Linia 5: Przełamanie Pola

Z High School DxD Wiki
Skocz do:nawigacji, wyszukiwania

Linia 5: Przełamanie Pola[edytuj]

Część 1[edytuj]

Gdy trafiliśmy na pole gry, podążyliśmy za instrukcjami Ravel i przystąpiliśmy do działania. Najpierw wszedłem w tryb Smoczej Pseudodeifikacji i odpaliłem w trzech kierunkach salwy z dział, które zostawił po sobie spore zniszczenia…

Po tym jak użyłem Wiecznego Podmuchu, przed moimi oczami pojawiło się jałowe pustkowie! Wszystkie rzeki, lasy i równiny, które się znajdowały przed lufami moich dział, całkowicie wyparowały, zostawiając samą jałową ziemię, na której nie można się było schronić. …Nawet jeśli była to moja własna technika, to czułem że było to dość złowrogie. Komentator nie ogłosił jednak, że ktoś został wyeliminowany z gry, więc moje salwy nie zdały żadnych strat Drużynie Sitri. Jeśli jednak wszystko poszło zgodnie z planem Ravel, to te szkody nałożą na nich spore ograniczenia. Kiedy wszyscy postępowali z instrukcjami Ravel i przygotowywali się indywidualnie, Elmenhilde była gotowa się do użycia jednej ze swoich wampirzych technik. Jej czerwone oczy żarzyły się jak dwa reflektory, gdy mruczała cicho pod nosem.

– Nietoperze są na pozycjach…

Ravel skinęła głową.

– Zrozumiałam. Dziękuję ci, Elmenhilde-sama. Nakiri-san, a jak twoje przygotowania?

Nakiri wydawał się medytować, gdy nakreślał dłońmi magiczny krąg wokół siebie, który zaczął się rozszerzać.

– …Już się połączyłem że wszystkimi talizmanami upuszczonymi przez nietoperze. Krótko mówiąc zostanę ostrzeżony, gdy ktokolwiek spróbuje przekroczyć miejsca zniszczone przez Hyoudou-senpaia. Chociaż wszyscy którzy znajdują się w powietrzu, są poza moim zasięgiem – odpowiedział z zamkniętymi oczami.

– Nietoperze Elmenhilde-sama nadal będą monitorowały niebo. Nakiri-san, ile czasu zajmie ci zlokalizowanie wrogów na całym polu gry? – zapytała Ravel patrząc na mapę.

– To miejsce jest bardzo duże, więc od pięciu do sześciu godzin…

– Zrób to więc w pięć godzin, proszę.

– Zrozumiałem. Powinienem wspomnieć, że Ponura Żniwiarz jest poza moim zasięgiem. Nie potrafię stwierdzić, czy lata, czy chodzi.

– W porządku. Nietoperze Elmenhilde-sama i inne środki poradzą sobie z tym – powiedziała Ravel patrząc na północ. – Bina-sama, jak tam u ciebie?

– Właśnie przybyłam do miejsca nad środkiem pola.

Usłyszeliśmy głos Bini-shi przez słuchawki. Bina-shi udała się już na miejsce i trwała teraz w gotowości na niebie, tuż nad centrum pola.

– A więc przystąpcie do realizacji naszego bitewnego planu.

W ten sposób Ravel kontrolowała status każdego z nas. Ponieważ było możliwe, że nasza ofensywna drużyna w każdej chwili ruszy do boju, każdy z jej członków relaksował się w swój własny sposób, czekając w gotowości. Ale…kiedy Ravel tu trafiła i przyjrzała mapie, myślała przez chwilę, zanim poinformowała nas o planie bitwy. Potem powiedziała nam coś szokującego.

– Nie będziemy konkurować z Soną-senpai na poziomie taktycznym? – zapytałem zaskoczonym tonem, gdy wysłuchałem jej słów.

– Tak, wiem jak różnorodne są plany i środki zaradcze przygotowane przez Sonę-sam. Wierzę że mają jakąś metodę na stopniowe obniżanie naszej siły bojowej. Skoro nie mogą nam dorównać pod względem siły, będą stosowali wobec nas taktykę wojny podjazdowej. Nie wierzę że możemy wygrać z Soną-sama na poziomie taktycznym. Dlatego już na samym początku postanowiłam zburzyć wszelkie taktyczne fundamenty – powiedziała Ravel.

To był plan bojowy, który wymyśliła po przybyciu na pole gry.

Najpierw użyłem Smoczej Deifikacji aby oddać salwy z dział w trzech kierunkach. Celem tego było zniszczenie wszystkich rzek i drzew, znajdujących się na tamtych obszarach.

Ravel wyjęła mapę pokrytą siatką, naśladującą szachownicę. Zaznaczyła miejsce naszej bazy i nakreśliła trzy linie. Jedna prosto na północ, a dwie po skosie. W ten sposób na mapie pojawiły się kształty przypominające cztery trójkąty prostokątne. Ravel wskazała dwa trójkąty w północnej części centralnego sektora.

