprowadzić Oba-sama i Sairaorga na terytorium Gremory, jednak przedstawiciele rodu Bael twardo się temu sprzeciwiali.

- Mówili, że "Nie pochodzisz nawet z pierwszej linii przez co zostałaś wysłana aby wyjść za mąż gdzie indziej, także nie mieszaj się w nasze problemy".

Dom Gremory miał Sirzechsa-sama, który z pewnością władał mocą zniszczenia oraz stał się aktywnym w Zaświatach, więc wyglądało na to, że dom Bael nie uważał tego za zabawne.

To naturalne. Syn z pierwszej linii nie odziedziczył specjalnej cechy rodu, a zamiast niego odziedziczyło ją dziecko, które zostało odesłane. Dla rodu Bael nie ma gorszej ironii niż ta.

Dom Bael, który jest domem Wielkich Królów, znajduje się na szczycie rodów, jeśli nie uwzględnimy obecnego Maou, który nie należy do dziedzictwa. Dla innych rodów zwady z rodem Bael mogą być kłopotliwe. Ponadto ich duma jest silniejsza niż kogokolwiek, do tego stopnia, że uważają na to jak ludzie wokół postrzegają ich klan. Oba-sama i Sairaorg byli dla nich po prostu obciążeniem.

Dom Vapula wyczekiwał powrotu Sairaorga-san i jego matki, jednak odpowiedź jaką otrzymali od domu Bael była okrutna.

Tylko Sairaorg-sama nie może zostać przyjęty. To właśnie powiedziała obecna głowa rodu. Dodał, że wstyd jego klanu nie może być ujawniony światu. Dlatego też Misura-sama nie mogła zgodzić się na taki układ. To oznaczałoby, że młody Sairaorg-sama zostałby uwięziony i żyłby samotnie będąc dyskryminowanym i zostawionym bez opieki.

Kamerdyner kontynuował.

- Misura-sama odmówiła pomocy, którą zaoferował jej ród i zdecydowała, że będzie żyła w odległym regionie terytorium Bael z Sairaorgiem-sama i grupą jej zwolenników, wliczając mnie.

Zamieszkanie w odległym regionie ich terytorium sprawiło, że mogli być pod ciągłą obserwacją oraz Sairaorg-san był odizolowany od otoczenia.

Dom Bael zezwolił im zamieszkać na skrajnym terenie ich terytorium.

Nie posiadając praktycznie żadnej pomocy ze strony rodu, Sairaorg-san zaczął żyć na wsi ze swoją matką.

- Dla Misura-sama, która prowadziła wystawne życie, mieszkanie na wsi bez jakiejkolwiek pomocy musiało być trudne. Jednak pomimo tych trudności była w stanie wychować Sairaorga-sama na wspaniałą osobę. Wychowywała go bardzo surowo, jednak od czasu do czasu nie szczędziła mu czułości.

Będąc diabłami ze znikomymi demonicznymi mocami, nie byliby traktowani dobrze przez innych bez względu na to gdzie by się udali.

Nawet po przeprowadzce na wieś, Sairaorg-san stał się obiektem dyskryminacji. Ponieważ miał mniej demonicznych mocy niż nisko i średnio klasowe diabły w jego wieku, inni bardzo mu dokuczali.

Pomimo tego, Misura-sama powiedziała Sairaorgowi-sama bardzo zdecydowanie.

"Nawet jeśli nie posiadasz demonicznych mocy, nadal masz świetne ciało. Jeśli myślisz, że czegoś ci brakuje, zastąp to czymś innym! Może to być brutalna siła, inteligencja czy też prędkość więc zrekompensuj to! Bez względu na to co mówią inni, jesteś synem rodu Bael. Nawet jeśli nie masz demonicznych mocy, czy nie posiadasz mocy zniszczenia."

- "Jeśli się nie poddasz, pewnego dnia z pewnością zwyciężysz". Już wcześniej słyszałam od niego to zdanie. Powiedział, że to ważna fraza, której nauczyła go matka. - Powiedziała Buchou.

…… Jeśli się nie poddasz, pewnego dnia z pewnością zwyciężysz, huh.

To zdanie głęboko pobudziło moje serce.

Kamerdyner następnie powiedział.