– Ponieważ przeciwnicy uniknęli salwy z dział, to oznacza to że muszą się czaić w sąsiednich sektorach. Dlatego ta linia, stworzona przez Nieskończony Podmuch, będzie pełniła rolę granicy. Wzdłuż tej linii rozlokujemy nietoperze Elmenhilde-sama, wzmocnione magią Rossweisse-saama.

Dokładnie, ponieważ po moim strzale komentator nie ogłosił że ktoś odpadł z gry, oznaczało to że Drużyna Sitri skryła się w jednym z sąsiednich trójkątów, na północnym wschodzie lub zachodzie….

– Duża liczba nietoperzy będzie obserwować teren z góry. Jeśli przeciwnik przekroczy granicę i opuści centralny trójkąt, wówczas możemy wykryć ich pozycję. Jeśli nie przekroczą granicy, tylko ruszą prosto na nas, pozostając wewnątrz trójkąta, to wtedy łatwo ich przechwycimy – dodała Ravel.

– Jeśli zaatakują nietoperze…to ułatwi to nam zlokalizowanie ich pozycji… – powiedziała Rossweisse-san.

Ponieważ wzmocniła je swoją magią, potrzebna by była spora ilość mocy, aby je zniszczyć, co utrudniało podstępny atak. Ravel spojrzała na Nakiriego.

– Czy są talizmany, których nietoperze mogą użyć do wzmocnienia technik, Nakiriego-san?

– Tak, ale po co?

W odpowiedzi na pytanie, Ravel przesunęła palec po trzech liniach, które wyrzeźbiłem.

– Proszę, użyjcie tych trzech linii, aby prześledzić ruchy przeciwnika po ziemi – powiedziała.

– Więc Galnstein jest odpowiedzialna za monitorowanie nieba, a ja ziemi. Chcesz abym użył tych trzech linii, do wykrywania wszelkiej aktywności w tej okolicy. Potem będziesz chciała, abym stworzył barierę, prawda? – zapytał Nakiri.

Ravel skinęła głową.

– Tak. Nakiri-san, użyj proszę swojej techniki aby połączyć te trzy linie. Ostatecznym celem jest zamknięcie dwóch trójkątów w środku, co ograniczy ruchy naszych przeciwników – oznajmiła.

…To istna obława policyjna! Dodatkowo mój początkowy atak został wykorzystany do zmodyfikowania terenu, aby przekształcić go w miejsce pasujące do planu bitewnego!

– W międzyczasie chciałabym, abyś wypoczął i za bardzo nie szalał, Ise-sama. Gdy ponownie odpoczniesz, odpalisz kolejną salwę Smoczej Deifikacji w miejsce, w którym przebywa Drużyna Sitri. To właśnie dzięki tej zasadzie całodziennej bitwy, jesteśmy w stanie zrealizować taką strategię – powiedziała Ravel.

Dokładnie, skoro mamy cały dzień, to do pewnego stopnia byłem w stanie wypocząć. W takim razie ma to sens, że kazała mi użyć najsilniejszego ataku zaraz na początku meczu.

– Nasi przeciwnicy pewnie zdali sobie z tego sprawę, więc zaatakują zanim minie limit czasu. W takim wypadku możemy zareagować na różne sposoby. Dodatkowo… – powiedziała Ravel, po czym wskazała niebo. – Chciałabym poprosić Binę-sama, aby zajęła miejsce na niebie, w centrum trójliniowej granicy. Zapewni to nam przewagę w powietrzu i możliwość wyeliminowania z walki naszych przeciwników.

– …………

Wszyscy wstrzymali oddech, gdy słuchali cicho planu Ravel. Zakładał on ograniczenie możliwości naszych przeciwników i to, że będziemy kontrolować samych siebie. Ravel podniosła oczy znad mapy i popatrzyła na nas.

– Ponieważ nasi przeciwnicy są specjalistami w używaniu swoich technik do kontrataków, my użyjemy naszej mocy do anulowania ich zdolności. Nie, całkowicie zmiażdżymy ich taktykę – oznajmiła.

Sona-san zapewne wymyśliła najróżniejsze techniki i pułapki, gdy analizowała mapę. Ravel jednak postanowiła nie rywalizować z nią w bitwie na strategie, gdyż wiedziała że pozostanie daleko w tyle. Dlatego zdecydowała, że zniszczy całe pole gry, zanim ruszymy aby zniszczyć ich możliwości. Sposób w jaki tworzyła takie taktyki i strategie, różnił się od metod Rias. Po wysłuchaniu planu Ravel, nawet Nakiri był przestraszony.

– Ooch, to naprawdę straszne.