- Zawsze go przepraszała, nawet gdy o tym nie wiedział. Przepraszała go za to, że dała mu życie bez obdarowania go mocą zniszczenia. Misura-sama płakała i przepraszała raz za razem siedząc obok niego, gdy spał….. Sairaorg-sama mógł sobie zdawać z tego sprawę. Pewnego dnia nagle przestał płakać. Postanowił stawić czoła każdemu postawionemu sobie celowi.

Sairaorg-san stanął przeciwko tym, którzy zrobili z niego głupca. Mierzył się z tym czego mu brakowało i wstawał za każdym razem, gdy został pokonany.

Od tego momentu Sairaorg-san zaczął tworzyć swoje marzenie.

---Powiedział: Chcę sprawić aby Zaświaty były miejscem, gdzie każdy diabeł może spełnić swoje marzenie, jeśli posiada do tego odpowiedni potencjał nie będąc ograniczonym przez swoje pochodzenie.

Świat diabłów opiera się na posiadanej sile, jednak prawda jest taka, że występuje różnica pomiędzy tymi, którzy pochodzą z utytułowanych rodów i tymi, którzy są zwykłymi diabłami. Nawet jeśli ktoś posiada moc, ale pochodzi z niższej klasy, to nie miał pewności, że będzie prowadził życie na jakie zasługuje.

Sona-kaichou także miała podobną ambicję.

Ja jestem…… jednym z tych, którzy są obdarzeni mocą. Jestem nisko-klasowym diabłem, jednak jestem również sługą domu Gremory, a Buchou, która jest moim mistrzem jest dla mnie dobra. Jednak nadal większość wysoko-klasowych diabłów mających wieloletnie tradycje ciągle dyskryminuje nisko-klasowe i średnio-klasowe diabły.

Dyskryminacja z którą musiał zmierzyć się Sairaorg-san była bardziej okrutna niż potrafię sobie wyobrazić.

W wieku w którym Sairaorg-san zaczął podejmować średnio-klasowe diabły, w ciele jego matki zaszło niezwykłe zjawisko.

- ……To jedna z chorób, która panuje wśród diabłów. Ilość przypadków jest niewielka, jednak kiedy choroba rozwija się zapadasz w głęboki sen i nie jesteś w stanie się przebudzić. Następnie twoje ciało stopniowo staje się coraz słabsze, aż w końcu umierasz. Dlatego trzeba utrzymywać życie chorych sztucznie w szpitalu. – Powiedziała Buchou mrużąc oczy.

……..Więc matka Sairaorga-san zapadła na tę chorobę, huh.

- Lekarze próbowali już wielu sposobów na uleczenie jej, jednak bezskutecznie. Pomimo tego, Sairaorg-san nie poddawał się.

- Niedługo potem, Sairaorg-sama będący w perfekcyjnej kondycji za sprawą swojego ciężkiego treningu powrócił do domu Bael i pokonał swojego brata będącego dzieckiem jego ojca i jego nowej żony oraz zajął miejsce następcy głowy rodu.

……..Jego młodszy brat musiał posiadać moc zniszczenia. Pomimo tego, pokonał go i zajął jego pozycję. Nie jestem w stanie nawet wyobrazić sobie jak bardzo musiało to być skomplikowane…..

Ah, jeśli o to chodzi to mam pytanie.

- Sairaorg-san pokonał swojego młodszego brata i powrócił do domu Bael prawda? W takim przypadku jaki był powód dla którego matka Sairaorga-san pozostała tutaj? Czy obiekty medyczne tutaj są lepsze niż te na terytorium Bael? - Zapytałem.

- To także jeden z powodów….. głównym powodem było to, że gdyby przebywała na terytorium Bael mogliby znaleźć się ci, którzy czyhali na jej życie. – Odpowiedziała mi Buchou.

……Czyhali? Cz-czemu tak brutalnie!?

- Jest wiele ludzi, którzy stronią od Sairaorga ze względu na to, że został następcą nie posiadając mocy zniszczenia. Nie jest to tylko jego brat, któremu odebrał miejsce. Oba-sama, która jest chora stałaby się dla nich łatwym celem. Dlatego też Sairaorg zdał się na powiązania Sony i przeniósł Oba-sama na terytorium rodu Sitri.