Tak więc odpaliłem salwę z dział i wysłaliśmy nietoperze…wszystko szło zgodnie z planem Ravel. Jej pomysły naprawdę były przydatne. Zapewne na skutek specjalnego treningu który przeszła, była w stanie wysłać dużą liczę nietoperzy na całkiem spory obszar…jednak wyraz jej twarzy mówił, że to dla niej spore obciążenie. Nakiri medytował i skupił się na swojej technice…zgodnie z wcześniejszymi wyjaśnieniami, całkowite zsynchronizowanie jego umysłu z centralnym trójkątem, zajmie około pięciu godzin, niezależnie od trzech linii granicznych…. Podczas medytacji Nakiri spojrzał na mnie. Skoro miała to być długa bitwa, to pewnie chciał, aby ktoś z nim pogadał.

– Twoja zdolność z pewnością jest przydatna, Nakiri. Tylko poprzez kontakt z ziemią potrafisz wykryć wroga, zupełnie jak sonar, prawda? – zapytałem.

– Tak, im silniejsi są, tym łatwiej wyczuć ich poprzez żyły ziemi. Jeśli są dostatecznie blisko, to do pewnego stopnia mogę zebrać informacje o nich, gdy tylko ich stopy dotykają ziemi. Ich kroki ujawniają ich obecny status. Mogę stwierdzić też, czy kopią w ziemi. Nie sądzę jednak aby nasi przeciwnicy posunęli się tak daleko i przekroczyli granicę.

…Ravel zapewne wzięła to wszystko pod uwagę, dlatego poprosiła Nakiriego aby miał oko na cały teren zarówno na, jak i pod powierzchnią ziemi.

– Niektórzy z moich przodków potrafili nawet pochłaniać energię życiową odległych celów, poprzez żyły ziemi – powiedział Nakiri.

– To naprawdę straszne…

Z drugiej strony zdolność pochłaniania energii odległych celów, to świetna metoda na pokonanie ich. Kiedy tak sobie gadaliśmy, zawołała mnie Xenovia. Gdy do niej podszedłem i spytałem o co chodzi, spojrzała na Ravel i o coś spytała:

– Ise, chciałabym cię o coś zapytać. Gdyby ten mecz odbywał się pomiędzy byłą przewodniczącą Soną i panią Rias, a my bylibyśmy częścią jej drużyny, myślisz że początkowa sytuacja byłaby taka sama?

Więc o to chciała spytać…. Przez chwilę zamyśliłem się.

– Gdyby to była Rias, to konkurowałaby z Soną-san pod względem taktycznym. W końcu bardzo dobrze się rozumieją, skoro razem dorastały – odpowiedziałem.

– Pomyśleć że ostrzał dział twojej Smoczej Deifikacji może zostać użyty w taki sposób… Naprawdę nie rozumiem, jak Ravel ocenia naszą moc.

Zamiast użyć siły ognia Smoczej Deifikacji do ataku, użyła go aby ograniczyć ruchy przeciwnika. Ani ja ani Rias nigdy byśmy o tym nie pomyśleli. Bralibyśmy go pod uwagę jako ostatni, finałowy atak. Ravel dała też instrukcje Rossweisse-san. Tym razem była Pionem, a jej pozycja Wieży została przekazana Nakiriemu.

– Rossweisse-sama, gdy tylko nadarzy się okazja, udaj się proszę na teren naszego przeciwnika. Gdy awansujesz się na Królową, będziesz mogła korzystać ze wzmocnionych cech Gońca i Wieży. Dzięki temu możesz atakować naszych wrogów i wspierać towarzyszy.

– Tak, zrozumiałam.

Chciała aby Rossweisse-san awansowała na Królową, aby poprawić jej ogólne umiejętności.

Przez następnych kilka godzin obie nasze drużyny zachowały ciszę….


Około czterech godzin później, na polu gry nastąpiły zmiany. Osoby odpowiedzialne za obserwowanie wroga, Elmenhilde i Nakiri, zaczęli składać meldunki:

– Po wschodniej stronie kilka osób przekroczyło środkową granicę w kierunku zachodnim.

– Wyczuwam ich obecność i kroki. To Nimura. Jest ta też…

– Jestem w stanie wyczuć Hanakai Momo-san i Yurę Tsubasę-san.

Elmenhilde i Nakiri po kolei nas informowali. …W takim razie drużyna Sony-san znajdowała się w trójkącie po wschodniej stronie. Dlaczego tylko chcą się przedostać na zachodnią stronę…. Spojrzałem na mapę i coś przykuło moją uwagę. Znajdował się tam punkt medyczny.

Jeśli tam dotrą, to wyleczą wszelkie rany…czy ktoś z ich drużyny jest ranny? A może chcą po prostu zająć to miejsce?

Ravel uważnie wpatrywała się w mapę i intensywnie nad czymś myślała.

– …Nasi przeciwnicy zapewne mają pojęcie, ile czasu minie, zanim zdolność Nakiriego-san dotrze do miejsca ich pobytu. W końcu Shinra Tsubaki-sama należy do Pięciu Wielkich Rodzin. Dodatkowo mają w drużynie wielu ludzi, którzy są dobrze zaznajomieni z japońskimi technikami. Więc czy aby na pewno próbują przechwycić ten punkt medyczny…?

Ravel zamilkła na chwilę i ponownie pogrążyła się w myślach… Zaraz potem spojrzała ponownie na niebo i skupiła się na ruchach Bini-shi…. Następnie spojrzała na mnie, Irinę i Rossweisse-san.

– To pewnie przynęta lub pułapka, zastawiona przez naszych wrogów. W takim razie powinniśmy zachować czujność i zbadać sytuację. Ise-sama, Irina-sama, Rossweisse-sama, czy wasza trójka może to zbadać?

Ach, więc nareszcie ruszamy.

– Ise-sama, to raczej mało prawdopodobne aby coś ci się stało, ale uważaj na siebie proszę. Oczywiście nie możesz też użyć częściowej Smoczej Deifikacji. Irina-sama…proszę, użyj natychmiast „tej” techniki. Rossweisse-sama, jesteś odpowiedzialna na wspieranie ich obojga – powiedziała Ravel.

– Zrozumieliśmy!

– Bova-san, weź proszę Xenovię-sama na swój grzbiet i poleć nad obszar, gdzie mogą się czaić nasi przeciwnicy. Gdy zauważysz jakieś ruchy, natychmiast melduj – powiedziała Ravel do Xenovi i Bovy.

– Zrozumieliśmy!

Wprawdzie mniej więcej tego się spodziewałem, ale nie miałem pojęcia, że w ten sposób wykryjemy miejsce pobycia naszych przeciwników…. Gdybym był sam, nie byłbym w stanie wymyślić, jak nawiązać z nimi kontakt, nawet gdybym miał mapę. Pole gry zostało zmienione w takie, które było korzystne dla nas. Kiedy myślałem jak niezawodna była Ravel, jako moja menadżer, podwładna i taktyk, opuściłem to miejsce, aby znaleźć naszego przeciwnika.

Irina, Rossweisse-san i ja, trzymaliśmy mapę, gdy sprawdzaliśmy informacje uzyskane od Elmenhilde i Nakiriego, zgłaszając jednocześnie raporty Ravel. Jednocześnie posuwaliśmy się na północny zachód, w stronę lasu leżącego pobliżu kwadratu C5. Ravel wspomniała, że maski Kusaki-san mogą się unosić gdzieś w pobliżu i poradziła abyśmy byli ostrożni….

– Nawet jeśli są tu jakieś maski, to raczej to niemożliwe, aby uciekły przed obserwacjami Elmenhilde i Nakiriego, prawda? – zapytałem.

W odpowiedzi usłyszałem, że istniała możliwość, iż Nimura-san i pozostali przenieśli niektóre maski przez linię graniczną. …Moja menadżer jak zawsze nie zaniedbywała myślenia o najbardziej skomplikowanych szczegółach. Biorąc pod uwagę ich walki z terrorystami, Ravel wierzyła że przeszli gruntowne przeszkolenie w zakresie poruszania się bez zwracania na siebie uwagi.

…Wprawdzie Ravel nie należała do DxD, ale zwracała baczną uwagę na Parostwo Sitri…. Zgodnie z przewidywaniami Ravel, ich drużyna była w drodze do punktu medycznego, który znajdował się przed nami. Oczywiście nasi przeciwnicy mieli swój własny interes w tym, aby tam dotrzeć. Ponieważ nie mieli żadnych środków leczniczych, punkty medyczne były dla nich kluczowe. Wprawdzie było możliwe że chcieli je zająć, ale równie dobrze mogli zastawić tam pułapkę, aby wciągnąć nas w zasadzkę. …W każdym razie Ravel powiedziała, że chce „zrobić porządek” z punktem medycznym.

W końcu dotarliśmy do dużej, otwartej przestrzeni, w której znajdowała się sadzawka. Irina spojrzała w tamtą stronę, gdyż zdawało się jej, że ktoś nas obserwuje. Okazało się, że stały tam Nimura-san i Yura. Kolejna osoba, Hanakai-san, też powinna tu być…ale mogła pójść gdzieś indziej, aby coś zrobić, albo ukrywała się i czekała na odpowiedni moment do ataku. Ponieważ w jej nieobecności było coś podejrzanego, kazałem Irinie i Rossweisse-san, aby zachowały ostrożność. Nimura-san skrzyżowała ręce na piersi.

– Nie spodziewałam się, że osobami które tu dotrą, będą Irina-senpai, Hyoudou-senpai i Rossweisse-chan. To z pewnością ponad nasze oczekiwania! – powiedziała.

Mówiła żywiołowym tonem. Nawet w środku meczu była energiczna jak zawsze.

– Nie pomyśleliście, że to może być pułapka? – zapytała.

– Moja menadżer powiedziała, że nawet jeśli to pułapka, to ma nadzieję że sobie poradzimy – odparłem wprost.

Gdy Nimura-san mnie słuchała, uśmiechnęła się odważnie.