Rozumiem….. spór o pozycję następcy głowy rodu nadal trwa, huh. Ród Wielkich Królów z pewnością jest straszny…… Czy to znaczy, że dom Gremory jest zbyt spokojny? Dom Buchou jest bardzo dobry dla swoich sług, więc jestem przerażony tą ciemną stroną świata diabłów.

Kamerdyner ocierając łzy chusteczką powiedział.

- Poprosiłem was o przybycie z jednego powodu. Czy pomożecie mi wyleczyć Misurę-sama z jej choroby? Słyszałem, że Sekiryuutei-dono posiada technikę, która pozwala mu słuchać głosu, który znajduje się głęboko w kobiecym "sercu". Podobno moc Nyuu[8], która jest kompletnie różna od demonicznej mocy może przynosić cuda. Tak więc proszę, czy mógłbyś spróbować usłyszeć głos Misury-sama. Mam już nawet pozwolenie od doktora. Powiedział, że będzie w porządku jeśli będzie to demoniczna moc nie powodująca obrażeń…..

Moc Nyuu!? A więc ta nazwa wymyślona przez Azazela-sensei teraz krąży po świecie!?

Jednak, słysząc to od niego…….

On mnie prosi abym użył Bilingual tak!? Na matce Sairaorga-san!? Ona jest chora wiesz!? Czy to naprawdę w porządku!?

Przecież ta technika w zamyśle miała erotyczny podtekst!

Z p-pewnością Bilingual jest techniką, która rozszerza tajemniczą przestrzeń wokół mnie, dzięki której kobiece piersi ujawniają mi myśli tej osoby.

Można powiedzieć, że w pewnym sensie jest szkodliwa…… Jednak nie jest to technika, która zagrażałaby życiu. Ten kamerdyner z pewnością prosi o coś niebywałego.

C..cóż, w Kioto, byłem w stanie przemówić do serca przeciwnika z pomocą Sun Wukonga pierwszej generacji. Moim zadaniem jest próba rozmowy z matką Sairaorga-san, która nadal jest pogrążona we śnie w związku z jej chorobą.

…….Czy moja technika będzie działać na chorej osobie……?

Prowadziliśmy poważną dyskusję, która nagle zamieniła się w coś odwrotnego! Wygląda na to, że ostatnio wszyscy myślą zbyt poważnie o mojej technice. Teraz zostałem poproszony aby wyleczyć chorobę!

- …….N..nie wiem czy ona zadziała czy nie, jednak mając pozwolenie doktora powinieneś chociaż spróbować. Twoja technika przyniosła już wiele cudów, więc istnieje pewna szansa. Proszę, użyj twojej techniki na Oba-sama, Ise. - Powiedziała zarumieniona Buchou.

Jeśli nawet Buchou tak mówi, to nie mam powodu, żeby odmawiać.

Kamerdyner także mnie błagał, kłaniając się nisko i powtarzając "Proszę, błagam!"…….

T..tak! Okej! Spróbujmy!

- Rozumiem. Nie wiem na ile mogę pomóc, ale spróbuję.

Sprawiłem, że na mojej lewej ręce pojawiła się rękawica i kumulowałem moją moc tak abym mógł aktywować Bilingual.

[Boost!]

Po dłuższej chwili zatrzymałem zwiększanie mocy i zabrałem się do aktywowania techniki!

- Bilingual!

Tajemnicza przestrzeń zaczęła się roztaczać wokół mnie! Po aktywacji przemówiłem do matki Sairaorga-san.

- Matko Sairaorga-san, proszę odpowiedz mi tak abym tylko ja był w stanie cię usłyszeć! Cz..czy masz się dobrze!?

Zapytałem ją o taką zwykłą rzecz, jednak….

[………….]

Oppai matki Sairaorga-san nie odpowiedziały mi w żaden sposób.

……Tak jak myślałem, nie podziałało? Czy to po prostu ja zawiodłem? H-Hmmm!

Nie, jeśli już zacząłem próbować, to dam z siebie wszystko!

Teraz zapytam ją mając na sobie zbroję!

Założyłem zbroję wchodząc w stan Balance-Breaker, co zabrało mi nawet mniej czasu niż podczas incydentu w Kioto. Bardzo przepraszam za robienie tego w szpitalu! Proszę wybaczcie mi, ale to wszytko dla matki Sairaorga-san!