– Ravel-chan…ona naprawdę nie zachowuje się jak dziewczyna w naszym wieku. Taka z niej spryciula.

Spryciula…pewnie chciała powiedzieć przez to „Nie miałam pojęcia że moja rówieśniczka może być taka przebiegła”. Sądzę że ze wszystkich nadprzyrodzonych istot, które uczęszczają do Akademii Kuou, Nimura-san jest tą, która najbardziej przypomina zwykłą licealistkę.

Irina rozpostarła swoje anielskie skrzydła i wycelowała miecz w Nimurę-san i Yurę.

– Umm…nie traćmy czasu na gadanie, tylko walczmy!

…Rany, Irina, aleś ty wyrywna.

– Jejku…

Wzdychając, Yura cicho aktywowała swój sztuczny Boski Dar, Migoczącą Egidę. Była to tarcza, która potrafiła stworzyć najróżniejsze zdolności obronne, dzięki wróżce która w niej mieszkała. Można też nią było rzucać jak bumerangiem.

Nimura-san posiadała sztuczny Boski Dar, który przybierał kształt zbroi na jej nogach. Procellarum Widma potrafiło zwiększyć szybkość użytkownika i siłę bojową.

Szybko aktywowałem mój Łamacz Ładu i założyłem szkarłatną zbroję. Rossweisse-san stworzyła magiczny krąg i przygotowała się do bitwy.

W tym momencie aura Nimury zaczęła puchnąć i wybuchła w jednej chwili!

– Regulacja Ładu! – krzyknęła.

W tej samej chwili sztuczny Boski Dar na jej nogach zmienił się! Kształt zbroi stał się bardziej ozdobny i rozszerzył się też na górną górną połowę jej ciała. Pojawiła się nad talią, na piersi i ramionach.

– To moje Przeciwstawienie Ładu, Hiper Procellarum Widma! Dodałam słowo „hiper” do nazwy! – oznajmiła dumnie Nimura-san, robiąc palcami znak pokoju.

Była bardzo podekscytowana… Aura nowego Samorządu Uczniowskiego jest z pewnością inna, niż rok temu! Gdy się nad tym zastanawiałem, bitwa się zaczęła. Zostawiłem Yurę i jej tarczę Rossweisse-san i Irinie, a sam wziąłem na siebie Nimurę-san.

Być może dzięki Regulacji Ładu, szybkość Nimury-san zwiększyła się jeszcze bardziej. Była nawet szybsza niż ja, w trybie Prawdziwej Królowej! Szybko i cicho zniknęła mi sprzed oczu i zaczęła biegać wokół mnie z taką prędkością, że trudno nawet było zauważyć jej obecność. Nie mogłem jej dostrzec gołym okiem i pod tym względem przypominała mi Kibę… Ale ponieważ przyzwyczaiłem się już do waki z takimi przeciwnikami, pozwoliłem aby aura wokół mojego ciała zawirowała i wtedy uderzyłem potężnym atakiem! Ponieważ nie mogłem jej dostrzec, postanowiłem użyć ataku, który nie wymagał precyzji! Nie sądziłem aby mój Smoczy Strzał trafił, więc użyłem ataku masowego rażenia! Ona najwyraźniej odczytała moje zamiary, gdyż uciekła poza mój zasięg. Nie przegapiłem tej szansy i ruszyłem za nią!

– Ale szybko!

Z jej perspektywy wyglądało to tak, jakby uciekła przed moim atakiem masowego rażenia tylko po to, abym ją dogonił. W porównaniu szybkości naszych ruchów, na pewno nie byłem gorszy od Nimury-san. Okryłem moją prawą rękę aurą i zadałem cios Nimurze-san! Trafiłem jednak w próżnię, a siła mojego uderzenia złamał trzy drzewa znajdujące się w pobliżu.

– Hiyaa!

Nimura-san zakręciła się wokół mnie i kopnęła w plecy! To był dobry kopniak…ale nie dostatecznie mocny, aby zadać mi poważne obrażenia. Natychmiast się odwróciłem i zadałem cios! Znów jednak trafiłem w próżnie, a fala uderzeniowa zniszczyła kolejne drzewo, które stało daleko. Gdy Nimura-san to zobaczyłam, uśmiechnęła się wrednie.

– …Zupełnie jakbym walczyła z finalnym bossem i miała zbyt niski level!

Uznałem to za komplement moich zdolności….

– Proszę, użyj Niszczyciela Szat. Chcę żebyś zobaczył, że to na mnie nie działa – powiedziała nagle do mnie Nimura-san.

—!

Nie spodziewałem się tak wyzywającego wyzwania…!

– To interesujące! Nie ma dziewczyny, która byłaby w stanie oprzeć się mojej technice!

Postanowiłem, że podejmę się tego wyzwania! Zwiększyłem moje zboczone pragnienia, koncentrując się na rozebraniu Nimury-san i zacząłem ją ścigać jeszcze bardziej niż przedtem! Kiedy Nimura-san pojawiła się za mną, ja także zademonstrowałem moją moc i natychmiast się do niej odwróciłem!

– Kiedy włączasz swoje zboczone moce, sposób w jaki się ruszasz, diametralnie się zmienia!

Wprawdzie byłem tym lekko zaskoczony, ale też i szczęśliwy z tego powodu. Najwyraźniej zachowuje się tak beztrosko, gdyż sądzi że jej nie dopadnę!

Nie wykonywałem żadnych zbędnych ruchów, aby osiągnąć prędkość, która naprawdę nie była dostrzegalna przez ludzkie oko. W końcu całkowicie byłem w stanie dorównać ruchom Nimury-san i znalazłem lukę w jej ruchach, po czym dotknąłem jej ramienia! Natychmiast wzmocniłem moją aurę i zaatakowałem!

– A więc jazda, Niszczyciel Szat!

Pstryknąłem palcami i aktywowałem moją technikę!

– Czekałam na to! – oznajmiła Nimura-san, gdy jej oczy błyszczały.

Nimura-san uwolniła ze zbroi na nogach olbrzymią ilość aury i zaczęła zadawać kopniaki. Ponieważ dzielił nas pewien dystans, byłem zmieszany że zadawała kopniaki, które trafiały w próżnię, kiedy nagle usłyszałem trzask i odgłos dartej tkaniny. Chwilę później usłyszałem krzyk.

– Kyaaaaaaaaaaaaaaach!

Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem że ubrania Iriny zostały rozerwane na strzępy, a ona sama była naga! Ach, wprawdzie widziałem ją nago mnóstwo razy, ale jej anielskie kształty nadal były dla mnie idealne i nadal mi się nie znudziły!

– Ooch…! Ta sytuacja… Czyżby ubrania Iriny-senshu zostały zniszczone przez technikę Hyoudou-senshu? Ze względu na to, że mecz ogląda wiele dzieci, takiego typu sceny są natychmiast cenzurowane przez system gry, także po aby zapewnić prywatność. Dziękuję za zrozumienie widzom zarówno na stadionie, jak i oglądających mecz w telewizji! – oznajmił komentator.

Ach, transmisja była odpowiednio przetwarzana, więc widzowie widzieli coś zupełnie innego niż my. Cóż, skoro mecz oglądają dzieci, to nie można im pozwolić, aby widziały goliznę! Ale niech wszyscy ojcowie z Zaświatów się nie martwią, będę patrzyła za nich!

Co ważniejsze, Nimura-san powstrzymała mojego Niszczyciela Szat! Zdecydowanie wziąłem ją sobie za cel, ale zamiast niej, ubrania straciła Irina!

– Fufufu! Teraz mogę odkopnąć zboczone techniki Hyoudou-senpaia! – powiedziała z dumą Nimura-san.

– Hej, kochanie! Dlaczego niszczysz moje ubrania!? Nie przeszkadza ci że inni faceci zobaczą nagie ciało twojej przyszłej żony!? – zapytała z wyrzutem Irina.

Oczywiście że mi to przeszkadza, ale obecnie są tutaj tylko kobiety, więc daruj mi tym razem! Ale mój niezrównany i niezwyciężony Niszczyciel Szat nie zadziałał! Nie, zadziałał, w końcu ubrania Iriny zostały rozerwane na strzępy. Innymi słowy…skoro moja technika nie zawiodła, została przekierowana. Widziałem Przeciwstawienie Ładu sztucznego Boskiego Daru Nimury-san w innych meczach…ale nie sądziłem że był w stanie odbijać ataki i techniki…nie, lepiej by było powiedzieć, że odkopuje je gdzieś dalej. Zdolność Nimury-san powinna być w stanie odbijać ataki, albo może zmieniać ich trajektorię. Po chwili namysłu zmieniłem zdanie.

– Mimo wszystko moja reputacja by ucierpiała, gdybym się teraz poddał! Będę cię ścigał, póki cię nie dopadnę! – powiedziałem do Nimury-san.

Gy usłyszała moje słowa, wyglądała na tak zaskoczoną, że jej oczy prawie wyskoczyły z orbit.

– Doprawdy!? Twoje zboczenie nie zna końca!

Zignorowałem jej słowa i ruszył naprzód, aby ją dotknąć!

– Haa!

Nawet jeśli mnie czasami kopnęła, to było to całkowicie nieskuteczne, gdy znajdowałem się w takim podekscytowanym stanie!

– Mam cię!

Ponownie dotknąłem Nimury-san! Natychmiast pstryknąłem palcami.

– Niszczyciel Szat!

Nimura-san użyła swoich nóg, aby odkopnąć moją technikę. Chwilę później…

– Hej!

Aachhh, tym razem zbroja walkirii (w wersji naszej drużyny) Rossweisse-san, została unicestwionaaaa! Teraz ją to spotkało! Jej oszałamiające proporcje były wspaniałe jak zawsze! Dziękuję ci!