Podczas, gdy Buchou i kamerdyner uważnie mi się przyglądali wysłałem moc Sekiryuutei do mojego mózgu i zwiększyłem swoje demoniczne-moce!

[BoostBoostBoostBoostBoostBoostBoostBoostBoostBoostBoostBoostBoostBoost!!]

- Teraz! Oppai matki Sairaorga-san! Proszę, przemówcie do mnie!

Matka Sairaorga pokryła się czerwoną aurą wytworzoną przez Sekiryuutei.

Zwiększyłem moc i zapytałem ponownie. Jednak…..

[…………………..]

Tak jak podejrzewałem, piersi matki Sairaorga-san w ogóle nie odpowiedziały… Technika powinna zadziałać. Może piersi nie przemówią do mnie ze względu na to, że są nieprzytomne ze względu na chorobę……

- …….Co wy wszyscy robicie?

Nagle dobiegł nas nowy głos.

Gdy ja i Buchou obróciliśmy się, za nami stał mężczyzna z krótkimi czarnymi włosami, fioletowymi oczami i dobrze zbudowanym ciałem….-Zaraz, to przecież Sairaorg-san!

- Już rozumiem, przepraszam za to.

Sairaorg-san, który zrozumiał co się dzieje uśmiechnął się i podziękował mi i Buchou.

Rozmowa w sali pacjenta byłaby dziwna, więc udaliśmy się do poczekalni. Wychodząc wróciłem do swojej zwykłej formy. Chodzenie po szpitalu w zbroi jest przecież zabronione.

Jednak dziękować mi za używanie techniki wykorzystującej piersi……. Nie jestem w stanie wyjaśnić jak się teraz czuję!

- Przepraszam, opowiedziałam twoją historię Ise. Choć jesteśmy tuż przed meczem…… Nie byliśmy w stanie dzisiaj pomóc. - Buchou przeprosiła.

Pewnie myśli, że nie powinna przedstawiać mi jego przeszłości, gdyż mogę mieć opory w walce z nim znając jego przeszłość.

- Nie mam nic przeciwko. Dobrze, że przybyliście. Moja matka również byłaby szczęśliwa. Moc potrzebna do objęcia pozycji dziedzica nie jest niczym nadzwyczajnym pośród 72 filarów. To właśnie wydarzyło się w domu Wielkich Królów. - Sairaorg-san powiedział to jakby nie było to nic szokującego.

…..Myślałem, że jego przeszłość jest bardzo wstrząsająca, jednak zacząłem odczuwać, że ta osoba jest jeszcze bardziej niesamowita, ponieważ pokonała te wszystkie trudności.

Nawet idiota taki jak ja może zrozumieć, że to przez co przeszedł nie może być opisane tak po prostu.

- Otrzymałem wielką dobroć od domów Sitri i Gremory. Nie mogę wyrazić swojej wdzięczności wobec was.

- Nie ma sprawy. Przynajmniej tyle mogliśmy dla ciebie zrobić.

Po prostu zwykła rozmowa pomiędzy kuzynostwem.

Być może powodem dzięki, któremu mogą prowadzić normalną rozmowę taką jak ta jest to, że Sairaorg-san uzyskał miejsce czyniące go następcą głowy rodu. Tak właśnie sądziłem.

Wyraz twarzy Sairaorga-san zmienił się natychmiastowo i przybrał poważną minę.

- Gra jest inna. Zwycięzcą następnej rozgrywki będzie mój zespół. Zaniechaj proszę jakichkolwiek niepotrzebnych uczuć wobec mnie. To czego pragnę to nie współczucie i litość, ale zdecydowana grupa Gremory.

Powiedział to do nas bardzo bezpośrednio…….!

Następnie spojrzał w dół na swoją pięść.

- Posiadałem tylko "to(własne ciało)". Dlatego stracę wszystko jeśli przegram. Wszystkie rzeczy, które dotychczas osiągnąłem mogą stracić znaczenie. Dla takiej osoby jak ja, która nie odziedziczyła mocy zniszczenia będącą cechą mojego klanu, jedyną ścieżką jest kontynuacja zwycięskiej passy. Dlatego muszę wygrać za pomocą tej pięści.