– Rany, Ise-kun!

Nawet Rossweisse-san jest zła! Nasza przeciwniczka, Yura, podrapała się po głowie, a jej twarz miała zakłopotaną minę.

– P-przepraszam! To tylko… Czuję że przegrałbym, gdybym się teraz poddał! – przeprosiłem Rossweisse-san,

– Ona odbija twoje ruchy! Nie daj się ponieść emocjom! – powiedziała Rossweisse-san.

Jednak te zdolność mnie szokowały!

Powinienem powiedzieć coś w stylu „Rozumiem, więc mój Niszczyciel Szat może zostać użyty w taki sposób”…. Moje zadanie na przyszłość, to wzmocnić tą technikę.

– To nie koniec! Jeszcze nie skończyłem!

Ożywiłem się i pozwoliłem aby moje zboczone uczucia szalały, gdy stanąłem przed Nimurą-san, która najwyraźniej była podekscytowana.

– Nadal chcesz kontynuować!? Sądzę że jesteś nie tyle wytrwały, co po prostu podoba ci się ta sytuacja!

A więc kontynuujmy. Kiedy tak pomyślałem, w słuchawce w moim uchu rozbrzmiał czyjś głos.

—!

Najwyraźniej musimy przejść do następnego etapu.

– Chciałbym użyć tej techniki po raz trzeci, ale najwyraźniej sytuacja uległa zmianie.

– ?

Nimura wyglądała na zmieszaną….

– Najwyraźniej coś planowaliście z punktem medycznym…ale nasza taktyk jest pewna, że my „nie potrzebujemy” tego miejsca. Więc… – wyjaśniłem, wskazując niebo.

Tak ja powiedziałem, potężny błysk rozświetlił niebo i „coś” po nm przeleciało. W jednej chwili, z głośnym „buuuuuum!”, uderzenie wystarczająco silne, aby wywołać trzęsienie ziemi, dotarło do nas.

Zarówno Nimura-san jak i Yura spojrzały w stronę punktu medycznego.

– Zniszczyliśmy go. To robota osoby z naszej drużyny, która czuwała na niebie – powiedziałem.

Poprzedni atak został zadany przez Binę-shi i jej demoniczną energię, którą zesłała z góry. Skoro była w klasie Maou, to wystarczył jej jeden atak, aby zniszczyć punkt medyczny. Jednakże, skoro nie usłyszeliśmy żadnej wiadomości o wyeliminowaniu, to znaczyło to, że Hanakai-san nie było w tamtym miejscu. Wyrazy twarzy Nimury-san i Yury, natychmiast uległy zmianie.

– Tsubasa-san!

– Wiem! Wycofajmy się na razie!

Obie zamierzały uciec!

Chciały zwiać, ale ja im na to nie pozwolę!

Rossweisse-san też najwyraźniej pomyślała to samo.

– Irina, nadszedł czas! – oznajmiła.

Gdy Irina to usłyszała, rozłożyła ręce i palcami nakreśliła krąg. Stworzyła pierścienie światła.

– Racja! Ruszamy! Pierścienie!

Irina rzuciła dwoma pierścieniami światła w Nimurę-san i Yurę, które zamierzały uciec. Obie próbowały zrobić uniki, ale pierścienie ruszyły za nimi i wylądowały na nich. Pierścienie nie miały ich zabić, a….oplotły ciasno szyje obu dziewczyn.

– Co my mamy na szyjach…pierścienie ze światła?

Nimura-san podniosła dłoń, aby dotknąć pierścienia na swojej szyi, ale Yura ją powstrzymała.

– Nie dotykaj tego, Ruruko! To światło, spalisz sobie dłoń. Póki co wycofajmy się.

– Tak, Tsubasa-san.

Ze świetlistymi pierścieniami na swoich szyjach, Nimura-san i Yura wycofały się. Gdy bitwa się skończyła, przez chwilę odpoczywaliśmy.

– Irina, ile czasu zajmie, zanim te pierścienie się aktywują? – zapytałem.

– …Jeśli mają się zacieśnić, to mogę to zrobić nawet teraz. Ale jeśli mają zostać wykorzystane do „tego” celu, to musi to potrwać z godzinę, w zależności od naszej obecnej sytuacji.

Więc aby skorzystać z „tego”, będziemy musieli trochę poczekać, hę…

– Zdam najpierw raport Ravel i powiem jej, że założyliśmy pierścienie na Nimurę-san i Yurę.

Zaraz potem wróciłem do bazy wraz z Iriną i Rossweisse-san…

Część 2[edytuj]

Po potyczce wróciliśmy do bazy (Irina i Rossweisse-san przebrały się w zapasowe ubrania).

– Jak myślisz, co Nimura-san i reszta tam robiły? – zapytałem Ravel.

– Możliwe że chcieli wykorzystać ten punkt medyczny w swojej taktycy, ale skoro go zniszczyliśmy, to sądzę że pokrzyżowaliśmy im plany… Chociaż jeśli nasze działanie było częścią ich strategii, to nic nie możemy z tym zrobić.

Hmm…nie ma możliwości abyśmy poznali prawdę, skoro zniszczyliśmy już punkt medyczny.

– Sądzę że nasi przeciwnicy wzięli pod uwagę zniszczenie punktu medycznego, ale w wypadku gdyby nie został unicestwiony, podjęliby pewnie inne działania, które zakładały wykorzystanie Nimury-san i Yury-sama, jako przynęty. Ciekawa jestem, jakie są ruchy głównych sił ich drużyny – powiedziała Ravel.

Nimura-san i reszta były przynętą. Pewnie chcieli nas zająć, aby aby zaspokoić naszą ciekawość, podczas gdy główne siły będą wykonywały swoje aktualne cele. Ravel powstrzymała naszych przeciwników przed uzyskaniem przewagi, dzięki obserwacjom prowadzonym z ziemi i powietrza…. Projekt planu bojowego Ravel polegał na zapewnieniu, że wszystkie możliwości naszych przeciwników zostały zniszczone. Wszystko szło zgodnie z jej planem.

Nasi przeciwnicy od jakiegoś czasu nie wykonywali żadnych ruchów. W celu podjęcia decyzji co do naszego dalszego działania, postanowiliśmy wziąć pod uwagę pozostały nam czas i zorganizowanie kolejnego zebrania strategicznego. Jednak nagle…

– Ruszyli się.

– Zaraz, to jest…

Elmenhilde i Nakiri zawiadomili nas, że na granicy pojawiły się jakieś ruchy. Nakiri zaczął się wpatrywać w kierunku, w którym coś wykrył, kiedy nagle jego twarz przybrała uroczysty wyraz. Jednocześnie na niebie daleko przed nami pojawiły się czarne płomienie, które przypominały smoka.

– To są…czarne płomienie – powiedziała Xenovia na ten widok.

To wyglądało tak, jakby ktoś spuścił te płomienie z nieba na środek pola. Środek. Miejsce które zostało zmienione w pustkowie przez salwy z moich dział.

– To Saji-senpai – powiedział Nakiri.

Saji. …Więc tam jest.

– …To oznacza że Saji-sama tam jest, ale pytanie brzmi dlaczego postanowił ujawnić swoją pozycję… – powiedziała Ravel mrużąc oczy.

Po raz kolejny czarne płomienie wzbiły się w niebo. Wiedziałem już co to oznacza. Potrafiłem zrozumieć.

…To wezwanie. Saji mnie wzywał. Mówił że czeka na mnie w środku pola.

W końcu niedawno widzieliśmy mecz pomiędzy Sairaorgiem-san i Cao Cao. Było to łatwiej zrozumieć, niż w jakikolwiek inny sposób.

– …Tak, zrozumiałem. Obaj jesteśmy idiotami i to beznadziejnymi – powiedziałem z przekonaniem, po czym zwróciłem się do Ravel. – Idę tam.

– Ise-sama?

Wskazałem palcem centrum pola.

– Saji czeka tam na mnie.

To było zaproszenie od niego. Zaproszenie do pojedynku. Skoro zaszedł tak daleko, to sądzę że żaden inny członek jego drużyny nie będzie się wtrącał.

– To może być pułapka…ale gdybym tak powiedziała, byłoby to nieczułe, prawda? – powiedziała Ravel.

– Pułapka, hę. To możliwe. Ale ten gość jest sam. Czeka na mnie, więc muszę iść.

– Taktyczko-dono, to pojedynek pomiędzy smokami, więc nikt się nie wtrąci. Jeśli mój pan nie przyjmie wyzwania rzuconego przez Vrtitrę-dono, to wtedy ta hańba będzie mu ciążyła przez resztę życia. Coś takiego jest niedopuszczalne! – oznajmił Bova.

Gdy Ravel to usłyszała, westchnęła i nie sprzeciwiała się więcej.

– Zrozumiałam. Nie wyślę nikogo, aby ci pomógł, ale proszę, obiecaj mi że zwyciężysz.

– Tak, pozostaw to mnie – powiedziałem, po czym opuściłem moich towarzyszy.

…Głupio byłoby dać się pokonać. Najważniejszy członek drużyny, Król, przyjął wyzwanie do walki. Ravel udało się zorganizować całą bitwę w korzystny sposób, ale moja decyzja mogła wszystko spartaczyć. Ale czy jest inny sposób? Nie mam innego wyjścia…! Saji na mnie czeka, więc jak mam odrzucić takie wyzwanie!? …Obaj jesteśmy beznadziejnymi idiotami, ale stoczmy głupią, decydującą bitwę. W jaki sposób odpowiesz, Saji….


Cofnij do <<< Powróć do DX 4 Przejdź do >>>
Źródło „http://hsdxd.usermd.net/w/index.php?title=Linia_5:_Przełamanie_Pola&oldid=14176