Następnie spojrzał na mnie i Buchou oczami pełnymi bojowego ducha.

- Dlatego mogę wygrać jedynie za pomocą moich pięści. Z boku może wyglądać to nieciekawie, ale to właśnie mój dziwny sposób na walkę z wami.

Przełknąłem ślinę, po czym przemówiłem do niego bezpośrednio.

- Nie będę się wstrzymywał. Bez względu na to jakich rzeczy doświadczyłeś w przeszłości, nie mają one nic wspólnego z grą. Po pierwsze nigdy nie myślałem, że mógłbym wygrać z tobą żywiąc współczucie lub powstrzymując się. Dlatego też, będę z tobą walczył z moją całą mocą!

Wcześniejsza sytuacja Sairaorga-san nie miała nic wspólnego z grą.

Wśród członków grupy Gremory, także są tacy którzy mają bolesną przeszłość. Nawet wśród członków jego grupy powinny być osoby, które mają różne powody aby walczyć, więc to co jest ważne dla mojej przyszłości to ustalić cel i kroczyć naprzód aby spełnić swoje marzenia.

- Moim marzeniem jest stać się wysoko-klasowym diabłem! Pragnę zostać najpotężniejszym Pionem! Aby to uczynić myślę, że muszę cię pokonać. Nie, to na pewno to. To jest powód, dla którego będę z tobą walczył. Będę walczył dla moich własnych ambicji!

Słysząc moje słowa, Sairaorg-san uśmiechnął się z satysfakcją.

- To jest to. Tak, to wystarczy. Tak jak myślałem. Wygląda na to, że zyskałeś coś w Kioto? Mogę zauważyć siłę i pewność siebie bijącą z twoich oczu.

……Cholera. Kiedy stoję naprzeciw tej osoby, napięcie we mnie naturalnie wzrasta przez co moje ciało ujawnia niepotrzebne rzeczy…… Będzie źle, jeśli wyczuje moją moc przed rozgrywką.

On jest jedną z osób, które uznają mnie takiego jakim jestem, więc moja aura rośnie tak aby sprostać jego wymaganiom.

- Rias. Hyoudou Issei. Będę walczył w tym pojedynku dla moich marzeń i ambicji.

- Tak. Nie przegram. - Buchou także odważnie odpowiedziała.

Po zakończeniu rozmowy pożegnaliśmy się z kamerdynerem Sairaorga-san i ruszyliśmy w drogę do domu. Czułem się źle z tym, że nie byłem w stanie pomóc….. C-cóż, jeśli moja erotyczna technika miałaby na niej zadziałać, to nie byłoby sensu w pracy doktora.

Przez okno limuzyny przyglądałem się okolicznym lasom będąc pogrążony w myślach.

……..Nie mogę przegrać. Ze względu na to, że ja…… nie przetrwałem jeszcze ani razu do końca w żadnej z rozgrywek.

W meczu przeciwko rodowi Phenex przegrałem żałośnie, a w meczu przeciwko Sitri przegrałem z Sajim. W zwykłych bitwach wygrywałem już wiele razy…… Jednak pomimo tego……. czułem się rozczarowany.

Moje pragnienie to zostanie najpotężniejszym Pionem oraz wysoko-klasowym diabłem. Dlatego z pewnością przyniosę Buchou zwycięstwo! To jest coś co muszę zrobić.

Z pewnością pokonam Sairaorga-san-

- …….Zacząłeś wyglądać jak prawdziwy mężczyzna. Dlatego ja…….ja…….. Nie, nawet ja……… - Buchou powiedziała coś do mnie.

- Eh…….? O co chodzi? – Zapytałem.

Słysząc moje pytanie delikatnie się uśmiechnęła.

Ona jest smutna czy to tylko moja wyobraźnia?


Odnośniki tłumacza[edytuj]

  1. Przypieczona Księżna Kurka
  2. Bezużyteczna
  3. Nawiedzony pałac
  4. Słudzy Maou
  5. Zboczona osoba
  6. Ojciec
  7. Ciocia
  8. Moc piersi


Cofnij do prologu Powróć do strony głównej Przejdź do rozdziału II
Źródło „http://hsdxd.usermd.net/w/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_10_-_rozdzial_1&oldid=6054